00:00:00 Intro — gmina, 1000 ha, 30–100 mln zł
Tomasz Ołubczyński: Jeśli dana gmina zrzeszyłaby rolników, którzy chcieliby zacząć uprawiać tysiąc hektarów, to mają dodatkowo do dyspozycji w ramach, od czego będą odprowadzone podatki, pomiędzy 30 a 100 milionów złotych. To czasami może podwoić budżet gminy. Witam Cię w kolejnym odcinku podcastu Rozmowy Konowne. Moimi gośćmi są lekarze, naukowcy, pacjenci oraz eksperci zajmujący się tą niezwykłą rośliną. Ja nazywam się Tomasz Ołubczyński i jestem dyplomowanym terapeutą konopnym. Jeżeli publikowane przeze mnie treści są dla Ciebie atrakcyjne, zasubskrybuj, udostępnij lub napisz komentarz. A teraz zaczynamy.
Dzisiejszym gościem jest Marcin Marczak, absolwent Politechniki Kopenhaskiej, a w obszarze jego zainteresowań są biopaliwa, uprawy wielkopowierzchniowe, konopi, certyfikacja zeroemisyjna. Jest również wykładowcą na kierunku uprawa i przetwórstwo i zastosowanie konopi.
00:01:00 Powitanie i przedstawienie gościa
Marcin Marczak: Dzień dobry Marcinie. Witam serdecznie wszystkich. Jesteś niezwykle zapracowaną osobą, więc tym bardziej cieszę się na dzisiejsze nagranie. Tematem rozmowy są obszary zastosowania przemysłowego konopi w kontekście aktualnych zmian Unii Europejskiej oraz możliwości jakie daje nam wprowadzenie upraw konopi na szerszą skalę w Polsce. Marciny. W jakich obszarach gospodarki konopie mogą mieć zastosowania?
00:01:30 Obszary zastosowań konopi w gospodarce
Marcin Marczak: Jeśli mówimy tutaj o gospodarce, szczególnie o gospodarce przyszłości, która będzie właśnie oparta o surówce naturalne, to zamiast mówić o ilości zastosowań, to można powiedzieć w skrócie, że nie ma branży ani gałęzi gospodarki, w której konopie nie miałyby zastosowania, więc na dobrą sprawę, jeśli wybierzemy sobie którykolwiek z obszarów, głównych obszarów czy to mówimy o budownictwie, czy to mówimy o energetyce, czy włókno, bioplastiki, zawsze możemy znaleźć zastosowanie dla surowca konopnego.
Pytanie jest tylko jak wdrożyć go tak, żeby to było ekonomicznie jak najbardziej opłacalne i czy ludzie, a szczególnie przemysł, już zdają sobie sprawę z tego, że mogą skorzystać z tej rośliny, bo kiedyś, jeśli spojrzymy historycznie, to można by tak powiedzieć, że nasza słowiańska gospodarka, to była zbudowana na właśnie surowcach naturalnych.
W dobie rewolucji przemysłowej, kiedy zaczęliśmy używać surowców opartych o ropę, odeszliśmy od tego, ale ta technologia już była, to nigdy nie jest wynajdowanie koła na nowo, tylko na dobrą sprawę to jest odtwarzanie czegoś, co już istniało w gospodarce, więc tych zastosowań było bardzo dużo.
Jeśli spojrzymy chociażby nawet na mydła, na spożywkę, na kosmetyki, ale tak jak mówiłem przede wszystkim, budownictwo, bo różnego rodzaju kompozyty, plastiki, ale również sektor energetyczny, tam zawsze możemy znaleźć bardzo dobre i jeszcze do tego ekonomicznie opłacalne zastosowanie dla konopi, więc konopie nie mają ograniczeń.
Ograniczenia są bardziej, bym powiedział, mentalne po stronie przemysłu w tym momencie i moim zdaniem w dużej mierze brakuje edukacji, żeby właśnie pokazać ludziom, ale przede wszystkim też przedsiębiorcom, gdzie mogą skorzystać z dobrodziejstw surowców naturalnych i wykorzystać je w swoim łańcuchu dostaw. Przeskoczmy zatem do kwestii następującej, czyli jak uprawa konopi wpływa na środowisko w porównaniu do innych roślin przemysłowych?
Marcin Marczak: No tutaj moglibyśmy pewnie jeden podcast poświęcić tylko temu tematowi, bo jakby nie patrzeć, konopie są jedną z najpowszechniej używanych roślin w kontekście rekultywacji gleby, więc konopie są jedna z najpowszechniej używane roślin w kontekście rekultywacji gleby, więc one tak naprawdę w dużym stopniu przywracają naturalne wskaźniki glebowe, więc ciężko jest je porównywać do jakiejkolwiek innej rośliny, bo tak naprawdę one są zbawienne dla gleby, szczególnie jeśli gleba jest wyjałowiona, było stosowanych dużo nawozów mineralnych, syntetycznych i oprysków, pestycydów, herbicydów.
One pomagają przede wszystkim w przywróceniu próchnicy, ale też z racji samego systemu, który jest w stanie zbawić gleby, one nie są zbawione dla gleby, bo one są zbawione dla gleby. One pomagają przede wszystkim w przywróceniu próchnicy, ale też z racji samego systemu korzeniowego, który, powiedzmy sobie krótko, sięga bardzo głęboko, ale też ma dużo tej struktury włóknistej, niesamowicie spulchniają glebę, odwracają rzeczy związane z grubością, które są w stanie zbawić gleby.
Więc przy każdym zastosowań, przynajmniej tam, gdzie uprawialiśmy konopie i były one uprawiane przez kilka lat, rolnicy widzieli ogromną poprawę w stosunku do jakichkolwiek upraw przemysłowych, które mieli. No oczywiście konopie można by porównać do lnu, ale jeśli chodzi o system korzeniowy i wpływ na glebę, przy czym len wymaga dużo większej ilości środków ochrony roślin, a więc dużo gorzej na zasadzie zamkniętego roku.
Plasuje się to w kontekście próchnicy, bo wiadomo, że każda substancja chemiczna, która zabija grzyby, bakterie, które są na roślinach, zabija też te bakterie i grzyby, które są w glebie, a one są niezbędne do zachowania całego cyklu. Więc jeśli chodzi o środowisko naturalne, to po pierwsze mamy rekultywację gleby, po drugie bardzo głęboki system korzeniowy, on też ma inną, kolejną, bardzo ważną rzecz.
Kiedy już zbierzemy tą roślinę i ten system korzeniowy zaczyna się rozkładać, korzenie działają jako system mikrokapilarny, czyli są odpowiedzialne za podsiąkanie wody, czyli tam gdzie występuje susza rolnicza, w momencie kiedy mamy już konopie, to ta woda ma jak dostać się w głąb gleby.
Więc to jest też zwiększanie pojemności wodnej gleby i przeciwdziałanie suszy rolniczej, czyli od takiej klasycznej rekultywacji, a warto tutaj też poruszyć przykłady, gdzie jednym z projektów realizowanych to był projekt realizowany przez nasz instytut w kontekście rekultywacji terenów pokopalnianych, jeśli chodzi o tereny skażone po prostu przez wydobycie węgla, ale też na świecie były chociażby nawet organizowane projekty, gdzie używano konopi do rekultywacji terenu po wydobyciu uranu, więc nawet tam, gdzie były one teoretycznie radioaktywne i skażone promieniotwórcze, były wyczyścić glebę.
Jeszcze podniósłbym tylko jeden element, czyli metale ciężkie, bo z tym zawsze mamy też problem, a metale ciężkie są rozpuszczalne w tłuszczach.
