PODCAST · CBD · ODC. 034
● CBD THC

" Legalizacja? jestem za." książka Bogdan Jot

🎉🌿 W najnowszym odcinku podcastu " 034 Legalizacja jestem za! " zapraszamy Was na wyjątkowe spotkanie z Panem Bogdanem Jot - ekspertem w dziedzinie konopi! 🌿🎉 Pan Bogdan to wybitny aktywista konopny, który od lat walczy o zmianę społecznego postrzegania…

1:01:57 10 września 2023 Bogdan Jot
● Odtwarzacze
SPREAKER EP 034
00:001:01:57
● 00 — Streszczenie

O czym jest ten odcinek.

W odcinku 034 Tomasz Ołubczyński rozmawia z Bogdanem Jotem — aktywistą konopnym, prelegentem i autorem czterech książek o marihuanie — o jego najnowszej publikacji "Legalizacja. Jestem za". Gość od razu zaznacza, że nie jest dogmatycznym zwolennikiem legalizacji: jest za nią dlatego, że po dogłębnej analizie różnych aspektów wyszło mu, iż to rozwiązanie najlepsze z punktu widzenia całego społeczeństwa — nie tylko użytkowników.

Rozmowa systematycznie przechodzi przez szkodliwe skutki prohibicji: brak kontroli jakości suszu (zatrucia tym, co tylko nazwano marihuaną), wzrost zainteresowania wśród młodzieży efektem "owocu zakazanego", zasilanie świata przestępczego oraz nieuzasadnione ograniczanie wolności obywateli. Pojawiają się konkretne przykłady — od liberalnej polityki Holandii od 1976 roku, przez słynne przesłanie prezydenta Cartera do Kongresu z 1977 roku, po spadek upraw w Meksyku po legalizacji w stanach USA.

Druga część odcinka koncentruje się na polskiej rzeczywistości: dostępności medycznej marihuany (portal GdziePoLek, zapowiedź wejścia dwóch nowych polskich graczy z suszem i ekstraktami THC), edukacji lekarzy jako wąskim gardle systemu, roli terapeutów konopnych oraz nowym kierunku studiów we Wrocławiu organizowanym przez Dorotę Gudaniec. Goście zgadzają się, że polskie społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe na pełną legalizację rekreacyjną — najpierw potrzebna jest debata publiczna i kampania edukacyjna.

● 01 — Czego się dowiesz

5 rzeczy z tej rozmowy.

  1. 01Jako prelegent licznych konferencji, wykładowca i autor czterech książek na temat konopi, posiada ogromną wiedzę i doświadczenie w tej dziedzinie. 📚🎤
  2. 02W tym odcinku skupimy się na jego najświeższej publikacji "Legalizacja? – jestem za". 📖 Dowiesz się, dlaczego legalizacja marihuany to krok w dobrym kierunku, jakie korzyści przynosi dla nas wszystkich i jakie mity wciąż krążą wokół tego tematu. 🍀🌍
  3. 03Jeśli jesteś ciekaw, jakie korzyści dla społeczeństwa i gospodarki niesie ze sobą legalizacja marihuany, koniecznie posłuchaj tego odcinka!
  4. 04To jest to odcinek stworzony specjalnie dla Ciebie! 🌱🚀
  5. 05Włącz, posłuchaj i pozwól, by ta rozmowa otworzyła Twoje oczy na świat konopi! 🎧🌟🌈
● 02 — Najważniejsze wątki

Rozdziały odcinka.

00:00:00 Wprowadzenie — dlaczego "jestem za" zamiast dogmatu
00:05:28 Czym różni się "Legalizacja" od "Odkłamywania marihuany"
00:07:43 Cytat z przesłania prezydenta Cartera do Kongresu (1977)
00:08:12 Szkodliwe skutki prohibicji — kwestia jakości zioła
00:10:26 Brak kontroli nad młodymi użytkownikami i efekt owocu zakazanego
00:14:03 Prohibicja wzmacnia świat przestępczy — przykład Meksyku
00:17:14 Ograniczanie wolności obywateli jako koszt prohibicji
00:27:28 Jak legalizacja może chronić młodzież
00:38:56 Edukacja lekarzy jako wąskie gardło systemu
00:44:21 Rosnące zainteresowanie marihuaną medyczną wśród seniorów
00:51:05 Nowy kierunek studiów we Wrocławiu i rola Doroty Gudaniec
00:54:52 Terapeuci konopni — współpraca z lekarzami i edukacja pacjentów
01:01:00 Gdzie kupić książkę i zakończenie
● 03 — Najczęstsze pytania

Pytania, które zadajecie.

Pytania z komentarzy, newslettera i wyszukiwarki. Odpowiedzi pochodzą z rozmowy, po redakcji językowej.

Q1 Dlaczego Bogdan Jot jest za legalizacją marihuany?

Odpowiada przewrotnie: nie jest za legalizacją jako taką, jest za przyjęciem rozwiązania najlepszego społecznie. Po dogłębnej analizie różnych aspektów wyszło mu, że legalność marihuany jest najkorzystniejsza nie tylko dla użytkowników, ale dla całego społeczeństwa — w tym osób, które nigdy nie zamierzają jej używać.

Q2 Jakie są główne szkodliwe skutki prohibicji marihuany?

Brak kontroli jakości zioła (zatrucia substancjami sprzedawanymi jako marihuana), większe spożycie wśród młodzieży na zasadzie owocu zakazanego, finansowanie świata przestępczego (dealerzy handlują też kokainą, opioidami, LSD) oraz nieuzasadnione ograniczanie wolności obywateli za czynność relatywnie mało szkodliwą — bardziej niż alkohol czy papierosy.

Q3 Czy legalizacja zwiększa używanie marihuany przez młodzież?

Wręcz przeciwnie. Badania ze Stanów Zjednoczonych pokazują, że po kilku latach od wprowadzenia legalizacji marihuana jest dla młodzieży mniej dostępna niż wcześniej — bo dealerzy, dla których stanowiła znaczną część obrotu, wycofują się z rynku. Holenderski minister ujął to słowami: "udało nam się uczynić marihuanę nudną". Statystyki Holandii konsekwentnie pokazują niższe spożycie wśród młodzieży niż w krajach restrykcyjnych.

Q4 Czy Polska jest gotowa na pełną legalizację marihuany rekreacyjnej?

Zdaniem rozmówców jeszcze nie. Świadomość społeczna jest niska — duża część Polaków boi się na samo brzmienie słowa "marihuana", pacjenci pytają, czy CBD uzależnia. Bez kampanii edukacyjnej, debaty publicznej i otwartej rozmowy o korzyściach nie da się przejść tego procesu łagodnie. Najpierw należy rozszerzyć dostęp do medycznej marihuany i wyedukować lekarzy.

Q5 Jaka jest rola terapeuty konopnego w polskim systemie?

Terapeuci konopni nie mogą wypisywać recept ani leczyć, ale mogą edukować klientów: wyjaśnić działanie układu endokannabinoidowego, pomóc w doborze legalnych produktów CBD/CBG, omówić dawkowanie i — co kluczowe — interakcje z lekami przepisanymi przez lekarza. Wyedukowany pacjent łatwiej przekonuje lekarza do przepisania recepty na medyczną marihuanę.

Brakuje pytania? Zaproponuj → SCHEMA: FAQPAGE
● 04 — Transkrypcja

Pełna transkrypcja.

