00:00:00 Intro — globalny łańcuch fast fashion w jednym zdaniu
Tomasz Ołubczyński: W Teksasie, w Alabamie, w Karolinie Północnej, Południowej robią Ci bawełnę, a bawełna jedzie do Chin. W Chinach jest przerabiana naprzędek, która jedzie do Bangladeszu. W Bangladeszu zrobią Ci z tego koszulkę, przywiezą Ci do Europy, dwa razy ją założysz i wyrzuca się na śmietnik. Witam Cię w kolejnym odcinku podcastu Rozmowy Kanopne, w którym poruszam medyczne zastosowanie kanopi. Moimi gośćmi są lekarze, naukowcy, pacjenci oraz eksperci zajmujący się tą niezwykłą rośliną. Ja nazywam się Tomasz Ołubczyński i jestem dyplomowanym terapeutą konopnym.
Jeżeli publikowane przeze mnie treści są dla Ciebie atrakcyjne, zasubskrybuj, udostępnij lub napisz komentarz. A teraz zaczynamy. Dzisiaj porozmawiamy sobie o zastosowaniu konopi w przemyśle włókienniczym, a moim i Waszym gościem jest Maciej Kowalski, którego nie muszę przedstawiać. Działacz aktywista, założyciel kombinatu konopnego. Dzień dobry, Maćku. Dzień dobry, cześć. Maćku, jakie są główne zastosowania przędzy konopnej w przemyśle tekstylnym i poza nim w kontekście Twoich prac i w kontekście planów kombinatu konopnego?
W dużym uproszczeniu i może trochę wybiegając do przodu, można powiedzieć, że wszystkie rzeczy zrobione z materiału można zrobić tak naprawdę przy użyciu konopi. Niekoniecznie w stu procentach z konopi, natomiast zastępując, dużą część surowców, czy importowanych, czy produkowanych de facto z ropy naftowej,
00:01:30 Zastosowania przędzy konopnej — od dzianiny po tapicerkę
Maciek Kowalski: który jest najpopularniejszym surowcem, wszędzie tam można tą przędzę. Przędza to jest tak po polsku mówiąc nitka po prostu, czyli z nitki możemy zrobić dzianinę, możemy zrobić tkaninę z tkaniną, tak zwanym materiałem, czyli płaskim wyrobem już możemy robić wszystko.
Naturalnym takim skojarzeniem jest oczywiście odzieżówka i to jest ta najbardziej, taka szlachetna, nazwijmy to, część wykorzystania wyrobów tekstylnych, no bo tam oprócz takiego czysto przemysłowego wykorzystania wchodzą kwestie jakieś tam modowe, czy stylistyczne, które nazywając rzecz po imieniu sprawiają, że to jest największy rynek. To jest jeden z największych sektorów gospodarki w ogóle, więc tutaj w przeciwieństwie do wszystkich praktycznie innych zastosowań konopi, tutaj mamy do czynienia z przepotężnym rynkiem.
Bo tak jak my, jak wiesz, jednocześnie działamy w zielarskim obszarze, no to tam mamy do czynienia z jakimś ograniczeniem wielkości rynku, tak? Jest ilość graczy, jest ilość klientów i tak naprawdę wszyscy ganiają się za tym samym klientem, który chce te wyroby zielarskie.
Natomiast jeśli chodzi o wyroby tekstylne, to tutaj tak naprawdę nasze jakieś tam najbardziej ambitne cele to i tak oscylują w granicach promila całej wielkości rynku odzieżowego, nie mówiąc o tapicerskim, tutaj też duże zainteresowanie, no bo materiał to nie musi być nasza koszulka, to nie muszą być nasze spodnie, to może być też obicie kanapy, na której siedzimy, a Polska jest dużym producentem mebli, więc tu też upatrujemy spore szanse.
00:03:12 Ekologia konopi — demaskowanie mitów
Maciek Kowalski: Jakie są ekologiczne korzyści wykorzystywania konopi w produkcji tekstyliów właśnie? Tutaj opowiem przewrotnie, bo nie aż takie duże jak niektóre memy w internecie to pokazują, że tu konopie takie wspaniałe, a wełna taka najgorsza i tak dalej. Przede wszystkim wszystko zależy od tego, jak to jest zrobione i gdzie to jest zrobione. I to są dwa główne czynniki. Ani konopie nie są same z siebie dobre ani złe, ani bawełna nie jest dobra ani zła, tylko zależy jak się to zrobi. Można zrobić konopie w taki sposób, że one wcale nie będą przyjazne dla środowiska.
I niestety duża część produktów konopnych, zakładając, że są prawdziwe, bo najprostszy sposób zrobienia produktu konopnego to poprosić Chińczyka, żeby na bawełnianym produkcie napisał, że jest konopny, ale licząc te, które są naprawdę... naprawdę w konopi, no to konopie w tej chwili największym producentem tekstyliów konopnych, tak jak chyba wszystkiego, jest Chińska Republika Ludowa, gdzie sposób przetwarzania tej rośliny powoduje, że de facto nie jest to szczególnie przyjazne dla środowiska surowiec.
Wiem, że to może być nieco szokujące, bo wszyscy się spodziewamy w naszym środowisku, że będziemy się klewać po plecach i mówić, jakie konopie są wspaniałe i najlepsze, lepsze niż wszystko inne, ale jeżeli weźmiesz roślinę, która w trakcie uprawy rzeczywiście była mało obciążająca dla środowiska, nie można powiedzieć, że nie była w ogóle, no bo każda działalność człowieka jest obciążająca dla środowiska, natomiast jest sobie ta roślinka, zebraliśmy to, ale jeżeli teraz przysłowiową chemią zalejemy to włóchno, żeby je zmiękczyć, później te ścieki wylejemy do rzeki albo wylejemy to na pole, męcząc, znaczy męcząc, wystawiając pracowników na ryzyko zawodowe.
Z tym związane, niszcząc środowisko wkoło, to pytanie, czy sam fakt, że na początku wzięło się to z przyjaznej dla środowiska rośliny sprawia, że ten surowiec jest przyjazny dla środowiska? No nie. To samo dotyczy bawełny. Bawełnę można zrobić w sposób taki, że mucha nie siada i wszystko z nią jest tacy, a można bawełnę robić w taki sposób, że katastrofa ekologiczna powoduje. Więc dla mnie ważniejsze niż to, czy to są konopie, czy to jest len, czy to jest bawełna, jest to przede wszystkim, żeby to było naturalne.
Między konopiami a bawełną jest zupełnie inna dystynkcja niż między konopiami a poliestrem. O poliestrze pewnie jeszcze za chwilę będziemy rozmawiać, bo to jest jakby, to jest nasz główny przeciwnik tak naprawdę rynkowy. Natomiast bawełna nie jest naszą konkurencją. Bawełna jest poniekąd naszym sojusznikiem, między innymi z tego względu, że my używamy w produkcji również bawełny, czyli korzystamy z dobrych cech bawełny i dobrych cech konopi do produkcji. I na przykładzie bawełny.