Nasiona konopi składają się w dużej mierze z tłuszczy, które wyciągają te metale ciężkie z gleby, więc jeśli mamy silnie zanieczyszczony obszar metalami ciężkimi, to również możemy rekultywować dzięki konopiom, więc tam, gdzie mamy do czynienia z terenami przemysłowymi, które zostały znacznie skażone, możemy użyć konopi i w przeciągu dwóch, trzech, w optymalnym warunkach, czyli wtedy jeszcze musimy wspomagać mikrobiologię gleby, ale w takim normalnym modelu powiedzmy pięć, sześć lat możemy przewrócić stan gleby do takiego, w którym teoretycznie z nieużytku rolnego, skażonego przemysłowo możemy znów uruchomić produkcję rolną.
Jest to bardzo mały wycinek czasu, porównując tradycyjne metody rekultywacyjne i koszty z tym związane. Tak, ja mam wrażenie, że często w gospodarce w ogóle i w takich projektach badawczych próbujemy wynajdywać koło na nowo. Naukowo chcemy odkryć jakieś nowe mechanizmy i nowe metody funkcjonowania i być mądrzejsi od ewolucji, a tak naprawdę natura jest najlepszą fabryką i to fabryką obiegu zamkniętego, bo nic się nie marnuje i tak samo natura opracowała sobie metody, żeby sama się odkryła.
Jak coś poszło nie tak i między innymi jednym z mechanizmów, które właśnie zostały naturalnie opracowane były konopie i to one pomagają w oczyszczaniu środowiska, więc jeśli mówimy teraz o wszystkich rzeczach związanych z zielonym ładem, z przywracaniem właśnie struktur glebowych, zwiększaniu wskaźników próchnicy, rekultywacji terenów, to najprostszym rozwiązaniem są konopie i nie trzeba tutaj żadnych dodatkowych mechanizmów. Mamy gotowy mechanizm, który możemy zastosować w każdej chwili.
00:08:40 Fukushima, uran i tereny pokopalniane
Marcin Marczak: I to bardzo prosty mechanizm. Wspomniałeś o rekultywacji gruntu, wspomniałeś o metalach ciężkich i o terenach poprzemysłowych. Czy masz wiedzę, czy stosowano konopie po wybuchu w Japonii elektrowni jądrowej Fukushima? Myślę, że tak, chociaż akurat tych publikacji nie wchodziłem w nie głęboko, ale tak, słyszałem o takich informacjach, że one też tam były zastosowane, natomiast akurat tym konkretnym biznes case'em za bardzo się nie zastanawiałem, bo mamy mało takich przypadków w Polsce. Całe szczęście. Na szczęście i trochę szkoda, bo moglibyśmy mieć trochę większe zielonej energii.
00:09:30 Gospodarka obiegu zamkniętego — definicja i konopie
Marcin Marczak: Czym mógłbyś wyjaśnić, czym jest gospodarka obiegu zamkniętego i jakie są jej główne... Przede wszystkim gospodarka obiegu zamkniętego, to chodzi o to, że nic ma się nie marnować, czyli surowce mają istnieć w cyklu zamkniętym, mają być wykorzystywane i odzyskiwane, albo mają być oparte o surowce naturalne. Czyli jeśli mówimy o na przykład metalach, to chodzi o to, żeby był recykling, albo żebyśmy zastąpili źródła, które są oparte źródłami kopalnymi surowcami. Czyli najlepiej bazujące na biomasie.
I w obiegu zamkniętym chodzi o jeszcze jedną rzecz, czyli tego obiegu zamkniętego często jest postawiane na równi w gospodarce zeroemisyjnej. Czyli chodzi też o taką kwestię, że jeśli w jakimś obszarze gospodarki mamy produkcję emisji, to powinniśmy stworzyć komponent, który będzie odpowiedzialny za wychwytywanie tych emisji, żeby koniec końców balansować się na zero. I tutaj jeśli mówimy w tym momencie o obiegu zamkniętym i konopiach, to praktycznie każdy produkt, jaki możemy z nich uzyskać, on jest w pełni podlega recyklingowi, bo on po prostu jest biomasą, która może się rozłożyć.
Więc mamy dużo mniejsze do czynienia z taką frakcją klasyczną odpadu, a przede wszystkim też jeszcze w gospodarce. W gospodarce zrównoważonej, w gospodarce obiegu zamkniętego czy tej zeroemisyjnej przede wszystkim też chodzi o to, żeby nie wykorzystywać surowców, których odbudowanie trwa bardzo długi czas. I o ile ropa jest naturalna, powstała w procesach ziemskich, to odtworzenie jej to liczymy w milionach lat. Jeśli gdzieś używamy surowca, którym jest drewno, to jest fajny surowiec, on rośnie, ale odtworzenie takiego lasu trwa 30, 40, 50 lat. A konopie to jest roślina jednoroczna.
Więc tutaj rok do roku z danej jednostki pola możemy naprawdę wyprodukować znaczne ilości surowca, który może zostać użyty w gospodarce, jednocześnie tak naprawdę nie doprowadzając do wyjałowienia gleby. Były przypadki, kiedy konopie były stosowane w monokulturze przez kilkadziesiąt albo nawet set lat i nie było tam widać spadku. Było spadku efektywności, wręcz przeciwnie.
Ponieważ konopie wydzielają też, jak każda roślina, bardzo dużo związków do podłoża, czyli do gleby, dzięki którym komunikują się z tym całym systemem, ekosystemem mikrobiomu glebowego, czyli bakterii i grzybów, to one w pewnym sensie uczą i dostosowują sobie populację tak, żeby ona z roku na rok produkowała dla nich lepsze związki, których ona potrzebuje do wzrostu. Prowadzenie monokultury jest w pewnych elementach wręcz wskazane.
Oczywiście wiadomo, że warto to czasami przełamać, robić poplon i różne inne rzeczy, żeby doprowadzić więcej ilości substancji odżywczych i nie nawozić dodatkowo syntetycznie, tylko naturalnie. Ale nie mamy takiego typowego zjawiska wyjałowienia. Oczywiście wszystko zależy też, jak poprowadzimy tą gospodarkę, bo rolnictwo zrównoważone to jest... To jest pewnie znów temat na osobny podcast, jak to zrobić w sposób... Sezon chyba. Też może nawet.
Niemniej jednak, jeśli mówimy o roślinie modelowej, takiej, którą moglibyśmy wykorzystać i która sama w sobie, ze swojej natury nie tworzy więcej problemów niż daje rozwiązań, to to są właśnie konopie. Czyli mamy gotowe rozwiązanie, które możemy stosować bez żadnego ryzyka. Znaczy ryzyko jest zawsze, bo ryzyko zależy od tego, jak jest poprowadzona agronomia i czy podejdziemy do tego w sposób rabunkowy, czy jednak zostawimy tej ziemi jeszcze coś.
Tak naprawdę z założenia to nie widzę złych rozwiązań, może być złe wdrożenie, bo jeśli na przykład nawet zbierzemy całą biomasę, ale poddamy ją takim procesom jak peroliza, gdzie na koniec będzie biowęgiel i ten biowęgiel wróci na pole, to tak naprawdę stracimy... stracimy tylko energię, która i tak jest pobierana ze słońca, więc w tym rachunku bilansu pierwiastków niewiele gleba straci, jeśli nic.