Pełna transkrypcja po redakcji językowej

00:00:00 Wprowadzenie — dlaczego "jestem za" zamiast dogmatu

Tomasz Ołubczyński: Ja nie jestem za legalizacją. Ja jestem za przyjęciem takiego rozwiązania, które z punktu widzenia społecznego byłoby najlepsze. Witam Cię w kolejnym odcinku podcastu Rozmowy Konopne, w którym poruszam medyczne zastosowanie konopi. Moimi gośćmi są lekarze, naukowcy, pacjenci oraz eksperci zajmujący się tą niezwykłą rośliną. Ja nazywam się Tomasz Ołubczyński i jestem dyplomowanym terapeutą konopnym. Jeżeli publikowane przeze mnie treści są dla Ciebie atrakcyjne, zasubskrybuj, udostępnij lub napisz komentarz. A teraz zaczynamy.

Dzisiaj spotykamy się z panem Bogdanem Miod, aktywistą konopnym, prelegentem na licznych konferencjach, wykładowcą oraz autorem czterech książek o marihuanie. Marihuana leczy, kanabidio leczy, odkłamywanie marihuany oraz legalizacja. Jestem za. I właśnie o niej będziemy rozmawiać. Zapraszam również do naszej konferencji. W tej wcześniejszej rozmowy dotyczącej książki Odkłamywanie marihuany jest to odcinek numer 6. Dzień dobry Bogdanie. Dzień dobry. Skłaniam się wszystkim. Powiedz nam, dlaczego... Również skłaniam się wszystkim, również przeciwnikom legalizacji.

Może zmienią zdanie po naszej rozmowie dzisiejszej. No właśnie, może oni też zmienią zdanie. Dlaczego jesteś za legalizacją? Marihuanę oczywiście. Odpowiem troszkę przewrotnie. Ja nie jestem za legalizacją. Ja jestem za przyjęciem takiego rozwiązania, które z punktu widzenia społecznego byłoby najlepsze. Po przeanalizowaniu dość dogłębnym tematu i wynikiem tych analiz są dwie książki, o których skłany i legalizacja jestem za. Więc po tej analizie wyszło mi, że faktycznie legalność marihuany jest najlepszym z punktu widzenia społeczeństwa rozwiązaniem.

Czyli niby wychodzi na to samo, ale dochodzę do tego, do bycia zwolennikiem legalności przez właśnie analizę różnych jej aspektów. Tak mi się to skojarzyło teraz, że kiedyś, nie wszyscy pamiętają, bo to dawne dzieje, ale kiedyś wszyscy byliśmy przynajmniej oficjalnie w Polsce za socjalizmem. No i nam... Ideolodzy starali się na siłę znaleźć zalety socjalizmu i umniejszyć jego wady. Ale to był dogmat. Natomiast ja nie jestem dogmatycznym zwolennikiem legalności marihuany.

Ja jestem zwolennikiem legalności, dlatego że ona, dzielę się tym moim zdaniem z czytelnikami, wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia całego społeczeństwa. Także trochę okrężną drogą. Powiedziałem, ale tak, jestem za legalnością, dlatego że moim zdaniem jest to z punktu widzenia społeczeństwa całego najlepsze rozwiązanie.

Podkreślam to słowo całego, bo legalnością powinni być zainteresowani nie tylko ci, którzy chcieliby z niej skorzystać w sposób czynny i legalnie sobie móc puścić dymka, ale również osoby, które nie używają ani w tej chwili, ani wiedzą, że nigdy nie będą używać. Ale również one jako członkowie. Ludzie społeczeństwa mogłyby na legalności skorzystać. To wszystko jest wyłożone w książkach. Książka jest dosyć obszerna. Oczywiście jest zbiór tutaj przypisów. Widać, że dużo pracy poświęciłeś nad nią.

Niektórzy mi wyrzucają te przepisy, bo to jest jednak, nie pamiętam w tej konkretnej książce, ze 30 stron pewnie albo i więcej. Dużo kartek. Książka byłaby tańsza, gdyby nie było tych ekstra kartek, ale od początku. Od pierwszej książki takie było moje założenie. Nikt nie musi mi wierzyć na słowo. Ja się z każdego twierdzenia zawartego w każdej książce jestem w stanie wytłumaczyć właśnie odesłaniem czytelnika do jakiegoś źródła. W drugiej części są to badania naukowe, także wszystko do sprawdzenia. Tak, 36 stron dokładnie. 437 przepisów. Przepraszam, bo jedna mi umknęła.

Czyli będzie o jedną stronę więcej. Nie będzie o jedną stronę przepisów się spierać. No właśnie. Z kolei będziemy się spierać. Książka jest dobrze poukładana tematycznie. Jest konkretny wątek, który nas prowadzi przez wszystkie rozdziały. Książka się bardzo dobrze czyta, więc tak od razu chciałbym zachęcić wszystkich, którzy się zastanawiają nad tym, czy kolejna książka wniesie coś do tej badania. Jeśli nie ma bazy informacji, które już mamy, no to szczerze powiedziawszy wniesie. Ja mam akurat wszystkie twoje książki. Jeśli mogę wskoczyć tutaj z 30 sekundami.

No, częściowo jest to, częściowo pewne wyjaśnienie, bo nie tak dawno zapytał mnie ktoś, a czym się różni ta poprzednia książka, Odkłamywanie Marihuany. Matko, to już 9 lat temu wydana. Od tej ostatniej legalizacji jestem za. One traktują wszyscy.

00:05:28 Czym różni się "Legalizacja" od "Odkłamywania marihuany"

Bogdan Jot: Obydwie traktują o skutkach i przyczynach legalności bądź nielegalności w większości krajów świata Marihuany. Z tym, że ta wcześniejsza odkłamywanie jest bardziej defensywna, bym powiedział. To znaczy ona odpiera różnego rodzaju ataki prohibicjonistów.

Legalność Marihuany powoduje to, że jak będzie ogólnodostępna, to się zdarzy to czy tamto i odkłamywanie jest próbą przekonania czytelnika na, tak jak powiedziałem przed chwilą, na konkretnych źródłach, bardzo poważnych źródłach, że nie jest prawdą, że Marihuana i dostęp do niej takie czy inne negatywne skutki, które z upodobaniem są podnoszone przez prohibicjonistów. Natomiast ta ostatnia legalizacja. Jest to książka, która pokazuje, że z wprowadzenia legalności Marihuany społeczeństwo odnosi bardzo konkretne korzyści. Nie to, że nie ma skutków ubocznych, tylko wręcz korzyści.

Czyli również te panie ze słynnego fragmentu wywiadu ulicznego zalegalizować Marihuanę? A po co? A komu to służy? A po co to komu? To służy między innymi tym paniom. W jaki sposób? No to będziemy pewnie dzisiaj... Mówić, a szerzej jest to opisane w tej drugiej książce. Także ta druga po prostu pokazuje, dlaczego legalność jest z punktu widzenia całego społeczeństwa korzystna. Książkę zaczynasz cytatem. Może przeczytam. Kary za posiadanie narkotyku nie powinny być bardziej szkoliwe niż samo jego używanie. Jeżeli są, powinny zostać zmienione.

Nigdzie nie jest to bardziej oczywiste niż w przepisach zabraniających posiadania w domu Marihuany. Na własny użytek. Dlatego popieram przepisy zmieniające prawo federalne tak, by wyeliminować wszystkie federalne sankcje karne za posiadanie do jednej uncji Marihuany. Czyli do 28 gram.

00:07:43 Cytat z przesłania prezydenta Cartera do Kongresu (1977)

Bogdan Jot: I to powiedział prezydent Carter w przesłaniu do kongresu w 1977 roku. Niestety, ja nie pamiętam już czy opisuję tę historię. Niestety nie udało mu się nic konkretnego zrobić i liberalizacja przepisów. W Stanach to jest o wiele późniejsza historia, ale przynajmniej chciał dobrze. Tak jak wszyscy. Oni chcą dobrze, tylko niewiele robią. No właśnie. Czyli prohibicja została utrzymana przez następne dekady.