Bierzemy z Grecji, która jest robiona zgodnie z europejskimi standardami, czyli bez genetycznych modyfikacji, bez pewnych środków ochrony roślin, które są szkodliwe itd. I przede wszystkim jest możliwie blisko konsumenta. I tu jest największa korzyść ekologiczna. Czyli dla mieszkańca Europy Środkowo-Północnej, tutaj mieszkamy, nie ma bliższego geograficznie źródła tekstyliów niż konopie. Len, wełna powiedzmy.
To co nasi pradziadkowie nosili i to samo co się mówi w przypadku żywności, żeby kupować lokalnie, to to samo dotyczy tekstyliów, tylko że jest kompletnie po prostu stawiane na głowy, bo 99, jeśli nie 100 procent tekstyliów w Polsce jest. Nawet jeżeli zostały uszyte w Polsce i mają metkę, że uszyto w Polsce, to to i tak jest produkcja de facto bardzo dalekowschodnia, z bardzo niskim stopniem poszanowania dla środowiska. Barwienie, to jest, to jest koszmar środowiskowy.
Bielenie, barwienie, te wszystkie procesy uszlachetniające tak naprawdę, nie bez powodu są wywalone z Europy, bo Unia Europejska jest taka fajna i kochana, że zabranie robić pewnych rzeczy. Tak, ale gdzie indziej można. Ale gdzie indziej można i można to przywieźć. Więc dopóki nie wprowadzimy na granicę zasad, że nie wolno tego robić i nie wolno tego przywozić do nas, no to niestety jest to taka lekka hipokryzja. No jak wiele, jest wiele takich przykładów, jeżeli chodzi o produkcję. Tak, w każdej branży praktycznie.
00:07:34 Certyfikaty (GOTS, Oeko-Tex) i renoma producenta
Maciek Kowalski: Dobra, no to w takim razie powiedz mi, czy są jakieś certyfikaty lub standardy jakości, które inne firmy stosują w produkcji, na co konsument powinien zwrócić uwagę kupując tekstylia z informacją, że w jej składzie są konopie. Czy jest coś takiego, na co powinniśmy zwrócić uwagę? Żeby mieć pewność, że to jest powiedzmy wyprodukowane w Polsce albo w jakimś standardze. Jeżeli już użyłeś słowa pewność, to nie ma czegoś takiego. Czy jest coś, na co warto zwracać uwagę? No ja tak naprawdę na wszystko odpowiadam tak samo jak pytanie, jaki olej chcę będę wybrać. Renoma producenta.
Dla mnie renoma producenta jest głównym kryterium tak naprawdę wyboru, bo jeżeli ja, no to wiadomo, że będę trochę swój obrótek chwalił, tak? Ale jeżeli ja tutaj pokazuję...
Ja tutaj pokazuję, co my robimy i od lat to robię i są setki czy tysiące już w tej chwili osób, które były u mnie na polu, widziały to i mogą poświadczyć, że my to tu robimy z tych roślin, no to to jest dla mnie tysiąc razy mocniejszy dowód na to, że ten produkt jest tym, co mówimy, że jest, niż kupione z Pakistanu ekologiczna bawełna z certyfikatem ekologicznej bawełny, gdzie nagle normalnie bawełna plonuje na poziomie tam 800 kilo do tony z hektara. I nagle z Pakistanu jest 15 ton z hektara.
Ekologicznej bawełny, a obok jest 15 hektarów konwencjonalnej bawełny, która no niestety nic nie wyrosło na nie. I to jest jakby taka tajemnica poliszynela, że ekologiczna bawełna to jest wszystko jedna wielka ściema, gwiazdka, nie wszystko. Oczywiście są uczciwi producenci, którzy mają duży problem, bo borykają się z tym, że no oni ponoszą koszty naprawdę ekologicznej produkcji, a obok jest po prostu oszust, który przyniesie taki papierek, tak? Więc dla mnie tutaj nie ma łatwej odpowiedzi. Na pytanie, bo tu żaden certyfikat tego nie załatwi.
My jako firma na przykład pracujemy zgodnie ze standardem ISO, ale to nie jest wprost dotyczące tekstyliów, jakby samego, samych włókienniczych aspektów, tak? Jest kilka takich GOTS na przykład, taki Global Organic Textile Standard. Kilka takich mniejszych, prywatnych tak naprawdę firm. Jest Ecotex, który bada już sam wyrób po prostu pod kątem pozostałości jakiejś tam najpopularniejszej tej tak zwanej chemii używanej. Natomiast osobiście jako konsument odkąd mam pewną wiedzę w tym zakresie, to na to nie patrzę.
Patrzę tylko i wyłącznie na to, czy ufam temu producentowi i jeżeli ufam temu człowiekowi, który to zrobił, to nie interesuje mnie, czy on ma jakikolwiek certyfikat, a jeśli mu nie ufam, to nie wierzę w to, że jego certyfikat jest prawdziwy, a nie kupiony. Biorę godny. No tak, bo w dzisiejszych czasach jesteśmy w stanie stworzyć wszystko, nadrukować wszystko, co chcemy i nawet jeżeli rynek wchłonie, jakąś część produkcji, no to niestety takiemu importerowi, dystrybutorowi, pseudoproducentowi się nadal opłaca, pomimo tego, że część mogą władzę na przykład zlecić wycofami.
Zlecić tak, ale to tak jak mówisz w każdej branży dotyczy, a jeszcze ci jako anegdotkę powiem, ostatnio rozmawiałem z Chińczykiem, którego próbowałem namówić, czy podpytać o możliwość rejestracji w Polsce, chińskich odmian konopi, no bo Chińczycy duży producent, mają swoje nietypowe odmiany, ja lubię zawsze sprawdzać wszystko, co jest na rynku, no wszystkie europejskie sprawdziłem, więc myślę, ciekawe, co tam Chińczycy robią, bo w Stanach Zjednoczonych najpopularniejsze są chińskie odmiany.
No i Chińczyk mi odpisuje, że tak, nie ma sprawy, to jest i uwaga, uwaga, mówi, że bardzo dobrze genetycznie modyfikowane, świetnie sprawdzone, że wszystko, co się dało zmodyfikowali jest super. No ja mu odpowiadam, że no wiesz, to tak nie bardzo, już pomijając moje jakieś tam nastawienie, to po prostu, w Europie jest zakaz genetycznie modyfikowanego rolnictwa. Na to odpowiada, a to nie ma sprawy, to ja ci przyślę takie, że na papierze będzie, że nie jest. No, pięknie.
Więc w tym momencie cały, cały, wiesz, zaufanie do właśnie certyfikatów, papierologii całej, no jest, dla mnie jest zerowe, nieistniejące. No to nie powiało optymizmem. Dobra, ale idźmy dalej. Ile firm w Polsce aktualnie produkuje przędze lub gotowy materiał? Ja mam takie podejście do, do konkurencji, że wolę robić swoje i nie oglądać się na innych, więc mogę mieć błędną wiedzę wynikającą z tego, że się szczególnie nie interesuję, ale z tego, co wiem, to oprócz nas nikt.
To znaczy jest kilka w ogóle, bardzo małe kilka przędzalni w Polsce, jakichkolwiek i to są głównie zakłady, które się zajmują syntetykami i to takie bardziej techniczne jakieś zastosowanie, jakieś przędze polipropylonowe, które właściwie bardziej na sznurki idą, coś takiego. Takie nie wodzieżówkę.