Więc wszystko zależy od tego, jak jest zaprojektowany cały proces, więc tutaj znów przechodzimy, jak jest zaprojektowana ta gospodarka obiegu zamkniętego, bo jeśli my będziemy przenosić bardzo dużo biomasy z jednego miejsca na drugi koniec świata i tam to utylizować, to wiadomo, że z tego miejsca, z którego zostanie zabrane, będzie wyjałowione. W tym koncepcie też jednym z takich głównych elementów jest mimo wszystko skracanie łańcucha dostaw, czyli produkowanie surowców w miarę lokalnie, ale też lokalna utylizacja, więc tak jak powiedziałem, jeśli mamy...
Utylizacja w sensie przetwórstwo, przerabianie... Czyli znów zasili. I wtedy jeśli przemysł jest budowany lokalnie, a nie globalnie, co wspiera tak naprawdę wszystkie podmioty w łańcuchu dostaw i daje dużo więcej możliwości ekonomicznych dla podmiotów, to nie dość, że zyskują wszyscy lokalnie, ekonomicznie, to jeszcze gleba na tym nie traci i przyroda na tym nie traci. I wtedy to jest prawdziwa gospodarka obiegu zamkniętego, gospodarka zrównoważona. W sytuacji terenów poprzemysłowych i terenów skażonych metalami ciężkimi.
Jeżeli konopia wyciągną nam z gruntu metale ciężkie, to co powinniśmy zrobić, żeby te konopie w jakiś sposób wykorzystać, ale żeby nie doprowadzić do sytuacji, że metale ciężkie zostaną w procesie przemysłowym przeniesione na inne produkty? Wiesz o co mi chodzi. Mamy metale ciężkie, mamy je skumulowane w roślinie i teraz co zrobić, żeby one nie zagrażały dalej człowiekowi i żeby były... ...ukryte w tym tłuszczu, nie ma żadnego problemu.
Jeśli taki olej przerobimy na biopaliwo, czyli biodizel, to tak naprawdę oczywiście rozejdzie się to w atmosferze, ale rozejdzie się to już w tak niewielkim stopniu i równomiernie po większej obszarze, że te metale ciężkie nie będą miały toksycznego wpływu, bo pamiętajmy, że wszystko, czy to jest chrom, cynk, ołów, czy cokolwiek innego, to metale występują w naszym organizmie, one są w DNA, one są w białkach, one są praktycznie, może nie w DNA, ale w białkach, w strukturze białkowej, w grupach aktywnych, czynnych, więc tak naprawdę bez śladowych ilości metali ciężkich roślina nie jest w stanie sobie wykształcić wszystkiego, co potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania.
Te związki, które i tak występują w przyrodzie, tylko one normalnie występują śladowo i w śladowych ilościach są niezbędne do funkcjonowania danego organizmu. Problemem jest, kiedy one są zakumulowane w zbyt dużej ilości, więc jeśli przerwiemy to, że one się akumulują znów w dużej ilości, która przekracza próg toksyczny na danej jednostce terenu, to wtedy nie mamy żadnego problemu.
Jeśli z kolei ten olej podamy go człowiekowi w takim stężeniu toksycznym, no to to będzie coś niedobrego, ale na szczęście ta roślina ma tak dużą różnorodność, jeśli chodzi o pole zastosowań przemysłowych, że nie mamy tutaj ryzyka, albo inaczej, mamy tyle alternatyw do zastosowania, że nie musimy iść w te ścieżki, które są szkodliwe dla człowieka, a możemy wykorzystać je w każdej innej ścieżce, w której już takie ryzyko nie będzie występowało.
00:18:35 Konopie a Fit for 55, Zielony Ład, KPO
Marcin Marczak: Czy to może przyczynić się do rozwoju gospodarki obiegu zamkniętego? Po części już wyjaśniłeś nam jakby to zagadnienie, ale gdybyś mógł rozszerzyć. Tak, tutaj jest konkretna, bym powiedział, ścieżka i bardzo taki łatwy program.
Ja dokonuję różnego rodzaju analizy na potrzeby modeli ekonomicznych i różnych analiz dla przemysłu, ale też gdzieś tam dla jakichś uczelni ekonomicznych, jeśli chodzi o względy polityczne, to ciężko jest mi sobie wyobrazić dojście do gospodarki obiegu zamkniętego bez użycia konopi, bo każda alternatywa jest ekstremalnie skomplikowana technologicznie i my nie mamy na to czasu, bo sytuacje, do których doprowadziliśmy, ale przede wszystkim też regulacje i przepisy, które w tym momencie mamy wdrażane, chociażby nawet program gotowi na 55, czyli tak zwany Fit for 55, czy określany jako czasami Zielony Ład, chociaż Zielony Ład to jest tam fragment tego całego gotowi na 55, co też jest bardzo ciekawe, bo często traktujemy to jako wymysł Unii Europejskiej, a zapominamy, że to wynika z porozumienia paryskiego i to jest ogólnoświatowa agenda ONZ, pod którą podpisało się 190 krajów, więc to nie jest coś takiego, że Unia sobie wymyśliła takie Fit for 55, tylko to jest metoda realizacji globalnych celów.
Wszystko, co tam jest przedstawione ma bardzo dużą dynamikę, czyli nie pozostawia już zbyt dużo czasu na zmianę, tylko m.in. też środki z KPO i wszystkie te inne programy są po to, żeby dokonać zmiany szybko, a dokonać zmiany szybko możemy stosując metody sprawdzone i proste, a taką metodą sprawdzoną i prostą, która była już wszechobecna w gospodarce są właśnie konopie.
Jeżeli mamy najszybsze dojście, to musimy odcinać elementy gospodarki, które są najbardziej trujące i oczywiście, tak jak powiedzieliśmy na samym początku, ilość zastosowań konopi jest taka, że jaką gałąź sobie gospodarki nie wybierzemy, to zawsze tam zastosowanie się znajdzie, tylko ważniejszym dla nas pytaniem jest, jakie są te obszary strategiczne, które generują w tym momencie najwięcej problemów, od których powinniśmy zacząć.
00:21:00 Strategiczny obszar 1 — Energetyka (biomasa, biodizel, bioetanol)
Marcin Marczak: Ja bym tutaj skłaniał się ku trzem głównym obszarom, nawet można powiedzieć czterem, bo przede wszystkim musimy zacząć od energetyki, bo to jest też jednocześnie proste, ale w Polsce ze względu na to, że jest oparte na węglu, generuje najwięcej zanieczyszczeń i jest obarczone największymi opłatami emisyjnymi, czyli ETS, a biorąc pod uwagę dynamikę zmian cen, to wpływa na cały biznes, więc jeśli mielibyśmy więcej energii elektrycznej opartej na biomasie, bo OZE pracuje tylko jakąś część roku w maksymalnych modelach opartych na farmach morskich, wiatrowych, które mają ten największy wskaźnik energetyczny w skali roku, to tak naprawdę jesteśmy w stanie powiedzmy 50% czasu energetycznego, bo sieć energetyczna musi działać 24 godziny, 365 dni w roku.
Czyli zmienienie systemów, które naprawdę jak przyjdzie mróz, byłyby w stanie zmagazynowanej energii, która jest wyprodukowana latem, przenieść to w energię, którą użyjemy zimą, to przy użyciu baterii wykracza to już poza skalę absurdu, jest to wręcz po prostu niemożliwe, bo nawet Einstein mówił, że elektronu nie da się go zatrzymać, czyli my możemy zmienić energię elektryczną na inną formę energii, ale nie możemy zatrzymać elektronu. I skumulować ich dużo. Jeszcze.
