00:00:00 Wstęp i przedstawienie gościa
Tomasz Ołubczyński: Ja nie znam w zasadzie pacjenta, któremu by po konopiach, po dobrze prowadzonej terapii było gorzej. Witam Cię w kolejnym odcinku podcastu Rozmowy Konopne, w którym poruszam medyczne zastosowanie konopi. Moimi gośćmi są lekarze, naukowcy, pacjenci oraz eksperci zajmujący się tą niezwykłą rośliną. Ja nazywam się Tomasz Ołubczyński i jestem dyplomowanym terapeutą konopnym. Jeżeli publikowane przeze mnie treści są dla Ciebie atrakcyjne, zasubskrybuj, udostępnij lub napisz komentarz. A teraz zaczynamy. Nasz dzisiejszy gość podzieli się swoimi trudnymi doświadczeniami związanymi z chorobą córeczki.
Porozmawiamy o tym, jak po rodzinnej tragedii zmieniło się jej życie, jak konopie stały się kluczem do nowej drogi i jaki wpływ mają na zdrowie jej pacjentów. O tym i o innych zagadnieniach. Porozmawiam dzisiaj z Pauliną Janowicz. Dzień dobry, Paulina. Dzień dobry. Jesteś naturoterapeutką, terapeutką konopną. Prowadzisz warsztaty, występujesz jako prelegent. Byłaś wielokrotnie zapraszana do tzw. mainstreamu jako ekspert. Edukujesz innych, jak korzystać właściwie z preparatów konopnych. Walczyłaś z bezdusznym systemem opieki zdrowotnej.
Uczestniczyłaś w rozmowach w Sejmie wraz z Dorotą Gudaniec, doktorem marketingowym. Współpracowałaś z Mariuszem Bachańskim i Andrzejem Dołeckim w sprawie zmian dotyczących dostępu do medycznej marihuany. Kiedy pojawiły się konopie w Twoim życiu? Jakie były okoliczności?
00:01:39 Historia Oli — padaczka lekooporna i pierwsze konopie
Paulina Janowicz: Konopie pojawiły się w moim życiu w momencie, kiedy moja córeczka św. pamięci, córeczka Ola, która już nie żyje od 7 lat, chorowała na padaczkę lekooporną, która to, jak nazwa sama wskazuje, była bardzo oporna na leczenie. I w pewnym momencie jako rodzic zaczęłam szukać innych możliwości, które mogłyby pomóc mojemu dziecku, a wręcz uratować jej życie, ponieważ Ola miała bardzo trudną padaczkę. Ta padaczka u Oli tak naprawdę każdego dnia zagrażała jej życiu, było to bardzo wyczerpujące zarówno dla niej, jak i dla mnie, dla mamy.
No i jako osoba, która chciała za wszelką cenę pomóc swojemu dziecku, zaczęłam szukać i drążyć temat. Trafiłam Dorotę Gudaniec, potem na Marka Bachańskiego, więc to wszystko gdzieś tam się poukładało tak, jak miało się poukładać, bo ja zawsze mówię, że wszystko się dzieje w życiu po coś. I zaczęłyśmy używać tych konopi z Olcią w momencie, kiedy Ola miała 4 leki na padaczkę, więc dość dużo. Ale tak naprawdę niemalże od razu ten efekt był u Oli widoczny w poprawie snu. To był taki nasz pierwszy mały cud. W zasadzie...
Dla mnie duży cud, ponieważ dziecko się po prostu mniej męczyło i jej życie stawało się coraz bardziej godne. Więc te konopie w naszym życiu mniej więcej to był chyba trzeci rok Olci, tak, trzeci rok życia Olci, kiedy zaczęliśmy to wprowadzać. Przez pół roku mniej więcej zaczęło się tak, jakby gdzieś tam to schodzenie z leków, bo też udało się do tego momentu dojść, kiedy Oleńka była w ogóle bez leków i tylko na konopiach. Więc to był na tamten stan Oli tak naprawdę cud.
I o dziwo, Ola na samych konopiach funkcjonowała najlepiej spośród tych wszystkich wielu, wielu miesięcy tego trudu chorobowego, najlepiej. I ja jako mama w tamtym momencie nie sądziłam, że będzie gorzej. Ja myślałam, że po prostu już będzie tylko i wyłącznie lepiej. Ale to, że ta padaczka jest chorobą nieobliczalną, jest chorobą, która bardzo uczy pokory i absolutnie nie da się przewidzieć tego, co będzie za chwilę.
00:04:03 Strata córki i misja, którą zapoczątkowała
Paulina Janowicz: I w pewnym momencie Ola zachorowała na takie trudne zapalenie płuc, które się dość długo, długo leczyło. No i niestety była bardzo osłabiona przed atak padaczkowy z bezdechem, z sinicą. I pomimo tego, że stan Oli był wcześniej w miarę stabilny, no nie udało się Oli uratować. Także padaczka bym się udusiła. I tak jak Ci powiedziałam wcześniej w tej mojej wypowiedzi, wszystko się dzieje po coś. Ja sobie to poukładałam w ten sposób.
Oczywiście to też zajęło dużo czasu, że jednak ta moja Olcia, to jej życie, bardzo krótkie, ale bardzo treściwe i takie nasączone trudnymi momentami, musi, że tak powiem, być w pewien sposób, jakby to powiedzieć, takie na piedestał, że tak powiem, wysławiane z tego powodu, że taki mały człowiek, z takim dużym bagażem trudnego życia, chciałam po prostu, żeby słuch o Oli po prostu nie zaginął. I stwierdziłam, że ta misja, którą moja Ola mi zapoczątkowała, jest po prostu też moją misją i muszę ją pociągnąć. I jestem w tym miejscu, w którym jestem teraz. Olenki nie można mieć tym lat.