Jest duża znana przędzalnia Safilin, która, no pytanie czy jest polska, jest w Polsce, ale nie jest polska, ale to jest, to rzeczywiście są dwie przędzalnie na terenie tutaj niedaleko nas w Armii Mazur i to są przędzalnie lnu, francuskiego lnu, no tylko, że polska siła robocza, zwłaszcza na Tefronie jest tańsza niż francuska, więc robią to u nas.
00:12:30 Polski rynek przędzalni — Safilin, krótkie vs długie włókno
Maciek Kowalski: Od lat próbują i od lat na razie im się nie udaje, bo tam jest zupełnie inne podejście. My pracujemy na krótkim włóknie, oni pracują na długim włóknie. Nie wchodząc w szczegóły technologiczne, długie włókno to jest rzekomo szlachetniejsza przędza, dużo trudniejsza, bardziej kosztowna w produkcji i pozyskanie surowca otwiera się w głównej mierze na pracy ręcznej, która no w tej chwili jest tak droga, że tego surowca po prostu nie ma. Więc pewnie się to pojawi. I tu w ogóle w Europie to Francja i ta francuskojęzyczna część Belgii jest tutaj najbardziej rozwinięta.
Mogę kogoś, że tak powiem krzywdzić mówiąc, że nie ma nikogo, kto robi to co my, bo mogę po prostu albo o czymś nie wiedzieć, albo ktoś pracuje, ale w przeciwieństwie do mnie wyznaję zasadę, że tą ruską ciszej będziesz, dalej zajedziesz i po prostu sobie gdzieś tam robi i nie krzyczy światu o tym. Zakładając na tą najpopularniejszą część rynku konopnego, czyli tą związaną z kwiatostanem, no to to jest diametralnie inna sytuacja.
Bardziej mi to przypomina moje pierwsze kroki gdzieś tam w 2014 roku, gdzie było nas garstka, nie wiem, kilka firm na palcach jednej ręki do policzenia, którzy się w ogóle w tej orbicie poruszali. Na skalę przemysłową przynajmniej pracuje nad tym. No to z tego co wiem, to jesteśmy jedyni. Natomiast na następnym kroku, którego my w tej chwili jeszcze nie robimy, to znaczy ani nie mamy na to środków, ani miejsca, ani czasu, ale wszystkie te trzy rzeczy chcemy rozwiązać w najbliższym czasie, czyli co z tą uprzęzą się dalej dzieje, to tutaj jest zaskakująco dużo.
Jeżeli to już jest na przykład tkalnia, czyli zakład, który odbiera przęd i robi z niej tkaninę, to ja byłem zaskoczony tym, jak dużo tych zakładów przetrwało profesora Balcerowicza i jak dużo osób jeszcze w sektorze włókienniczym pracuje. Oczywiście to nie są konopne firmy, tylko po prostu dla tkacza jest mu poniekąd wszystko jedno, czy on tka jutę, czy bambus, czy bawełnę, czy konopię, czy polipropylę. Więc to są po prostu przeszkody. Szerzej zakłady. I to są duże, jest ich kilkanaście przynajmniej takich dużych zakładów i tysiące małych zakładów.
00:16:02 Technologia produkcji — maszyna z Czechosłowacji
Maciek Kowalski: Dobra, to w takim razie wracamy do kombinatu i pytanie, czy produkcja przędzy konopnej wymaga specjalistycznego sprzętu lub jakiejkolwiek unikalnej technologii? Z jednej strony można powiedzieć, że nie, bo duża część rzeczy, które my robimy bazuje na... Ogólnie włókiennictwo, tak nawet jak ja byłem teraz w okolicach Manchesteru, czyli kolebce z mechanizowanej produkcji tekstylnej, to to jest 1850 mniej więcej lata i właściwie bez zmian. Można powiedzieć, że duża część procesów, które robimy, to jakby to muzeum odpalić, to byśmy trzy czwarte naszej roboty byli w stanie tam zrobić.
Więc to nie jest taka technologia nowoczesna w rozumieniu, chciałem powiedzieć, latanie w kosmos, aczkolwiek latanie w kosmos to już jest... 70 lat temu polecieli w zblaszonej puszce, więc to też nie jest chyba aż szalenie skomplikowane, co nie znaczy, że ja i ty wiemy, jak polecieć w kosmos, mimo że to nie jest szczególnie skomplikowane.
Więc duża część to jest powrót do starych technologii tak naprawdę, które są o tyle usprawnione, że mamy dobrodziejstwo różnego rodzaju sensorów, elektroniki, która w odpowiedni sposób zastosowana, czyli bez przesady z tą elektroniką, jest w stanie sprawić, że coś, co dla naszych pradziadków... Na przykład w latach 30. XX wieku było w ogóle nieosiągalne i w marzeniach tylko mogli sobie o tym powiedzieć, to ja teraz za 20 zł na Allegro mogę jakiś tam czujnik kupić i on to robi, prawda?
Na końcu już sam etap sprzędzenia to wykorzystujemy relatywnie nowoczesną technologię, mówię relatywnie, bo we włókiennictwie czas płynie dość powoli, bo to, co było powiedzmy w latach 70. rozwijane, w Czechosłowacji zresztą, to to jest technologia, którą my w tej chwili używamy, no jak na włókiennictwo to dość nowoczesna i w ogóle nasza maszyna to jest kopia dokładnie tego, co w Czechosłowacji zaprojektowana, zrobiono.
Bardzo prosta maszyna, ale jednocześnie to, co jest dla mnie proste teraz, patrząc wstecz, co nam się udało przez ostatnie tam 3-6 miesięcy na etapie samego sprzędzenia odkryć czy na nowo dowiedzieć się powiedzmy, no to teraz wydaje się banalne, ale pół roku temu to była czarna magia i wiem, jak dużo jeszcze rzeczy jest przede mną, do dowiedzenia się, które teraz są dla mnie czarną magią, a które jak wiesz, to są proste, więc to taka trochę filozoficzna odpowiedź, no bo czy to jest skomplikowany proces?
Jak go kumasz, to nie jest skomplikowany i pewnie każdym jeden proces, jak ktoś umie Vivaldi'ego zagrać, to nie jest to dla niego trudne, a jak ktoś nie umie, to jest, tak? No niemniej jednak nie jest to coś, co każdy ma w domu, tak? To nie zrobimy przędzy przy użyciu garnka i miksera, natomiast w przeciwieństwie do tej zielarskiej części, tak? Które ja zawsze podkreślam, że jak chcesz mieć pewność, to sobie wysiej w ogródku i sobie zrób, ja ci powiem nawet jak, a jak ci się nie chce, to kup ode mnie. Później 99% ludzi i tak kupuje, bo im się nie chce. Natomiast z przędzą tak nie jest.
