WIEDZA · BEZPIECZEŃSTWO

Odkłamywanie marihuany — Bogdan Jot o mitach, faktach i polskim dyskursie

Bogdan Jot, autor „Odkłamywania marihuany", o mitach na temat konopi: etykieta „narkotyk", badanie Tashkina, porównanie szkodliwości i ryzyko psychozy u młodzieży.

TO
Tomasz Olubczyński
26 lutego 2023 9 min czytania

Bogdan Jot jest autorem dwóch książek, które wyznaczyły jeden z pierwszych poważnych nurtów popularyzacji wiedzy o konopiach w polskim obiegu czytelniczym: Odkłamywanie marihuany (2014) oraz Marihuana leczy. W odcinku 006 podcastu Rozmowy Konopne wraca do pytania, które samo w sobie jest punktem wyjścia jego pisarskiej pracy: czy po latach od publikacji obu książek konopie zostały w Polsce realnie „odkłamane”?

Rozmowa rozkłada się na dwie części. W pierwszej Bogdan Jot diagnozuje, co w polskim dyskursie się zmieniło, a co nie. W drugiej systematycznie odpowiada na argumenty, które do dziś pojawiają się w sporze o konopie: od etykiety „narkotyk” przez porównawcze badania szkodliwości i słynne badanie Tashkina aż po wątek schizofrenii i chorób psychicznych. Ten ostatni temat traktujemy z zastrzeżeniem, do którego wrócimy poniżej.

Co się zmieniło – bilans dekady

Bogdan Jot zaczyna od tego, co realnie przesunęło się w Polsce od momentu wydania Odkłamywania marihuany. Pierwszy punkt to legalizacja medycznej marihuany ustawą z 2017 roku i kolejne nowelizacje, które stopniowo poszerzały dostęp pacjentów do surowca aptecznego. Z perspektywy 2014 roku, momentu, w którym powstawała książka, był to scenariusz, który publicznie określano mianem mało prawdopodobnego.

Drugi obszar to jakość publicznej debaty. Pojawiły się rzetelne publikacje popularnonaukowe, podcasty, kanały edukacyjne, raporty branżowe i pierwsze polskie monografie kliniczne. Pacjent szukający informacji nie jest już skazany na forum z 2008 roku ani na tabloidową przeplatankę „narkotyk-zbrodnia-tragedia”. Powstała infrastruktura wiedzy, której wcześniej nie było.

Trzecia zmiana ma charakter symboliczny, ale ważny: podejście policji do Marszu Wyzwolenia Konopi. Tam, gdzie kiedyś marsz był rutynowo otaczany jako wydarzenie wysokiego ryzyka, dziś bywa traktowany jako legalna manifestacja społeczna. To nie jest jeszcze zmiana prawa, ale wyraźna zmiana praktyki, i sygnał, że napięcie między obywatelem a instytucją publiczną w tej sprawie obniżyło się o ton.

Co nie drgnęło – drakońskie prawo karne i klasa polityczna

Drugi bok tej samej monety to obszar, w którym Bogdan Jot pozostaje sceptyczny. Polskie prawo karne wobec posiadania, mimo nowelizacji wprowadzającej art. 62a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, wciąż klasyfikuje się jako jedno z najsurowszych w Europie. Umorzenie postępowania wobec posiadacza niewielkiej ilości jest możliwe, ale uznaniowe, a sama definicja „nieznacznej ilości” pozostaje niedoprecyzowana i bywa interpretowana wąsko.

Drugi punkt to nieprzychylna klasa polityczna. Bogdan Jot zwraca uwagę, że poza wąską grupą posłów i pojedynczymi inicjatywami sejmowymi, główni gracze sceny politycznej nie traktują tematu konopi jako sprawy wymagającej systemowego rozwiązania. Argument zdrowotny, argument fiskalny i argument prawnoczłowieczy są obecne w debacie eksperckiej, ale nie przekładają się na agendę polityczną. To diagnoza odporna na zmianę władzy: zmieniają się ekipy, narracja zostaje podobna.

„Narkotyk” jako etykieta zamykająca dyskusję

Tu zaczyna się druga, bardziej polemiczna część rozmowy. Pierwszym argumentem, z którym Bogdan Jot mierzy się od lat, jest słowo „narkotyk”. W polskim języku publicznym pełni ono funkcję etykiety zamykającej dyskusję: w momencie, w którym substancja zostaje tak nazwana, racjonalna rozmowa o profilu farmakologicznym, dawkach, ryzyku i korzyściach przestaje być możliwa.

Tymczasem termin „narkotyk” nie ma jednolitej definicji farmakologicznej. W literaturze klinicznej operuje się pojęciami substancji psychoaktywnej, leku o potencjale uzależniającym, środka odurzającego, z rozróżnieniem profilu działania, mechanizmu uzależnienia i szkodliwości. Wrzucenie kannabinoidów, opioidów, amfetamin i alkoholu do jednego worka „narkotyków” w praktyce uniemożliwia ocenę proporcjonalnego ryzyka. A bez tej oceny każda polityka publiczna w tym obszarze jest oparta na intuicji, nie na danych.