00:08:12 Szkodliwe skutki prohibicji — kwestia jakości zioła

Bogdan Jot: Powiedz, jakie są szkodliwe skutki prohibicji Marihuany? Jest ich wiele. Będę je wymieniał w kolejności takie, jakie mi przychodzą do głowy. Nie mam ich uszeregowanych według ważności. Ale wszystkie są jakoś tam moim zdaniem istotne. No więc na przykład kwestia jakości zioła. Mówię językiem środowiskowym, że tak powiem. Kwestia jakości Marihuany. W sytuacji, kiedy ona jest nielegalna, konsument nigdy nie wie, co dostaje. Jasne, że jeżeli ma jakiś dobry kontakt. Ma zaufanego dilera albo wręcz kupuje od kumpla, czy dostaje od kumpla, który uprawia i który też sam używa.

I wiadomo, że on nie stosuje żadnych tam sztuczek agrotechnicznych. No to jest jasna sprawa. Ale jak ktoś idzie na ulicy, podchodzi do dilera, czy częściej diler podchodzi do niego i mu proponuje sprzedaż Marihuany, to nigdy nie wiadomo, co faktycznie się dostanie. Bardzo częste informacje o tym, że to zwracam uwagę, słuchacze. Informacje o tym, że ktoś tam się zatruł Marihuaną i musieli go wziąć do szpitala. Najprawdopodobniej on się zatruł nie Marihuaną, tylko czymś, co mu sprzedano jako Marihuanę.

A co w rzeczywistości Marihuaną nie jest, tylko na przykład, nie było, tylko na przykład był to susz konopi przemysłowych. A w szpitalu przecież nikt tego nie będzie badał. Co pan brał? Marihuanę. Aha, no to wpisujemy do karty choroby, że zatruł się Marihuaną i załatwiamy. W przypadku sytuacji legalności oczywiście możliwość przeprowadzenia kontroli jakości jest nieporównanie większa niż w sytuacji nielegalności.

00:10:26 Brak kontroli nad młodymi użytkownikami i efekt owocu zakazanego

Bogdan Jot: Następny skutek szkodliwych prohibicji to jest brak kontroli nad użytkownikami. Wbrew pozorom młodzi ludzie w sytuacji nielegalności używają częściej niż w sytuacji, kiedy Marihuana jest legalna. A dodatkowo, to o czym przed chwileczką mówiłem, że używają nie wiadomo czego. Ale nawet zostawiając kwestię jakości, używają więcej z bardzo prostego powodu. Jest to obrót zakazany. No a obrót zakazany młodych ludzi w okresie dojrzewania bardziej rajcuje, bardziej interesuje. I w związku z tym, jak coś jest zakazane, no to siłą rzeczy wzbudza większe zainteresowanie niż coś, co jest legalne.

Chociażby nawet legalne tylko dla dorosłych. I to było badanie, które zostało zrobione w Stanach Zjednoczonych i to było badanie długofalowe. I zauważono jedną zależność, że zaraz po wprowadzeniu marihuany medycznej w Stanach, spożycie oczywiście skoczyło drastycznie do góry. Wśród najbardziej zainteresowanej grupy była właśnie młodzież do dwudziestego piątego roku życia. W dwóch czy po trzech latach ta ilość użytkowników tych młodych zaczęła systematycznie spadać. To w kontekście owoców zakazanych i tego... Bo zaspokoili swoją ciekawość. No i stwierdzili, że no ojej, wielkie minacyjne.

No to tak jak z alkoholem, młody człowiek też z reguły ma taki okres w swoim życiu, kiedy nie pozwalają mu pić alkoholu. No to jak się dorwie, to se wypije mniej lub więcej. Zaspokoi ciekawość i przeważająca większość młodych ludzi macha na to ręką. No zaspokoiłem ciekawość, spróbowałem, okej, tyle. Dokładnie to samo jest z marihuaną. Jest taka fajna anegdotka, co się w rzeczywistości zdarzyło. Holenderski minister, ja już nie pamiętam czy zdrowia, no nieważne, czegoś tam, to jeszcze pod koniec zeszłego wieku było, dziewięćdziesiąte lata.

No a przypominam, że w Holandii ta liberalna polityka trwa od siedemdziesiątego szóstego roku, czyli to było co najmniej dwadzieścia lat jej istnienia, czyli całe jedno pokolenie. I mimo to, że w Holandii właśnie takie jest podejście bardzo liberalne do marihuany, statystyki pokazywały, że o wiele mniej młodych Holendrów używa marihuany niż młodych Amerykanów, te przepisy były wtedy, zwłaszcza wtedy, bardzo restrykcyjne. Teraz to już się powoli zmienia.

No i ktoś tego holenderskiego ministra zapytał, jak to jest możliwe, że u was jest taka liberalna polityka i macie mniejsze zużycie, czy mniejszą konsumpcję wśród młodzieży niż my, a on na to odpowiedział, nam się udało uczynić marihuanę nudną, bo to o czym przed chwilą mówiłem, ten... Tak, ciekawość. Tak, etykietka owocu zakazanego. No tak, jest coś, co dorośli mogą kupować, my nie możemy kupować, no ale ojej, no dorośniemy, to kupimy.

00:14:03 Prohibicja wzmacnia świat przestępczy — przykład Meksyku

Bogdan Jot: Następny szkodliwy skutek prohibicji, moim zdaniem bardzo ważny, który mi się teraz przypomniał, to jest to, że prohibicja wzmacnia świat, światek przestępczy. No bo jeżeli coś jest zakazane, a jest na to popyt, no to jest to oferowane kanałami nielegalnymi, no to jest jasna sprawa, nie? No mamy to przyćwiczone z substancjami, które ogólnie, bardzo nie lubię tego, tej generalizacji, no ale ona funkcjonuje, substancje, które ogólnie są nazywane narkotykami, bo to przecież nie tylko marihuana.

Mamy doświadczenia amerykańskie z czasów prohibicji, co prawda, już prawie 100 lat minęło, no ale te doświadczenia są... Ale skamat jest ten sam. Tak, więc jeżeli coś byłoby, marihuana w tym wypadku, byłaby oferowana legalnie, no to automatycznie przeważająca większość aktualnych użytkowników zaopatrujących się na czarny rynku, no poszłaby tylko na legalnego, no to jest jasna sprawa. Więc świat przestępczy by się... Zniknąłby mu jeden z tego, co wiem, dość istotny w jego finansach prohibicji.

To świetnym przykładem mógłby być, mogłoby być to, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych i w Meksyku, ponieważ przemyt narkotyków do Stanów Zjednoczonych w większości był na trasie z Meksyku i Meksykanie zaczynali tak naprawdę duże uprawy, zaczynali właśnie od marihuany.

Na dzień dzisiejszy, w sytuacji, gdy marihuana rekreacyjna jest dostępna, no wiadomo, że to też zależy od przepisów federalnych, marihuana medyczna jest chyba we wszystkich Stanach już dostępna, to nie ma zainteresowania po prostu towarem z Meksyku, na który nie mamy wpływu i nie wiemy, jak został wyprodukowany i co się okazuje i gangi. Jedyny argument, który mają Meksykanie, to jest ewentualnie cena, nie? Tak.