Natomiast moje doświadczenie w temacie konopi się bardzo rozbudowało. Pracuję w zasadzie od początku istnienia punktu informacji konopnej, tego ogólnopolskiego, które założyła Dorota Budaniec, razem właśnie z innymi terapeutami, z lekarzami z tamtejszego punktu. I każdego dnia konsultuję pacjentów, każdego dnia doradzam, każdego dnia stykam się z co rusz to nowymi patologiami tak naprawdę systemu współczesnej medycyny. I jest to dość przykre, natomiast cieszy mnie to, że ludzie coraz bardziej są jednak świadomi tego, że to natura może uzdrowić człowieka,
Paulina Janowicz: a medycyna ma za zadanie go leczyć przewlekle. I na tym chyba ten akurat wątek skończę. Niech sobie nasi słuchacze sami dopowiedzą czemu tak jest. Dobrze, czyli zajmujesz się, jesteś terapeutką konopną i przyjmujesz pacjentów. W punkcie informacji konopnej, tak? Tak, dokładnie. Oraz tutaj w swoim gabinecie terapii naturalnych w Lesznie, bo tutaj mieszkam i tutaj w swoim domu mam gabinet dla pacjentów. Natomiast tak naprawdę głównie ostatnimi czasy dzieje się to wszystko gdzieś tam telefonicznie czy mailowo. Tych spotkań osobistych nie ma aż tak wielu.
Niemniej jednak internet jest potęgą i zgłaszają się to mi ludzie nie tylko z Polski, ale także z zagranicy. Więc w ten sposób to funkcjonuje. Co mogłabyś powiedzieć rodzicom będącym w podobnej sytuacji, jednocześnie jako matka i jako terapeutka? Rodzicom, którzy mają dzieci z padaczką? Czy to z padaczką czy z innymi neurologicznymi tematami, bo ja też jestem mamą jeszcze drugiej na szczęście córeczki Julii, która ma 13 lat. Julia ma autyzm atypowy. Fakt faktem jest to... Dziewczynka, która bardzo wysoko funkcjonuje, niemniej na konopiach Julia jest od bardzo dawna.
Chyba dziś to już będzie prawie myślę z 9 lat czy 8, więc długo. I to moje doświadczenie w temacie różnych dysfunkcji neurologicznych u pacjentów jest na tyle i rzeczywiście spore. Też z uwagi na to, że prowadzę bloga. Gdzieś tam się udzielam w internecie. I co bym powiedziała? Co bym powiedziała tym rodzicom? Przede wszystkim myślę to, żeby się nie bali. Żeby się nie bali pytać, ponieważ to, że zastosują coś, co jest naturalne dla swoich dzieci, nie dyskwalifikuje ich absolutnie w tym, żeby, że tak powiem, byli odsuwani od swoich lekarzy.
A tak często się niestety dzieje, że rodzic, który zapyta lekarza swojego o to, a czy ja mogę użyć konopi? Jest traktowany naprawdę bardzo niepoważnie. Mówiąc dość delikatnie. Lekarze bardzo często, oczywiście nie wszyscy, bardzo negują tą terapię.
00:08:30 Rada dla rodziców — odwaga w rozmowie z lekarzem
Paulina Janowicz: I to jest chyba najbardziej przykre w tym wszystkim, bo zauważając taką tendencję, która niestety wygląda w ten sposób, że leki, dokładanie kolejnych i kolejnych i kolejnych leków. No nie przynosi pozytywnych efektów, tylko i wyłącznie nakręca czasami tą epilepsję, powodując jednocześnie szereg bardzo trudnych, ubocznych skutków. Więc proszenie lekarza o pomoc, która po prostu ma pomóc po prostu w tym godniejszym życiu tego pacjenta. Często też jest tak, że ratujemy tak naprawdę życie tego pacjenta dzięki konopiom. Bo ma na przykład mniej tych ataków zagrażających życiu.
Albo niwelujemy je całkowicie. Takie sytuacje też się zdarzają. I lekarz, który to neguje, myślę, że nie powinien zajmować tego stanowiska, które zajmuje i powinien zmienić zawód. Więc zalecam zawsze rodzicom po prostu odwagę w rozmowie z lekarzami, to przede wszystkim. I takie nauczenie się tak naprawdę kilku podstawowych informacji na temat konopi. Dlaczego one mogą pomóc? Dlaczego ja chcę wykorzystać tę terapię dla mojego dziecka? Często też jest tak, że rodzice zaczynają tę terapię trochę po kryjomu przed lekarzem.
Gdzieś tam powiedzmy w porozumieniu właśnie z terapeutą konopią czy naturoterapeutą. I wówczas się okazuje, że to konopie przyniosły jakieś tam korzyści zdrowotne temu dziecku. I dopiero wówczas, jak ci rodzice mają tego tak zwanego przysłowiowego asa w rękawie, dopiero wówczas dowiadują się lekarzowi, że ja użyłem, użyłam tego. I panie doktorze, stało się to, to i tamto. I dopiero wtedy lekarz, oczywiście jeżeli nie jest ignorantem, no to daje temu wiarę i tak jakby przeklaskuje temu, co zrobili rodzice. Więc zalecam przede wszystkim rodzicom odwagę w rozmowie z lekarzami.
