PODCAST · CBD · ODC. 021
● CBD Formy podania THC

Konopie i marihuana w kuchni – Małgorzata Szakuła – Ekspert

Małgorzata Szakuła: autorka bloga smilingspoon.pl Certyfikowany dietetyk i konopny terapeuta. Autorka działającego od 2015 roku projektu "Konopie w kuchni", którego celem jest edukacja w kwestiach dotyczących stosowania żywności konopnej oraz prawidłowego odżywiania. Kreatorka autorskich przepisów wykorzystujących produkty spożywcze oraz ekstrakty…

55:20 15 maja 2023 Małgorzata Szakuła
● Odtwarzacze
SPREAKER EP 021
00:0055:20
● 00 — Streszczenie

O czym jest ten odcinek.

W odcinku 021 Małgorzata Szakuła — certyfikowana dietetyczka, terapeutka konopna i autorka pierwszej polskiej książki Konopie i Marihuana w Kuchni — wprowadza słuchaczy w świat kuchni konopnej. Rozmowa zaczyna się od osobistej historii: podróży do Amsterdamu w 2014 roku, walizki pełnej produktów konopnych przewiezionych do Polski i przełomowej poprawy zdrowia przy Hashimoto, insulinooporności i problemach jelitowych po włączeniu nasion konopi oraz pasty CBD 30% do codziennej diety.

Gościni szczegółowo omawia, które części rośliny nadają się do kuchni (kwiatostany, liście przytopowe i wiatrakowe, korzeń, nasiona), różnice między żywnością z nasion a infuzjami z suszu oraz podstawowe zasady pracy z każdym z tych surowców. Tłumaczy znaczenie dekarboksylacji, dobór tłuszczu nośnego (olej kokosowy, masło, smalec, oliwa extra virgin), trzy metody domowej infuzji ze szczególnym uwzględnieniem wolnowaru w temperaturze 75–80 °C oraz najczęstsze błędy — od zbyt małej ilości tłuszczu po obróbkę termiczną powyżej temperatury wrzenia kannabinoidów (CBD 165 °C, THC 175 °C). Osobny wątek poświęcony jest metabolizmowi doustnego THC i powstawaniu silniejszego metabolitu 11-hydroksy-THC, którego pik stężenia przypada na trzecią godzinę po posiłku. Odcinek zamykają ulubione przepisy Gosi (pizza orkiszowa z liśćmi wiatrakowymi i infuzją THC oraz masło z nasion konopi) oraz informacje, gdzie można ją spotkać na żywo.

● 01 — Czego się dowiesz

5 rzeczy z tej rozmowy.

  1. 01Małgorzata Szakuła: autorka bloga smilingspoon.pl Certyfikowany dietetyk i konopny terapeuta.
  2. 02Autorka działającego od 2015 roku projektu "Konopie w kuchni", którego celem jest edukacja w kwestiach dotyczących stosowania żywności konopnej oraz prawidłowego odżywiania.
  3. 03Kreatorka autorskich przepisów wykorzystujących produkty spożywcze oraz ekstrakty z konopi, które publikuje na swoim blogu smilingspoon.pl.
  4. 04Autorka pierwszej w Polsce publikacji poświęconej diecie bogatej w produkty konopne, pod tytułem "Konopie w kuchni" (2015 r.)oraz książki „Konopie i marihuana w kuchni” (2020 r.).
  5. 05Jest pasjonatką świadomego podejścia do odżywiania oraz życia w zgodzie z naturą.
● 02 — Najważniejsze wątki

Rozdziały odcinka.

00:00:00 Wprowadzenie i przedstawienie gościa
00:01:30 Skąd pomysł na książkę — podróż do Amsterdamu (2014)
00:03:30 Hashimoto, jelita i przełom dietetyczny dzięki konopiom
00:11:00 Które części rośliny nadają się do kuchni
00:13:31 Zasady pracy z nasionami — olej, mąka, białko konopne
00:18:47 Praca z suszem — temperatury wrzenia CBD i THC
00:27:08 Wolnowar i inne metody domowej infuzji
00:29:54 Jak obliczyć potencję potrawy — kalkulator THC/CBD
00:33:35 Do jakich potraw dodawać ekstrakty konopne
00:37:48 Najczęstsze błędy — tłuszcz, mieszanie, obróbka termiczna
00:41:36 Metabolizm doustnego THC i 11-hydroksy-THC
00:47:17 Ulubione przepisy — pizza orkiszowa i masło konopne
00:52:01 Gdzie spotkać Gosię — blog, social media, wydarzenia
● 03 — Najczęstsze pytania

Pytania, które zadajecie.

Pytania z komentarzy, newslettera i wyszukiwarki. Odpowiedzi pochodzą z rozmowy, po redakcji językowej.

Q1 Które części rośliny konopi można wykorzystać kulinarnie?

Praktycznie wszystkie poza zdrewniałą łodygą. Kwiatostany i liście przytopowe niosą kannabinoidy, terpeny i flawonoidy w trychomach. Liście wiatrakowe są bogate w pierwiastki i witaminy — można je dodać do sałatki, obtoczyć w cieście i usmażyć. Korzeń nadaje się na intrakt lub nalewkę. Z nasion produkuje się olej, mąkę konopną i białko (proteinę); nasiona są dostępne ołuskane (wysokobiałkowe) lub niełuskane (bogate w błonnik i tłuszcz).

Q2 Dlaczego dekarboksylacja jest tak ważna i jak ją prawidłowo przeprowadzić?

W świeżym suszu kannabinoidy występują w formach kwasowych (THCA, CBDA) — żeby uzyskać aktywne THC lub CBD, trzeba je termicznie aktywować. Czas i temperaturę dobiera się organoleptycznie do stanu surowca: świeży, sprężysty, pachnący susz wymaga pełnego procesu (np. 60 min w piekarniku), a długo leżakowany — krótszego (30–40 min), bo część kwasów zdążyła już sama się przekonwertować. Przegrzanie degraduje docelowy kannabinoid do kolejnej formy.

Q3 Jaka metoda infuzji domowej jest najbezpieczniejsza?

Najlepiej w wolnowarze (slow cooker) na funkcji low — temperatura ok. 75–80 °C przez 4–4,5 godziny chroni THC i CBD oraz wyciąga część terpenów. Dobra alternatywa to słoik z tłuszczem i suszem zanurzony w garnku z wrzącą wodą (woda nigdy nie przekroczy 100 °C, realnie 92–98 °C). Bezpośrednie podgrzewanie tłuszczu z suszem w garnku jest popularne, ale ryzykowne — łatwo przekroczyć dozwoloną temperaturę.

Q4 Dlaczego doustne THC działa inaczej niż wziewne i kiedy ocenić efekt?

Spożyte THC jest metabolizowane w wątrobie do 11-hydroksy-THC — metabolitu kilkakrotnie silniejszego i dłużej działającego niż delta-9-THC. Zanim przekroczy barierę krew-mózg, mija 40 minut do 2,5–3 godzin (zależnie od tego, czy jesteśmy najedzeni). Pik stężenia przypada na ok. 3 godziny od posiłku — dopiero po tym czasie wolno rozważać ewentualną korektę dawki. Dokładanie wcześniej to typowa przyczyna przedawkowania i nieprzyjemnego niepokoju.

Q5 Jakie tłuszcze nośne sprawdzają się do infuzji?

Olej kokosowy (najbezpieczniejszy dla pacjentów), masło, smalec, oliwa z oliwek extra virgin, olej z pestek winogron oraz nierafinowany olej słonecznikowy. Rafinowany olej rzepakowy gościni nazywa wprost trucizną. Tłuszcz musi tolerować dłuższą obróbkę termiczną bez stawania się toksycznym; proporcja suszu do tłuszczu — objętościowo 1:1.

