WIEDZA · CBD

Konopie i marihuana w kuchni — dekarboksylacja, infuzje i 11-hydroksy-THC

Konopie w kuchni — dekarboksylacja, infuzje tłuszczowe, 11-hydroksy-THC i częste błędy. Praktyczny przewodnik na bazie rozmowy z Małgorzatą Szakułą.

TO
Tomasz Olubczyński
15 maja 2023 12 min czytania

Małgorzata Szakuła jest certyfikowaną dietetyczką, terapeutką konopną i autorką pierwszej polskiej książki Konopie i Marihuana w Kuchni. Jej droga do tematu nie zaczęła się od fascynacji kannabinoidami, tylko od własnego zdrowia. W 2014 roku poleciała do Amsterdamu z konkretną misją, wrócić z walizką konopnych produktów i sprawdzić, czy roślina, o której coraz głośniej mówi się w kontekście chorób autoimmunologicznych, faktycznie pomoże jej z Hashimoto, insulinoopornością i przewlekłymi problemami jelitowymi. Po kilku miesiącach włączania nasion konopi i pasty CBD 30% do codziennej diety wyniki badań ruszyły z miejsca, a samopoczucie wróciło. To doświadczenie pchnęło Gosię w stronę pracy nad książką i edukacji żywieniowej z konopiami w centrum.

Odcinek 021 podcastu Rozmowy Konopne to długa rozmowa o tym, jak realnie ugotować coś z konopi w domowej kuchni, bez efektów rodem z amerykańskich filmów o brownie i bez przepalonego suszu na patelni. Ten artykuł zbiera w jednym miejscu praktyczną stronę tej rozmowy: które części rośliny nadają się do jedzenia, czym różni się żywność z nasion od infuzji z suszu, dlaczego dekarboksylacja decyduje o wszystkim i jak nie zafundować sobie przypadkowo godzin nieprzyjemnego haju z brownie zjedzonego „na próbę”.

Cała roślina na talerzu – co realnie idzie do kuchni

W polskim wyobrażeniu konopie kulinarne to zwykle dwie rzeczy: nasiona i olej. Tymczasem Gosia konsekwentnie pokazuje, że jadalna jest znacznie większa część rośliny. W książce i na warsztatach rozróżnia cztery kategorie surowca, z których każda ma inne zastosowanie.

Kwiatostany to materiał z najwyższą koncentracją kannabinoidów (CBD, CBDA, THC, THCA) oraz terpenów. W kuchni domowej trafiają głównie do infuzji tłuszczowych po dekarboksylacji, z nich powstaje masło konopne, oliwa konopna albo olej kokosowy nasycony kannabinoidami. Liście wiatrakowe (te duże, dłoniaste, charakterystyczne) i liście przytopowe (te mniejsze, otaczające kwiatostan, zwykle bogatsze w żywicę) idą zarówno na surowo do koktajli i sałat (jako źródło CBDA i THCA, form niepsychoaktywnych), jak i do infuzji. Korzeń, mniej oczywisty składnik, w tradycji etnobotanicznej był używany w wywarach i maściach, dziś trafia do nalewek i wywarów wspomagających; nie zawiera kannabinoidów w istotnych ilościach, ale zawiera friedelinę i epifriedelanol. Nasiona to czysta żywność funkcjonalna, białko, kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6 w proporcji bliskiej 1:3, witaminy z grupy B, magnez, żelazo [4, 6].

Ta typologia ma sens praktyczny. Z każdej części rośliny zrobisz coś innego, w innej technologii. Mylenie ich (np. próba zrobienia „mocnego” masła z nasion zamiast z kwiatostanów) to klasyczny błąd początkujących.

Żywność z nasion versus infuzje z suszu – dwa różne światy

Najważniejsza rzecz, którą Gosia powtarza w rozmowie, brzmi banalnie, ale stale jest mylona. Nasiona konopi nie zawierają THC ani CBD w istotnych ilościach. Są pełnowartościową żywnością, można je jeść codziennie, dawać dzieciom, robić z nich mleko, masło, dodawać do owsianki. Nie wywołają żadnego efektu psychoaktywnego, nie wpłyną na test narkotykowy w rozsądnych ilościach, nie wymagają dekarboksylacji. To po prostu superfood [4].