Ale to, co przed chwilą powiedziałeś i to, co ja przed chwilą powiedziałem, no to jest parę innych aspektów, oprócz ceny, które są też istotne, w tym bardzo ważny, bardzo ważny kwestia jakości. No jest też parę innych, rozważam na ten temat w książce o legalizacji, dostępność, no ale nie będziemy chyba wchodzić w takie szczegóły w tym momencie. W każdym razie tak, świat przystępczy po prostu nie chciałby legalności. Nie chciałby, no bo to jest jedna z dziedzin, jedna ze sfer, gdzie oni zarabiają. Tak, mają bardzo duże przychody, oczywiście. Jakie jeszcze

00:17:14 Ograniczanie wolności obywateli jako koszt prohibicji

Bogdan Jot: szkodliwe skutki mogą być prohibicji? Myślę, że nie są to wszystkie. Po inne zapraszam do książki, ale jeden taki szczegół, żebym tutaj jeszcze wymienił, mianowicie ograniczanie wolności obywateli. Myślę, że się wszyscy w teorii przynajmniej zgadzamy z tym, że państwo powinno ograniczać wolność obywateli i wolność indywidualną w sytuacjach absolutnie niezbędnych. Jeżeli nie ma uzasadnienia do ograniczenia wolności, nie powinno ono mieć miejsca. Karanie obywateli za coś, co jest no niektórzy mówią w ogóle nieszkodliwe. Tu można by dyskutować.

Ja bym raczej się skłaniał ku stwierdzeniu karania za posiadanie i używanie czegoś, co jest stosunkowo mało szkodliwe. W związku z tym prohibicja marihuanowa jest po prostu ograniczeniem praw obywateli. To obywatele, powinni decydować, czy chcą, czy nie chcą. Jeżeli się boją, jeżeli uważają, że to z jakiegokolwiek powodu jest, może być dla nich szkodliwe, to niech nie używają. Przecież legalizacja, czy legalność nie oznacza obowiązku używania, tylko prawo do używania.

Natomiast ci, którzy albo wiedzą, że im to nie zaszkodzi, wiedzą, że są w stanie kontrolować sytuację, dlaczego nie mają prawa tego robić. No przecież wiadomo doskonale, że alkohol, a zwłaszcza papierosy są w ogóle nieporównanie bardziej szkodliwe od marihuany, a jednak one są legalne. Kiedyś czasami politycy wypowiadają się dlaczego, używając absurdalnych argumentów. Na przykład kiedyś słyszałem, jak jakiegoś polityka zapytali, dlaczego marihuana nie, a alkohol tak, a alkohol tak. Alkohol jest znany i używany od setek lat.

Złodziejstwo też jest używane, że tak powiem, od wielu lat, a jednak mimo to jest zakazane. Ale na każdej paczce papierosów znajdziesz informację, że palenie zabija. Prawda? No dobra, no to ja nie miałbym iść przeciwko temu, żeby na każdej paczce marihuany było ostrzeżenie. Ja uważam, że na każdej paczce marihuany powinna być informacja, że marihuana leczy. A to swoją drogą. Nie, no oczywiście. Ale nawet jeżeli, bo to jest tak, że jedną rzeczą jest, jak my byśmy widzieli pewne rozwiązania związane z legalnością.

Drugą rzeczą jest, to jest realna szansa wprowadzenia w miarę niedługo w Polsce do prawa polskiego. A więc podejrzewam, że łatwiej byłoby zamiast napisu marihuana leczy, łatwiej byłoby przekonać polityków, żeby był tam jakiś napis, no nie, że zabija, ale żeby ostrożnie, żeby nie przesadzić, a jakby co to poradzić się specjalistom. To można zamiast... Uważam, że taki napis nie miałby, nie musiałby być zgodny. Umieszczony na opakowaniu, ale jestem w stanie zacytować to.

Ale Bogdanie, wyobraź sobie na przykład idziesz do, nie wiem, do apteki albo do punktu, w którym możesz kupić legalnie marihuanę rekreacyjną i na niej jest ostrzeżenie, uwaga, rozśmiesza albo uwaga, będziesz będziesz, nie wiem, będziesz więcej jadł, albo nie wiem, twój stan zdrowia się poprawi. Ja wiem, że to takie bajanie, że że to, co ja bym chciał, a to... Doznasz nowych, nieznanych ci dotąd odczuć seksualnych. O, to by się wtedy świetnie sprzedawało. Zamiast syntetycznych, brzydkich rzeczy mogliby użytkownicy korzystać z innych z innych używek.

Ja myślę, że ten system, który funkcjonuje w wielu krajach, no wielu to dużo powiedziane, w kilku krajach, żeby jednak odróżnić marihuanę, używaną w celach stricte leczniczych od marihuany przyjemnościowej, jedną sprzedawać w aptekach, a drugą w jakichś tam sklepach, w jakichś tam nawet żabkach. Zresztą, tak na marginesie ci słuchacze, którzy nie widzieli tej książki mojej, tam jest na końcu jest dość długi rozdział, w którym zastanawiam się i dzielę się swoimi przemyśleniami, jak ja bym widział praktyczne strony legalności i dlaczego.

Teraz powiedziałem, żeby marihuanę przyjemnościową sprzedawać w żabkach, no to troszkę sobie sam zaprzeczam, bo uważam, że na razie, przynajmniej przez pierwszych kilka lat, może niekoniecznie marihuana na każdym rogu, dopóki społeczeństwo się nie zapozna dokładnie, z tym, co to jest, no bo świadomość tego, czym jest marihuana w społeczeństwie cały czas jest bardzo, bardzo niewielka. Stosunkowo niewielka część Polaków wie, ale bardzo duża część na samo brzmienie słowa marihuana już dostaje. Tak, już się boją.

Ja bardzo często, jak mam konsultację, to bardzo często jest właśnie zapytanie, czy CBD lub CBG, może uzależnić. No to też świadczy o tym, że no nie wszyscy ten etap jakby podstawowej informacji jeszcze przeszli, no ale jesteśmy na początku drogi, nawet nie w połowie. Ale fajne jest to, że jest coraz więcej zupełnie przyzwoitych źródeł wiedzy, czy to źródeł pisanych, czy to źródeł do czytania, czy do słuchania, m.in.

twój podcast, parę innych też jest, nie będę wymieniał, żeby nie napędzać konkurencji, ale tych źródeł informacji i to takich, które można polecić jest rzeczywiście coraz więcej no i fajnie. Prędzej czy później jakiś punkt krytyczny przejdziemy i będzie szansa na to, że... Ale to, co powiedziałeś, że my powinniśmy oddzielić medyczną od rekreacyjnej, i to w stu procentach oczywiście się zgadzam. Jest ogromne zapotrzebowanie na marihuanę medyczną.

No wiemy, jakie są problemy, że na dzień dzisiejszy kolejnością organizowania sobie tej marihuany medycznej jest przede wszystkim sprawdzenie dostępności, jaki rodzaj suszu jest dostępny w najbliższej okolicy, a potem u samego lekarza dopiero konsultacja i dopiero ustalanie, czy akurat ten preparat będzie mógł mieć zastosowanie. Więc dalej jesteśmy na etapie totalnego, permanentnego braku dostępności. Notabene... Ale i tak nie jest... Jest stosunkowo... No nie wiem, czy jest nieźle, bo nie jestem pacjentem, ale... Ale jest lepiej niż było. Jest na pewno lepiej niż było.

Na samym początku, kiedy to usłyszałem historię o pacjentach ze Szczecina jeżdżących po marihuanę do Rzeszowa, bo akurat tam rzucili. No, no, no, no, no. Takich historii jest sporo. Ale mam nadzieję, że już zapomnimy o tym. Tak nawiasem mówiąc... Ale nie wiem, czy w którymś z twoich podcastów padło ten adres internetowy. Znaczy to nie jest adres, bo nie pamiętam, jaka to jest końcówka, chyba PL, ale portal nazywa się GdziePoLek. Tak, są dwa lub trzy takie portale, więc można sobie tam... Jest drugi, ale nie pamiętam w tej chwili jego nazwy.