Brakuje pytania? Zaproponuj → SCHEMA: FAQPAGE
● 04 — Transkrypcja

Pełna transkrypcja.

Pełna transkrypcja po redakcji językowej

00:00:00 Wprowadzenie i przedstawienie gościa

Tomasz Ołubczyński: Jestem absolutnie, absolutnie zafascynowana tą rośliną. Ja nazywam się Tomaszo Łukrzyński, jestem dyplomowanym terapeutą konopnym i witam Cię w kolejnym odcinku podcastu Rozmowy Konopne. Jeżeli publikowane przeze mnie treści są dla Ciebie atrakcyjne, zasubskrybuj, udostępnij lub pozostaw komentarz. A teraz zaczynamy. Dzisiejszy gość to certyfikowana dietetyczka i terapeutka konopna, autorka projektu Konopie w Kuchni. Którego celem jest edukacja w kwestiach dotyczących stosowania żywności konopnej oraz prawidłowego odżywiania.

Jako kreatorka autorskich przepisów wykorzystujących produkty spożywcze oraz ekstrakty z konopi dzieli się nimi na swoim blogu Smiling Spoon. Członkini Rady Naukowej Fundacji Santa Herba jest zaangażowana w projekty edukacyjne, tworzy szkolenia, warsztaty, webinary i wykłady z zakresu właściwości konopnych oraz kuchni konopnej. Autorka pierwszej na polskim rynku książki Konopie i Marihuana w Kuchni, Małgorzata Szokuła. Dzień dobry Gosiu. Dzień dobry, witam serdecznie.

Książka Konopie i Marihuana w Kuchni to nie tylko książka kucharska, to również zbiór informacji dotyczących konopi oraz ich fantastycznych właściwości prozdrowotnych. Jestem przekonany, że jest to świetna pozycja dla obeznanych z tematyką, jak również dla tych rozpoczynających przygodę z konopiami.

00:01:30 Skąd pomysł na książkę — podróż do Amsterdamu (2014)

Małgorzata Szakuła: Powiedz nam skąd pomysł na książkę, co cię zainspirowało do jej napisania? Skąd pomysł na książkę? Przede wszystkim myślę, że moje wycieczki do kraju zielonych pól, czyli tak zwanej Holandii, miały tutaj fundamentalne znaczenie. Głównym takim wydarzeniem, które myślę było kluczowe w tej całej mojej konopnej podróży, było odwiedzenie Amsterdamu na kilka miesięcy, ponieważ moja siostra... Dostała się tam na studia, no i ja po prostu przyjechałam ją odwiedzić.

Akurat zawodowo miałam taki okres, że mogłam sobie pozwolić na to, żeby pracować zdalnie, no i w ciągu dnia miałam też czas na to, żeby sobie pochodzić po sklepach, po kawiarniach, po coffee shopach, więc jakby doświadczyć tego, tej różnorodności, jeśli chodzi o różne produkty konopne, no i również dostęp do suszu. Konop indyjskich, który w Polsce nie był dostępny. Także myślę, że to bardzo mocno wpłynęło na mnie. A przepraszam, który to był rok? To był 2014 rok.

Po tej podróży, kiedy ja wracałam samolotem, oczywiście miałam walizkę pełną produktów konopnych, na przykład oleju konopnego, suszu CBD, nasion, proteiny i pamiętam, że na lotnisku po prostu trzęsłam się ze strachu przed konopami. Z kontrolą bagażową. Na szczęście udało mi się bezpiecznie przewieźć te produkty, przyjechać do Polski, no i zacząć je regularnie stosować. I tutaj pewnie zgrabnie przejdziemy do kolejnego pytania. I tutaj po regularnym stosowaniu tych produktów okazało się, że z moim ciałem, z moim zdrowiem dzieją się naprawdę bardzo dobre rzeczy. Okej, możesz to opisać?

Mogę opisać.

00:03:30 Hashimoto, jelita i przełom dietetyczny dzięki konopiom

Małgorzata Szakuła: Przede wszystkim chorowałam, czy można powiedzieć, że w zasadzie jestem w remisji teraz, ale choruję na chorobę przewlekłą tarczycy, czyli Hashimoto. Do tego jeszcze dochodziły, dochodzą inne jednostki chorobowe, chociażby powiększenie tarczycy i wole guzowate tarczycy, insulinooporność, czyli cały zestaw takich drobnych niedogodności właśnie związanych z chorobą autoimmunologiczną.

I pamiętam, że w tamtym czasie miałam straszne problemy z pracą układu pokarmowego i bardzo mi to przeszkadzało, ponieważ praca jelit jednak wpływa zarówno na nastrój, pracę umysłową, bardzo wiele aspektów takich codziennego życia. I pamiętam, że po rozpoczęciu stosowania tych produktów konopnych, w łączeniu ich do mojej diety, bez w zasadzie jakiegoś większego... Jakiejś większej rewolucji, jeśli chodzi o menu, czyli zmianę diety, udało mi się osiągnąć ogromną, naprawdę kolosalną poprawę funkcjonowania moich jelit.

I zdziwiło mnie to naprawdę bardzo mocno, dlatego że do tej pory faktycznie te jelita, ten układ pokarmowy funkcjonował naprawdę strasznie. Ja miałam naprawdę straszne problemy. Do tego stopnia, że praktycznie nie mogłam zjeść normalnego posiłku, bo ani nabiałów nie mogłam jeść, ani mięsa nie mogłam jeść. Jak chciałam przyjść na dietę wegańską, to po strączkach po prostu była jakaś masakra. Więc w zasadzie w końcu byłam w takim momencie, że naprawdę ja nie wiedziałam, co ja mogę jeść. Ani żadnego glutenu, ani żadnego pieczywa, grykę, czasami tak, czasami nie.

Więc to w ogóle był taki bardzo trudny dla mnie czas. Faktycznie bardzo mi pomogły. No i to był myślę taki moment przełomowy. Ja sobie zdałam sprawę z tego, że ej kurczę, co się dzieje? Co się stało takiego, że nagle ja się czuję dobrze, zaczęłam biegać, mam więcej energii, mam naprawdę lepsze nastroje. Wstaję rano i chce mi się żyć. I postanowiłam sobie, że zacznę zgłębiać ten temat, dowiem się o co chodzi z tymi produktami, co tam dokładnie jest. No i zaczęłam to analizować. Poświęciłam na to bardzo dużo czasu.

Dlatego, że było wtedy jeszcze, to był rok 2015, bardzo mało opracowań na ten temat, wbrew pozorom. To już był czas, kiedy badano cannabidiol, czyli CBD. Ale jeśli chodzi o żywność konopną, to w ogóle ona w Polsce jeszcze wtedy była na takim poziomie raczkującym, jeśli chodzi o świadomość. Bardzo było mało producentów, dosłownie garstka. Praktycznie nie było tego nigdzie w sklepach w Polsce. No, więc ja sobie gdzieś tam szukałam po internecie.

Wchodziłam na jakieś zagraniczne strony, czytałam, edukowałam się i stwierdziłam nagle, że wow, że to jest po prostu coś niesamowitego, co ta żywność zawiera. Tam jest po prostu wszystko, co jest potrzebne ludzkiemu ciału do rozwoju, czyli do tego, żeby budować nowe tkanki, nowe komórki, żeby ciało mogło się odnawiać, regenerować, oczyszczać. I w zasadzie tam jest praktycznie wszystko. No i postanowiłam się tą wiedzą właśnie podzielić w pierwszej książce, którą wydałam w zasadzie takiej małej publikacji, którą wydałam w 2015 roku.