Znaczy tutaj myślę, że ciężko będzie, bo tutaj nawet sam Einstein nie doszedł do tego, jak to zrobić, więc tutaj trochę fizyka nas blokuje, ale są bardzo proste metody, czyli rośliny biorą energię słoneczną i akumulują ją w formie biomasy i możemy przecież robić, mamy takie procesy i mamy takie technologie jak peroliza, gasyfikacja, nawet produkcja biogazu, która odtwarza energię z biomasy, która została zakumulowana, więc to jest kwestia dobrego zaprojektowania rozproszonych sieci energetycznych, ale też mądrego skorzystania z miksu energetycznego, czyli kiedy mamy słońce, korzystajmy z PV-ki, kiedy wieje wiatr, korzystajmy z energii wiatrowej, a kiedy mamy ciemno, zimno i nie wieje, to użyjmy biomasy i wyprodukujmy z tego ciepło, a tą biomasę możemy w największej ilości właśnie wyprodukować z konopi, więc jeśli mamy wskaźniki, a jeszcze też inne rośliny jak na przykład kukurydza czy rzepak były mimo wszystko bardzo intensywnie rozwijane pod kątem nasion, odmian, żeby dawać jak największy plon, o tyle przez kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt lat konopie zostały zapomniane, więc bardzo często też robi się tak, że równuje się jaki jest aktualny plon konopi, a jaki jest aktualny plon kukurydzy, no i to zaczyna wychodzić tak już porównywalnie, ale jeśli weźmiemy potencjał niewykorzystany, czyli te badania, które nie zostały zrealizowane, a mogłyby się rozwijać, gdyby ta roślina była uprawiana na większą skalę i na większą skalę ja nie myślę tutaj o dziesięciu tysiącach hektarów, tylko o setkach tysięcy albo nawet w milionach hektarów w skali takiego kraju jak Polska, to wtedy znów cały balans ekonomiczny zostaje przełożony na taką, na tą szalę, że są na to pieniądze, a jak są pieniądze i środki, to może nastąpić optymalizacja i jeśli już teraz roślina, która nie była przystosowana i tak samo agrotechnika i maszyny w sumie nie były pod tym kątem rozwijane i jest konkurencyjna, to co by się stało, gdyby tak naprawdę postawić i dać więcej pieniędzy na rozwój tej branży, tak, to ma absolutnie dużo większy sens, więc pierwszym obszarem zdecydowanie jest energetyka, szczególnie, że konopie jak żadna inna roślina składają się z bardzo dużej frakcji celulozy, tutaj też znów wchodzi w grę odmiana i agrotechnika, bo tam mogą podchodzić nawet pod blisko 80%, jeśli dobrze pamiętam i to są jedne z najwyższych wskaźników, dlatego kiedyś też papier robiono z konopi, ale celuloza to jest nic innego jak jedne z najprostszych sześciocukrów, więc tutaj później fermentacja tego na przykład do bioetanolu jest bardzo, bardzo prosta, olej konopny, czyli ten z nasion, który jest, bardzo dobrze nadaje się na biodizel, bo tam jest dużo wiązań nienasyconych i w wyniku tych reakcji transestryfikacji uzyskujemy bardzo kaloryczny biodizel, czyli z jednej strony mamy produkcję czysto surowca, który możemy po prostu spalić, tak dosłownie mówiąc, a najlepiej sklasyfikować albo poddać pyrolizie, żeby nie mieć zbyt dużo dodatkowych gazów emisyjnych, to mamy najprostsze rozwiązanie, które może być wdrożone tu i teraz i to nawet nie wymaga dużych nakładów inwestycyjnych, mamy później paliwa wyższej generacji, których możemy po prostu użyć odpadu, czyli użyć łodygi i paździerza z procesu na przykład produkcji włókien, żeby produkować etanol, ale możemy też produkować biodizla, oczywiście nie zastąpimy wszystkich paliw, ale tam, gdzie nie da się ich zastąpić, czyli tam, gdzie nie da się jeździć samochodami elektrycznymi, bo będzie wymagane, bo łatwiej jest po prostu zatankować bak niż naładować baterie, tam moglibyśmy używać biodizla konopnego, więc na pewno tym obszarem, który wymaga pierwszego takiego działania, ale też jednocześnie jest główną częścią, podstawą gospodarki, ale też podstawą gospodarki, która w kontekście OZE na razie jeszcze nie ma alternatywnych rozwiązań, bo dajmy na to OZE pokryje 50%, i co dalej, tak?
No nie zbudujemy elektrowni atomowych w ciągu dwóch, trzech lat, natomiast możemy zasiać odpowiednią ilość pól, a według wyliczeń, które robiliśmy, jeśli rzeczywiście ta roślina wyszłaby masowo do uprawy, to jesteśmy w stanie zastąpić nawet 20% węgla w miksie energetycznym, czyli to nie są jakieś tam frakcje, które stanowią promil, które nie miałyby znaczenia, tylko może mieć to duże i realne przełożenie na sektor, a energia elektryczna wykorzystywana jest wszędzie.
Jedna rzecz to jest elektryczność, a drugim to jest ciepło, bo o ile możemy użyć PV-ki, czy możemy użyć wiatru do wyprodukowania energii elektrycznej i wrzucenia ją w sieć, o tyle zastąpienie surowca, który będzie wchodził do elektrociepłowni już jest dużo większym wyzwaniem, a większość naszych elektrociepłowni oparta jest mimo wszystko na węglu, więc co moglibyśmy zrobić?
Moglibyśmy zrobić biopelety, albo właśnie takie substytuty węgla opodalające, podobnej kaloryczności, które moglibyśmy użyć, tylko znów, żeby ten surowiec miał zastosowanie w tak dużych obiektach przemysłowych, to musi być odpowiednia duża ilość surowca. Jeśli my teraz mamy półtora tysiąca hektarów w kraju, to na dobrą sprawę jakby zebrać biomasę z całego kraju, to nie starczy na zasilenie jednej porządnej elektrociepłowni, czyli efekt skali.
00:28:30 Decentralizacja energii a bezpieczeństwo narodowe
Marcin Marczak: A te uprawy są rozproszone? Patrzymy na cały łańcuch dostaw i ślad węglowy transportu, to jeśli ta uprawa nie jest w dużej skali lokalnie, to ona przestaje mieć sens z punktu widzenia gospodarki obiegu zamkniętego, czyli to jest działanie lokalne, ale teraz spójrzmy na to z innej strony. Tylko tak naprawdę nie ta elektrociepłownia, a płaci za to społeczność lokalna. Natomiast jeśli surowiec energetyczny byłby wytwarzany lokalnie przez rolników, to pieniądze idą lokalnie i opłacane są lokalnie, czyli pieniądze zostają w ramach danego obszaru.
Czyli z punktu widzenia ekonomicznego i odpływu funduszy i przepływu funduszy zdecydowanie mamy większą wartość dodaną, jeśli jest to uprawa zdecentralizowana i właśnie lokalna, bo wspiera lokalną przedsiębiorczość.
A produkcja surowców energetycznych to jest jedna z większych gałęzi przemysłu i jakby nie patrzeć, cała nasza gospodarka baluzuje na paliwach kopalnych, dlatego że w jakimś części łańcucha dostaw albo używamy surowców z paliw kopalnych, albo używamy energii elektrycznej i nawet nasza informatyka jest oparta na paliwach kopalnych, bo w większości pochodzi z ropy gazu i ten prąd nie jest ozę, więc możemy powiedzieć, że mamy wirtualną rzeczywistość, która też jest oparta na paliwach kopalnych. a mogłaby być na biomasie. No to tak, to poruszyliśmy sobie energetykę. Kolejną ważną częścią...
Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo surowcowe, to tu już wchodzimy w element w ogóle bezpieczeństwa narodowego. Tak, oczywiście. I promowanie upraw konopi powinno być w pewnym sensie moim zdaniem wspierane przez Ministerstwo Obrony, bo jeśli mielibyśmy odpowiednią ilość surowców w kraju, to byśmy zadbali o bezpieczeństwo kluczowych surowców niezbędnych do funkcjonowania gospodarki. No tak, bo zastanówmy się, co by się wydarzyło, gdyby na przykład, nie daj Boże, ale gdyby nastąpiła taka sytuacja, że część stankowców, które...
Przewożą do Polski skroplony gaz, który jest wykorzystywany w gospodarstwach domowych w dużej mierze, zostanie uszkodzona. Albo nie przepuszczona przez ciśnina. Jak to wpłynie w ogóle na bezpieczeństwo narodowe, na funkcjonowanie gospodarki i na funkcjonowanie w ogóle gospodarstw domowych? Takie ćwiczenie już widzieliśmy, jak kanał Suezki został zablokowany i wszystkie łańcuchy dostaw się wysypały. Ceny praktycznie wszystkiego były tak niezrównoważone i tak dynamiczne, że nikt nie wiedział, ile za co zapłaci następnego dnia. Brakowało surowców do wytwarzania wszystkiego.
Fabryki stały, były problemy z gazem, były problemy ze wszystkim. Czyli tak naprawdę zatrzymanie jednego wąskiego przesmyku zdestabilizowało globalną gospodarkę, dlatego że ona jest oparta na tym, że przenosimy rzeczy daleko, a nie mamy odpowiednio zabezpieczonych surowców.
Czyli bezpieczeństwo surowcowe daje nam stabilność bez względu na to, jaka będzie sytuacja geopolityczna i co złego się wydarzy, ale też więcej, taka decentralizacja, czyli nie poleganie na globalnych łańcuchach dostaw, tylko na lokalnych łańcuchach dostaw surowców ogranicza możliwość szantażu energetycznego i szantażu surowcowego Polski. Gdzie nasza gospodarka w obszarach kluczowych może sama funkcjonować, to nie może na nas już wywierać aż takiego nacisku, bo się nie da, bo jesteśmy sami od siebie zależni, a nie od innych państw. To akurat przerabiała Ukraina przed agresją, prawda? Dokładnie.
Więc bezpieczeństwo surowcowe równa się konopie. Odejście od tego i poleganie na ropie równa się stwarzanie zagrożenia. Gdzie nasza gospodarka, ten pomysł na zabezpieczenie energetyczne kraju oparte w dużej mierze na surowcach, które są przewożone z innej części świata, pomysł na zabezpieczenie energetyczne naszego kraju powinno być już dawno zmienione, bo ewidentnie wszystkie dostajemy co chwilę nowe informacje, które powinny nas utwierdzać. Czy nie możemy się zmierdzić w tym, że ten proces powinien zostać zmieniony?
Jeśli mamy setki tysięcy małych instalacji, a takimi instalacjami mogą być mini biogazownie, mogą być mini gasyfikatory, mogą być różnego rodzaju instalacje, które łącznie, sumarycznie tworzą zapotrzebowanie energetyczne, ale tego wtedy nie ma jak wyłączyć, bo jeśli jedna instalacja odpowiada tylko za ułamek procenta całej sieci, to uderzenie w taki punkt nie zmieni nic.
Elementy, komponenty, czyli jak gdyby sieci przesyłowe stają się bardziej wrażliwe, ale znów, jeśli ta energia jest produkowana lokalnie, to ona zależy od lokalnych węzłów energetycznych, ona nie musi być przesyłana na bardzo duże dystanse, wobec czego nawet uderzenie w takie kluczowe węzły nie zmieni wiele. Oczywiście utrudni pewne rzeczy, ale nie znaczy, że doprowadzi do jakiegoś totalnego kataklizmu i kryzysu, czyli czym bardziej decentralizujemy, tym jesteśmy bardziej bezpieczni. A infrastrukturę krytyczną mamy gorzej? Bezpieczoną niż Ukrainy.
Po raz kolejny powinniśmy wyciągać wnioski z sytuacji, którą mamy teraz geopolitycznej. Najłatwiej się uczyć na cudzych błędach, a nie na swoich, bo na swoich to może być już za późno. Zdecydowanie tutaj powinniśmy wyciągać wnioski i myśleć pod tym kątem, no i zaangażować lokalną społeczność właśnie w osiąganiu tego celu, bo my jako kolektyw jesteśmy w stanie więcej zrobić niż pojedyncze.
Tylko myślę, że tutaj w dużej mierze brakuje z jednej strony edukacji, dwa działania centralnego, które miałoby na celu zdecentralizowanie, czyli programy edukacyjne, które wychodziłyby zarówno z Ministerstwa Rolnictwa, do spraw energetyki, wszystkich tych obszarów, żeby poprawić świadomość społeczeństwa. Niektórzy mówią, jak nie chcesz wojny, to przygotuj się na wojnę, bo osób, czy podmiotów, czy z krajów przygotowanych się nie atakuje. Lepiej tych, którzy nie wiedzą, co robią, bo wtedy jest ich łatwiej pokonać.
Więc budując taką świadomość i budując tego typu rozwiązania, możemy tak naprawdę zapewnić bezpieczeństwo takie, że nikt nas nie zaatakuje, bo jeśli trudno byłoby wywrócić ten kraj i nie byłoby obszarów łatwych strategicznie do... No obnażenia naszych słabości, to od razu jako konsek jesteśmy dużo mniej łakomy, bo jest tylko więcej zagrożeń i problemów, żeby zająć taki kraj i wpłynąć na gospodarkę.
00:36:45 Strategiczny obszar 2 — Budownictwo, hempcrete i CBAM
Marcin Marczak: Mówiliśmy o energetyce, ale ja bym jeszcze dotknął trzech bardzo ważnych kwestii, m.in. budownictwa, bo budownictwo teraz mamy oparte o cement. Cement jest niezwykle energochłonny i w dużej mierze też jest importowany. Niedawno został wprowadzony taki mechanizm, który nazywa się Carbon Border Adjustment Mechanism, czyli tak zwany CBAM, co jest nic innego jak cłem węglowym w Europie.
Jeszcze skutków tego nie widzimy, bo tam dopiero za 3-4 lata ten ułamek procentu emisji będzie znaczący, ale możemy się spodziewać, że generalnie budowanie z cementu za 3-4 lata będzie nierentowne albo ekstremalnie drogie. I teraz jaką mamy alternatywę? Beton konopny. On jest prosty. On też nie zależy już znów od dostaw zewnętrznych. Mamy jeszcze mnóstwo innych alternatyw już opracowanych w różnego rodzaju instytutach badawczych, jak robić kompozyty albo inaczej, jak nie robić spoiwa opartego o cement, tylko o surowce naturalne, żywice i różne tego typu rzeczy.
Więc my znów uprawiając konopię moglibyśmy robić swój beton, który nie dość, że jest lepszy dla człowieka, bo nie zawiera metali ciężkich, które są uwalniane w procesie. Na prawdę one powoli, ale i tak przenikają do organizmu człowieka, jeśli żyjemy w takim środowisku i jest lepiej oddychający, ma lepsze właściwości termiczne, czyli znów energetyka, bo to budując konopię automatycznie przeprowadzilibyśmy termomodernizację, bo ona już by w sumie nie była potrzebna, bo ta termomodernizacja byłaby zawarta w surowcu.