Infuzje z suszu (kwiatostanów lub liści przytopowych) to zupełnie inna kategoria. Tu pracujemy z koncentracją kannabinoidów, z lipofilną chemią roślinną, z koniecznością aktywacji termicznej i z realnym dawkowaniem psychoaktywnym, jeśli surowiec zawiera THC. Mylenie tych dwóch ścieżek to najczęstszy powód rozczarowania („zjadłam łyżkę nasion, dlaczego nic nie czuję”) albo dramatu („chciałem efekt łagodny, zjadłem trzy brownie i nie wiem co się ze mną dzieje”).

Dekarboksylacja – dlaczego bez niej nic nie zadziała

W świeżej, niesuszonej roślinie konopnej kannabinoidy występują głównie w formach kwasowych: THCA (kwas tetrahydrokannabinolowy) i CBDA (kwas kannabidiolowy). Te formy są fizjologicznie aktywne, ale nie wywołują efektu psychoaktywnego i mają inne profile działania niż ich neutralne odpowiedniki. Żeby otrzymać klasyczne THC i CBD, kannabinoidy kwasowe muszą zostać zdekarboksylowane, czyli oddać cząsteczkę CO2 pod wpływem ciepła [2].

W praktyce kuchennej oznacza to jedno: jeśli weźmiesz susz, zalejesz go zimnym olejem i zostawisz na pół godziny, nie dostaniesz mocnej infuzji. Dostaniesz olej smakowy z odrobiną CBDA i THCA. Żeby uzyskać pełnoprawne masło THC albo olej CBD, musisz najpierw przeprowadzić dekarboksylację, typowo w piekarniku w temperaturze około 110-120°C przez 30-60 minut dla CBDA i nieco krótsza obróbka w niższej temperaturze dla THCA, żeby nie tracić terpenów [2]. Wang i wsp. (2016) pokazali w kontrolowanym badaniu, jak temperatura i czas wpływają na konwersję, i dali kuchennej praktyce mocne podstawy laboratoryjne.

Po dekarboksylacji surowiec ląduje w tłuszczu nośnym i tam dopiero zaczyna się właściwa infuzja.

Tłuszcz nośny i trzy metody infuzji

Kannabinoidy są lipofilne, rozpuszczają się w tłuszczu, nie w wodzie. To nie jest detal, to fundament. Bez tłuszczu nośnego nie zrobisz infuzji, nie wchłoniesz dawki, nie zadziała ci jelitowa absorpcja. W praktyce kuchennej wybór jest między czterema klasykami:

  • Olej kokosowy, wysoka zawartość kwasów MCT, neutralny smak, stabilny w wyższych temperaturach, ulubiony nośnik do kapsułek i past;
  • Masło, klasyk amerykańskiej szkoły „cannabutter”, świetne do wypieków i past kanapkowych;
  • Smalec, tradycyjny polski wybór, działa świetnie do wytrawnych przepisów (pierogi, pieczywo);
  • Oliwa extra virgin, wybór numer jeden Gosi do zimnych preparatów i sałat, z tym że nie nadaje się do długiej obróbki w wysokiej temperaturze.

Sam proces infuzji można poprowadzić na trzy sposoby. Najprostszy to kąpiel wodna (bain-marie): zdekarboksylowany susz trafia do tłuszczu w słoiku, słoik wędruje do garnka z wodą o temperaturze 75-80°C i pracuje tam 2-4 godziny. Drugi sposób to infuzja w piekarniku z naczynia żaroodpornego w temperaturze ok. 90-95°C przez 2-3 godziny. Trzeci, ulubiony przez Gosię i przez większość poważnych domowych kucharzy konopnych, to wolnowar (slow cooker) w temperaturze 75-80°C przez 4-8 godzin. Wolnowar wygrywa z trzech powodów: stabilna temperatura, brak ryzyka przegrzania, możliwość zostawienia procesu bez nadzoru. To metoda, którą polecam każdemu początkującemu.

Najczęstsze błędy – i dlaczego twoje masło nie działa

Gosia w odcinku wymienia dwa błędy, na które trafia w 90% przypadków, gdy ktoś przychodzi do niej z pytaniem „dlaczego mi nie wyszło”.

Pierwszy to za mało tłuszczu. Stosunek surowca do tłuszczu powinien być zachowany, typowo dla średnio mocnego masła to ok. 7-10 g zdekarboksylowanego suszu na 250 g masła. Jeśli zaleje się 20 g suszu odrobiną oleju, większość kannabinoidów nie ma się gdzie rozpuścić i zostanie w roślinnej materii, którą wyrzucisz przez gazę. Tłuszcz to nośnik, musi być go wystarczająco dużo.