To nie jest coś, co można zrobić inaczej. No można zrobić na kołowrotku, wiadomo, tak? Ale to już mamy do czynienia z jakimiś tam hobbystycznymi zastępcami. No wiadomo, że tutaj skali się nie uzyska, prawda? I kosztów, bo to nawet jeżeli ktoś stwierdzi, a dobra, tam skala mi nie potrzebna, ja sam dla siebie sobie sweterek chcę zrobić, no to jednak będzie go robić dwa lata, żeby dostać ten jeden sweterek i nie będzie to najlepszy sweterek w świate.
00:19:42 Wyzwania techniczne — walka o wytrzymałość przędzy
Maciek Kowalski: Dobra, to powiedz mi, skoro już tak wymijając z tą wcześniejszą odpowiedzią, to mam dla ciebie takie pytanie. Jakie są główne wyzwania techniczne związane z produkcją? Przędy konopnej oczywiście. Z czym najbardziej, jakie, z czym się teraz mierzycie, z czym się teraz borykacie, jakie aspekty są? Tak naprawdę co tydzień jest inne na tę odpowiedź.
Nie ma jednej takiej wielkiej jakiejś odpowiedzi, no nie wiem, na przykład po stanach jakichś dzień teraz to mi, to były często konkretne odpowiedzi, że no oni na przykład w danym stanie mogliby produkować więcej ziarna konopnego, ale nie wolno u nich sprzedawać makuchu dla zwierząt. I to ich blokuje, tak? To ja nie mam takiej prostej, że tak powiem wymówki, bo tutaj nie ma ograniczeń. Tu nie ma tak naprawdę utrudnień, oprócz tego, że poza nami niewiele komu się chce to robić. I to nie jest tak, że brak jakichś pojedynczych takich barier czy wyzwań powoduje, że ja jutro wezmę i wszystko zrobię.
To po prostu wymaga czasu i prób, metod, testów różnych, tak? Natomiast to nie jest tak, że jest jakaś jedna rzecz w stylu, nie wiem, nie umiemy tego zebrać. Nie umiemy to zebrać, nie umiemy to przerobić. Każdy ten etap jesteśmy w stanie przejść. No na dzisiaj na przykład walczymy z kwestią wytrzymałości przędzy, tak? Czyli jest jakiś tam parametr, do tej pory robiliśmy pięć, dzisiaj nam się udało zrobić osiem, a żeby wrzucić to na tkanie, na tkaniu masz dwa kierunki, masz wątek i osnowę.
To na wątek nasza przędza się nadaje, na osnowę się jeszcze nie nadaje, bo mamy osiem, a musi być dziesięć ta wytrzymałość. I to jest dosyć prosta, tak naprawdę, dosyć prosty sposób pracy, bo po prostu robisz je po kolei i patrzysz, jakie są wyniki. Tak, no tylko, że ogranicza nas długość doby i ilość rąk do pracy i ilość pieniędzy, no bo jakbym teraz zatrudnił dziesięć tysięcy osób i każdemu dał wszystkie pomysły naraz, no to bym miał za miesiąc wyniki, tylko musiałbym za to tyle zapłacić, że nikt mi na końcu z kolei konsument za to nie zapłaci.
W tej sytuacji, popraw mnie, jeżeli się mylę, ale mam przeświadczenie, że jesteś w na tyle dobrej i komfortowej sytuacji, że nie ścigasz się z kimś jeszcze, z jakimś zakładem, chyba, że coś robią i siedzą cicho. Robią i nie siedzą cicho, tylko nie są po prostu nad tą rzeką naszą Wisłą, tylko nad Gęgesem. No dobra, dobra, ale mówimy o tym, co się tutaj dzieje. O firmach polskich.
Chciałbym, żeby była to, że tak powiem, oddzielna kategoria, ale nie jest i jeszcze długo nie będzie, bo koniec końców o polskiego konsumenta w tej chwili biją się jeden Pakistańczyk z drugim Pakistańczykiem, a nie Polacy. Moją konkurencją są podmioty z Bangladeszu, z Pakistanu, z tego zagłębia tekstylnego i tam prace intensywnie trwają.
I o ile oni w samych konopiach mają mniejsze doświadczenie, mniejszą wiedzę, z racji trochę obcych dla mnie tak naprawdę, bo nie wiem, dlaczego jeszcze tego nie zrobili, bo z drugą strony wiedzę techniczną odnośnie już samego procesu przędzenia, samego procesu obróbki włókienniczej, no to mają niepomiernie większą. Tam są całe zastępy ludzi, którzy są kształceni w tym, specjaliści w wąskich dziedzinach tak naprawdę, fachowcy, ale z jakichś przyczyn, to też jest jakby taka...
jakby sytuacja, w której jeżeli masz tak dobrą sytuację bawełniarską, to nie szukasz alternatyw, więc oni się za te konopie aż tak bardzo nie biorą, ale no jest już tam sporo podmiotów, więc z nimi owszem się ścigam, bo zresztą mamy tutaj taką trochę sytuację tak jak było z nieszczęsnym piwem konopnym, czyli zadebiutuje jeden z drugim głupek wypuszczając badziewny produkt no to już następnego nie spróbuję i teraz trochę obawiam się sytuacji, że konsument taki trochę głodny tej nowości, ciekawy tego czym są te konopie, jeżeli pierwszy kontakt będzie miał ze ściemnionym, gównianym produktem ściągniętym z Bangladeszu, to utrudni mi życie.
To już następnego nie spróbuję i teraz trochę obawiam się sytuacji, że konsument taki trochę głodny tej nowości, ciekawy tego czym są te konopie, jeżeli pierwszy kontakt będzie miał ze ściemnionym, gównianym produktem ściągniętym z Bangladeszu, to utrudni mi życie. To już następnego nie spróbuję i teraz trochę obawiam się sytuacji, że konsument taki trochę głodny tej nowości, ciekawy tego czym są te konopie, ciekawe tego czym są te konopie, ciekawe tego czym są te konopie, ciekawe tego czym są te konopie.
To już następnego nie spróbuję i teraz trochę obawiam się sytuacji, że konsument taki trochę głodny tej nowości, ciekawe tego czym są te konopie, ciekawe tego czym są te konopie, ciekawe tego czym są te konopie. No oczywiście, no takie zapisy powinny być już dawno wprowadzone, gdyby nie potężne lobby przemysłowe, no to na pewno, skoro już potrafimy liczyć jakiś ślad węglowy, nie wiem, przy jednych procesach, z pewnością udałoby się jakiś parametr opracować, dzięki któremu moglibyśmy porównać, czy t-shirt z Bangladeszu jest,
00:31:24 Wydajność z hektara — bawełna vs konopie vs poliester
Maciek Kowalski: tego, że jest tańszy, czy nie obciąża naszego środowiska, gdyby był wyprodukowany bliżej. A powiedzmy, Maćku, jeszcze jedno. Jaka jest wydajność konopi w porównaniu do wydajności uprawy bawełny? Mówię o ilościach, powiedzmy, nie wiem, z hektara. Jakie są proporcje między bawełną a konopią?