No to mamy kryzys, bo mało kto już jest tak naprawdę w stanie pozwolić sobie na swoje mieszkanie. Mieszkania są coraz droższe, coraz mniej dostępne, a takie właśnie budownictwo niewielkie, jednorodzinne albo nawet wielorodzinne, ale nie wielokondygnacyjne, tylko mniejsze budynki z powodzeniem przy tych certyfikatach i standardach i tych technologiach, które są już bez żadnej zmiany, mogą być wykorzystywane. Więc rocznie jeden dom, taki mniejszy.
I tutaj znów nie musimy wynajdywać koła na nowo, bo w dużej mierze mur pruski był oparty na betonie konopnym, bo to była po prostu struktura oparta na drewnie wypełniona betonem, ale wtedy nie było klasycznego betonu, była zaprawa wapienno-konopna. I znów moglibyśmy do tego wrócić. I te budynki stoją po dziś dzień, niektóre mają po kilkaset lat, czyli wiemy też, że w momencie, w którym ten surowiec jest dobrze przygotowany, jest on bardzo trwały.
I znów, po co szukać jakichś ekstremalnych technologii i rozwiązań, które nie wiadomo jak się zastosują w praktyce, jak się będą skalowały, kiedy mieliśmy już rozwiązania, które były w dużej skali, sprawdziły się i były trwałe. I teraz znów, przestawienie energetyki i budownictwa na surowce lokalne zmniejszyłoby zapotrzebowanie na transport, a transport znów jest wielkim generatorem emisji. Natomiast tu powinniśmy patrzeć bardziej opierać się o bezpieczeństwo surowcowe, o obronność kraju i myśleć bardziej o tym, jak ważne jest to dla naszego regionu.
A wiesz, ile domów buduje się w Polsce rocznie z betonu konopnego? To są jednostki. Dokładnie. Na pewno mniej niż 10 rocznie. No myślę, że 10 już może teraz tak, bo mamy w sumie kilka fajnych firm, które rzeczywiście zaczynają w tym obszarze działać, m.in. tam różne domy kopułowe itd. Ale to są indywidualne przypadki, tak? Tak. I hempcrete, czyli już gotowe prefabrykaty, które można wykorzystać do budowy domu, niestety w dużej mierze ściągamy bodajże z Danii. Z Danii, z Kanady, z różnych miejsc.
Od Holendrów też bierzemy, a wszystko dlatego, że tam gdzie już jest większa skala i jest to robione i ocertyfikowane, to zaczyna być tam, tańsze. Jeśli my surowiec na pustach musimy przewieźć przez cały kraj, bo mamy tylko 1500 ha upraw, a biomasa jest najczęściej powiedzmy w ilości 10 ton, bo była uprawiana bardziej pod ziarno i pod kwiaty konopne, a nie z nastawieniem na właśnie przemysł budowlany czy włókienniczy, to tego surowca też jest mniej.
Więc znów sprowadzamy się do bilansu ekonomicznego, który przez to, że uprawy nie są ukierunkowane na konkretny sektor, generują surowiec, który jest droższy i nagle ten surowiec zaczyna w gospodarce wyglądać tak, że on jest interesujący pod względami środowiskowymi, społecznymi i tak dalej, ale jest droższy, a jednak biznes jest biznes, jest okrutny, liczy się pieniądz, więc ludzie pójdą tam, gdzie jest taniej.
30% tańszy, a tym samym bardziej dostępny i w tym momencie on by doszedł do poziomu, w którym byłby tańszy niż ta niezdrowa alternatywa, więc tutaj znów lokalne działanie i taka konsolidacja, żeby wyprodukować odpowiedniej ilości surowca mogłyby doprowadzić do tego, że on by stał się konkurencyjny ekonomicznie.
Ale to jest tylko jedna rzecz, że mamy ubrania, które mogłyby być z włókien naturalnych, a nie syntetycznych, ale też włókna wykorzystywane są w wielu miejscach w przemyśle, różnego rodzaju maty wygłuszające, tkaniny techniczne, chociażby nawet jak włókno szklane, które jest wykorzystywane do budowy wiatraków, nie musiałoby być tym włóknem szklanym, on mógł być włóknem technicznym, przędzą techniczną i tkaniną techniczną opartą o len i konopie.
00:43:30 Strategiczny obszar 3 — Włókiennictwo i kryzys bawełny
Marcin Marczak: Tutaj musiałby być miks ze względu na pewne właściwości samego już takiego włókna, w sensie ich parametrów technicznych, fizycznych, natomiast moglibyśmy w wielu obszarach zastąpić tkaniny, które są tkaninami syntetycznymi używanymi w przemyśle, tkaninami naturalnymi opartymi o konopie i len, więc przede wszystkim też włókiennictwo masowo i pod względem, jakby to powiedzieć, ilości surowca może są na trzecim miejscu, ale z punktu widzenia znaczenia dla ekonomii powiedziałbym, że są na dobrą sprawę równoważne, może nie z energetyką, ale co najmniej z budownictwem, szczególnie jeśli spojrzymy na skalę skażenia, jakie generuje przemysł włókienniczy jako taki, bo jak patrzymy na uprawy bawełny, to ona nigdzie nie jest zrównoważona, nawet te ekologiczne w cudzysłowie uprawy bawełny pozostawiają bardzo dużo do życzenia i one strasznie degradują środowisko naturalne.
Jak spojrzymy na kraje byłego Związku Radzieckiego, co tam się zdarzyło, jak była tam uprawiana właśnie bawełna w skali masowej, czy nawet w Afryce, to tam została pustynia po polach bawełny, tam erozja nastąpiła tak szybko i tak znacząco, że teraz rekultywacja tych terenów to zajmie kilka dekad.
Biorąc pod uwagę, że w większości jeszcze używamy barwników syntetycznych i to co się dzieje na przykład z rzekami w Indiach, no to dochodzi nam do ekstremalnego skażenia środowiska, tam gdzie produkowane są surowce włókiennicze, czyli ten proces, który mamy teraz jest ekstremalnie niebezpieczny dla naszej przyrody i nie dotyczy tylko i wyłącznie gazów emisyjnych, ale dotyczy też przede wszystkim zasobów wodnych, czyli tracimy resztki wody pitnej,
00:45:35 Strategiczny obszar 4 — Spożywka, olej i mąka konopna
Marcin Marczak: na rzecz zanieczyszczenia rzek syntetycznymi barwnikami i różnymi innymi gardnikami, których być nie powinno, bo możemy to wszystko zrobić z włókien naturalnych, więc ja patrzę na to zdecydowanie jako na obszar strategiczny, a kolejną rzeczą jest spożywka, bo w momencie, w którym uprawy poszły bardzo w skalę masową, to wszystkie owoce, wszystkie warzywa, ale też nasze zboża mają coraz mniej mikroelementów, mają coraz mniej substancji odżywczych, one tak naprawdę są pustą kalorią, która nie daje nam tego, co jest najważniejsze, a łatwiej niż leczyć jest przeciwdziałać, a najłatwiej przeciwdziałać jest zdrową żywnością i teraz wprowadzając na masową skalę mąkę konopną i olej konopny, bardzo zmniejszylibyśmy ilość chorób cywilizacyjnych, które by występowały, więc tak naprawdę nakłady na leczenie ludzi, które teraz powinny być rzędu kilku, jeśli nie kilkunastu procent PKB, tak naprawdę licząc jeszcze rynek suplementów, diety, można by spokojnie ograniczyć o połowę przez właśnie promowanie zdrowego stylu życia, ale zdrowej żywności, właśnie żywności pochodzącej z konopi, bo jeśli spojrzymy na kwasy omega, no to najlepiej przyswajalne, najbardziej zbilansowane są właśnie w oleju konopny, jeśli spojrzymy na mąkę konopną, to mamy tam wszystkie aminokwasy, które są nam potrzebne do syntezowania wszystkiego, czego możemy sobie wyobrazić, więc tak naprawdę w naszej diecie, bo każdy słyszał kiedyś o omega i o suplementacji omega, że trzeba brać tran z rekina, no jakoś historycznie nigdy nie jedliśmy rekinów tutaj w naszej stresie, a jakoś tego omega nie brakowało.