I fajne jest to, że oni tam z marihuanę również uwzględniają, więc nie trzeba już ze Szczecina do Rzeszowa jechać, żeby zapytać, czy macie, tylko w konkretnym mieście... Można nawet zrobić rezerwację wstępną, bo w końcu to jest surowiec farmaceutyczny. Chciałem tylko powiedzieć, że najprawdopodobniej na polskim rynku do końca tego roku pojawi się dwóch nowych graczy. Będą to firmy polskie i będą wprowadzać susz i jedna firma prawdopodobnie będzie wprowadzała ekstrakty ze stężonym THC. I oczywiście to wszystko będzie dostępne w aptekach. Zobaczymy, jak te firmy wystartują.

Oczywiście nie mogę powiedzieć, jakie to są firmy, ale myślę, że rynek dążył się dowiedzieć o tym, że za chwileczkę nam jakby asortyment zwiększy się w aptekach i pacjenci będą mieli większe możliwości doboru, lepsze możliwości doboru akurat surowca. Tak na marginesie. Jeżeli chodzi o pytanie, czy legalizacja marihuany prowadzi do zwiększenia jej używania, no to już jakby to pytanie chyba, odpowiedź na to pytanie chyba już padła. Ale, czy możesz powiedzieć, jak legalizacja marihuany

00:27:28 Jak legalizacja może chronić młodzież

Bogdan Jot: może chronić młodzież? No to też już częściowo myślę, odpowiedziałem, bo w sytuacji legalności jest kontrola jakości zioła. I to, że to, że w żadnej znanej mi propozycji modelu legalizacyjnego nie ma propozycji, żeby marihuana była dostępna dla nieletnich, to nie znaczy, że legalność nie będzie miała wpływu na to, czego oni używają, bo oczywiście, że z oficjalnego, legalnego rynku do młodocianych użytkowników przecieki są. No, no, tam, gdzie jest to legalne i alkohol przecież młodzi ludzie też jakoś zdobywają.

Ja pamiętam, co najmniej dwa razy byłem świadkiem takiej sytuacji, że wchodzi do sklepu spożywczego bardzo młody człowiek i prosi o dwa piwa, pani sprzedawczyni legitymuje go i on ma dowód osobisty, właśnie dwa tygodnie temu go dostał, bierze te butelki za pazuchę, wychodzi, a pod sklepem jedno z butelek daje koledze, który jeszcze dowodu osobistego nie ma. No, to jest jasna sprawa, że nieletni też by skorzystali na legalności w tym sensie, że żeby legalna marihuana do nich przeciekała. Ale, jeżeli ona będzie legalna, to ona będzie przynajmniej sprawdzona.

Chociaż to zyskujemy, że w tej chwili przecież jak dealer sprzedaje imput szkołą, no to, czy na dyskotece, no to świadectwo jakości nie dołącza do towaru. Natomiast w przypadku legalności wiedzielibyśmy, że jest to sprawdzone. To moim zdaniem jest jest istotne, no bo chyba już wspominałem dzisiaj, że czasami się zdarza, a może nie wspominałem, może czasami się zdarza, że przyjeżdża na izbę przyjęć, no mówiłem, ktoś, może to być również młody człowiek, który mówi, że się zatruł marihuaną. No, niekoniecznie marihuaną.

Mógł się zatruć po prostu jakąś świństwem, które akurat zostało nazwane marihuaną. Poza tym weźmy pod uwagę, że, to też już o tym wspominaliśmy, że legalność marihuany podcina ekonomiczną podstawę działania wielu dealerów. To jest w krajach, w których i w Stanach Amerykańskich, w których ma miejsce legalność, znaczy zaistniała legalność, albo w Holandii, gdzie marihuana jest semilegalna, ale od bardzo dawna i nie ma żadnego problemu, żeby marihuanę zdobyć, to tam zauważono, że jest mniej dealerów.

A ponieważ dealerzy, tak jak przed chwilą powiedziałem, dość często chodzą na dyskoteki, dość często stoją pod szkołami, no bo dyskoteki to jest wieczór, a przecież po południu, po południu też trzeba popracować. A więc stoją pod szkołami, wielu z nich po prostu nie wytrzymuje, nie wytrzymuje ekonomicznie sytuacji legalności i kończą działalność. Zajmują się czymś innym. Miejmy nadzieję, że czymś legalnym i przestają dealować.

Bo jeżeli marihuana stanowi dużą część ich obrotów, a z tego co wiem, to właśnie tak jest, no i nagle, ni stąd, ni dowąd jedną decyzją administracyjną, nie wiem, 80% zbytu marihuany im odpada, no to reszta nie wystarcza. Reszta nie wystarcza. Tym bardziej, że pamiętajmy, że z tego co wiem, nigdy nie korzystałem z usług dealera, ale z tego co wiem, z różnych źródeł, nie ma zbyt wielu dealerów wyspecjalizowanych w marihuanie. Z reguły jest tak, że on ma marihuanę, ale ma też i kokainę, ma też i jakieś opioidy, jakby ktoś chciał, ma LSD, ma, no, szeroka oferta, bywa szeroka.

W związku z czym, jeżeli mu odpadnie marihuana, która jest dość dużą częścią jego biznesplanu, no to i on się wycofa z rynku, no to automatycznie też nie będzie tej oferty tych pozostałych rzeczy, które są w ogóle nieporównanie, no może poza LSD, nieporównanie, nieporównanie gorsze dla człowieka, zwłaszcza młodego człowieka, niż marihuana. Moje zdanie, że to bardzo dobra korzyść z legalizacji, jeśli patrzymy na dobrostan młodzieży. Po prostu nikt im pod szkołą nie będzie proponował ani marihuany, ani tych gorszych rzeczy.

No z tymi gorszymi, no to może nie do końca, ale na pewno wytrąci się duży argument grupom przestępczym, co się okazuje, że Meksyk, plantatorzy marihuany w Meksyku powoli zmieniają, wracają z powrotem do tego, co uprawiali pierwotnie przed marihuaną, bo jest to już coraz mniej, coraz mniej zyskowne. Coraz mniej się zbyt mają, tak? Dokładnie, dokładnie. Więc to też jest taki mocny argument w rozmowie i mocny argument za tym, żeby marihuana, kreacyjna, oczywiście była zalegalizowana w Polsce również.

Ja pamiętam, czytałem gdzieś informację o tym, że w którymś ze Stanów, w którym wprowadzono legalność marihuany, po jakimś czasie, po dwóch czy trzech latach zbadano ankietowo młodych ludzi i pytano ich o dostępność marihuany. Marihuany, tej legalnej w końcu dla dorosłych. I okazało się, że ona była po kilka lat po wprowadzeniu legalności, ona była mniej dla nich dostępna, niż wtedy, kiedy była zakazana. No i skąd się to bierze? No właśnie stąd, że po prostu się wycofały te, czy znikły te źródła, które ich młodych ludzi zaopatrzyło. A teraz po prostu straciły rację bytu.

No ci dilerzy twierdzili, że już im się to nie opłaca i się zajęli czymś innym. No dokładnie. Dokładnie. Jeżeli oni znikną z rynku, jeżeli diler, który zaopatruje na przykład młodocianych, zniknie z rynku i nawet jeżeli będzie marihuana rekreacyjna w danym regionie legalna, czy w kraju, czy w stanie, czy w hrabstwie, obojętne, to młodociany będzie mógł, będzie miał ograniczone możliwości, bo dilera z reguły może znaleźć na co drugim rogu, a jeżeli chodzi o marihuanę rekreacyjną, którą mógłby kupić w punkcie sprzedaży, może to zrobić, gdy jego wiek przekroczy chyba w Stanach 23 lata. 21. 21.