To był czysty eksperyment, ja po prostu chciałam zobaczyć, jak ten temat przyjmie się w ogóle w Polsce i przyjął się zaskakująco dobrze. Aczkolwiek pamiętam na przykład na targach, wystawiałam się na targach modowych w Warszawie, miałam takie stoisko konopne i pamiętam reakcję ludzi, którzy widzieli, że to jest coś niesamowitego.

Niektórzy widzieli tą książeczkę z tym listkiem konopnym, jakieś tam ciasteczka przygotowane przeze mnie, to niektórzy po prostu robili takie wielkie oczy, inni łapali się za głowę, trzeci czy tam jeszcze inni zasłoniali sobie usta z przerażenia, a inni podchodzili i pytali, czy to spowoduje, że tam odlecą w kosmos. Więc to był początek, to były moje początki. A wiesz co, ja chyba cię wtedy widziałem na tych targach w Warszawie. Nie? Nie jestem w stu procentach pewny, ale jak przez mgłę przypominam sobie właśnie taką sytuację, że byłem na imprezie targowej w Warszawie i... To było w Soho. Okej.

W Soho w Akcjamińskiej. Okej. I próbowałem chyba ciastek. Aha, aha. No dobra, przepraszam, przepraszam, ale takie wiesz, po prostu wpadło mi do głowy, myślę, no przecież to nie może być przypadek. Ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha. Wszystko jest możliwe, myślę, że bardzo prawdopodobne, że się widzieliśmy już. Okej, przepraszam, że przerwałem, kontynuuj. Okej, więc jeśli chodzi o temat zdrowia jeszcze, to jest moja przygoda z konopiami w postaci żywności z nasion, to jest powiedzmy pierwszy rozdział, ale drugi rozdział to jest moment, w którym ja zaczęłam stosować eksperymenty.

Ekstrakt CBD. Czytałam o nim już wcześniej, wiedziałam o tym, że jest olejek CBD, ale nie wiedziałam o tym, że on powoduje regulowanie układu immunologicznego, że wpływa zarówno immunosupresyjnie i immunostymulująco. Dowiedziałam się o tym od mojej naturopatki, z którą pracujemy nad moim zdrowiem od wielu, wielu lat i to ona poleciła mi przyjmowanie pasty CBD o stężeniu 3.

30% właśnie na moją chorobę autoimmunologiczną i wyobraź sobie, że po czterech miesiącach regularnego stosowania tej pasty moje przeciwciała anty-TPO z poziomu powyżej 3000, to było ponad skalu, ja nawet nie wiem dokładnie ile to było, spadły do poziomu 520. Cztery miesiące, więc to był kolejny ogromny progres, który dokonał się w moim życiu. I to był już taki totalny po prostu, taki wiesz, domknięcie, nie? Ja sobie pomyślałam wtedy, okej, nie, ja po prostu, ja muszę, nie?

Ja muszę podzielić się tym z ludźmi, ja muszę promować konopię, bo to jest niesamowita roślina i za każdym razem, kiedy edukuję się na temat konopi, czytam jakieś nowe informacje, jeżdżę na jakieś konferencje, targi i tak dalej, dowiaduję się nowych rzeczy, bo w zasadzie my konopię dopiero poznajemy, tak? Cały sposób funkcjonowania, to jak ona wpływa na naszą biochemię, my poznajemy te wszystkie molekularne jakby funkcje konopi. Jeszcze bardzo wielu rzeczy nie wiemy, tak?

Więc ciągle, ciągle pojawiają się jakieś nowe informacje, ciągle jest aktualizacja wiedzy, więc jestem absolutnie, absolutnie zafascynowana tą rośliną i myślę, że będę do końca życia i będę, zrobię wszystko, żeby promować ją. Jej powszechne zastosowanie w różnych dziedzinach życia.

00:11:00 Które części rośliny nadają się do kuchni

Małgorzata Szakuła: Ok, a powiedz, które z części konopi nadają się do przetwarzania w kuchni i dlaczego warto je dodawać do żywności? Jest tych części sporo.

Szczerze powiedziawszy, chyba tylko łodyga nie nadaje się do przetwarzania w kuchni, a oprócz łodygi, chociaż poczekaj, w sumie te małe łodyżki, które znajdują się przy kwiatach, przy kwiatostanach, one zawierają kannabinoidy, ponieważ one transportują te kannabinoidy do kwiatostanów, więc też jesteśmy w stanie, kiedy na przykład robimy ścinkę rośliny, ścinamy te topy i przytopowe listki, możemy je wykorzystać również do przygotowania infuzji i te łodyżki też. Więc tak, zaczynając od góry, mamy kwiatostany i mamy liście przytopowe, to są surowce, to jest surowiec, który jest bogaty w...

Kannabinoidy, terpeny, flawonoidy, fenole, szczególnie na tych takich malutkich włoskach żywicznych, czyli trychomach. Schodząc niżej, mamy łodygę i mamy liście wiatrakowe. Liście wiatrakowe nie mają aż tylu trychomów, natomiast są bardzo bogatym źródłem pierwiastków i witamin, więc również polecam stosowanie liści wiatrakowych, co można z nimi zrobić? Można je dodać do sałatki, można je obtoczyć w cieście i usmażyć, są po prostu rewelacyjne. Schodząc niżej, mamy korzeń i ten korzeń również ma bardzo cenne właściwości.

Można przygotować intrakt albo nalewkę z tego korzenia i też stosować na różne dolegliwości. Jeszcze jedną rzecz pominęłam, wracamy na górę, czyli do kwiatostanów. Na kwiatostanach mamy nasiona. To jest jeden z takich bardzo istotnych surowców, które możemy wykorzystać kulinarnie, ponieważ z tych nasion produkuje się bardzo szeroką gamę produktów spożywczych, m.in. olej z nasion konopi, mąkę konopną, białko konopne. Te nasiona można spożywać w formie ołuskanej, czyli to są wtedy takie wysokobiałkowe, jasne nasionka, bądź w formie niełuskanej i wtedy te nasionka mają bardzo dużo błonnika.

I tłuszczu, więc tutaj jest bardzo szeroki wachlarz tych produktów.

00:13:31 Zasady pracy z nasionami — olej, mąka, białko konopne

Małgorzata Szakuła: Jakie są podstawowe zasady przygotowania potraw właśnie z użyciem konopi? Pytanie, czy mówimy o potrawach z nasion, czy potrawach z użyciem surowca ziela, bo to są w zasadzie różne zasady tutaj. Dobra, weźmy się za nasiona na początek, a potem przeskoczymy do suszu. Tłuszcz jest produktem bardzo bogatym w tłuszcze. Nie jest to byle jaki tłuszcz, ponieważ 80% tego tłuszczu to są niezbędne i nienasycone kwasy tłuszczowe, czyli omega-6, omega-3, omega-9.

Chodzi o to, że te tłuszcze oprócz tego, że są bardzo zdrowe i wpływają na chociażby nasze funkcje kognitywne, na pracę naszego układu nerwowego, na nasz nastrój, to również są bardzo niestabilne chemicznie. Można ich poddawać obróbce termicznej, więc automatycznie olej z naszymi konopi w ogóle nie powinien być podgrzewany, nawet powyżej 40 stopni. Więc możemy go używać na przykład do sałatek, dodawać do past kanapkowych, czasem możemy go dać na górę na zupę, ale też musimy uważać, żeby to nie była taka super gorąca zupa, no bo po prostu tracimy te cenne właściwości.