Porównawcze badania szkodliwości – Nutt 2010 i co z tego wynika

Klasycznym punktem odniesienia w tym sporze jest analiza Davida Nutta i współpracowników opublikowana w 2010 roku w The Lancet. Zespół zastosował metodologię wielokryterialnej analizy decyzyjnej (MCDA), w której 20 niezależnych kryteriów szkodliwości, dla użytkownika i dla otoczenia, zostało ocenionych dla 20 substancji używanych w Wielkiej Brytanii.

Wynik analizy jest dobrze znany: alkohol uzyskał najwyższą sumaryczną ocenę szkodliwości (72 punkty), wyprzedzając heroinę (55) i crack (54). Marihuana znalazła się w okolicy 20 punktów, między ecstasy a substancjami inhalacyjnymi. Wynik ten nie oznacza, że konopie są nieszkodliwe, żaden poważny autor tego nie twierdzi. Oznacza natomiast, że w żadnym znanym, metodologicznie spójnym zestawieniu porównawczym marihuana nie wyprzedza alkoholu pod względem łącznej szkodliwości. To jest fakt, który w polskiej debacie wciąż wymaga przypominania, mimo że pierwotna publikacja ma już ponad dekadę.

Badanie Donalda Tashkina (UCLA, 2006) – gdy wynik zaskakuje sponsora

Drugą historią, którą Bogdan Jot przywołuje, jest badanie Donalda Tashkina z UCLA, opublikowane w 2006 roku w Cancer Epidemiology, Biomarkers & Prevention. Projekt był finansowany przez NIDA (National Institute on Drug Abuse) i pierwotnie miał potwierdzić hipotezę, że palenie marihuany zwiększa ryzyko nowotworów płuc oraz górnych dróg oddechowych, analogicznie do tytoniu.

Analiza obejmowała ponad 2200 uczestników: chorych na raka płuc, krtani, jamy ustnej, przełyku oraz dobrze dobranych zdrowych kontrolnych. Wynik był dla zespołu zaskakujący. Palacze marihuany nie chorowali częściej na raka płuc ani górnych dróg oddechowych niż osoby niepalące niczego; w niektórych analizach cząstkowych obserwowano nawet trend w kierunku niższego ryzyka. Sam Tashkin przed publikacją był otwartym zwolennikiem hipotezy „marihuana jest co najmniej tak rakotwórcza jak tytoń”, i opublikował dane, które tej hipotezy nie potwierdzały.

Wynik nie oznacza, że palenie marihuany jest „zdrowe”. Inhalacja dymu pirolitycznego niesie ryzyko zapalenia oskrzeli i innych powikłań pulmonologicznych. Późniejsze, większe metaanalizy (m.in. raport National Academies z 2017 roku) sytuują dane Tashkina w szerszym kontekście i pozostawiają pytanie o ryzyko onkologiczne jako otwarte, ale o niskiej sile sygnału. Punkt Bogdana Jota jest jednak węższy i ostry: kiedy badanie zaprojektowane do udowodnienia szkodliwości pokazuje co innego, a jego autor publikuje to mimo wszystko, dane zasługują na cytowanie w debacie publicznej. W polskim dyskursie cytowane są rzadko.

Schizofrenia i choroby psychiczne – wątek, którego nie da się zbyć „mitem”

Tu trzeba zatrzymać się na chwilę i wprowadzić zastrzeżenie. Bogdan Jot otwiera w odcinku wątek zdrowia psychicznego jako kolejny obszar „mitów do obalenia”. Argument, że konopie automatycznie i powszechnie wywołują schizofrenię, jest rzeczywiście przesadzony i bywał wykorzystywany jako narzędzie politycznego straszenia. Jednak redakcja Rozmów Konopnych zaznacza, że ten konkretny wątek wymaga większego balansu niż ten obecny w nagraniu.

Współczesna literatura kliniczna, w tym duże europejskie badanie EU-GEI opublikowane przez zespół Marty Di Forti w Lancet Psychiatry w 2019 roku, pokazuje, że regularne używanie marihuany o wysokiej zawartości THC, szczególnie w wieku nastoletnim, zwiększa ryzyko pierwszego epizodu psychotycznego. W populacjach o wysokim narażeniu (Londyn, Amsterdam) część zachorowań na psychozę w młodym wieku jest statystycznie wiązalna z ekspozycją na produkty wysokoprocentowe.

To nie unieważnia całej argumentacji Bogdana Jota o nadużywaniu wątku psychiatrycznego w polityce. Unieważnia natomiast tezę, że wątek ten jest w całości „mitem”. Najuczciwsza wersja stanowiska redakcyjnego brzmi: dorosły, dobrze poinformowany konsument może świadomie ocenić ryzyko; nastolatek w fazie dojrzewania mózgu i osoba z obciążeniem rodzinnym w kierunku schizofrenii to grupy, w których ekspozycję na wysokoprocentowe THC traktujemy poważnie i ostrzegamy przed nią wprost.