Albo pójść do lekarza. I jedna możliwość, i druga możliwość jest obarczona jakimś, z jednej strony ryzykiem, z drugiej strony wydatkiem i czasowym, organizacyjnym. Tak, jest jeszcze, absolutnie się zgadzam z tym, co mówisz, jest jeszcze jeden aspekt, mianowicie taki, że młody człowiek bardzo często nawet nie jest aż tak bardzo zainteresowany spróbowaniem marihuany, żeby czy to pójść do lekarza, czy to poprosić starszego kolegę, no jakby była pod ręką, to by spróbował, ale tak to niespecjalnie. A tu proszę, pod szkołą stoi diler. No, teraz w chwili marihuana jest pod ręką. Tak.

I to właśnie dlatego, że jest tak łatwo dostępna, to o czym przed chwilą mówiłem, po prostu w warunkach legalności przynajmniej, tamto badanie pokazało w tamtym stanie, a myślę, że to jest dość powszechny mechanizm, że dla młodych ludzi marihuana w warunkach legalności jest mniej dostępna. Czyli legalizacja znacznie wpłynie na zmniejszenie wpływów do grup przestępczych, co może się wiązać z większym bezpieczeństwem również, prawda? Bo wtedy te grupy muszą się zająć czymś innym.

No wiadomo, że ludzie, którzy nielegalnie zarobkują są kreatywni, niestety, więc zapewne znajdzie się jakieś inne źródło dochodu, ale jeżeli chodzi o marihuanę, no to będziemy mieli na pewno większe bezpieczeństwo, jeżeli chodzi o dostępność i największy spokój. A za tym również za tym idzie mniej aresztowań młodocianych, no bo to nabija nam statystyki i w naszym kraju, i w innych. I nie będzie, system nie będzie musiał przekreślać tych ludzi, piętnując ich po prostu tym, że zostali skazani, czy w wieszeniu. Za coś, co jest relatywnie naprawdę mało poważnym.

No to, że młodemu człowiekowi znajdą trochę okruszków marihuanowych w kieszeni i już ma jakoś tam cieniem się rzucić na jego przyszłość, no bez sensu, po prostu bez sensu. No, no niestety. No ale myślę, że kroczymy w dobrą stronę. Wiele osób w Polsce chciałoby od razu ten rynek marihuany rekreacyjnej otworzyć.

Ja jestem zdania, że na to jeszcze musimy trochę poczekać, ponieważ jakby poziom świadomości tego, co ona może, no jest w jakiś sposób ograniczony i nie wiem, czy jeszcze Polska jest gotowa na to, aczkolwiek uważam, że dostępność marihuany medycznej dla pacjentów którzy potrzebują tego albo do poprawy komfortu, albo do do leczenia po prostu. Powinna być tych preparatów powinno być na pewno więcej, na pewno o różnorodnym stopniu THC do CBD. Powinniśmy mieć więcej tego tych preparatów dostępnych, żeby można było lepiej dobrać odpowiednią odmianę i lepiej prowadzić to leczenie.

Tak, ale jest jeszcze jeden bardzo ważny, równie ważny, a może nawet i ważniejszy aspekt tej sprawy,

00:38:56 Edukacja lekarzy jako wąskie gardło systemu

Bogdan Jot: mianowicie edukacja lekarzy, no bo to lekarze są osobami, które muszą być zaangażowane w ten proces, no bo medyczna marihuana jest w Polsce na receptę i dopóki będziemy mieli bardzo, bardzo, bardzo ograniczoną liczbę lekarzy, którzy cokolwiek wiedzą na ten temat i są skłonni w uzasadnionym, swoim zdaniem, przypadku wypisać receptę, no to dalej będzie tak jak teraz, że będzie to no margines, no, jeśli chodzi o sposoby leczenia.

Myślę, że mam nadzieję, że to się też będzie zmieniać, tak jak ogólnie jest świadomość w społeczeństwie, tak i lekarze będą coraz bardziej świadomi tego, czym jest marihuana i w czym może pomóc i będą się decydować na to, żeby skorzystać z prawa, jakiej modyfikacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii dała i przepisywać pacjentom. No tak, w tym, że bez recepty nawet, jeżeli będziesz miał pełne apteki, to bez recepty nic nie zrobisz. Racja, oczywiście, że tak.

Jeszcze jeden aspekt, na który musimy zwrócić uwagę, to jest to, że przez dekady nam piętnowano i wciskano do głów, że jest to niebezpieczne, że jest to szkodliwe. Powinniśmy omijać marihuanę jako roślinę, więc nie możemy, ja nie widzę możliwości, żeby Polska i polskie społeczeństwo w szybkim tempie zmieniło w ogóle spojrzenie. To się zmienia. Nowe pokolenia, które się pojawiają, one są bardziej zainteresowane, bardziej ciekawe.

Pomijam w ogóle aspekt medyczny, bo tutaj, jeżeli ktoś boryka się z jakimś trudnym schorzeniem, bardzo często jest tak, że ci ludzie szukają innych metod niż te, które są oferowane przez system. No i jeszcze chyba musi upłynąć trochę czasu, żeby to nasze społeczeństwo na tyle się wyedukowało, żebyśmy byli gotowi na pełną legalizację. Takie mam wrażenie. Im dłużej jestem w środowisku, tym bardziej się kieruję w tą stronę, że legalizacja w stu procentach jestem za.

Ale jeżeli nie pójdzie za tym jakakolwiek kampania edukacyjna, informatywna, informacyjna w mediach, jeżeli nie będzie debaty publicznej, jeżeli nie będzie rozmów, jeżeli nie będzie, jeżeli politycy dalej będą popierać na przykład przemysł monopolowy, przemysł tytoniowy, jeżeli nie będzie otwartej rozmowy na temat jakie benefity są zużywania marihuany, no to nie przejdziemy chyba tego zbyt łagodnie tego okresu. Zgadzam się całkowicie i niestety refleksja moja też jest dosyć gorzka. Nie tak dawno na jakieś wystąpienie publiczne przygotowałem zbitkę dwóch nagrań.

Na jednym fragmencie pan Jarosław Kaczyński pyta, czy marihuana jest z konopi, jak rozwójca jego łączy marihuanę z konopiami, czy marihuana jest z konopi. To jest bardzo znane. Jego wypowiedź. A zaraz potem puściłem fragment z programu telewizyjnego, w którym brał udział m.in. Donartowski. Powiedział, że on nie pamiętam dokładnie słów, ale jego na legalizację narkotyków, w tym miękkich, nie namówił. Żeby sobie wybrać innego premiera w czasach, kiedy on jeszcze premierem był. No i minęło trochę czasu od jednej i drugiej wypowiedzi.

Obaj są w dalszym ciągu nie tylko czynnymi politykami, o bardzo dużym wpływie na polską politykę. No więc jeżeli zachowali te swoje poglądy, a dlaczego mielibyśmy, że coś się tam zmieniło, no to boję się, że te zmiany rzeczywiście nie będą bardzo szybkie. I tak jak powiedziałeś, boję się, że to po prostu naturalny proces wymiany po kolei. Ale to trwa nie lata, to trwa dziesięciolecia. Chociaż jest też bardziej radosna wiadomość, mianowicie w badaniach w Stanach Zjednoczonych, tam gdzie system amerykański, jeśli chodzi o medyczność, jest zupełnie inny niż w Polsce.