Drugi błąd to przegrzanie. CBD destabilizuje się powyżej około 165°C, THC powyżej 175°C [1, 2]. Gotowanie infuzji na ostrym ogniu w garnku, smażenie masła konopnego na patelni, pieczenie ciasta w 220°C, to wszystko cofa proces, który chciałeś przeprowadzić. Sens dekarboksylacji w 110-120°C polega na tym, żeby ją wykonać raz, kontrolowanie, i potem już nie przekraczać tej granicy. Stąd techniki niskotemperaturowe (wolnowar, kąpiel wodna) i przepisy, które ograniczają obróbkę termiczną do minimum.

Trzeci błąd, mniej oczywisty, to ignorowanie matrycy posiłku. Te same 10 mg THC zachowa się inaczej, jeśli zjesz je na pusty żołądek, inaczej, jeśli z tłustym posiłkiem, a jeszcze inaczej, jeśli zapijesz lampką wina. To wszystko wpływa na kinetykę 11-hydroksy-THC w wątrobie.

11-hydroksy-THC – dlaczego doustne THC jest tak intensywne

To jest najważniejszy fragment dla każdego, kto eksperymentuje z jedzeniem zawierającym THC. Kiedy zwapyzujesz albo wypalisz THC, trafia ono bezpośrednio do krwiobiegu przez płuca i działa szybko, efekt w 5-10 minut, szczyt 30-60 minut, ustępowanie po 2-3 godzinach. Kiedy zjesz THC w postaci jadalnej (edibles), trafia ono najpierw do żołądka, potem do jelit, potem do wątroby. W wątrobie enzymy CYP450 (głównie CYP2C9) przekształcają THC w jego silniejszy metabolit, 11-hydroksy-THC [1, 3].

11-hydroksy-THC ma trzy cechy, o których trzeba wiedzieć: jest silniejszy psychoaktywnie od macierzystego THC, przekracza barierę krew-mózg sprawniej i działa dłużej. Klasyczne badanie Lembergera z 1973 roku [3] pokazało, że doustne THC daje efekt psychoaktywny szczytujący około 3. godziny po posiłku, a ustępujący po 6-8 godzinach (a w wyższych dawkach nawet dłużej). To zupełnie inny profil niż waporyzacja czy palenie.

Praktyczna konsekwencja: dawkę doustną łatwo jest subiektywnie przedawkować. Klasyczny scenariusz wygląda tak, zjadłeś brownie, po godzinie nic nie czujesz, zjadłeś drugie, po dwóch godzinach trafia cię efekt z dwóch porcji jednocześnie i nie ma jak go cofnąć przez kolejne 4-6 godzin. To źródło większości złych doświadczeń z edibles. Reguła Gosi i każdego rozsądnego edukatora konopnego brzmi: start low, go slow. Zacznij od 2,5-5 mg THC, poczekaj minimum 2 godziny, dopiero potem rozważ więcej. To nie jest paranoja, to farmakologia.

Ulubione przepisy Gosi – pizza orkiszowa i masło z nasion

W odcinku Gosia opowiada o dwóch klasykach swojej kuchni. Pierwszy to pizza orkiszowa z liśćmi wiatrakowymi i infuzją THC. Liście wiatrakowe trafiają na ciasto na surowo (jako warstwa wegetariańska, źródło CBDA), a infuzja THC w oliwie idzie do sosu pomidorowego, ale dolewana na sam koniec, już po zdjęciu sosu z palnika, żeby nie przekroczyć granicy temperaturowej. Pizza piecze się szybko w temperaturze ciasta orkiszowego (180-200°C), ale skoro infuzja trafia na nią dopiero po wyjęciu z piekarnika (jako finishing oil na wierzchu), kannabinoidy są chronione.

Drugi to masło z nasion konopi, czysta żywność funkcjonalna, bez kannabinoidów psychoaktywnych. Łuskane nasiona miksuje się w blenderze do uzyskania kremu (jak masło orzechowe), opcjonalnie z dodatkiem oleju konopnego do uzyskania konsystencji. Świetne na chleb, do koktajli, do warzyw, dla dzieci. Idealny przykład „konopi w kuchni” bez wchodzenia w ogóle w temat THC.

Książka Gosi Konopie i Marihuana w Kuchni jest pierwszą polską pozycją, która systematycznie pokrywa oba światy, żywność z nasion (dla każdego) i preparaty z kwiatostanów (dla osób świadomych farmakologii). Polecam ją każdemu, kto chce zacząć poważnie, a nie metodą prób i błędów.

FAQ

Czy mogę zrobić mocne masło konopne bez dekarboksylacji?