FAQ – odkłamywanie marihuany, mity i fakty

Czy marihuana jest mniej szkodliwa niż alkohol?

W każdym dotychczas opublikowanym, metodologicznie spójnym zestawieniu porównawczym alkohol uzyskuje wyższą łączną ocenę szkodliwości niż marihuana, zarówno dla użytkownika, jak i dla otoczenia. Najczęściej cytowaną pracą jest analiza Nutta i współpracowników z 2010 r. w „The Lancet”. Nie oznacza to, że konopie są nieszkodliwe; oznacza, że proporcja ryzyka w polskim prawie i debacie nie odzwierciedla danych.

Co realnie pokazało badanie Tashkina z 2006 roku?

Pokazało, że w grupie ponad 2200 uczestników palacze marihuany nie chorowali częściej na raka płuc ani na nowotwory górnych dróg oddechowych niż osoby niepalące niczego. Badanie było finansowane przez NIDA i pierwotnie zaprojektowane, by potwierdzić hipotezę szkodliwości. Nie dowodzi ono, że palenie marihuany jest zdrowe, inhalacja dymu wciąż obciąża oskrzela, ale podważa najbardziej kategoryczne tezy onkologiczne.

Czy marihuana powoduje schizofrenię?

Nie automatycznie i nie u wszystkich. Wiarygodne dane (m.in. EU-GEI, Di Forti 2019) pokazują jednak, że regularne używanie produktów o wysokiej zawartości THC, zwłaszcza w wieku nastoletnim, zwiększa ryzyko pierwszego epizodu psychotycznego u osób predysponowanych. To nie jest pełny mit i nie należy go tak prezentować. Najbezpieczniejsze stanowisko: nastolatki i osoby z obciążonym wywiadem psychiatrycznym to grupy podwyższonego ryzyka.

Czy w Polsce coś się realnie zmieniło od 2014 roku?

Tak, przede wszystkim legalizacja medycznej marihuany (2017 i późniejsze nowelizacje), powstanie infrastruktury rzetelnej wiedzy (publikacje, podcasty, organizacje branżowe) oraz złagodzenie praktyki policji wobec Marszu Wyzwolenia Konopi. Nie zmieniło się: surowość prawa karnego wobec posiadacza i obojętność głównego nurtu politycznego.

Dlaczego słowo „narkotyk” jest problemem w debacie?

Nie ma jednolitej definicji farmakologicznej, a w języku publicznym pełni funkcję etykiety zamykającej rozmowę. Wrzucenie kannabinoidów, opioidów, amfetamin i alkoholu do jednego worka uniemożliwia ocenę proporcjonalnego ryzyka, a bez tej oceny polityka publiczna jest oparta na intuicji, nie na danych.

Powiązane odcinki i artykuły

Źródła

  1. Tashkin DP et al. Marijuana use and the risk of lung and upper aerodigestive tract cancers: results of a population-based case-control study. Cancer Epidemiol Biomarkers Prev 2006. PMID: 17035389
  2. Nutt DJ, King LA, Phillips LD. Drug harms in the UK: a multicriteria decision analysis. Lancet 2010. PMID: 21036393
  3. Di Forti M et al. The contribution of cannabis use to variation in the incidence of psychotic disorder across Europe (EU-GEI). Lancet Psychiatry 2019. PMID: 30902669
  4. Volkow ND et al. Adverse Health Effects of Marijuana Use. NEJM 2014. PMID: 24897085
  5. National Academies of Sciences, Engineering, and Medicine. The Health Effects of Cannabis and Cannabinoids: The Current State of Evidence and Recommendations for Research. Washington 2017. NBK423845
  6. Hall W, Lynskey M. Assessing the public health impacts of legalizing recreational cannabis use: the US experience. Addiction 2020. PMID: 32149438

Disclaimer: Artykuł ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi porady medycznej, prawnej ani politycznej. Tekst streszcza i komentuje tezy gościa odcinka, Bogdana Jota, i nie musi w pełni odzwierciedlać stanowiska redakcji Rozmów Konopnych. W szczególności w wątku zdrowia psychicznego redakcja zwraca uwagę na realne ryzyko związane z ekspozycją na wysokoprocentowe THC u nastolatków i osób z obciążeniem psychiatrycznym, co wykracza poza ujęcie obecne w nagraniu. Decyzje terapeutyczne dotyczące medycznej marihuany podejmuje wyłącznie lekarz prowadzący.

Uwaga edukacyjna

Artykuł ma charakter wyłącznie edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej. Decyzje terapeutyczne podejmuj wyłącznie po rozmowie ze swoim lekarzem prowadzącym.

Newsletter

Nowy artykuł co tydzień.

Najnowsze przewodniki, podsumowania badań i rzetelne informacje — w jednym mailu.