Jeśli natomiast spotkają się z odmową, to tak jak rozmawialiśmy wcześniej, no są terapeuci, są naturoterapeuci, którzy bez problemu wskażą taką, tą pierwszą drogę temu rodzicowi, co on ma zrobić, jak tego używać. Istotne są też oczywiście, istotne jest oczywiście dawkowanie, istotne są miligramy CBD na kilogram masy ciała u takich dzieci. Bardzo też istotne są leki, które mogą wchodzić w interakcję. I ja jako terapeuta uposażona jestem w taką tabelę interakcji, natomiast nigdy też nie ingeruję absolutnie w leki.
Zawsze mówię temu rodzicom, że ja tą tabelkę jemu dostępnie po to, żeby oni z tą tabelką poszli do swojego neurologa, który to neurolog powinien wówczas zmodyfikować nieco leczenie. I w momencie, kiedy widzimy, że rzeczywiście jest poprawa u takiego, u danego dziecka, to wówczas rozsądny lekarz po prostu powinien zmodyfikować to leczenie, jak powiedziałam, i zejść z powiedzmy pewnych leków na korzyść właśnie konopi.
Więc kiedyś powiedział takie mądre zdanie, a właściwie nie tylko jedno mądre zdanie, bo Bogdan J., autor wielu książek dotyczących medycznej marihuany i ogólnie konopi, jest osobą niezwykle doświadczoną i naprawdę z ogromną wiedzą. Powiedział, że fajnie by było, gdyby padaczka była oporna, nazywana oporną na konopie, a nie oporną na takie to leczenie farmakologiczne. Niestety, no takie są procedury.
00:12:20 System, procedury i walka w Sejmie
Paulina Janowicz: Proceduralnie, jak ja to też często powtarzam, można w tym kraju bardzo łatwo umrzeć. I procedury są czasami bardzo po prostu bezduszne. Moja Ola tak naprawdę zmarła między innymi przez to, że zbyt długo oczekiwaliśmy wówczas na import suszu z Holandii, nie z Księżyca. Więc wówczas ta procedura trwała 3 do 4 miesięcy. Do Holandii damy radę dojechać maksymalnie 12 godzin, powiedzmy z jakiegoś tam punktu w Polsce. Więc dlaczego to tak długo trwało? No na to pytanie sobie możemy tylko odpowiadać, myślę, i hipotetyzować gdzieś. Natomiast, no dzięki Bogu ustawa jest.
Dzięki Bogu każdy lekarz ma prawo wypisać pacjentowi oczywiście, jeżeli są takie wskazania, susz na medyczną marihuanę. W dalszym ciągu garstka jest lekarzy, którzy rzeczywiście wypisują to chętnie. No ale i tak jest już znacznie lepiej niż było wcześniej, niż było jeszcze za życia mojej Olenki. To jest tak jakby bezsprzeczne i faktycznie to nasza walka w Sejmie, nawet Oleńka moja była raz w Sejmie, nie poszła na marne. Więc jest znacznie lepiej, no ale chciałoby się więcej, prawda? Ktoś bardziej oporny był, kogo z takich czarnych charakterów wspominasz z tych rozmów sejmowych?
Ojejku, chyba Ziobro. Taki był bardzo, no. I chyba tylko on taki był, bardzo taki, po prostu na nie. Reszta raczej była na tak. Co ciekawe, nawet ci, którzy gdzieś tam na początku byli na nie, już w kuluarach potem się okazywało, że a ja używałem tego, bo moja żona była chora, a ja używałam tego. Mąż był chory, tylko oczywiście nie mogą się przyznać, znaczy nie mogą, no nie chcą się przyznać, tak?
Więc taka ta obuda, która ma miejsce z doświadczenia mojego życiowego w bardzo różnych obszarach i w bardzo różnych kręgach ludzi jest przykra, bo gdzieś tam boimy się po prostu odważnie mówić o tym, co myślimy. Mnie jako naturoterapeutę, ja się cieszę, że jestem w tym miejscu, w którym jestem, ponieważ ja mogę powiedzieć wszystko. I nikt mi tak naprawdę nie zrobi już, tak powiem, nie odbierze żadnego prawa do wykonywania zawodu i tak dalej. Więc mam o wiele lepszą sytuację niż na przykład lekarze, którzy jednak muszą zachowywać się często, okroć bardzo asekuracyjnie z uwagi na wiadomo co, tak?
Na tą całą izbę lekarską i ewentualną utratę możliwości wykonywania zawodu. Więc my jako terapeuci, naturoterapeuci mamy po prostu, myślę, taką łatwość. Ale żeby też to tak jakby nie zabrzmiało zbyt, zbyt, zbyt tak, że jakoś tak powiedzmy odważnie, ja mam do tej terapii zawsze, za każdym razem dużą pokorę. Terapia opiera się przede wszystkim o wywiad z pacjentem. Ten wywiad nie trwa 5-7 minut, on trwa 50 minut, 60 minut, w zależności od tego, jaka oczywiście jest potrzeba. Ja muszę bardzo dokładnie zapoznać się ze stanem pacjenta, z badaniami.