Właśnie olej, proteina konopna i nasiona ołuskane będą produktami bogatymi w tłuszcz. Więc od razu przyjmujemy, że te produkty lepiej jest nie poddawać obróbce termicznej, bo raz, że te tłuszcze nam się denaturalizują i stają się też toksyczne, jeśli będziemy je na przykład obrabiać w temperaturze powyżej 100 stopni czy 150 stopni, no to przestaje to być zdrowe.

Zresztą tam jest bardzo dużo błonnika, więc sama mąka, w ogóle produkcja mąki wygląda tak, że jest to proces tłuczenia oleju, i te wytłoczyny, które zostają po oleju, czy ten surowiec, który zostaje po wytłoczeniu oleju jest mielony i jest to właśnie później sprzedawane jako mąka.

Więc tam bezpiecznie tą mąkę możemy dodawać do różnych ciast, różnych deserów, ona ma oczywiście specyficzny smak, więc dodajemy jej tylko odrobinę, ale naprawdę warto, dlatego że bardzo jesteśmy w stanie obniżyć indeks glikemiczny potrawy, ładunek glikemiczny i mieć dużo bogatszą potrawę, dużo bardziej odżywczą, tam jest bardzo dużo białka, dużo błonnika, mikro, makro elementów, także od razu wymieniłam, jakie są najważniejsze składniki. To od razu wspomnę jeszcze o jednym aspekcie nasion konopi, białko.

To jest szalenie ważny element i bardzo ważny dla nas, ponieważ białko jest niezwykle istotnym składnikiem odżywczym. Dzięki któremu nasze tkanki się regenerują, nasz układ immunologiczny ma budulec do tego, żeby produkować przeciwciała czy hormony, tak? Buduje hormony. Więc białko w konopiach jest białkiem pełnowartościowym i to jest coś super ważnego i super rzadkiego, ponieważ w ogóle w świecie roślin rzadko zdarza się, że jest białko, które składa się z 20 aminokwasów białkowych, w tym 10 egzogennych, czyli tych, których nasze ciało nie jest w stanie samosyntetyzować.

Można porównać to białko do białka mięsa, białka nabiału czy jajka, czyli białko idealne, tak? Więc konopie jako jedno z niewielu roślin właśnie to pełnowartościowe białko również posiada i te produkty są bardzo dobrze przyswajalne, czyli na przykład jeśli stosujemy białko w postaci proteiny, to mamy pewność, że bardzo duża część tego białka zostanie przyswojona, mimo tego, że to białko nie jest jakieś super nasycone tą proteiną, bo to jest około 50% białka w białku.

Więc porównując do jakichś tam sojowych izolatów, to nie jest dużo, ale struktura tych białek jest inna i jest przez to, ponieważ to są białka globularne, one się dużo lepiej przyswajają i co ważne, one nie zakwaszają organizmu. To jest ważne. Kwasowo-zasadową. Czyli polecając pacjentom stosowanie takich produktów białkowych, na przykład do smoothie, do jogurtów, do sałatek, właśnie trzeba brać pod uwagę, oprócz transgeniczności, czyli tego, że soja, kukurydza są bardzo zmodyfikowane genetycznie, to jeszcze konopie mają tą przewagę, że właśnie utrzymują równowagę kwasowo-zasadową organizmu.

00:18:47 Praca z suszem — temperatury wrzenia CBD i THC

Małgorzata Szakuła: A jak z ziołem? Jeśli chodzi o przetwarzanie czy stosowanie tego surowca. Zielarskiego. No to tutaj w zasadzie musimy pamiętać tylko o tym, jaka jest temperatura wrzenia danego związku, który chcemy wydobyć z naszego ziela. Czyli jeśli posiadamy susz bogaty w kanabidium, czyli CBD, no to patrzymy sobie, jaka jest temperatura wrzenia. 165 stopni Celsjusza. Więc stosując czy po prostu dodając kwiatostan, który zostanie zmielony i chcemy go sobie dodać.

Czy mając na przykład wyciąg zabierający kannabidiol w jakimś tłuszczu albo w glicerynie i chcemy go dodać do potrawy, niezależnie od tego, jaką mamy formę tej infuzji, pamiętamy o tym, żeby przygotowując posiłek nie przekroczyć tych 165 stopni Celsjusza. W przypadku konopi indyjskich, czyli suszu bogatego w THC, punkt wrzenia to jest 175 stopni Celsjusza. Więc tutaj mamy troszkę wyżej i możemy sobie, nie wiem, pozwolić na to, żeby na przykład upiec ciastka w temperaturze 170 stopni. Czasami, czasami piekę nawet w 180 stopniach, ale staram się robić to po prostu krótko.

No i od razu mam świadomość też tego, że przy takiej obróbce termicznej część tego THC zostanie zdegradowana, nie? Więc to jest jakby taki aspekt chemiczny. Jakie są nowe zasady przygotowania potraw z użyciem konopi? Jeśli chodzi o konopie indyjskie czy konopie siewne używając suszu, czyli chcemy wytworzyć sobie tą infuzję, tak? Rozumiem, że o to chodzi, że chcemy przygotować domową infuzję. Więc tutaj taką myślę, że pierwszą podstawową kwestią jest nasz surowiec, tak? Co my posiadamy, co chcemy przerobić. W Polsce mamy dostęp do suszu medycznej marihuany, tak? W aptekach.

Który jest bogaty w THC. Są też odmiany, które mają ten profil CBD do THC wyrównany w stosunku 1 do 1 na przykład. To akurat na pracę z tym suszem w kuchni jest dosyć trudna, przyznam, ponieważ generalnie ta ekstrakcja zazwyczaj się koncentruje na jednym kanabinoidzie, nie? Musimy coś wybrać, tak? No właśnie tu jest trudno, więc zazwyczaj ja sugeruję... Zazwyczaj ja sugeruję, żeby zrobić oddzielnie ekstrakcję CBD, suszu CBD i oddzielnie suszu z THC.

Aczkolwiek przyjmowanie tych ekstraktów razem może się nie skończyć dobrze, o tym mogę powiedzieć później, ale wracając do pytania, podstawowa zasada to jest jakość surowca. Czyli wracając do suszu medycznego z apteki, myślę, że jest to dobry surowiec do przygotowania, mamy również susze CBD, czyli takie gotowe kwiatostany, które są sprzedawane teraz powszechnie przez różne sklepy konopne i tutaj mamy różne stężenie tego CBD, więc też warto byłoby wiedzieć, ile to jest procent, tak? No i patrzymy sobie jakby organoleptycznie na ten susz, tak?

Czy on jest świeży, czyli czy jest w miarę elastyczny, czy jest taki po prostu twardy, zbity, kruszy się w rękach, tak? Czy ładnie pachnie, czy ma taką intensywną tą woń, czy ewentualnie no nie ma tych... Tego zapachu takiego intensywnego. I na tej podstawie, czyli organoleptycznie oceniamy sobie, na ile ten susz jest świeży, na ile ten susz już gdzieś tam swoje odleżakował, tak? Mówię to szczególnie w kontekście suszy CBD, które potrafią długo gdzieś tam być magazynowane, zanim zostaną kupione, czasem i rok, czy dwa lata gdzieś tam sobie leżą, tak? Dlaczego to jest takie ważne?

Ponieważ my przed przygotowaniem infuzji, czyli zanim wrzucimy ten kwiatostan do oleju, czy do masła, czy do alkoholu, to musimy go zdekarboksylować, czyli musimy aktywować kannabinoidy, które są w formach kwasowych, do form aktywnych, oczywiście jeśli chcemy uzyskać konkretny efekt terapeutyczny i wyciągnąć CBD, bo może chcemy wyciągnąć CBDA, czyli formę kwasową, która na przykład ma działanie przeciwzapalne bardzo mocne. Przeciwwymiotne, albo przeciwwymiotne.