Nie. Bez dekarboksylacji w temperaturze ok. 110-120°C przez 30-60 minut otrzymasz głównie THCA i CBDA, formy niepsychoaktywne i o innym profilu działania. Klasyczne efekty THC i CBD wymagają wcześniejszej konwersji termicznej kannabinoidów kwasowych. To krok niepomijalny [2].

Czemu po godzinie od zjedzenia brownie nic nie czuję, zjeść więcej?

Nie. Doustne THC szczytuje stężeniem w organizmie około 3. godziny po posiłku [3]. Zjedzenie dodatkowej porcji w pierwszej godzinie to klasyczna droga do subiektywnego przedawkowania, efekt obu porcji nałoży się na siebie i potrwa 6-8 godzin. Reguła: poczekaj minimum 2 godziny, najlepiej 3, zanim rozważysz dokładkę.

Jaka temperatura niszczy CBD i THC podczas gotowania?

CBD zaczyna się destabilizować powyżej około 165°C, THC powyżej 175°C. Powyżej tych progów tracisz aktywne kannabinoidy. Dlatego infuzje robi się w temperaturze 75-95°C, a dekarboksylację w 110-120°C, z marginesem bezpieczeństwa od granicy degradacji [1, 2].

Czy nasiona konopi mogą wywołać efekt narkotyczny?

Nie. Łuskane nasiona konopi nie zawierają THC ani CBD w istotnych ilościach. Są pełnowartościową żywnością, białko (ok. 25%), zdrowe kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6, witaminy z grupy B, magnez, żelazo [4]. Można je jeść codziennie, w tym przez dzieci. Nie wpłyną na test narkotykowy w rozsądnych ilościach.

Wolnowar, piekarnik czy kąpiel wodna, co wybrać do infuzji?

Dla początkujących najlepszy jest wolnowar w temperaturze 75-80°C przez 4-8 godzin. Powód: stabilna temperatura, brak ryzyka przegrzania, możliwość pozostawienia procesu bez nadzoru. Kąpiel wodna (bain-marie) wymaga pilnowania, piekarnik bywa nierówny w temperaturze. Każda z tych metod zadziała, jeśli zachowasz reżim temperaturowy poniżej granicy degradacji kannabinoidów [2].

Powiązane materiały

Źródła

  1. Huestis MA. Human Cannabinoid Pharmacokinetics. Chemistry & Biodiversity, 2007. PMID: 17712814. pubmed.ncbi.nlm.nih.gov
  2. Wang M et al. Decarboxylation Study of Acidic Cannabinoids: A Novel Approach Using Ultra-High-Performance Supercritical Fluid Chromatography. Cannabis and Cannabinoid Research, 2016. PMID: 28861493. pubmed.ncbi.nlm.nih.gov
  3. Lemberger L et al. 11-hydroxy-Δ9-tetrahydrocannabinol: pharmacology and disposition in humans. Science, 1973. PMID: 4736461. pubmed.ncbi.nlm.nih.gov
  4. Callaway JC. Hempseed as a nutritional resource: An overview. Euphytica, 2004. link.springer.com
  5. Crippa JA et al. Translational Investigation of the Therapeutic Potential of Cannabidiol (CBD). Frontiers in Pharmacology, 2020. PMID: 32362826. pubmed.ncbi.nlm.nih.gov
  6. EFSA Panel, Scientific opinion on hemp seed-derived ingredients. EFSA Journal, 2022. efsa.europa.eu

Disclaimer: Artykuł ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani dietetycznej. Przed włączeniem produktów konopnych zawierających THC lub CBD do diety, szczególnie przy chorobach przewlekłych, stosowaniu leków lub w ciąży, skonsultuj się z lekarzem. Ostrzeżenie o intensywności doustnego THC: dawka doustna THC jest farmakologicznie znacznie silniejsza i znacznie dłuższa niż dawka wziewna, ze szczytem efektu około 3. godziny po posiłku i całkowitym czasem działania 6-8 godzin lub dłużej. Subiektywne „przedawkowanie” jadalnego THC jest najczęstszą przyczyną negatywnych doświadczeń konopnych, zacznij od 2,5-5 mg, odczekaj minimum 2 godziny, dopiero potem rozważ większą dawkę.

Uwaga edukacyjna

Artykuł ma charakter wyłącznie edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej. Decyzje terapeutyczne podejmuj wyłącznie po rozmowie ze swoim lekarzem prowadzącym.

Newsletter

Nowy artykuł co tydzień.

Najnowsze przewodniki, podsumowania badań i rzetelne informacje — w jednym mailu.