I w momencie, kiedy odczuwam, że tak powiem, w swojej głowie, że kurczę, no nie podołam temu tematowi, to po prostu odsyłam do lekarza, który wiem, że będzie w stanie, czy to na przykład poradzić sobie z dużą ilością leków, które na przykład ma dany pacjent. Więc to wszystko jest oparte o bardzo duży rozsądek. Natomiast mogę jako właśnie ten nie lekarz mówić dużo na ten temat w internecie, nie bać się o tym mówić i po prostu uzbrajać tych potencjalnych pacjentów, w taką właśnie odwagę do tego, żeby się nie bali.
Ja nawet na swoim samochodzie mam taką reklamę, terapie naturalne, nie bój się pytać. Bo to jest takie czasami właśnie zrobienie tego pierwszego kroku jest taką blokadą w głowie tych właśnie potencjalnych pacjentów, czy właśnie rodziców, dzieci, dzieci chorujących na różne choroby. Jest taką właśnie blokadą, która jest nie do przeskoczenia, bo się boją tego, że ktoś ich skrytykuje. Ja mówię, w rozmowie na spokojnie sobie tutaj gdzieś tam rozgrzebujemy te kolejne karty i otwieramy to wszystko, co w tym pacjencie jest do omówienia.
To ci rodzice się przeważnie bardzo fajnie otwierają i potem właśnie gdzieś dowiaduje się, z czego wynikać może dana gdzieś tam dysfunkcja u pacjenta.
00:17:10 Psychiatria, depresja i rola suplementacji (D3, B12)
Paulina Janowicz: A często jest też tak, to dopowiem, że trochę winią rodzice, ale to już jest inny temat. Mam tutaj też takiego wspaniałego lekarza w swoich gdzieś tam zasobach. Nazywa się Michał Pastuch. Też kiedyś pracował właśnie w Centrum Medycznym Max-Kendel w Wrocławiu, potem pracował w innym miejscu, gdzieś w Warszawie. Teraz otwiera swoją prywatną praktykę. I jest zafascynowany w ogóle psychiatrią dziecięcą. Znaczy, przepraszam, psychiatrią ogólnie, ale właśnie nie dziecięcą.
I to, co jest ciekawe, to to, że zapytając, pytając się właśnie go, dlaczego nie dziecięca psychiatria, on mówi: Paulina, często jest tak, że to rodzice powinni najpierw zacząć od siebie, a dopiero potem jakby zgłębiać temat, dlaczego dziecko moje choruje na to, czy na to, czy ma takie, a nie inne dysfunkcje. Więc psychiatria dziecięca to jest temat bardzo ciekawy, bardzo szeroki. I oczywiście jak najbardziej można tutaj posiłkować się również konopiami. Niemniej jednak to jest temat bardzo wielotorowy.
Chociażby, mówiąc o depresji, takiej bardzo powszechnej niestety ostatnio chorobie i dotykającej właśnie coraz to młodszych, tutaj niedobór witaminy D3 jest też często kluczowy. Tego się nie bada standardowo, lekarz tego nie zaleca standardowo. Jeżeli trafi się do jakiegoś lekarza oczywiście holistycznego, to wówczas jak naj...
oczywiście wówczas jest to możliwe i w tym momencie to leczenie zaczyna się głównie właśnie od suplementacji, bo czasami wystarczy zasuplementować czy to B-kompleks, B12, D3 witaminę, konopię do tego i potem się okazuje, że jednak pacjent funkcjonuje lepiej i nie trzeba podawać ciężkich psychotropów. Natomiast my często trafiamy na lekarzy tak zwanych, jak to się mówi brzydko, recepciarzy chyba, z tego co pamiętam, od wypisywania recepcji i to po prostu nie funkcjonuje.
Tak jak powinno, czyli ci pacjenci niestety nie uzyskują odpowiedniej pomocy, no bo leki, nie mówię oczywiście, że za każdym razem tak jest, nie neguję, broń Boże, natomiast powinno być to wszystko po prostu holistyczne, wielotorowe, powinna medycyna klasyczna być wspierana przez terapie naturalne i na odwrót, nie lubię wykluczania jednego od drugiego, tak, bo to jest krzywdzące.
Ta klasyczna iz oczywiście bardzo nam, że tak powiem, przyniosła ogromne korzyści, niemniej jednak wspieranie pacjentów wielotorowo w taki ten naturalny sposób zawsze przynosi, zawsze, nieprzeważnie, zawsze przynosi większe korzyści takim tym standardowym terapią, więc to jest takie też mocno istotne, żeby ci też pacjenci czy rodzice pacjentów nie bali się, właśnie mówić o tym, że panie doktorze, a ja nie chcę rezygnować, tak, ja chcę po prostu wesprzeć siebie czy swoje dziecko i dlaczego pan mi tego zabrania, bo to tak często właśnie bywa, że lekarze mówią nie, dlaczego, bo nie, no to nie jest przedszkolne, należy to trochę bardziej argumentować, prawda.
Tak, ale żeby wejść w polemikę chociażby albo mieć takie poczucie pewności w rozmowie z lekarzem, kluczem do tego jest informacja, czyli edukacja, czyli powinniśmy zebrać przynajmniej te podstawowe informacje.
Informacje dotyczące ewentualnie terapii konopnej, jak mogłaby na nas wpłynąć, na co zwrócić uwagę, jakie są te tak zwane BHP stosowania i wtedy uzbrojeni w taką wiedzę jesteśmy w stanie rozmawiać z lekarzem, broń Boże nie wchodzić w kompetencje, bo absolutnie nie o tym mówimy, ale jesteśmy w stanie zadać proste, merytoryczne pytanie i oczekiwać merytorycznej odpowiedzi, bo tak jak mówisz, bardzo często zdarzają się takie sytuacje, że podczas konsultacji okazuje się, że pacjent mówi, że on nie powie swojemu lekarzowi prowadzącemu o tym, że chce wprowadzić taką terapię albo już ją prowadzi w obawie właśnie przed tym, że lekarz będzie negatywnie nastawiony na tego typu alternatywę.