I niewiele więcej, to znaczy ona nie daje, troszeczkę powstaje jeszcze nasion, z których się robi olej bawełniany, który jest głównie do kosmetyków używany w żywności w dużo mniejszym stopniu, bo on musi podlegać samości oczyszczeniu, bo tam jakieś toksyczne substancje są, nie znam się na tym dokładnie, natomiast generalnie strumień przychodów to jest właściwie sama ta, samo to włókno, natomiast przy konopiach tak naprawdę mamy tonę do dwóch ton włókna, w zależności od tego, jaki stopień oczyszczenia nam jest potrzebny, no i 8-10 ton, i tutaj taka gwiazdka, no bo jak ktoś sobie to usłyszy, to sobie powinien pomyśleć, aha, czyli tak naprawdę te włókno konopne powinny być dwa razy tańsze, tak, skoro mam go dwa razy więcej z hektara i jeszcze mam paździerz, za który mi zapłacą i poniekąd jest to prawdą, w takim stanie surowym ja za bawełnę płacę około 10 zł za, to jest taka światowa cena, no bo to jest taki dobro tak szeroko handlowane, że jest po prostu tak jak za ropę naftową czy za złoto, no to jest cena, to jest cena rynkowa za bawełnę, jest około 10 zł, to koszt takiego surowego włókna konopnego to są 3-4 zł, po 700-800 euro za tonę chodzi takie włókno, które do izolacji dachów jest używane, natomiast później, żeby to włókno przetworzyć na coś, bo bawełna schodzi z krzaczka i jest mięciutkim puszkiem, konopie schodzą z krzaczka i są, no, takie, nie są mięciutkim puszkiem, dokładnie, więc tutaj wchodzą te aspekty, o których wcześniej pytałeś, czyli ta jakaś wiedza unikalna, ona jest unikalna, ona nie jest jakaś super szczególnie technologicznie zaawansowana, ale jest unikalna, jak zrobić to, to są proste zabiegi tak naprawdę, ale no dużo rzeczy jest prostych, a to nikt nie wie, więc to pomnaża wtedy te koszty, tak, no niemniej jednak z punktu widzenia takiego, że takiego środowiskowego, ile koszulek z hektara nam zejdzie, żeby zrobić koszulkę konopną, to potrzebujemy metr kwadratowy konopi i metr kwadratowy bawełny razem, to daje jedną koszuleczkę.
00:34:24 Fast fashion i geografia bawełny (USA → Chiny → Bangladesz)
Maciek Kowalski: Razy dziesięć tysięcy koszulek mieć do obrócenia w ciągu roku, nie, więc tutaj jest ta granica, chociaż ilość ciuchów, która się sprzedaje jest dla mnie niepojęta, jak ja sobie to próbuję w sumować i patrzę na swoje schematy zakupowe, że tak powiem, jako konsument, jako osoba prywatna, to mi się to nie skleja, razy dziesięć mi gdzieś czegoś brakuje, no i tu się pojawia to niesłynne hasło fast fashion, czyli ciuchy, które ludzie kupują, założą dwa razy i wyrzucają, zarówno ze względu na to, że takie mają widzimy, bo już się ktoś nie chce ubrać dwa razy w tą samą dzianko, ale też ze względu na to, takie błędne koło tam wyciarstwa, że te ciuchy są ze świadomością, że klient i tak je założy dwa razy, no to nikt nie przywiązuje uwagi do ich trwałości, oczywiście znowuż nikt, no ogólnie nie, tak, są firmy, gdzie kupisz i możesz dziesięć lat nosić, natomiast taki mainstream, ten, z którym właśnie Unia najbardziej walczy, no to są ciuchy, które tak naprawdę przyjeżdżają, objeżdżają cały świat, bo nie wiem, czy wiesz, ale największym producentem bawełny na świecie są Stany Zjednoczone, bo te wszystkie kontenery z elektroniką, które płyną z Chin do Stanów, to one muszą z czymś wrócić, więc one wracają z bawełną, czyli w Teksasie, w Alabamie, w Karolinie Północnej, Południowej robią ci bawełnę, a bawełna jedzie do Chin, w Chinach jest przerabiana naprzędza, która jedzie do Bangladeszu, w Bangladeszu zrobią ci z tego koszulkę, przywiozą ci do Europy, dwa razy ją założysz i wyrzucasz ją na śmietnik, to jest jakby rynek tekstylny w jednym zdaniu, nie, i z tym najbardziej, z tym najbardziej trzeba, należy walczyć i no i świadomość konsumencka gdzieś tam jest, aczkolwiek to tak jak o szerszych tendencjach zakupowych młodych, zwłaszcza ludzi się mówi, że na poziomie deklaratywnym to są świetnymi konsumentami, takimi zaangażowanymi, że wszystko tam pilnują, sprawdzają i tak dalej, ale jakoś nie pokrywa się to z realnymi zakupami, tu jest pewna obawa, że jest taki rozdźwięk, że ludzie mówią, że są fajni, ale wcale tacy fajni nie są.
No, na końcu ten klient jednak bardzo często cena czyni cuda, hasło przewodnie wielu sprzedawców, no niestety. Ale czasem coś mnie, kurde, tak weźmie, że i tak to kupię, nawet jak wiem, że to jest... Jak przeczytasz skład. Tak, tak, to czasem po prostu świadomie nie spojrzę na skład. No, to niestety, wszyscy tak mamy. Czyli wiemy, jak, ile potrzebujemy przestrzeni, żeby wyprodukować tą przysłowiową koszulkę z konopi, ile przestrzeni, żeby wyprodukować z bawełny, różnica między przędzą konopną, a innymi popularnymi przędzami.
Takimi jak, no już przysłowiowała, bawełna, czy ukochanej, panujący nam na całym świecie poliester. No właśnie, bo tutaj tak naprawdę o ten areał pytałeś, bawełna versus konopie, ale równie dobrze mam odpowiedzieć, wystarczy szklanka ropy, żeby zrobić koszulkę. No właśnie. Bo to są wszystko odpady tak naprawdę z produkcji petrochemicznej, gdzie równolegle z eksploatacją... Z eksplozją przemysłu i demograficzną, czyli nagle jest po prostu pierdylion ludzi na świecie. Nagle wszyscy zużywają ogromne ilości ropy, która podczas rafinacji wytwarza mnóstwo różnych...
Nie wiem, czy odpad to dobre słowo, bo z tego się robi później pieniądze, więc to nie jest odpad do końca. No niemniej jednak, nagle pojawiła się po prostu gigantyczna ilość potencjalnie przydatnych syntetyków. I żeby też nie było, że jestem jakimś ortodoksem. Są świetne cechy użytkowe. Syntetyczne wyroby potrafią mieć bardzo dobre cechy użytkowe. Wytrzymałość, o konopiach się mówi, że są tam najwytrzymalszym buknem, ale naturalnym. Czyli pomiędzy naturalnymi królują, ale potem jest przepaść i nad tym wszystkim są syntetyki.
Przecież zanylonowa czy polipropylenowa to jest zupełnie inny świat, jeśli chodzi o wytrzymałość. Dlatego na okrętach to w tej chwili praktycznie tylko polipropylen jest. Więc one mają swoje zastosowania. Natomiast według mnie odzieżówka nie jest jednym z nich. Zarówno z tego względu, że nasze ciało jednak ma potrzebę wymiany powietrza ze światem zewnętrznym, a tu syntetyki nie są szczególnie przyjazne do tego. A po drugie jednak nasza odzież się zużywa. Jeżeli jest źle zrobiona, to szybko się zużywa. Jeśli dobrze, to trochę dłużej się zużywa, ale jednak się zużywa i trafia na śmietnik.