Nie będę tego tutaj opowiadał, ale tam gdzie marihuana do zastosowań medycznych jest dostępna,

00:44:21 Rosnące zainteresowanie marihuaną medyczną wśród seniorów

Bogdan Jot: to w grupie seniorów, mówiąc hasłowo, zainteresowanie i używanie marihuany wzrasta w sposób bardzo dynamiczny. A to hipisi. To wszystko hipisi. To oni sobie po prostu przypominają, że kiedyś tam... Tak, ale nie tylko hipisi. Żartuję. Nie, nie, nie, to masz rację. Przecież oni w ten sposób wracają do czasów swojej młodości. Przecież hipisi mocno używali. Ale z drugiej strony przekonują się i przekonują innych, że marihuana w wielu dorygliwościach rzeczywiście pomaga. Że to nie jest jakaś tam propaganda czpuńska, tylko rzeczywiście to pomaga. I dlatego...

Dlatego oni dość intensywnie ta grupa się powiększa seniorów. Używanie wśród seniorów się mocno zwiększa, no bo po prostu przekonują się, że to faktycznie działa. Więc nie wiem. Być może w Polsce nie mieliśmy aż tak silnego ruchu hipisowskiego, więc być może to miał miejsce. A może będzie miało miejsce. Może wnuczki będą w stanie przekonać dziadków, że by jednak spróbowali, żeby się psami przekonali, że... No właśnie. Jest taka... Jest w końcu niezaprzeczalnie społeczeństwo nam się starzeje. Problemy związane z wiekiem starczym, problemy zdrowotne, które bardzo często się pojawiają.

W geriatrii właśnie można dobrze można dobrze objawy te łagodzić, stosując właśnie marihuanę medyczną. Także oby... I wiele innych. Oczywiście. Bogdanie, jaki kierunek mogłaby obrać opieka medyczna, gdybyśmy mieli... Jakie zmiany w ogóle w opiece medycznej mogłyby nastąpić, gdyby pojawiła się właśnie pełna legalizacja marihuany rekreacyjnej? Lub gdyby system medyczny przełamał się w jakikolwiek sposób, no bo cuda zdarzają się w końcu, i dopuścił do obrotu w leczeniu oficjalnie marihuanę medyczną. Jak by to wpłynęło w ogóle na środowisko i na ogólnie opiekę zdrowotną?

Ja pamiętam kiedyś, kilka lat temu rozmawiałem z prodziekanem Wydziału Lekarskiego w naszej Bydgoskiej Akademii Uczelni Medycznej i zapytałem go, czy jego studenci dowiadują się o właściwie w ogóle, czy cokolwiek jest im przekazywane na temat leczniczych właściwości marihuany. I on mi odpowiedział z takim dosyć dużym zadowoleniem na twarzy. Powiedział tak, tak, wspominamy o medycznych właściwościach marihuany przy okazji omawiania neuroprzekaźnictwa. No więc podejrzewam, że to wspominanie to mogło być dwa, trzy zdania i na tym się edukacja kończy.

Wracam do tematu lekarzy, bo bez tego nie pociągniemy. Jeśli chcemy poważny, poważny, system medycznej marihuany zbudować, no to bez lekarzy nie damy rady. Oczywiście, jeżeli będzie dostępna marihuana w obrocie niemedycznym, no to każdy, kto będzie chciał, kto będzie przekonany, że być może ona mu pomoże, no to sobie ją kupi tam, gdzie nie wiem, no nazwijmy to w polskim cofishopie, mówię sytuację, kiedy będzie legalna. Tak.

Pójdzie sobie do cofishopu, i spróbuje, ale biorąc pod uwagę, że nie wszyscy są internetowo sprawni, biorąc pod uwagę, że nie wszyscy lubią eksperymentować ze zdrowiem, zdecydowanie moim zdaniem lepsze byłoby, żeby jednak jakimś przewodnikiem był lekarz, który ma o tym pojęcie. Takie samoleczenie, mimo, że nie sądzę, żeby ono było, i jakoś bardzo niebezpieczne dla chorego, ale chociażby chociażby z faktu, że bardzo wiele osób wierzy lekarzom. Wierzy, że jak lekarz mówi, że brać, to brać. Albo jak lekarz coś tam wytłumaczy, no to na pewno tak jest.

Nie zawsze tak jest, ale to już temat na zupełnie inną słowę. Niemniej jednak, gdyby lekarz, no są tacy lekarze, no znam kilku, ale kilku na całą Polskę, czy nawet kilkudziesięciu na całą Polskę, to nie... Gdyby była większa grupa lekarzy, to wręcz do nich podejrzewam, pacjenci by chodzili, bo by usłyszeli, że o, tam doktor X przepisuje marihuanę, bo się na tym zna. To by mogło zmienić trochę sytuację, a dopóki do tego nie dojdzie, to marihuana będzie, tak jak w tej chwili, no będzie naprawdę marginesem marginesu.

Co prawda, co prawda statystyczne dane pokazujące, ile to kilo się sprzedało w tym miesiącu, a ile w aptekach, mówię, w tym miesiącu, a ile w następnym, no pokazują, że jest wzrost, ale to i tak są w skali trzydziestokilkomilionowego kraju, plus kilka milionów przyjezdnych, to to jest nic. To nie są duże ilości. Nie są na pewno tak duże, jakby spokojnie mogły być, no ale tak jak powiedziałem wcześniej, no punktem wyjścia jest lekarz, który musi wyspisać receptę. Jakby się zmieniło prawo i pielęgniarki mogłyby receptę wypisywać, to może byłoby lepiej, ale na razie nie mogę. A może będzie.

Wracając do tematu edukacji. Słyszałeś, że

00:51:05 Nowy kierunek studiów we Wrocławiu i rola Doroty Gudaniec

Bogdan Jot: startuje kierunek na, we Wrocławiu, a o profilu, o profilu medycznym będziemy coś wiedzieć dopiero w drugiej połowie tego miesiąca, ale taki kierunek studiów pełną parą będzie ruszał już w tym roku. Więc mamy duże szanse na to, że grono wyedukowanych ludzi jednak się poszerzy w Polsce. Tak, no ten proces już się rozpoczął. No i są organizowane różnego rodzaju kursy. Najpierw były to kursy, tak bardzo nie śledziłem tego i szczegółami nie będę rzucić, ale były kursy, no takie po prostu niezobowiązujące, często internetowe.

Kto chce, to sobie może u nas posłuchać na kursie jak stosować marihuanę w w leczeniu tego czy tamtego. Potem pojawiły się kursy, które które już mają o wiele większy ciężar gatunkowy. Nie muszę ci tego tłumaczyć, jesteś absolwentem pierwszego. Z tych kursów organizowane dwa były zorganizowane przez Dorotę Gudanie. Zresztą tak samo jak to ten kurs na uczelni, o którym wspomniałeś, to też robota Doroty, prawda? Tak, tak, tak. I to jest o tyle, o tyle większy ciężar gatunkowy, że absolwenci dostali dyplom. Nie wiem, to się chyba nazywa fachowo terapeuta konopny, nie? Full wypas.

I dzięki temu możecie, wy absolwenci, możecie udzielać oficjalnie porad lekarskich, nie lekarskich, medycznych, ale ale jest to o tyle istotne, że co prawda, nie możecie wypisać recepty na marihuanę, ale możecie pacjenta wyedukować.

Po pierwsze, możecie mu dokładnie wytłumaczyć, jak, znaczy dokładnie, no bez przesady, nie sądzę, żebyście chcieli robić dwugodzinny wykład, no ale w skrócie powiedzieć, że jest, istnieje układ endokanopii, no i nowy, że że istnieją też produkty legalne, bez recepty, które można kupić, produkty konopne, myślę oczywiście o olejkach CBD i CBG i jeszcze parę innych rzeczy, w różnych postaciach, jak to zażywać, na co jest dobre, jak, jak sobie wyznaczyć dawkę, to wszystko możecie pacjentowi, chociaż nie wiem, czy można go oficjalnie pacjentem, no klientowi, klientowi powiedzieć i również zachęcić go do tego, że jeżeli by się okazało, że to, co ma do dyspozycji w tej chwili, czego się przed chwilą od was dowiedział, nie wystarczy, to może iść do lekarza i poprosić o receptę na medyczną marihuanę.