Dlaczego organizm w ogóle w ten sposób funkcjonuje? To są takie elementarne rzeczy. Jaki rodzaj, że tak brzydko się wyrażę, jaki rodzaj pacjentów do Ciebie trafia? Jakich pacjentów konsultujesz najczęściej u siebie?
00:22:00 Kto trafia na konsultacje — onkologia, neurologia, geriatria
Paulina Janowicz: Niemalże za każdym razem nie mówią temu pacjentowi, proszę mieć dietę, proszę skupić się na tym, proszę skupić się na witaminach. Kompletnie ten temat jest zmiatany pod dywan, a to jest uważam potężny błąd, ponieważ my musimy tego pacjenta przygotować, on musi mieć silny organizm do tego, żeby z tą chemią potem sobie poradzić.
Chemi, bo chemia ich wyniszcza, a my staramy się jako ci terapeuci, naturoterapeuci tego pacjenta do tej chemii przygotować, czyli właśnie wzmocnić ten jego organizm, sprawić, żeby on miał siłę do walki i tak naprawdę myślę, że gdzieś tam 60% to są właśnie pacjenci onkologiczni, wszelkie rodzaje nowotworów mają szansę poddać się leczeniu konopiami, terapii konopnej, to już nie będziemy mówić leczenie, niech nas nie posądził o to, że nadwyrężamy tutaj troszeczkę ten temat, więc myślę sobie, że to jest najszersza grupa pacjentów, potem jest również szeroka, niemalże tak samo szeroka grupa pacjentów neurologicznych.
Więc wiedza w temacie właśnie wspomożenia tej danej choroby poprzez właśnie terapię konopiami i jest to tak duży, że tak powiem, wór z chorobami, ja w zasadzie przez te 8-9 lat pracy z tą rośliną nie znalazłam jednostki chorobowej, która by się nie poddała leczeniu, przepraszam, terapii konopnej jakkolwiek. Więc wiedza w temacie właśnie wspomozenia tej danej choroby poprzez właśnie terapii konopnej, że tak powiem, w zasadzie przez te 8-9 lat pracy z tą rośliną nie znalazłam jednostki chorobowej, przepraszam, terapii konopnej jakkolwiek.
Więc wiedza w temacie właśnie wspomoienia tej danej choroby poprzez właśnie terapii konopnej, że tak powiem, w zasadzie przez te 8-9 lat pracy z tą rośliną nie znalazłam jednostki chorobowej, przepraszam, terapii konopnej jakkolwiek. Wszystkie tematy bólowe, które też tak naprawdę bardzo często mają swoją przyczynę właśnie w stanach zapalnych, więc ten, tak jakby mówię, ten wór z jednostkami chorobowymi jest naprawdę przeogromny, przeogromny.
Osoby starsze, tak naprawdę uważam, każda osoba starsza powinna w zasadzie profilaktycznie używać kannabinoidów, ponieważ mają one udokumentowane działanie, czy to neuroprotekcyjne. Więc zapobiegają starzaniu się komórek, proces milinizacji, który dzięki CBG możemy uzyskać jest też przefantastycznym procesem. Także no tutaj po prostu można mówić, mówić i mówić i to tak jakby mówię, to się po prostu nie kończy. Tak w rokie jest spektrum działania konopi. No właśnie, geriatria to jest w ogóle taka przestrzeń, która jest słabo spenetrowana i jest mało ośrodków w ogóle w Polsce, które zajmuje się.
Wprowadzanie właśnie dla starszych pacjentów terapii konopnej, a efekty mogą być spektakularne w wielu przypadkach.
00:27:00 Spektakularne historie pacjentów i autyzm
Paulina Janowicz: A propos efektów spektakularnych, czy masz takich pacjentów, o których mogłabyś powiedzieć, że nastąpił ten efekt wow? Oczywiście tych pacjentów jest bardzo wielu. Tak naprawdę myślę, że każdy pacjent onkologiczny to jest zawsze efekt wow. Albo redukujemy ból, albo sprawiają konopię, że pacjent żyje dłużej, albo powoduje nam to, że zamiast morfiny używamy konopi, co też ma niezwykłe właściwości, takie korzyści dla pacjenta, bo długotrwałe przyjmowanie morfiny często prowadzi do czego? Do zatoru w jelitach. I to jest pytanie.
Nawet sześciokrotnie obniżyć podaż morfiny, więc tych, tak jakby, no mówię, każdy tak naprawdę onkologiczny pacjent, jeśli nas trafia, to zawsze jest to jakaś korzyść dla niego. Czy to są spektakularne? Jakiś przypadek. Wiesz co, to tak naprawdę każdy musi, nie mam teraz takiego konkretnego na myśli, bo gdzieś tam tych pacjentów jest na tyle dużo, że trudno jest tak jeden konkretny wybrać. Na pewno chyba takim najbardziej spektakularnym, który trafił do punktu informacji konopnej, jest przypadek takiego chłopca, który miał dwa dni dosłownie. Dziecko, które było w zasadzie skazane na śmierć.