00:39:18 Recykling odzieży i pułapka mieszanek bawełna/poliester
Maciek Kowalski: Nie ma praktycznie recyklingu odzieży. Nigdzie. Są powiedzmy sklepy z używaną odzieżą i to jest świetna rzecz, no bo to nawet nie jest recykling, tylko ponowne użycie, jeżeli produkt nie jest zniszczony. Rewelacja. I to de facto wtedy nieważne, czy jest poliestrowy, wełniany czy kaszmirowy, to w dalszym ciągu nie wytwarza się nowego wyrobu, żeby dostarczyć do konsumenta dla niego nowy produkt. Natomiast jednak większość trafia po prostu na składowisko. I na tym składowisku będzie powsze czasy.
Unia dosyć odważnie mówi o tym, że będzie chyba, nawet od 2025 roku, obowiązek sortowania odzieży, natomiast nie do końca głośno mówi, tam dokument ma was 800 stron, ale w sumie nic z niego nie wynika, jeśli chodzi o to, co z tym ma się później dziać, gdzie to ma trafiać, jak to ma być sortowane. Najgorsze, bo jeszcze ten poliester, który stanowi, nie wiem, 40% mniej więcej produkcji odzieżowej na świecie masowo, sam czysty poliester w recyklingu jest względnie poprawny.
Natomiast po pierwsze ktoś, kto wyrzuca podartą koszulkę, to on nie będzie niestety patrzeć na metkę, która mogła się już dawno sprać, albo ją odcięliśmy, bo ona zgryzła. I on nie wie, czy to jest bawełmiana, czy to jest poliestrowa. On ma to w dupie tak naprawdę najczęściej, ten konsument. Więc on to wyrzuci do śmietnika, albo ewentualnie, jeżeli nie jest kompletnie podarta, to do czerwonego krzyża. I te rzeczy najczęściej trafiają do spalenia po prostu.
Więc ciężko tu mówić o jakimś obiegu surowców, ale najgorszym głównym to jest dość popularne, i zyskując ogromną popularność, mieszanka poliester-bawełna. Bo tego ani nie dasz do ponownego przetworzenia, bo tam, gdzie... Jeżeli jednak już Bruksela jakoś to wymyśli, że będzie ten recykling, i masz tą poliestrową skarpetkę, i wrzucisz ją do plastiku, powinieneś ją wrzucić, tak, do kosza na plastik, bo nie trzeba dodatkowego sortowania, tylko umiejętności myślenia dla ludzi.
Wrzucasz ją do plastiku, ona przerobi się później na plastikowy widelczyk, tak, który jak wyrzucisz ponownie do plastiku, to znowu stanie się talerzykiem, więc pół biedy jeszcze, tak? A z drugiej strony, jak weźmiesz czystą bawełnianą koszulkę i zakopiesz ją u siebie w ogródku, to za dwa lata tam ich nie ma. Ewentualnie zostanie kawałek, nie wiem, metki, na której będzie trochę poliestru, czy jakiś guzik, pół biedy znowuż.
Ale jeżeli masz koszulkę 60% bawełna, 40% poliester, ulubiona mieszanka w tej chwili bęgalczyków, którym brakuje bawełny, a czystego poliestru ludzie nie chcą kupować, to nie zrobisz z tym nic. Możesz tylko i wyłącznie wyrzucić na śmietnik, ani to... Tego nie przetworzysz ponownie, bo ta bawełna plastikowcom przeszkodzi przy recyklingu, ani tego nie wyrzucisz do biodegradowalnego, bo ten poliester z kolei sprawi, że to będzie leżało do końca świata.
Są jakieś takie próby mikrobiologicznego zwalczania tego, że dasz jakieś tam enzymy na przykład, które zjedzą tą celulozową część, czyli bawełnę, a później resztę dasz do przetwarzania. Ale to jest... To się... Ja nie wiem, czy to się za naszego życia wydarzy, tak naprawdę. W Kanadzie pracują jeszcze nad zastosowaniem grzybów do utylizacji niektórych...
Tylko to wszystko zakłada, że masz idealnie posortowane te rzeczy, czyli te enzymy czy te grzyby dajesz okej, w laboratoryjnych warunkach wiesz dokładnie, jaki był skład tej koszulki, a tego, no wiesz, jak ciężko jest wymóc na ludziach, żeby tym podstawowe sortowanie robili odpadów, nie? A potem przylatuje obcocylwizacja, patrzą, co my robimy i myślą sobie: "Nie ma o czym gadać, lecimy dalej". Nie ma, tak, tak, lecimy dalej. Dokładnie. A, dobra, wróćmy, wróćmy do kombinatu. Na ziemię, dosłownie. No.
00:43:01 Kontraktacja rolników 30-50 km od Trzebląga
Maciek Kowalski: Czy współpracujesz z lokalnymi rolnikami w zakresie uprawy konopi, czy surowiec pochodzi z... Tylko i wyłącznie z waszych upraw? W tej chwili mamy pierwszy sezon, w którym już zakontraktowaliśmy u rolników i mniej więcej połowa jest na naszej plantacji, którą... Czy nasza. My nie mamy własnego pola, tylko my dzierżawimy pole, ale od lat to samo, więc to jest plantacja, którą my w całości prowadzimy od A do Z i mamy pola kontraktowe z rolnikami, gdzie różny jest ten stopień naszego zaangażowania.
Dla niektórych de facto i tak my wszystko robimy, a jeden mamy taki przypadek, gdzie byłem tam raz tak naprawdę, staram się nie wtrącać, to jest akurat nasz akcjonariusz, który bardzo jakby na bieżąco jest z nami, wiemy, co się tam dzieje, on wie, co powinien robić, więc to jest taki trochę test, żeby sprawdzić, jak sobie, czy będzie jakaś zauważalna różnica w tym materiale, natomiast zamysł jest taki, że samą produkcję robią okoliczni rolnicy. Okoliczni to mówię 30 do 50 kilometrów od Trebląga, bo powyżej tego nie ma do końca sensu tego wozić.
Ja sobie planuję zostawić to 40 hektarowe poletko, które mamy jako takie pole doświadczalno-produkcyjne, czyli to nie są poletka w rozumieniu grządka testowa, tylko dla mnie testowa jest hektar-dwa no i te 40 hektarów pozwala mi sprawdzać pewne rzeczy.
Oczywiście ja już dużo rzeczy mam sprawdzanych, jakie odmiany chcę uprawiać, jaki termin siewu, jaka metoda siewu, ale zawsze można coś jeszcze poprawić, więc powiedzmy mogę zmienić, nie wiem, tu mam już wyrobione, że 25 kilo na hektar sypię, ale powiedzmy, więc wiem, że nie 10 i wiem, że nie 70, ale między 25 a 20 albo 30, no to też mogę sobie jeszcze dalej sprawdzać, tak, albo już tydzień, termin siewu o tydzień przesunę w to albo w inną stronę, więc to na pewno sobie pozostawimy, chociaż to są jednocześnie też pola produkcyjne, z których my ten surowiec pozyskujemy, przetwarzamy, jak i pola okolicznych rolników, gdzie robią to zgodnie z naszym tak naprawdę wskazaniem.