Ale wiesz, skala zapotrzebowania na tego typu produkty jest ogromna. Szybko by rekinów zabrakło. No dokładnie, gdzie mamy pozyskać te rekiny. Ale nie musimy, bo możemy używać oleju konopnego, który będzie miał lepsze przyswajanie. No ale widzisz, ale sposób przekazywania informacji i tutaj chciałbym nawiązać do trendu dodawania dożytku. Żywności insektów, który też jest promowany w pewien sposób przez pewne grupy. No po co wymyślać koło na nowo, skoro mamy już rozwiązanie, które można by było zastosować, prawda?
No i jeszcze wiemy, że ewolucyjnie mamy organizm człowieka przystosowany do tego, bo jednak cały układ endokannabinoidalny jest dlatego, że te konopie i te substancje były w naszej diecie. Czyli zanim my przestawimy... Zanim przestawimy nasz metabolizm na poprawne funkcjonowanie na insektach, to nie musimy nic przestawiać, wystarczy użyć surowca, który już był i do którego byliśmy przystosowani.
Czyli my tak naprawdę, znów, nie ma co wyważać drzwi otwartych, nie ma co wynajdować koła na nowo, spójrzmy na to, co było historycznie i przywróćmy ten model funkcjonowania gospodarki, a będziemy mieli bezpieczeństwo surowcowe, każdy będzie zdrowszy i tak naprawdę rozwiąże nam to bardzo dużo problemów geopolitycznych, a szczególnie problemów...
Problemów związanych ze skażeniem środowiska, bo jeśli zaczniemy uprawiać roślinę, która wyciąga zanieczyszczenia ze środowiska, wyciąga tak naprawdę dwutlenek węgla z atmosfery jak żadna inna roślina, czyli będziemy od razu sobie bilansować to wszystko, co pójdzie z dymem, tak kolokwialnie mówiąc, wiosną zostanie zakumulowane przez rośliny i w cyklu rocznym nie pozostanie tak naprawdę nic szkodliwego, no to w tym momencie mówimy o prawdziwej gospodarce obiegu zamkniętego.
00:49:30 Dlaczego konopie nie są dziś uprawiane na większą skalę
Marcin Marczak: W takim razie, Twoim zdaniem, jeżeli mamy tutaj tyle aspektów, które dają nam ogromne możliwości, to znaczy jeżeli mamy roślinę, która daje nam ogromny potencjał w wielu sektorach gospodarki, newralgicznych, dlaczego te konopie nie są uprawiane przynajmniej na taką skalę, jak były uprawiane kiedyś? No tutaj myślę, że też wchodzi geopolityka i jednak są kraje, które... Zadbały o to, żeby u nich ten przemysł pozostał.
Myślę, że lobby zrobiło swoje, a teraz pojawia się po prostu zwyczajnie problem skali, ale też niestety czasami trzeba by nazwać te rzeczy po imieniu problem branży, bo dużo ludzi, którzy są związani z konopiami, zainteresowani są głównie aspektem medycznym i rekreacyjnym, a nie patrzą na to z perspektywy przemysłu, a jednocześnie przemysł jak patrzy na konopie, to kojarzy się to z liściem marihuany, a nie z rośliną przemysłową i tu trzeba by postawić na edukację, na to, żeby przemysł wiedział, że może z tego skorzystać, bo my szybko zapominamy pewne umiejętności i pewne rzeczy i to, co się działo w latach osiemdziesiątych, to już nam się wydaje erą zamierzchłą, a co dopiero jakieś lata pięćdziesiąte, sześćdziesiąte czy siedemdziesiąte poprzedniego wieku, to już większość z nas nie żyła w tym czasie, więc nie myślimy w kategoriach rozwiązań, które były.
Ale tak naprawdę historia nam je daje, więc tutaj postawiłbym bardzo dużo na kwestię edukacji i edukacji przede wszystkim też dużego przemysłu, bo co innego jest, jeśli są niewielkie inicjatywy oddolne, ale one mogą zrobić fajne rzemiosło, natomiast my potrzebujemy w pewnym sensie rozwiązań systemowych, rozwiązań takich, żeby pójść do tych największych graczy i rozmawiać o tym z największymi graczami, nie z pojedynczymi malutkimi podmiotami, tylko zacząć rozmawiać na poziomie ministerialnym, na poziomie zrzeszeń producentów czy energetyków czy dużych zakładów.
W momencie, w którym na przykład IKEA zaczyna się interesować wdrożeniem pewnych technologii, tak jak na przykład substytuty drewna czy wypełniacze, no to to zaczyna mieć sens, tylko kolejny taki próg jest, pytanie, które ja sobie zadaję, a co jeśli jednak oni powiedzą tak?
Nasza gospodarka i nasze uprawy nie są na to gotowe, więc jeśli my nie wyjdziemy do lokalnych społeczności przez gminy, przez dosłownie kółka gospodyń wiejskich, przez zrzeszenia rolników czy jakiekolwiek organizacje, które oni rzeczywiście mają, tak żeby promować, edukować rolników na skalę masową, ale zapewniając im od razu kontrakt, zapewniając im od razu narzędzia, czyli też osoby, które już uprawiały konopie i są w stanie bezboleśnie ich przeprowadzić przez to, jak w najprostszy sposób, najprostsze uprawy, które na razie przyniosą im większą stopę zwrotu niż zboże, którego nie mogą sprzedać, bo jesteśmy zalewani zbożem z różnych kierunków świata, bo tu mówi się bardzo dużo o ukraińskim, a tak naprawdę w Europie większy problem stanowi zboże rosyjskie, bo Rosja jak nie mogła sprzedać gazu, to zaczęła produkować amoniak i nawozy azotowe i zamagazynowała swój gaz w formie nawozów azotowych, który wysiała na pola i miała nadprodukcję zboża i teraz to oni zalewają zboże, ale oczywiście najlepiej jest obwiniać kogoś innego, czyli kraj, który się broni i mówi się zboże ukraińskie, a nie zboże rosyjskie, ale tak naprawdę to zboże rosyjskie.
I wszyscy wiedzą, że to zboże przechodzi przez inne kraje, ale tak naprawdę znamy kraj pochodzenia, czyli miejsce, gdzie zostało ono wyprodukowane. Tak, dokładnie. W jaki sposób można by było sfinansować taki proces zmiany, przemiany?
Marcin Marczak: W jaki sposób można by było sfinansować transformacji, jeżeli chodzi o polskie nasze warunki? To jest akurat chyba jeden z najciekawszych obszarów, bo rzadko zdarza się tak, że pieniądze są, tylko nie wiemy jak je wydatkować. A w momencie, w którym zostały odblokowane środki KPO, mamy setki miliardów złotych do wydania na transformację bez pomysłu na dobrą sprawę i technologii, które moglibyśmy wdrożyć, żeby te pieniądze wydatkować. Więc to jest teraz kwestia nie czy są pieniądze, tylko czy mamy chętnych, którzy chcieliby utworzyć lokalne konsorcja, żeby zacząć te pieniądze wydatkować.
