00:00:00 Wstęp — kim jest Jerzy Afanasjew i o czym będzie odcinek
Tomasz Ołubczyński: Redukcja szkód, substancje psychoaktywne to moja specjalność. Gość dzisiejszego odcinka to wieloletni aktywista i edukator. Człowiek, dla którego bezpieczeństwo innych ma ogromne znaczenie. I właśnie o bezpieczeństwie, możliwościach sprawdzenia kupionej na ulicy Marihuany, porozmawiam z Jerzyma Fanasiewem, założycielem firmy Protest Kit, zajmującej się narkotestami i nie tylko. Jeżeli chcesz wiedzieć, jakie jest ryzyko zakupu u dillera, jakie są dostępne narzędzia do sprawdzenia jakości Marihuany, zostań z nami. Na koniec odcinka prezent dla słuchaczy.
Ja nazywam się Tomasz Ołubczyński, jestem dyplomowanym terapeutą konopnym i witam Cię w kolejnym odcinku podcastu Rozmowy Konopne. Jeżeli publikowane przeze mnie treści są dla Ciebie atrakcyjne, zasubskrybuj ten kanał. Zaczynamy. Dzień dobry Jerzy. Cześć Tomasz. Byłeś aktywistą i edukatorem społecznej inicjatywy narkopolitycznej, prowadziłeś działania związane ze sprawdzaniem składu i bezpieczeństwa substancji psychoaktywnych oraz zajmowałeś się edukacją i pomocą na imprezach masowych. Pracowałeś w wielu krajach, m.in.
nie wiem czy dobrze znalazłem, czy dobry research zrobiłem, w Hiszpanii, Portugalii, Rumunii. Czy coś pominąłem? No to się zgadza z tym, że większość tych rzeczy robię nadal, tylko jakby troszeczkę w innym zakresie i teraz współpracuję z różnymi organizacjami. Wcześniej pracowałem w społecznej instytucji, w inicjatywie narkopolityki, a teraz mam własną firmę i działam z różnymi organizacjami pozarządowymi. Okej, czyli nadal w temacie. Tak jest, redukcja szkód, substancje psychoaktywne to moja specjalność. Czyli rozmawiam ze specjalistą, fantastycznie.
00:01:44 Świadomość wpływu konopi — fundamenty farmakologiczne
Jerzy Afanasjew: To w takim razie, jaka jest świadomość wpływu konopi na organizm wśród najczęściej korzystających z marihuany? No to jest temat rzeka. Myślę, że tutaj można o kilku powiedzieć kwestiach. Nie wiem, jak to się będzie odnosiło do jakby ostatniej części twojego pytania, czyli osób najczęściej korzystających. Szczerze mówiąc, nie zastanawiałem się, czy to na pewno będzie tak, że osoby najczęściej korzystające będą miały największą wiedzę na ten temat. Też myślę, że jakieś mity mogą funkcjonować, więc może spróbuję jakoś to po kolei, pokazać. Chcę po kolei rozłożyć czynniki pierwsze.
Więc przede wszystkim, tak jak zresztą z innymi substancjami psychoaktywnymi, jest taki problem, że użytkownicy czy osoby zainteresowane substancjami nie są świadome takiego klasycznego powodu farmakologicznego. To znaczy, że przede wszystkim, oczywiście można substancje dzielić, kategoryzować w wiele sposobów, ale przede wszystkim dzielimy środki psychoaktywne na stymulanty, depresanty i psychodeliki. Depresanty to będą te oczywiście, które pobudzają układ nerwowy. Depresanty te, które go spalniają. Stymulant np. amfetamina, kofeina, też nikotyna.
Zresztą depresant to będzie oczywiście heroina np. ale też alkohol, mimo że w małych ilościach można mieć wrażenie, że jest pobudzający. I psychodeliki, czyli przede wszystkim będzie LSD czy grzyby, substancje, które potęgują przede wszystkim stan, w którym jesteśmy, bodźce, które postrzegamy. No i tutaj marihuana, konopie są dosyć specyficzne. W takim ulubionym mojej klasyfikacji to się stawia pośrodku. Można powiedzieć, że przede wszystkim konopie są THC z psychodelikiem. Czyli no właśnie, to nie jest tak, że zawsze tak jak na filmie, że jak zapalisz trawkę, to zawsze masz dobry humor.
Jakby to przede wszystkim potęguje stan, w którym jesteś i niekoniecznie, czy właściwie nawet jeżeli jest Ci przykro, masz zły dzień i zapalisz, no to raczej bym się nastawiał, że będzie jeszcze gorzej. Myślę, że raczej tutaj niewielka część osób będzie reagowała zawsze tylko w pozytywny sposób, bo przede wszystkim potęguje to ten stan, w którym jesteśmy, bodźce, które które postrzegamy. No i też to jest dosyć ciekawa substancja, ponieważ może, zwłaszcza dlatego, że jest tak popularna, warto ją troszeczkę bardziej wyszczegółowić. Ma też, można tak ująć, cechy depresanta i stymulantów.