Raczej nie przewidujemy takiego scenariusza, w którym, tak jak funkcjonuje rynek bawełniarski, czyli idzie się na giełdę, przywozi bawełnę i zarabiamy to i masz w dupie skąd ta bawełna jest, po prostu ma spełniać parametry.
To na pewno nie chcę czegoś takiego w Konopiach robić, nawet jak tą bawełnę kupujemy, no to ja stawałem na głowie, żeby jednak znaleźć konkretne, oznaczną plantację, z której to jest i za tydzień jadę na tą plantację, poznać się z tym człowiekiem, żebym spojrzał mu w oczy i wiedział tak naprawdę z kim pracuje, że ja wiem dokładnie z którego punktu na ziemi pochodzą nasze produkty od A do Z. I ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz.
Jaki jest kierunek, no bo wstępnie to już wiemy, że najpierw na początku przędza, potem sam materiał, ale co w perspektywie widzisz jako produkty docelowe, dostępne, no bo prawdopodobnie to jest kwestia czasu, z tego co mówisz. Przejdziesz przez te trudne etapy i za chwilę będzie produkcja szła pełną parą. Jaką masz wizję, co będziesz chciał produkować albo do jakich gałęzi przemysłu będziesz kierował swoją ofertę? Dojrzewamy do tego, że jednak ta
00:46:23 Kierunek docelowy — odzieżówka i włókniny przemysłowe
Maciek Kowalski: najszlachetniejsza część, czyli odzieżówka, to jest miejsce, gdzie chcemy być.
Tam najłatwiej, znaczy najłatwiej, to może mało brzmi ambitniej, że wybiorę to najłatwiej, tak naprawdę najtrudniej, ale tam najbardziej doceniane jest to, co my robimy, czyli największa jest szansa przekonać klienta, który kupuje coś trochę emocjonalnie, bo ten zakup odzieży jest związany z tym, co nam się podoba, ale nie tylko okiem, co nam się podoba, tylko że też podoba nam się historia, która wokół tego wszystkiego jest, niż w przypadku sprzedaży, nie wiem, filtrów do oczyszczania powietrza w supermarketach, tak? Tam nikt nie będzie patrzeć na nic innego niż parametry i cena.
Cała historia go nie obchodzi, tak? Więc cała ta otoczka związana z budowaniem świadomości, z tym, że robimy coś fajnego, że ludzie mają... Ja na przykład jak kupię, nie wiem, ser, to lubię kupić ser, który był gdzieś tu w lokalnej mleczarni, no i tak czysto obiektywnie, czy to ma znaczenie, czy ja go wezmę z tej, czy z innej mleczarni, no można powiedzieć, że dla samego sera nie ma to znaczenia, tak? Ale dla mnie ma. Ja jako konsument chcę wybrać lokalne, chcę wybrać od małej firmy, której wiem komu konkretnie tak naprawdę sprzyja ten mój zakup, a nie od Nestle, tak?
W przypadku przemysłu niestety te zasady nie obowiązują i ja podejrzewam, że w którymś momencie przegrałbym konkurencję z bardziej, nie wiem jakiego słowa użyć, żeby nikogo nie obrazić, ale takimi no krwiożerczymi kapitalistycznymi graczami, tak? Którzy nie będą się na nic oglądać, tylko wezmą, no na przykład wtedy konkurencją jest włókno kokosowe ze Sri Lanki, tak?
I teraz jeżeli mamy do czynienia, nie wiem, z matą do ogrodu, którą my robimy takie włókniny, które się przykrywa grządki, one tam chwasty w sumie nie przerastają, wilgoć utrzymują i mamy tutaj w Elblągu taką zaprzyjaźnioną firmę, która zakłada ogrody, no i ta firma zakładając ogród w klientce mówi, mamy do wyboru matę polipropylenową, mamy matę kokosową ze Sri Lanki, albo mamy matę konopną z pod Elbląga. No i pani od razu mówi, ona chce konopną z pod Elbląga.
Natomiast jeżeli ta sama mata ma trafiać, to samo włókno ma trafiać jako zbrojenie do betonu gdzieś warszawskiego dewelopera, to on ma to niestety w dupie. Jego to kompletnie nie interesuje, jego interesuje tylko i wyłącznie te same parametry, no i wtedy to włókno kokosowe po prostu wygrywa, bo jest jakimś odpadem z produkcji orzechów.
Więc ja w tym przemyśle się aż tak bardzo nie odnajduję, aczkolwiek są zastosowania, które mnie czasem zaskakują, że mamy na przykład klienta, z którym rozmawiamy, może uda się to zrobić, jeszcze nie chcę wyrokować, że tak, ale nawet jak się nie uda, to sam fakt kierunków myślenia, jednorazowe wykładziny na targi. Ja jak to słyszałem, to mówię, ale po co jednorazowe wykładziny na targi?
Ale później od tego momentu zwróciłem uwagę, że rzeczywiście na targach są takie cieniutkie, poliestrowe dywany, które na koniec po prostu zamiast to myć czy czyścić i tak dalej, to się zwija w rolkę i się wyrzuca na śmietnik. I po dwóch dniach tak naprawdę tysiące metrów takiego plastiku trafia na wyzypisko. O targach wszyscy dawno zapomniał, a ten dywan tych targów będzie gdzieś tam leżał. Tysiąc lat. Bardzo wytrzymała. Jako dywan do domu by się nie nadała, bo ona się rozejdzie po jakimś czasie, ale te dwa dni spokojnie wytrzyma.
To jest ciekawy kierunek i tego typu zastosowania to jak najbardziej przy te włókniny, czyli już nie tyle przędzam, ale produkty włókiennicze przy budowie dróg, przy budowie umocnień skarb wszelkiego rodzaju. Tutaj dość mocno staramy się zaistnieć i to już jest takie typowo przemysłowe zastosowanie. Tutaj nie ukrywam, że trochę bym liczył. Aczkolwiek liczenie na państwo to wiadomo jak się kończy. To jest decydujący rzędnik, ale żeby chociaż było to prane pod uwagę. W stu procentach się z tobą zgodzę.
Słuchaj, dużym zainteresowaniem na rynku ogrodniczym wzbudzają jednorazowe doniczki, bo to, że ona jest nietrwała i że ta mata, o której mówisz jest nietrwała i ona nie nadaje się. Dokładnie. W jednym miejscu będzie to minus, a w drugim będzie jednak to bardzo ważny argument w podejmowaniu decyzji. Takie doniczki ogrodnicze to jest w ogóle inny świat z tego, co zauważyłem. Tutaj też tak naprawdę gdzieś rozważaliśmy, to zresztą inaczej. My rzeczy, które prototypowaliśmy i które zrobiliśmy w skali takiej garażowej to są dziesiątki, setki.