Więc tu jest bardzo szerokie pole do popisu, natomiast standardowo zazwyczaj osoby chcą wyciągnąć formy aktywne, czyli THC bądź CBD i w tym przypadku ta ocena organoleptyczna jest o tyle ważna, że w momencie, kiedy ten susz, powiedzmy, długo leżakował, to możemy założyć, że część form kwasowych już przekonwertowała do form aktywnych. Wtedy będziemy na przykład ją skracać.

Nie będzie to pełny proces, czyli na przykład nie wrzucimy tego suszu do piekarnika na 60 minut, tylko na przykład na 30 albo 40 minut, bo mamy świadomość tego, że jeśli przeholujemy stołu dekarboksylacją, to stracimy część tego związku, o który nam chodzi. Tłuszcz, który polecam do ekstraktowania, to jest olej kokosowy, masło, smalec, oliwa z oliwek, extra virginę, ewentualnie olej z pestek winogron, olej słonecznikowy, ale tylko surowy, w sensie taki nierafinowany. Nierafinowany olej rzepakowy, to jest trucizna.

Więc skupiamy się na tym, żeby był to olej, który jest w stanie, czy można go poddawać obróbce termicznej przez dłuższy czas, nie będzie stawał się bardzo toksyczny. No tutaj bardzo fajnie się zachowuje właśnie olej kokosowy. To jest taki, myślę, że najbezpieczniejszy chyba w przypadku pacjentów. W momencie, kiedy mamy już wybrany surowiec, wybraną substancję bazową, no to musimy zdecydować, jaką metodą przygotujemy ten ekstrakt, czyli tą infuzję. Do wyboru w warunkach domowych mamy w zasadzie kilka tych metod.

Może to być metoda przygotowania po prostu w garnku, wrzucamy tłuszcz, bezpośrednio ten surowiec i podgrzewamy to. I jesteśmy w stanie przekroczyć dozwoloną temperaturę i stracić część związków. Więc tej metody za bardzo nie polecam, chociaż wiem, że jest bardzo popularna i ludzie często po prostu wrzucają masło, tam trochę tego suszu zmielonego i po prostu zostawiają to na 3-4 godziny. I później to brązo wieje i jest problem. Także to jest taka nie do końca dobra metoda. Dobra metoda to jest na przykład do garnka wlać wodę.

Dużo wody i wziąć słoik, do tego słoika dać tłuszcz, susz, zakręcić i wrzucić do tej wody. I gotująca się woda, nawet gotująca się po prostu wrząca, nigdy nie przekroczy nam 100 stopni. No bo nie, bo to nie jest możliwe. Mówi się, że woda wrze w 100 stopniach, ale ona nigdy do tych 100 stopni nie dojdzie. Gwarantuję to, bo zawsze to mierzę termometrem. To jest 92, 95, 98. Szczególnie, kiedy garnek jest otwarty.

I w takiej postaci zostawiamy sobie w tym słoiku tą infuzję, możemy tam jakieś sitko metalowe włożyć, żeby ten słoik nie dotykał dna garnka i zostawiamy sobie to na 3-4 godziny w takiej formie.

00:27:08 Wolnowar i inne metody domowej infuzji

Małgorzata Szakuła: Moja ulubiona metoda to jest metoda w wolnowarze, czyli w tak zwanym slow cookerze, ponieważ to urządzenie umożliwia nam ustawienie bardzo niewielkiego ogrzewania przy takiej funkcji low, u mnie na przykład w slow cookerze, on podgrzewa dno tego urządzenia do temperatury 80, 75 stopni. Więc jest to wprost idealna temperatura do infuzowania, bardzo bezpieczna do tego, żeby nie zdegradować THC czy CBD do kolejnej formy i umożliwia również wyciągnięcie części terpenów.

Taka temperatura wymaga tego, żeby nieco wydłużyć ten proces, czyli na przykład wtedy robię to 4-4,5 godziny, ale za to to masełko jest przepyszne i pięknie pachnie. Więc to jest taka metoda, którą myślę, że najbardziej mogę polecić. No więc mamy trzy składowe, które myślę, że są taką absolutną podstawą w tym całym procesie infuzowania. Ja bym chciał tylko dodać, że te wszystkie metody są świetnie opisywane.

Tak, są świetnie opisane w Twojej książce, łącznie z czymś, czego nie mogłem nigdzie praktycznie, znaczy nie widziałem nigdzie w innym pracowaniu, czyli jak wygląda proces dekarboksylacji przy odpowiednich zakresach temperatur. Więc bardzo, bardzo dobrze opracowana część, więc dla tych, którzy chcą spróbować zacząć w ogóle przygodę z marihuaną czy z, ogólnie rzecz biorąc, z konopiami w kuchni, jest to świetna pozycja.

I zacząłbym praktycznie rzecz biorąc chyba od tego rozdziału, który jest w połowie książki, ale jest bardzo ważny, bo jeżeli ten proces przeprowadzimy źle, no to wszystkie inne elementy tej całej naszej pracy pójdą na marne. To prawda, dekarboksylacja jest tutaj bardzo ważnym procesem, a jeszcze taką małą dygresję wtrącę, jest to dobrze opisane, ponieważ ja generalnie jestem naprawdę słaba z matmy. I zawsze byłam, ja po prostu musiałam to zrozumieć.

Ja analizowałam tą krzywą dekarboksylacji naprawdę przez bardzo długi czas i w momencie, gdy ją rozgryzłam i ją zrozumiałam, byłam w stanie to opisać, jakby jakie są te zależności, ile tych krzywych tam można rozrysować i tak dalej. Mój chłopak, który jest inżynierem, pomagał mi w tym całym procesie. Tak, tam dużo było obliczeń. Przygotowany, naprawdę bardzo dokładny. Starałam się bardzo.

00:29:54 Jak obliczyć potencję potrawy — kalkulator THC/CBD

Małgorzata Szakuła: Czy z książki dowiemy się, jak obliczyć potencję potraw? Tak, to był jeden z tych elementów bardzo bolesnych, również związanych z matematyką. Jak najbardziej jest tam rozdział poświęcony temu, jak obliczać tą potencję i przyznam się szczerze, od razu, ja pisałam ten rozdział razem z moim partnerem, który, jak mówiłam, już jest inżynierem i jest świetnym matematykiem. Więc pomógł mi rozpisać to równanie, dzięki któremu jesteśmy w stanie obliczyć tą potencję. Do tego jest nam potrzebne stężenie procentowe naszego suszu, czyli ile w tym suszu znajduje się THC bądź CBD.

Jest nam potrzebna ilość gramów naszej substancji bazowej, czyli tłuszczu, alkoholu i tak dalej. I jest nam potrzebna ilość porcji, na ile porcji będzie podzielona ta finalna potrawa. Tyle mogę powiedzieć, natomiast stworzyłam coś super, co jest naprawdę ekstra i się z tego strasznie cieszę. Stworzyłam kalkulator dawkowania THC i CBD, który jest na moim blogu. Ok, podlinkujemy oczywiście. I tam oblicza, ile w jednej porcji danego dania znajduje się THC bądź CBD.

I są stworzone dwa oddzielne kalkulatory, czyli jeden kalkulator jest tak jakby sfokusowany na obliczeniu dawki THC i drugi jest sfokusowany na dawce CBD. Także zachęcam, naprawdę ułatwia to życie, nie trzeba żadnego równania wykonywać. I w zasadzie tak, tutaj są takie trzy pola do uzupełnienia w zasadzie. Swojego suszu w gramach, wpisz stężenie procentowe i wpisz ilość materiału nośnego w gramach. Te trzy parametry wpisujemy, pach, pach, pach i kalkulator sam oblicza, a przepraszam, jeszcze jest jeden, ile łyżek stołowych dodajesz do swojego przepisu, ile porcji powstanie z twojego dania.