Różnica jest taka, że jeżeli do lekarza przyjdzie wyedukowany pacjent i lekarz będzie widział, że, że pacjent wie, o czym mówi, to myślę, że łatwiej da się przekonać. Nawet jeżeli jego doświadczenie jest niewielkie, nawet jeżeli jego wiedza jest niewielka, ale jak mu pacjent fachowy wykład zrobi na temat leczniczej właściwości kanopi, to myślę, że niektórzy lekarze mogą mogą zgodzić się na to, żeby spróbować. I bardzo często, jeszcze tak chciałbym swoje trzy grosze dorzucić,

00:54:52 Terapeuci konopni — współpraca z lekarzami i edukacja pacjentów

Bogdan Jot: bardzo często wśród terapeutów, wszystkich pozdrawiam bardzo serdecznie, bardzo często zdarzają się takie sytuacje, że po konsultacji z reguły terapeuty, konsultacji z reguły terapeuci kanopni wysyłają, wysyłają informacje do klientów, pacjentów, w których są zawarte wskazówki dla lekarzy, ponieważ lekarze za bardzo też, znaczy wiadomo, że możemy trafić na beton, możemy trafić na kogoś, kto przychylnym okiem na to popatrzy i możemy trafić na lekarza, który jest otwarty na terapię kanopną, ją systematycznie wprowadza u wielu pacjentów.

Ale jeżeli, jeżeli wysyłamy informacje klientowi, pacjentowi o tym, jak powinien stosować na przykład CBD czy CBG, na co powinien uważać, wszystkie środki ostrożności, łącznie z interakcjami na przykład na leki, które bierze, jeżeli taki pacjent trafi do lekarza i przedstawi mu informację, że ja jestem w trakcie jakiejś terapii albo zastanawiam się nad wprowadzeniem jakichś ekstraktów i czy leki, które ma przepisane od lekarza nie wchodzą na przykład w interakcje, o czym niewielu mówi, niewielu wspomina i większość środowiska mówi, że bierz ile chcesz i po prostu krzywdy sobie nie zrobisz.

Oczywiście pod warunkiem, że wyeliminujemy pewne elementy i będziemy mieli pewność, że nie ma interakcji na przykład z lekami. Bardzo często też się pojawiała taka sytuacja, że u niektórych lekarzy, że czuli może nie zagrożenie, ale czuli taką sytuację, jakbyśmy chcieli im zabrać pracę.

My nie jesteśmy, w większości terapeuci konopni nie są lekarzami, nie możemy wypisywać recept, nie możemy leczyć, ale możemy edukować i możemy przy współpracy z lekarzem prowadzić bezpieczną terapię konopiami, bo mamy do tego wiedzę, bo się edukujemy i mamy jakby większy zasób informacji, bardzo często większy zasób informacji, ale przy współudziale lekarza otwartego jesteśmy w stanie bezpiecznie takiego pacjenta poprowadzić.

No i od cała historia, jeżeli chodzi o terapeutów konopnych, chociaż wśród terapeutów konopnych spotkałem wielu lekarzy, którzy byli na tyle otwarci, którzy chcieli po prostu się dobrze przygotować do pracy. Tym wszystkim najtrudniejsze jest zrozumienie, że tak naprawdę to zły jest system, który... Tak, oczywiście, bo przecież lekarze nie dlatego nie chcą przepisywać marihuany, że chcą zrobić coś źle dla pacjenta, tylko dlatego, że na studiach nikt ich, na studiach czy gdziekolwiek indziej, nikt ich nie przeszkolił. No, za wyjątkiem właśnie tych kursów, o których teraz mówimy.

A to jest stosunkowo świeża sprawa. Ten pierwszy kurs Doroty ileż to? Trzy lata temu był? To jest stosunkowo świeża sprawa. Więc niektórzy lekarze uważają, że oni wiedzą wystarczająco, co chcą wiedzieć. Od czasu do czasu jeżdżą na konferencje, organizacje, organizowane przez producenta tej czy innej piguły i to im wystarcza. A są lekarze, którzy uważają, że wejście w taki zupełnie dla nich nowy taki zupełnie dla nich nowy teren może być ciekawe i bardzo pożyteczne dla pacjenta. No więc i tak, zgadzam się.

W czasie tych tych kursów poznałem, bo słuchacze może nie wiedzą, ja tam miałem przyjemność dawać głos jako prelegent na tym czy wykładowca na tych kursach i tak poznałem kilku lekarzy, którzy wszyscy myślę lekarze czy większość lekarzy ma otwarty umysł, ale ci akurat byli otwarci w drugą stronę. Nie w tę stronę co większość. Bogdanie, czas nam tutaj nieubłaganie pokazuje, że chyba powinniśmy kończyć. Mam nadzieję, że nikt nie uzna, że to był czas stracony. Wracając jeszcze do książki, bo trochę trochę nas flow poniosło. Tak. Wracając do książki, czy możesz powiedzieć, gdzie można ją zakupić?

Powiem to z wielką ochotą. Najprościej będzie wejść na któregoś z moich blogów na przykład pisane razem marihuanaleci.pl i tam jest od nośnik do strony wydawnictwa i tam już można. No i o to chodziło. O to chodziło, żeby zachęcić i skierować w odpowiednią stronę słuchaczy. Książka naprawdę bardzo wartościowa. Widać po niej, że została zaktualizowana. Bardzo wartościowa pozycja. Bardzo się dobrze czyta. Jest obszerna, ale to bardziej argument za tym, żeby ją kupić, niż żeby ją omijać. Ja ją serdecznie polecam, bo jest to pozycja, którą powinno się mieć.

Jeżeli szukamy informacji dotyczących konopi, no to to jest, to powinno znaleźć się na półce. Znaczy powinno się znaleźć po przeczytaniu na półce. Także osobiście serdecznie polecam. No i cóż, Bogdanie, dziękuję Ci bardzo za dzisiejszą rozmowę. Oczywiście mam nadzieję, że przejdziemy jeszcze z jakimś tematem. Jeszcze raz dziękuję

01:01:00 Gdzie kupić książkę i zakończenie

Bogdan Jot: bardzo i do usłyszenia. Ostatnia rozmowa, ostatnia, znaczy pierwsza nasza rozmowa miała miejsce rok temu, no to do usłyszenia. To za rok. On był wcześniej. No, ale jak widziałem, rozmówców Ci nie brakuje, więc nie będę się, nie będę się narzucał. Niemniej jednak, gdyby, gdyby było zapotrzebowanie, no to oczywiście można na mnie liczyć. No to fantastycznie. Dzięki jeszcze raz. Bardzo proszę. Pozdrawiam serdecznie wszystkich słuchaczy. I dojechaliśmy do końca odcinka. Dziękuję za Twój czas. Oczywiście wszystkie linki znajdziesz w opisie.

Jeżeli publikowane przeze mnie treści są dla Ciebie atrakcyjne, zasubskrybuj, udostępnij lub pozostaw komentarz. Dzięki. Pozdrawiam ciepło. Tomasz Ołubczyński, terapeuta konopny z podcastu Rozmowy Konopne. Niech kannabinoidy będą z nami.

13 ROZDZIAŁÓW
Zastrzeżenie

Materiał ma charakter wyłącznie edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej, farmaceutycznej ani prawnej i nie zastępuje konsultacji z odpowiednim specjalistą. Doświadczenia opisane w rozmowie są indywidualne i nie powinny być traktowane jako rekomendacja.