I takie doniczki na przykład jedno też robiliśmy i fajnie tylko, że tak naprawdę jak chcesz to przeskalować teraz, to żeby robić to w cenie, która będzie jednostkowo konkurencyjna, do tego, co jest tam torfowe czy kokosowe te doniczki, no to musisz po prostu cały zakład postawić. To nie jest coś, co ja mogę krótką serię wypuścić testową. Musiałbym całą po prostu firmę postawić wokół tego i no skakanie być firmą zielarską, odzieżową, ogrodniczą i budowlaną, to po prostu... No tak, trzeba wybrać jeden kierunek oczywiście. Tak, tak.
I to jest ciężka praca nad sobą, która mi średnio wychodzi, ale robię postępy w mówieniu samemu sobie nie. Nie rób tego. Tak, jest to fajne. Jest to ciekawe, można na tym zarobić, można zrobić coś fajnego, ale nie rób tego. Sam sobie muszę to regularnie, codziennie powtarzać, bo w przeciwnym razie będę miał zaczętych 150 projektów, a żadnego nieskończonego. Dlatego tak mocno w ostatnich czasach porezygnowaliśmy na przykład z kwestii budowlanych. Zostawmy to komuś, kto będzie miał na to czas i ten. I to sprawiło, że udało się zrobić zauważalne postępy w tym obszarze włókienniczym.
Tak jak dwa lata temu powiedzieliśmy akcjonariuszom, potrzebujemy środków. Mamy pomysł, chcemy zrobić przędzy, zrobiliśmy tu przędzy. Dowieźliśmy ten jakby krok milowy, jak to się ładnie mówi, zrobienia tej przędzy.
Teraz przed nami się otwierają ogromne perspektywy i to tak naprawdę może nie tyle globalne, ale przynajmniej w zakresie tak zwanego zachodu, no to bardzo mocno międzynarodowe, bo tutaj duże zainteresowanie to są Stany Zjednoczone i Europa Zachodnia, gdzie te czynniki wyprodukowano w Europie, wyprodukowano naturalnie, wyprodukowano fajnie, w każdy sposób przez fajnych ludzi mają większe znaczenie i więcej ludzi jest skłonna za to po prostu zapłacić.
00:53:52 Aktualna oferta i roadmapa do koszulki konopnej
Maciek Kowalski: Tak, za wszystkim miganie. No w końcu musimy zebrać trochę środków do budżetu. Ale powiedz, co w tym momencie kombinat oferuje, jakie rzeczy można kupić? Poza oczywiście produkcją... Właśnie, bo to zielarska część, o tym rozmawialiśmy zdaje się poprzednio. Tak, odcinek numer 7, zapraszam do wysłuchania, wracamy tutaj do... Natomiast w obszarze włókienniczym w tej chwili są dopiero pierwsze produkty, które już realnie są w detalu. Dostępne i to są właśnie te ogrodnicze, czyli głównie z tej działki bez selerem jest ta mata włókiennicza i paździerze.
I jeśli chodzi o paździerze, to żeśmy niedawno przeskalał, znaczy zwiększyli moce produkcyjne, mamy fajnie i będzie niedługo trafi taka większa paczka tych paździerzy. Więc to są, ale to są nazwijmy to półprodukty, tak.
Jeśli chodzi o wyroby typowo tekstylne, to w tej chwili jeszcze na sklepie nic nie dostaniesz, zależy od tego dosłownie kiedy odcinek będzie emitowany, może już będzie sama przędza na sklepie, bo chcemy, cały czas już jesteśmy, że dobra, wprowadźmy ją na sklep, ale w danym tygodniu jest jakiś mały przełom technologiczny, że dobra, mamy lepszą, no to poczekajmy, aż ją dopracujemy, dopracujemy i od razu mamy lepszą, więc tak się cały czas przekładam, natomiast plan jest taki, żeby do końca roku w sklepie znalazły się koszulki konopne i to jest takie coś, nad czym dniem i nocą tak naprawdę pracuję, bo po nocach mi się to sili również, co jest w sumie całkiem przyjemne, chociaż trochę męczące momentami.
Tak, tak, tak.
00:55:51 Dzianina vs tkanina — dlaczego splot dziany dla konopi
Maciek Kowalski: Chciałbym kojarzyć, dzianina to jest troszeczkę coś takiego, tkanina to jest jak krawki w zeszycie, czyli jedne nitki idą w górę, drugie idą w bok i to się robi, przeplata jest tkanina, tak, natomiast dzianina to też jest wyrób płaski, tylko to jest tak zrobione, jak babcia na drutach robiła, czyli tak przeplata w takie, takie warkoczyki można powiedzieć, to jest bardziej elastyczne i to jest według mnie bardziej stworzone do konopi, rodzaj splotu, bo konopie same z siebie są dość sztywne, więc jeżeli my dodamy jeszcze sztywność tkaniny, no to mamy raczej spodnie dżinsowe albo tapicerkę meblarską, a nie coś, co chcemy bezpośrednio na ciało założyć.
Te dziane wyroby są dużo bardziej plastyczne, elastyczne i teraz, jeżeli zrobimy to, znaczy nie jeżeli, w momencie, kiedy ta koszulka trafi, to właściwie każdy wyrób dziany jesteśmy w stanie zrobić, czy to będzie sweter, czy to będzie bluza, czy to będzie czapeczka, czy to będzie skarpetka, wszystkie te rzeczy już wtedy, że tak powiem, będą z górki, natomiast chcemy dopracować ten jeden podstawowy krój.
No to od razu pytanie, że super, ale ja bym chciał z krótszym rękawkiem, a ktoś super, ale ja bym chciał z większym dekoltem, z mniejszym dekoltem, więc wiadomo, że wtedy się pojawia cały temat, który można podsumować jako moda, że preferencje, każdy z nas ma inną budowę ciała, inne po prostu zapotrzebowanie, bo ja lubię, jak koszulka mi gdzieś tam już sięga za pas, a kto inny woli, jak mu pępek widać, więc to będzie cała wielka przygoda tak naprawdę, bo tak naprawdę, tak to trochę traktuję i w tym kierunku będziemy chcieli się rozwijać, a gdzie nas rzeczywistość zaprowadzi, no to za pół roku, rok jak porozmawiamy, to sam jestem ciekaw.
No dobra, no to trzymam cię za słowo, wrócimy na pewno do tematu, a propos Facebooka, to gratuluję dobrego pomysłu porównawczego z Bentleyem, bardzo mi się podoba. Tak, no niestety nie udało się bizona odpalić, bo był po sezonie akumulator rozładowany, ale wyszło całkiem fajnie. No cóż, my tu gadu gadu, czas leci, niestety musimy kończyć naszą rozmowę na dzień dzisiejszy oczywiście. Moim i waszym gościem był Maciej Kowalski z firmy Kombinat Konopny. Dziękuję Maćku. Dzięki za zaproszenie, do następnego razu. I dojechaliśmy do końca odcinka. Dziękuję za twój czas.
Oczywiście wszystkie linki znajdziesz w opisie. Publikowane przeze mnie treści są dla ciebie atrakcyjne, zasubskrybuj, udostępnij lub pozostaw komentarz. Dzięki. Pozdrawiam ciepło, Tomasza Łukczyński, terapeuta konopny z podcastu Rozmowy Konopne. Niech kannabinoidy będą z nami.