Więc jest łącznie pięć parametrów. No i potem kalkulator sam wylicza, ile jest tych kannabinoidów w danej porcji i generalnie mój kalkulator jest nieco inny. Inny niż inne kalkulatory, które gdzieś tam sobie sprawdzałam w internecie. Nie wiem, czy w Polsce są podobne kalkulatory na polskich stronach? Nie spotkałem się. W każdym razie takie gdzieś tam powiedzmy ze Stanów, blogerzy, którzy takie kalkulatory tworzyli, zakładali, bardzo optymistycznie muszę przyznać, zakładali, że 100% zawartości kannabinoidów wyciągamy do naszego ekstraktu.

W mieszkach domowych, co praktycznie w warunkach laboratoryjnych jest niemożliwe, nie? No, więc ja założyłam w moim kalkulatorze 75% dla THC i 80% dla CBD, więc ten wynik jest naprawdę dosyć dokładny, o ile oczywiście nie skopiamy nic po drodze i na przykład tam dekarboksylacji nie zrobimy za krótko albo za długo i tak dalej, nie? To jest świetna, świetna wskazówka dla tych, którzy chcą zacząć. Chcą zacząć tą przygodę. Szczególnie myślę, że dla pacjentów to jest bardzo duże ułatwienie, kiedy no jednak ta dawka ma duże znaczenie, nie? Że to musi być precyzyjnie 20 mg THC na przykład, tak?

Podzielone na dwie dawki. Także to naprawdę ułatwia.

00:33:35 Do jakich potraw dodawać ekstrakty konopne

Małgorzata Szakuła: Jakie potrawy najlepiej nadają się do przygotowania? Biorąc pod uwagę bardzo duży potencjał przeciwzapalny, antyutleniający i ogólnie terapeutyczny konopi, ja staram się polecać dodawanie tych ekstraktów do zdrowych posiłków. Moim zdaniem, to znaczy oczywiście jakby nie mówię tutaj, że rekreacyjne przyjmowanie THC jest czymś złym, bo absolutnie sama to robi.

Natomiast jeśli faktycznie zależy nam na tym, żeby skorzystać z tego potencjału terapeutycznego CBD na przykład, no to umówmy się, nie ma sensu dodawać CBD, tej infuzji do posiłków, w którym są tłuszcze trans, jest masa glutenu, nabiało, cukru i tak dalej, tak? No bo to są wszystko produkty, które po prostu działają prozapalnie. Więc stosowanie tego razem z produktem, który jest przeciwzapalny, no odbiera nam ten potencjał walki ze stanem zapalnym, z tą oksydacją.

Więc tutaj poleciłabym przede wszystkim, dodawanie do zdrowych potraw, dodawanie do potraw, które są tłuste, ponieważ kannabinoidy bardzo, oczywiście one są, jak to się mówi, rozpuszczają się w tłuszczu, tak? Czyli ich właściwość, na przykład rozpuszczania w wodzie jest praktycznie zerowa, natomiast rozpuszczają się w tłuszczu i w alkoholu.

Natomiast przyjmując kannabinoidy razem z tłuszczem, zwiększamy ich biodostępność, czyli jeśli dodamy, na przykład, do jogurtu, do jakiegoś budyniu na mleku takim pełnotłustym albo do jakiegoś kremu na ciasto, który na przykład przygotujemy sobie, nie wiem, z dodatkiem masła, czy nerkowców, czy ewentualnie jakiegoś twarogu, możemy tą biodostępność sobie zwiększyć. Co jeszcze fajnie jakby się łączy z tymi infuzjami? Jakieś sałatki z olejem, na przykład z nasion konopi albo z oliwą zębową. Z zupy, które są takie właśnie zawiesiste, mają też, można tam troszeczkę tego oleju na górze polać.

Wszelkiego rodzaju makarony, takie fajne gęste pasty z tymi sosami, właśnie z dużą ilością warzyw, z oliwą z oliwek. Pasty kanapkowe, pasty kanapkowe, na przykład. Przerwę tylko, bo u mnie akurat hitem jest dodawanie do zup i do takich potraw ciepłych nasiona, ale już obłuszczone, bo one dodają taki super posmak, który idealnie się komponuje z większością takich potraw. I uważam, że to jest świetne rozwiązanie również jako dodatek. Ale przepraszam, moje pięć groszy już odkładam na bok. Tak, tak. Nie, no w ogóle nasiona konopi ja dodaję naprawdę wszędzie. W sensie, ja naprawdę to jem codziennie.

To nie jest tak, że ja tylko o tym piszę i mówię, ja naprawdę to jem. I ja dodaję na przykład nasiona konopi praktycznie gdzie tylko mogę, no bo nie dodaję ich dużo, tak. Staram się tam, nie wiem, jedną łyżkę stołową sypnę sobie do jakiejś owsianki albo do jakiegoś jogurtu. Nawet jak przygotowuję jakiś deser, nie wiem, jak mamy powiedzmy dzień, że chce nam się, nie wiem, jakiś lodów, nie, z owocami czy coś. Nawet, kurde, do tych lodów sypnę tą łychę, nie. Staram się gdzieś tam faktycznie dodawać te nasiona, szczególnie, że one naprawdę mają taki smak bardzo, bardzo delikatny.

One w ogóle się gdzieś tam nie odróżniają od smaku samej potrawy, więc można je bezpiecznie nawet czy do jakichś tam wytrawnych, czy bardziej słodkich. Fajnie się łączy z różnymi smakami i nie dominują, więc myślę, że to też jest ich jakaś tam zaleta w tej kuchni.

00:37:48 Najczęstsze błędy — tłuszcz, mieszanie, obróbka termiczna

Małgorzata Szakuła: Jakie są najczęstsze błędy, które można popełnić? No bo wiemy na pewno, że możemy zepsuć sobie dekarboksylację, która nam jakby na samym starcie załatwi cały temat, ale... Tak, tak, to przewalenie właśnie. A jakie jeszcze ewentualnie rzeczy możemy sknocić za przeproszeniem? Możemy na przykład użyć za małej ilości tłuszczu, robiąc tą infuzję czy ten ekstrakt, ponieważ kannabinoidy też mają określone... Określoną jakby rozpuszczalność, czyli żeby wyciągnąć na przykład dużą część CBD, tak, potrzebujemy określonej ilości tłuszczu.

Ja zazwyczaj mówię, że objętościowo ilość suszu i ilość tłuszczu powinna być zbliżona do proporcji 1 do 1, nie? Generalnie to się tam przyjęło, że na 5 gram suszu daje się 50 gram masła czy coś takiego, mogę tutaj trochę kłamać, w każdym razie te proporcje gdzieś tam... Można sobie znaleźć w internecie, jakie one są dokładne, można to też właśnie na objętość, czyli objętościowo 1 do 1, nie? To nas zawsze chroni, no bo wiemy, że mamy całość później tego suszu, który jest zmielony, przykryte tym tłuszczem.

Natomiast jeśli damy za mało tego tłuszczu, to jest taka możliwość, że nie wszystkie kannabinoidy będą w stanie się rozpuścić, no bo po prostu jakaś tam granica tej rozpuszczalności zostanie osiągnięta, no i więcej po prostu... Po prostu nie wyjdzie. Co jeszcze możemy sknocić, co jeszcze możemy popsuć? O, to jest ciekawe. Możemy niedokładnie wymieszać nasz ekstrakt z marihuany czy z kanopi indyjskich z potrawą. Zdarzyło mi się to, to jest bardzo ciekawa sytuacja, podczas robienia brownie.