I tam też pamiętam wkroczu dr Marek Bachański, który musiał ściśle współpracować z lekarzami z oddziału tego noworodkowego, potem też OJOMu, no bo dziecko trafiało też na OJOM. Musiał tak jakby zalecić on zewnętrznie podaż konopi, żeby to dziecko po prostu uratować, bo tam był duży, duży guz w główce i się udało. I to dziecko do dzisiaj żyje. Urodził się też kiedyś, pamiętam, chłopiec, który tak naprawdę nie miał w zasadzie żadnych struktur w mózgu.
Tam po prostu było wszystko wręcz gładziutkie i też tak naprawdę gdzieś tam sugerowali lekarze, że pożyje maksymalnie kilka dni bądź kilka tygodni, dziecko żyje kilka lat. Więc tych takich spektakularnych cudów, jak ja to mówię, jest sporo, ale są też takie mniejsze cuda, które z kolei dla danego rodzica, który na przykład ma dziecko z autyzmem, dziecko, które jest autoagresywne, agresywne do innych, dziecko, które dzięki konopiom przestaje takie być, dzięki konopiom lepiej śpi, patrzy na tego rodzica.
To są ogromne cuda i tak jakby można powiedzmy mówić sobie, że są to mniejsze, mniejsze korzyści, ale w obliczu tego, że ja wiem, jak może wyglądać autyzm, jakim utrapieniem może być dla rodziców, to rzeczywiście przyjmowanie konopi, które spowoduje, że to dziecko jest po prostu bardziej dzieckiem niż takim, jakby to powiedzieć, może to zabrzmi brzydko, ale takim małym potworkiem po prostu skórzyc.
Może dziecka, które naprawdę rozwala niekiedy funkcjonowanie całej rodziny, to są naprawdę trudne rzeczy, bo ci rodzice są bici przez te dzieci, niszczone są mieszkania, nikt nie wie, tak naprawdę z nas, ja na szczęście nie miałam takich problemów z Julią, nikt nie wie, co po prostu się za tymi zamkniętymi drzwiami, jakie tam się horrory odbywają, więc konopie mogą faktycznie sprawić, że ta agresja czy autoagresja, po prostu się wycisza, czasami zanika całkowicie. Konopie mogą też sprawić, że dzieci zaczynają wydawać z siebie dźwięki, zaczynają mówić.
Oczywiście nie jest tak za każdym razem, zawsze jest tak, że jednak ten dobór dawkowania jest bardzo indywidualny i to właśnie samo miaryczkowanie, o którym ja jako naturoterapeuta mówię za każdym razem, jest kluczowe w tym wszystkim, w tej każdej terapii. Trzeba się absolutnie oczywiście stwierdzić z góry, że pacjent dany będzie używał tyle i tyle, powiedzmy, kropli danego procentu, bo to jest zawsze temat bardzo, bardzo indywidualny.
Więc mówię, takich tych cudów, o których tutaj teraz właśnie mówię, czy to na przykład, nie wiem, dzieci z padaczką lekkooporną, tak naprawdę myślę, że takim cudem jest Max Gudaniec, który z ataków kilkuset dziennie teraz ma ataki, czasami może po kilka w miesiącu.
To nie jest dziecko, które chodzi do szkoły, tak, na własnych nóżkach, które będzie mieć kolegów i tak dalej, no ale żyje, tak, żyje, jest jakąś tam tą jednak radością dla tych swoich rodziców, funkcjonuje się teraz z nim znacznie godniej niż wcześniej, to życie nie jest, już mówię, obarczone strachem o jego życie każdego dnia, więc to też są takie cuda i takich cudów mamy tak naprawdę, no, mnóstwo. Więc mówię, takich cudów jest naprawdę mnóstwo.
00:32:46 Kannabinoidy w praktyce — CBD, CBG, CBN, THC
Paulina Janowicz: Na jakich preparatach pracujesz? Pytanie nie jest skierowane w stronę nazwy producenta, tylko raczej skierowane w konkretne fitokannabinoidy. Kannabinoidy nie dają rady, więc to są takie, myślę, główne kannabinoidy, które tutaj mogą nam przynieść korzyści.
Fajnym kannabinoidem właśnie jest też CBN, bo CBN to jest taki trochę, że tak powiem, odłam THC, to znaczy THC jest tetrahydrokannabinolem, a CBN jest kannabinolem i tak naprawdę CBN w zasadzie spełnia niemalże wszystkie funkcje, właściwości THC, ale nie jest psychoaktywne i CBN możemy już mieć właśnie dostępne w olejkach, na razie nie są to jakieś tam wysokie procenty, ale na przykład 5% CBN jest już w stanie złagodzić właśnie agresję u dzieciaczku, więc na przykład powiedzmy ból złagodzić, tak, u gdzieś tam osób cierpiących na jakieś tam właśnie dolegliwości bólowe, więc jeżeli pacjent nie ma dostępu do THC, bo po prostu, nie wiem, na przykład boi się tego zastosować, czy lekarz mu tego nie wypisał, no to w tym momencie rzeczywiście warto jest zastosować w zamian za to CBN i spróbować, czy na niego to zadziała.