Bo technologia jest, technologia jest w Polsce, technologie są sprawdzone. Mamy doradców, mamy zespoły analityków biznesowych, którzy są w stanie poprowadzić przez cały proces. Mamy tak naprawdę dostatecznie dużo agronomów i mamy przede wszystkim też bardzo dużo ludzi, którzy stworzyli niesamowite innowacje, które zostały już... testowane w małej skali przemysłowej, aż czekają teraz na duże inwestycje. I mamy wreszcie środki KPO.
Czyli tak naprawdę nic poza nami, nami jako ludźmi i naszym kolektywnym zaangażowaniem i zjednoczeniem się, żeby zamykać łańcuchy dostaw i stworzyć w ramach lokalnych społeczności tego typu rozwiązania dla przemysłu razem, to jest jedyna bariera. Jedyną barierą jesteśmy my, czyli tak naprawdę edukacja i zrzeszanie ludzi, którzy chcieliby się podjąć tego wyzwania. I chcieliby umożliwić Polsce wydać pieniądze, które zostały nam przydzielone. Które czekają po prostu. Tak, one czekają i nie wiemy co z nimi zrobić.
Na ostatnim forum ekonomicznym nasi polscy ekonomiści mówili, że prawdopodobnie będziemy w stanie tylko wydatkować około 15% środków z KPO, a resztę będziemy musieli zwrócić. A mamy możliwość stworzenia transformacji opartej o roślinie przemysłowej, która była kiedyś podstawą naszej gospodarki do prowadzenia do sytuacji, w której mielibyśmy bezpieczeństwo. Mamy bezpieczeństwo surowcowe, mamy wszystkie puzzle, wszystkie składniki, wszystko jest na stole i wszystko jest jeszcze na poziomie komercjalizacji.
Czyli to nie jest tak, albo nawet już skomercjalizowane, czyli teraz jest rozwój skali, bo większość alternatywnych technologii, które mamy, mamy w laboratorium. Przeprowadzenie ich do skali przemysłowej zajmie nam kilka lat i może dojść jeszcze wiele aspektów, których nie przewidzieliśmy i dodatkowych badań naukowych, które muszą być zrobione, żeby osiągnąć efekt skali. Mamy podane na talerzu gotowe rozwiązanie, tylko to rozwiązanie wymaga od tego, żeby połączyć ludzi, czyli przede wszystkim najpierw rolników, małe przetwórstwo i duże zakłady, które odbiorą ten surowiec.
Mamy trzy komponenty, co nie jest tak naprawdę dużo, ewentualnie cztery, bo czasami jest jeszcze jakiś zakład przetwórczy, który powinien przerobić ten surowiec, ale w najgorszym wypadku są to cztery kroki i jesteśmy tam, gdzie możemy być. Tylko jeśli ludzie nie są odpowiednio świadomi. Biznes nie wie, że może skorzystać z pewnych rozwiązań, to on nie przedstawi kontraktów na coś, o czym nie wie. I tutaj tak naprawdę największą barierą jest edukacja i jest uświadamianie ludzi o potencjale przemysłowym konopi, o technologiach, które już istnieją i robienie dużych, ale dużych biznes case'ów.
Więc ja bym tutaj zwrócił się do przedstawicieli gmin, powiatów, którzy chcieliby się zaangażować w tego typu działania, żeby konsolidować lokalne społeczności.
I zacząć wdrażać to na skalę przemysłową, bo to jest szansa, ale to jest też szansa ekonomiczna, bo tak jak mówiliśmy, wszystkie te zastosowania powodują, że tak naprawdę jeśli spojrzymy na produkt końcowy, a w rolnictwie też chodzi o to, żeby nasi rolnicy nie byli wyrobnikami, którzy produkują najbardziej surowe takie commodity, czyli po prostu towar handlowy, przemysłowy, który leci na wielką skalę, tylko żeby lokalna społeczność kończyła gotowym produktem,
00:57:30 Ekonomia hektara — 30–100 tys. zł PKB
Marcin Marczak: który jest produktem technologicznym o wysokiej jakości, wysokiej wartości. I w tym momencie możemy w zależności od szacunków i którego modelu, który model ekonomiczny przyjmiemy, czyli jakiej skali, jakich produktów końcowych, możemy osiągać wskaźniki w miarę bezinwazyjnie na poziomie 30 tysięcy PKB, czyli to oczywiście jest do podziału pomiędzy tego rolnika, przetwórcę i zakład docelowy, ale 30 tysięcy PKB z jednego hektara, nawet do 100 tysięcy złotych z jednego hektara.
Czyli jeśli dana gmina zrzeszyłaby rolników, którzy chcieliby zacząć uprawiać tysiąc hektarów, to mają dodatkowo do dyspozycji w ramach, od czego będą odprowadzone podatki, pomiędzy 30 a 100 milionów złotych. To czasami może podwoić budżet gminy. Dokładnie. A i jeszcze do tego będą mieli darmową energię, jeśli nie będą chcieli płacić za prąd i ciepło. O Boże, to jest chyba najtrudniejszy aspekt całego projektu. Bo skoro już technologia jest, pomysł jest i jakby środki są, to edukacja chyba jest tym najtrudniejszym elementem, który mógłby wpłynąć w ogóle na połączenie tych wszystkich aspektów.
Tak, bo to musi nastąpić szybko, bo te środki z KPO kończą się w 2026, więc mamy dwa lata, żeby się skrzyknąć i żeby podjąć jako kolektyw działanie i wydatkować te środki rozsądnie i mądrze. A dla mnie jednym z najrozsądniejszych i najmądrzejszych... Jednym z najmądrzejszych zastosowań to są właśnie konopie przemysłowe i zmiana paradygmatu, jeśli chodzi o naszą gospodarkę, czyli odejść od ropy, a przejść na konopie. Brzmi to trochę utopijnie, ale wbrew pozorom, jak rozbieramy to na czynniki pierwsze i na wszystko... To da się zrobić. To jest jedno z prostszych rozwiązań, jakie mamy. Wow.
Myślę, że do aspektów gospodarczych i zastosowania konopi w gospodarce, w niezależności energetycznej, innowacjach, obiegu środków...
00:59:30 Kredyty węglowe — zapowiedź kolejnego odcinka
Marcin Marczak: No, jeszcze nie poruszyliśmy jednego wielkiego tematu, czyli kredytów węglowych. Zdecydowanie musimy zrobić na to osobny odcinek. Przeogromny temat, ale w tym momencie... Kolejne źródło dochodu, o którym jeszcze nie mówiliśmy, a znów wywraca to... Do góry nogami. Do góry nogami opłacalność. To, co było nieopłacalne, nagle staje się opłacalne. Tak, to jest taka wisienka na torcie. Tak, tak, tak. Dobra. Taki początek kolejnego odcinka. To wisience w następnym odcinku. Na pewno. Dziękuję Ci bardzo za czas, za informacje. No i oczywiście do usłyszenia. Również dziękuję bardzo. Do usłyszenia.
Miłego dnia wszystkim. I dojechaliśmy do końca odcinka. Dziękuję za Twój czas. Oczywiście wszystkie linki znajdziesz w opisie. Jeżeli publikowane przeze mnie treści są dla Ciebie atrakcyjne, zasubskrybuj, udostępnij lub pozostaw komentarz. Dzięki. Pozdrawiam ciepło.
01:00:30 Pożegnanie i zakończenie
Marcin Marczak: Tomasz Ołubczyński, terapeuta konopny z podcastu. Rozmowy konopne. Niech kannabinoidy będą z nami.