No i mieszam sobie ten olej z tym brownie, mieszam, mieszam, trochę byle jak, bo już polizałam łyżkę wcześniej. Trzy razy i to THC po prostu już zaczęło też działać trochę wcześniej niż powinno. No i zagapiłam się, nie wymieszałam tego dobrze. No i efekt był taki, że spożywając to ciasto z THC wśród znajomych, ten poziom efektu był bardzo zróżnicowany.

Jedna osoba wyleciała w kosmos, a druga osoba nie poczuła absolutnie nic, więc ryzyko jest takie, że jeśli niedokładnie wymieszamy, to nie możemy liczyć na to, że ta dawka substancji aktywnej będzie proporcjonalnie rozłożona we wszystkich częściach tego wypieku, tak? Więc to jest rzecz, która jest dosyć ważna. Co możemy jeszcze popsuć?

No, ta obróbka termiczna myślę, że jest tutaj kluczowa, czyli jeśli przygotujemy sobie ten ekstrakt, on jest zrobiony wzorowo, jest przeprowadzona dekarboksylacja, była zrobiona infuzja odpowiednio długo w tym tłuszczu, no i później bierzemy ten olej i na przykład robimy ciastka, nastawimy piekarnik na 200 stopni. No to wiadomo, że stracimy część tego, tej naszej ciężkiej pracy, którą wykonaliśmy w trakcie przygotowania tego ekstraktu.

Więc to często też się zdarza, że osoby mówią, że no wszystko zrobiły dobrze i że później upiekły ciastka, a później okazało się, że nie działa, że co poszło nie tak. No i to wtedy pytam się, a na ile te ciastka były... No i się okazuje, że tam 190 czy coś, nie? To się też zdarza. Czyli zasadniczo mamy trzy najważniejsze elementy, dekarboksylacja, tłuszcz, czyli za mała ilość tłuszczu i za słabe wymieszanie składników.

00:41:36 Metabolizm doustnego THC i 11-hydroksy-THC

Małgorzata Szakuła: Jeszcze taka jedna rzecz, którą myślę, że warto wspomnieć, to że THC jest metabolizowany, oczywiście przyjmowane do ust, nie THC, jest metabolizowany przez wątrobę. To jest taki aspekt zarówno dla pacjentów istotny i dla użytkowników rekreacyjnych. Czyli jedząc THC, my nie mamy do czynienia z delta-9-THC, czyli związkiem, który jest powszechnie znany obecny w roślinie konopi, tylko mamy do czynienia z metabolitem, 11-hydroksy-THC. Ten metabolit jest kilkakrotnie bardziej mocniejszy w działaniu i działa o wiele dłużej. Natomiast ponieważ THC jest metabolizowany przez wątrobę...

...to zanim ten metabolit powstanie, dostanie się do krwioobiegu, przekroczy barierę krew-mózg, no to mija sporo czasu. Czasem jest to 40 minut, czasem jest to godzina, czasem są to 2,5 godziny czy 3 godziny. To zależy od tego, czy na przykład jesteśmy najedzeni i ile zjedliśmy wcześniej. Więc to jest też bardzo powszechną praktyką, że osoby po godzinie mówią, że nic nie działa, dobra, zjem jeszcze 3. I później jest po prostu problem. Sprzedawkowanie THC jest nieprzyjemny jakiś tam efekt, jakiś po prostu niepokój itd., więc zawsze uczulam.

PIK, czyli ten najwyższy poziom, najwyższe stężenie tego metabolitu w krwioobiegu jest po 3 godzinach od przyjęcia posiłku. Jeśli przekroczymy 3 godziny i stwierdzimy, że mamy niezadowolający efekt, dopiero po tych 3 godzinach powinniśmy ewentualnie coś jeszcze zrobić. Jeśli przekroczymy 3 godziny i stwierdzimy, że mamy niezadowolony efekt, dopiero po tych 3 godzinach powinniśmy ewentualnie coś jeszcze zrobić. Kulinarna, bo jest dużo informacji o tym, jak działają kannabinoidy na nasze receptory i jak, na co powinniśmy zwrócić uwagę. Jest, tak jak już wspomnieliśmy, ten dział o dekarboksylacji.

Jest dużo, dużo informacji, nie tylko stricte kulinarnych, ale można powiedzieć, że to jest świetna książka do rozpoczęcia w ogóle samej przemysłu. Jest, tak jak już wspomniałem, przygody z konopiami, z konopiami w kuchni, ale nie tylko, ponieważ możliwości terapeutyczne posiłków też są bardzo duże, więc to nie jest tak, że mówimy tylko o samych przepisach, bo o przepisach tutaj niewiele dzisiaj chyba będziemy rozmawiać.

Ja nawet lubię mówić, że nawet to stosowanie rekreacyjne, nie można powiedzieć, że to jest tylko i wyłącznie rekreacja, bo nawet efekt rekreacyjny w postaci rozluźnienia, poprawy nastroju, takiej, wiesz, percepcji bardziej, jak to się mówi, wyostrzenia zmysłów, czyli my jesteśmy bardziej tacy ciekawi, inaczej słyszymy, inaczej widzimy barwy i tak dalej, ten efekt również ma swój terapeutyczny wymiar, bardzo, bardzo duży, więc my nawet pod wpływem THC jesteśmy w stanie, no może nie zrobić sobie autoterapii, ale faktycznie spotkać się z tym swoim takim wewnętrznym światem i przeprowadzić jakiś taki wewnętrzny dialog, na który obecnie w normalnym takim życiu, przy natłoku spraw, często nie mamy na to w ogóle przestrzeni, więc ja w ogóle nie oddzielam tego, że efekt, czy sposób przejmowania rekreacyjny jest inny niż terapeutyczny, to jest w zasadzie, no to samo, zależy wszystko od intencji.

Kłany, które nadają się lepiej do przygotowania potraw niż inne, czyli powinniśmy zwrócić uwagę na to, że wszystkie się nadają, każdy się nadaje, jedyne co polecam to takie czysto organoleptyczne podejście do tematu, tak jak niektórzy mają takie podejście do wybierania wina, że sobie wąchamy w tym kieliszku i ten bukiet aromatów, który tak do nas przemówi, no to znaczy, że to jest to, co będzie nam smakowało, nie?

Podobnie trochę jest z konopiami i tutaj wrócę do mojej wycieczki do Amsterdamu, która naprawdę była bardzo ciekawym doświadczeniem, w jednym z coffee shopów, kiedy tak trochę nieśmiało podeszłam do Lady, trochę ze strachem, trochę z zaciekawieniem i tam pan mi pokazał takie różne słoiczki, no i ja nie wiedziałam, który ja mam sobie wybrać ten susz, nie? Wow, nie, w ogóle super, nie? Czwarty, czwarty nie, dobra, to wracamy jeszcze raz, nie? Ja po prostu drogą, tak jakby, że tak powiem, eliminacji wybrałam sobie ten, który no najbardziej tak do mnie przemówił, jeśli chodzi o terpeny, nie?

Więc myślę, że jeśli oczywiście mamy dostęp do różnego rodzaju suszy, to jak najbardziej warto wybrać taki, którego aromat jest dla nas taki, no taki niesamowicie przyjemny. Tak, rezonuje z nami. Mhm, dokładnie.

00:47:17 Ulubione przepisy — pizza orkiszowa i masło konopne

Małgorzata Szakuła: Moim ulubionym przepisem jest masło. Jaki jest twój ulubiony przepis z tej książki i dlaczego? To jest bardzo trudne pytanie, czy mam jeden ulubiony przepis. Dobra, powiem tak, jeden przepis ulubiony z, no dobra, a mogę dwa? Okej. Będą dwa, więc tak. Mój ulubiony przepis, bo w ogóle moje ulubione danie to jest oczywiście pizza, której bardzo długo nie mogłam jeść, ponieważ było mi po niej źle, więc musiałam wymyślać taką recepturę, po której będę się czuła dobrze.