Także to są takie główne kannabinoidy, na których się opieramy. Oczywiście ekstrakty, na których pracuję, to nie są izolaty, tak, to nie są produkty, które zawierają tylko i wyłącznie jeden z wymienionych kannabinoidów, są to produkty, które zawsze jednak opierają się o synergię,
00:34:48 Ekstrakty synergistyczne vs izolaty i jakość produktu
Paulina Janowicz: czyli działanie poszczególnych związków zawartych w konopiach, więc to jest taki klucz, myślę, do sukcesu, żeby jednak właśnie ten ekstrakt był synergistyczny, tak, czyli żeby on zabierał to, co w tej naturze, w tej roślinie po prostu jest, tak, bo to jest rzeczywiście, myślę, doskonałe.
Zabierają glebę ze wszystkiego, co tam właśnie się w niej znajduje, tego niekorzystnego i kluczem jest też to, żeby właśnie ten producent doskonale ten właśnie produkt oczyścił, po to, żeby nie było później ubocznych skutków pod postacią gdzieś tam, załóżmy, jakichś dolegliwości żołądkowych, czy jakichś biegunek, które właśnie mogą występować wtedy, kiedy ten produkt jest jednak taki, no, nie do końca oczyszczony, a to jest, uważam, klucz tego właśnie, żeby mógł podawać pacjentowi produkt dobrej jakości, a producentów na tą chwilę w Polsce, ja nie wiem, czy już jest powyżej setki, ale chyba tak, to jest bardzo dużo, niestety jest tak, że żeby produkt trafił do obrotu, to zgłaszamy go tylko w GIF-ie pod postacią jego etykiety, nikt nie bada tego, co jest w środku, więc tutaj klient musi, czy klient, czy powiedzmy pacjent, musi opierać się tylko i wyłącznie na uczciwości producenta.
Na uczciwości i na badaniach, bo badania to jest jakby pierwszy element, na który powinniśmy zwrócić uwagę, jeżeli ilość tych badań jest odpowiednia, czyli zawartość CBD, THC powiedzmy, pestycydy, cała mykologia, metale ciężkie, WWA, no to jeżeli to wszystko zbierzemy do kupy, i wiemy, że produkt jest czysty, przebadany, to mamy pewność bezpieczeństwa, prawda, także to jest bardzo ważny element, ale chciałbym wrócić jeszcze do CBN, bo on był taki, ten akurat składnik konopi, pojawił się tak praktycznie rzecz biorąc dosyć niedawno i ja myślę, że on ma ogromny potencjał terapeutyczny, to jak powiedziałaś, daje wszystkie możliwości THC bez, znaczy wszystkie, prawie wszystkie możliwości, bo nie mamy po nim haju, prawda, ale właściwości przeciwbólowe, czy rozkurczowe świetnie działają i to jest naprawdę bardzo godny polecenia element, który możemy zastosować w terapii.
00:37:48 Anegdota prof. Vetulaniego i kwestia legalizacji
Paulina Janowicz: To dlaczego? Uwielbiam to pytanie. Może zacznę od takiej anegdotki, którą zawsze mówił na swoich wykładach, może nie zawsze, ale na tych akurat, na których byłam, śp. prof. Jerzy Betulani. Naprawdę osobistość, jeżeli chodzi tutaj o konopię, jego wiedza była naprawdę przeogromna, a sposób, jaki to przekazywał, było, po prostu przefantastyczne i prof.
mówił zawsze tak, że przechadzając się gdzieś tam rynkiem krakowskim, bo stamtąd pochodził i czując od grupki ludzi swąd alkoholu, mijał szerokim łukiem, nie podchodził tam, po prostu nie chciał, a jak mijał ludzi, którzy gdzieś tam właśnie, no, wydzielał się od nich zapach specyficzny dla konopi, dla marihuany konkretnie, bo tu jednak już chodzi o tą reakcję, rekreacyjną, tak, no to podchodził, śmiał się, żartował, było miło, przyjemnie, bez żadnej agresji i tak patrząc sobie na dostępność wszechobecną alkoholu wszędzie i o każdej porze dnia i nocy w naszym państwie i patrząc na to, jak alkohol jest bardzo szkodliwy, widząc różnicę w zachowaniach ludzi po alkoholu, a po marihuanie, to tak jestem zalegana, i to jest bardzo szkodliwe, bo to jest bardzo szkodliwe, bo to jest bardzo szkodliwe, bo to jest bardzo szkodliwe.
Ogólnie powiedzmy konopi i zestawić to z zapytaniem, czy istnieje jakakolwiek bezpieczna dawka alkoholu. Nie istnieje.
Każda dawka alkoholu jest niebezpieczna dla naszego organizmu, każda już powoduje jakieś tam spustoszenie, a właśnie konopie absolutnie nie, wręcz w drugą stronę, gdyby na przykład właśnie doprowadzić do tego, że chociaż, nie wiem, no, nie wiem, dwa, trzy gramy, nie wiem, jeden, dwa krzaczki, powiedzmy każdy mógłby sobie po prostu mieć w domu, na balkonie, w doniczce, to po prostu nie byłoby tego typu sytuacji, że musimy iść, jeżeli oczywiście potrzebujemy tego, po zioło do dilera w ciemną bramę, gdzie wtedy nie mamy żadnej gwarancji tego, co my kupujemy, tak?
Czytać sobie, jak to wygląda obecnie w Holandii, od razu mówię, że nie czytałam, czy tam mają problem właśnie z toksycznością suszu, czy też nie, bo myślę, że takie zalegalizowanie spowodowałoby po prostu przede wszystkim to, że produkt byłby już w jakimś tam, powiedzmy, stopniu standaryzowany. Oczywiście ja tu nie mówię o takiej standaryzacji, jak mamy w aptekach, tak? Niemniej jednak po prostu ten już klient, a nie pacjent, wiedziałby, co kupuje, tak? I myślę, że miałoby taką większą pewność.