No i wymyśliłam pizzę z mąki orkiszowej, która powstaje na zakwasie, nie dodaje się do niej drożdży i to jest przepis, który opracowaliśmy razem z moim partnerem, bo on jest w ogóle super specjalistą, jeśli chodzi o pizzę, także świetnie się dobraliśmy i słuchaj, zrobiliśmy ciasto na zakwasie, które leżakowało przez kilka dni i dodaliśmy do niego mąkę konopną. Mhm.

I ta pizza jeszcze została wzbogacona dodatkowo, czy już po procesie pieczenia, tak, została polana infuzją z dodatkiem THC, natomiast w trakcie pieczenia na samą górę, na ser, zostały położone liście wiatrakowe konopi, takie świeże i tą całość jeszcze posmarowałam te liście odrobiną oliwy i one się zapiekły tak na chrupiąco, więc to wszystko jeszcze polane tym olejem, oliwą, to była oliwa z oliwek, w której właśnie infuzowałam kwiatostany THC z konopi indyjskich, no i taka pizza była naprawdę niesamowita.

Trochę to zajmuje, żeby ją przygotować, ale mam chyba ten przepis, nie wiem czy to było w książce, czy to jest na moim blogu, nie pamiętaj już dokładnie, ale gdzieś ten przepis jest, to jest jeden przepis, a drugi przepis, to jest jeden z przepisów bazowych w dziale, czyli konopi siewnych, w sensie żywności z nasion konopi i to jest przepis na masło z nasion konopi.

Nie wiem czy to by nie chodziło o to samo masło, o to samo, no, to jest po prostu, to jest rewelacja, ponieważ wystarczy tak naprawdę zmielić łuska na nasionach konopi, dodać może tam odrobinę oleju kokosowego, ale nie zawsze, to zależy od tego czym mielimy, na przykład mieląc to w takim młynku do ziaren kawy, jesteśmy w stanie po prostu stworzyć takie masło, tak jak masło orzechowe, nie?

I to masło samo w sobie jest tak pyszne, ale można je dodawać do różnych kremów, na przykład na ciasto, do jakichś deserów, do budyniów, do jogurtów, do past kanapkowych, można z nich na bazie tego masła zrobić na przykład sos do makaronu, do risotto, połączyć z warzywami, no, masę różnych możliwości jest, do, tak jakby zrobienia z tym masła, więc to masło uwielbiam, gdybym mogła podać trzeci przepis, to podałabym konopne tofu. Powiem Ci, że to było złe pytanie, ponieważ przyliłem się jak pies przed mięsnym.

No tylko powiem tyle, że da się zrobić z nasion konopi tofu, ser tofu i przepis jest w książce. Jest, jest. Czy to jest ostatnia Twoja książka, czy jeszcze coś masz w zanadrzu, nad czymś pracujesz? Póki co, na razie nie pracuję. Na razie nie pracuję nad kolejną książką.

Myślę, że wydam kiedyś książkę z deserami, zdrowe desery, natomiast w tej chwili bardziej poświęcam się temu, aby osiągnąć absolutny poziom zdrowia mojego organizmu, czyli w tej chwili skupiam się na tym, żeby absolutnie wyzdrowieć, żeby wszystko było okej, żebym mogła dzielić się tą wiedzą, tą informacją, w jaki sposób uzdrowiałam swoje ciało, także jestem w zasadzie już przy końcu tego procesu i chciałabym może kiedyś napisać o tym książkę, nie wiem, zobaczymy, aczkolwiek równocześnie podczas tego procesu edukuję się bardzo intensywnie, cały czas jestem na kursie dietetyka, cały czas jeszcze szkolę się jako konopny terapeuta, taki moment, prawdopodobnie jeszcze do końca tego roku i pewnie połowy przyszłego roku będę dalej się edukować i chciałabym oczywiście w przyszłości też przyjmować swoich pacjentów i pomagać osobom też odzyskiwać zdrowie.

00:52:01 Gdzie spotkać Gosię — blog, social media, wydarzenia

Małgorzata Szakuła: Dobra, to ostatnie pytanie. Gdzie możemy Cię zobaczyć, spotkać, skomunikować się z Tobą? Jeśli chodzi o przestrzeń wirtualną, to oczywiście zapraszam na mojego bloga smilingspoon.pl. Oprócz tego na moje kanały social media, na Facebook i na Instagram, na YouTube też czasem zdarza się, że wrzucę jakiś filmik, aczkolwiek tam nie działam jakoś tak bardzo regularnie, ale w tym roku na pewno coś się jeszcze pojawi tam.

Będzie jeszcze w tym miesiącu pod koniec maja, to będą targi Wheat Fest w Warszawie i na tych targach będę mieć wykład na temat stosowania konopi w dietetyce i będzie również taki pokaz kulinarny, podczas którego ja będę pokazywać różnego rodzaju potrawy z dodatkiem konopi. I to będzie fajne, bo też będzie taki mały kącik obrazujący, jak przygotować infuzję, także zapraszam serdecznie. Myślę, że to będzie coś ciekawego. Później w lipcu jestem na festiwalu Wibracje. To jest festiwal taki bardziej dotyczący rozwoju osobistego, aczkolwiek będzie tam strefa konopna na tym festiwalu.

I w tej strefie konopnej właśnie będą wykłady, warsztaty. Ja też będę tam prelegentem. Później w sierpniu prowadzę warsztaty kulinarne, dwudniowe dla właścicieli małej gastronomii. I będzie to szkolenie. To szkolenie dla w zasadzie B2B, czyli w zasadzie tylko dla przedsiębiorców. Więc osoby, które na przykład prowadzą działalność gospodarczą, jakąś catering, czy jakąś swoją restaurację, czy jakiegoś food trucka i chciałyby poznać tajniki wprowadzenia substancji zawartych w konopiach, czy produktów konopnych z nasion w domenie restauracji, to serdecznie zapraszam.

Również są jeszcze wolne miejsca. I szkolenie będzie się odbywało we Wrocławiu. Pełna informacja, gdzie można mnie spotkać, oczywiście też jest tak regularnie publikowana na moich social mediach. No to fantastycznie. Także najlepiej obserwować. No to cóż, Gosiu, dziękuję Ci za przepyszną rozmowę. Mam nadzieję, że jeszcze będziemy mieli jakąś przestrzeń do nagrania materiałów kulinarnych również. Byłoby miło. No i cóż, jeszcze raz dziękuję, dziękuję stokrotnie. I mam nadzieję, że do usłyszenia. Super. Ja Ci bardzo dziękuję, Tomku, za zaproszenie i za miłą rozmowę.

I myślę, że niedługo się zobaczymy na konopnym szlaku. I dojechaliśmy do końca odcinka. Dziękuję za Twój czas. Oczywiście wszystkie linki znajdziesz w opisie. Jeżeli publikowane przeze mnie treści są dla Ciebie atrakcyjne, zasubskrybuj, udostępnij lub pozostaw komentarz. Dzięki. Pozdrawiam Cię po Tomaszu Ołubczyński, terapeuta konopny z podcastu. Rozmowy konopne. Niech kannabinoidy będą z nami.

13 ROZDZIAŁÓW
Zastrzeżenie

Materiał ma charakter wyłącznie edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej, farmaceutycznej ani prawnej i nie zastępuje konsultacji z odpowiednim specjalistą. Doświadczenia opisane w rozmowie są indywidualne i nie powinny być traktowane jako rekomendacja.