Wiecie, wszystko jest dla ludzi tak naprawdę i nie ma tutaj potrzeby gdzieś tam zabraniać, uważam, bo człowiek i tak sobie do tego znajdzie dostęp, a niestety jest tak, że zakazany owoc smakuje lepiej, tak? Zakazany owoc też niestety jest droższy, a nawet się mówi o takim, a propos leczenia w ogóle, mówi się też o tym, że sam proces taki terapeutyczny, kiedy to pacjent ma już samo to ziarenko i on sobie sam, uprawia tą roślinkę, już jest dla niego w pewien sposób takim już takim terapeutycznym, prozdrowotnym działaniem, bo on sobie sam ten, w cudzysłowie, lek może uprawiać.
Oczywiście to, że pewnie to jest taki gdzieś tam pewnie pierwszy krok do uzależnienia od innych cięższych narkotyków, ale myślę sobie, że tak jak powiedziałam przed chwileczką, zakazany owoc lepiej smakuje i potem tak jakby chce się więcej i więcej. Oczywiście znam osoby, które gdzieś tam z marihuany przeszły na cięższe narkotyki. Są to osoby, które nawet gdzieś tam czasami potem już popadają i to w depresję i nawet w jakieś trudniejsze choroby. Także to jest chyba taki klucz do wszystkiego, właśnie ten zdrowy rozsądek.
Także no mówię, mi akurat rekreacyjna marihuana gdzieś tam tak jakby potrzebna nie jest. Niemniej jednak wiem, że ludzie po prostu potrzebują jej. Często też niestety jest tak, że odbijają się na przykład właśnie od lekarza do lekarza. Bo lekarz nie chce im wypisać recepty na susz, a na przykład mają właśnie silne wule, czy mają problemy ze spaniem i wtedy ta medyczna marihuana też mogłaby im rzeczywiście pomóc.
No i tak jakby w tak powiem w akcie desperacji szukają czegoś w ciemnej bramie, co się potem czasami no kończy niefajnie, bo tak jak powiedziałeś wcześniej, ten susz może być kiepskiej jakości. Są to konopie siedne, a nie indyjskie, nakropione właśnie jakimś sińcem i to jest jakby kolejna patologia tak naprawdę. No dokładnie. No niestety ryzyko jest dosyć spore. Możemy co prawda korzystać z testów, które można na przykład nabyć i tu nie było to planowane, ale na stronie protestkit możemy sobie takie testy kupić, żeby sprawdzić poziom.
Zawartość THC i czy w tym suszu jest więcej THC, czy CBD i też możemy na podstawie tych testów wnioskować, czy do tego suszu coś było jeszcze dodane także.
Ale to też oczywiście wymaga pewnego zaangażowania, prawda, bo do momentu, kiedy nie będziemy mieli legalnej marihuany rekreacyjnej w Polsce, ryzyko kupowania w grupach przestępczych jest bardzo wysokie, a jeżeli no problem z marihuaną rekreacyjną, jest taki, że skoro ktoś ma ryzykować więzieniem uprawiając i dystrybuując marihuanę rekreacyjną, to już raczej zakłada, że ta marihuana powinna być już mocna i tutaj nie ma praktycznie rzecz biorąc limitu, bo syntetyczne dodatki, które można stosować, robią ogromne spustoszenie. A to jest naprawdę duże ryzyko, że sobie coś możemy złego zrobić.
00:45:23 Kontakt z Pauliną i zakończenie
Paulina Janowicz: Gdzie można Cię spotkać? Jak można się z Tobą skontaktować? Już mówię. Można mnie spotkać głównie w internecie. Tam jest najprościej. Mam swojego bloga paulinajanowicz.pl, chociaż on niedługo będzie przekształcony na domen naturalniedoskonały.pl. Mam też na Facebooku oczywiście jako Paulina Janowicz. Mam też swój sklep internetowy Sklepik Oli na tak jakby właśnie gdzieś tam cześć mojej świętej pamięci córeczki. Jest też Instagram Paulina Janowicz, to samo na TikToku, więc tych kanałów jest dużo. Myślę, że tam pewnie sobie jakoś to podlinkujemy. Oczywiście.
Tak jak powiedziałam, udzielam tych konsultacji, umawiam się z pacjentami przeważnie tam na konkretne godziny, żeby to też dla nich takie było treściwe, żeby też się czuli tacy zaopiekowani i że ja rzeczywiście mam czas, a nie gdzieś tam w międzyczasie gdzieś tam powiedzmy zakupowym czy czegoś tu krzątania się po domu, tylko to po prostu musi być rozmowa w spokoju, kompetentna, taka właśnie, żeby pacjent odczuł, że jest wysłuchany przede wszystkim, bo to jest klucz do tego, żeby rzeczywiście było kompetentnie i dla tego pacjenta z dużą korzyścią. Dziękuję Ci bardzo za fantastyczną rozmowę.
Temat jest przeszeroki, można o tym mówić godzinami i w ogóle potencjał konopi to jest coś absolutnie niezwykłego, a we wstarciu, że tak powiem, z innymi terapiami naturalnymi podbijanie tego potencjału jest jeszcze lepsze i tak jakby nad tym też właśnie należy się skupić, żeby mówić o wielotorowości działań, bo to zawsze jest dla pacjenta większa korzyść. Będą z nami.