Jest to przede wszystkim psychodelika, ale ma cechy też tych innych substancji. Jaka jest świadomość wpływu konopi na organizm wśród najczęściej korzystających z marihuany? No więc świadomość myślę, że jest dosyć niska zarówno u konsumentów konopi, jak i innych substancji psychoaktywnych i właściwie się to zaczyna od takich fundamentalnych spraw, czyli podziałów farmakologicznych: stymulanty, depresanty, psychodeliki, stymulanty np. kofeina, nikotyna, amfetamina. Depresanty, oczywiście peroina, ale też będzie alkohol, mimo że w małych ilościach może się wydawać, że ma działanie pobudzające.
No i psychodeliki, czyli substancje, które potęgują stan, w którym jesteśmy. Też oczywiście mogą być tu jakieś inne wrażenia estetyczne. Tak jak się kojarzy LSD czy psilocybina, grzyby halucynogenne tzw. I konopie, myślę przede wszystkim zaliczamy do tej trzeciej grupy mężczyzn, ponieważ to jest taki główny mit tutaj. To nie jest tak, że za każdym razem, jak użyjesz THC, zapalisz przysłowiową trawkę, to dostaniesz ataku śmiechu i będziesz mieć fantastyczny nastrój, tylko ona przede wszystkim potęguje nastrój, w którym już teraz jesteśmy.
Jeżeli mamy zły dzień, jest nam smutno i zapalimy joint, to prawdopodobnie nie będzie jakoś lepiej. Myślę, że niewiele osób reaguje za każdym razem pozytywnie. I też jest to ciekawa substancja, ponieważ można też powiedzieć, że ma cechy właśnie i stymulanta i depresanta, ponieważ z jednej strony jest taka trochę gonitwa myśli i może się też to przerodzić w jakimś ekstremalnym przypadku w paranoję, a z drugiej strony spowalnia nasz organizm. Mamy trochę wolniejszy czas reakcji i to też między innymi dlatego, że działa na układ gaba w mózgu, tak jak podobnie zresztą alkohol czy różne leki.
Więc taka podstawa, że wiedzę na ogół użytkownicy substancji czerpią od znajomych z filmów popkultury i mają dosyć zaburzony obraz tego, jak to w rzeczywistości wygląda. Jest dużo mitów na ten temat.
00:06:44 Interakcje: konopie z alkoholem i psychodelikami
Jerzy Afanasjew: Dużym problemem jest brak wiedzy o interakcjach między substancjami. Tak jak właśnie zacząłem, substancje można kategoryzować na pewne główne grupy. I jeżeli np. konopię zmieszamy z alkoholem, to ten efekt spowalniający organizm będzie znacznie spotęgowany. Każdy, kto będąc pijanym, spróbował zapalić marihuanę, doskonale wierzy prawie natychmiast, jako że właśnie to jest duża różnica. Alkohol musi się zmetabolizować przez układ trawienny. Zajmie to przynajmniej parędziesiąt minut, zanim trafi do krwi. No a THC przez powierzchnię płuc właściwie jest naszym przebiegu w ciągu 10 sekund.
Nawet mniej, z tego co pamiętam. Więc tutaj jest taka praktyczna kwestia. Jeżeli jesteśmy pod wpływem alkoholu i zapalimy marihuanę, to bardzo łatwo jest przesadzić, no bo ten efekt jest natychmiastowy i możemy go nie docenić. A drugą stronę jest troszeczkę łatwiej ograniczyć, bo jeżeli już jesteśmy pod wpływem konopi i użyjemy tej substancji, którą trzeba wypić, poczekać ileś czasu, jest troszeczkę mniejsza szansa. Oczywiście alkohol też można w dużych ilościach szybko przyjąć, ale jednak to jest powiedzmy standardowo, jest troszeczkę wolniejsza jego konsumpcja.
Więc tutaj w drugą stronę z kolei mieszając, było niższe ryzyko tego spowodowania nadmiężnych efektów. No i dalej, to jest najczęstszy problem w pracy na festiwach, zwłaszcza takich psychologowych, pojawiają się substancje, takie klasyczne psycholiki, typu LSD, grzyby czy locybinowe. To jest częsty problem właśnie, jeżeli ktoś zażyje taki mocny psychodelik i później myśli sobie: o, już trochę ze mnie zeszło, to teraz sobie zapalę, bo przecież zawsze ta trawa działa tak. Trochę zamula, trochę uspokaja, oczywiście jeżeli ma się dobry nastrój.
No a tutaj nic bardziej wilnego, jeżeli połączymy właśnie dwa psychodeliki, zwłaszcza konopie z LSD, czy grzybami, czy tego rodzaju substancjami, no to ja to zwykle określam, że to jest takie połączenie jak ten eksperyment, wrzucanie mentosów do okoli.
Generalnie eksplozja, to połączenie wybuchowe i naprawdę bardzo warto przesadzić, zwłaszcza też nawet, jeżeli ktoś ma wysoką tolerancję, to jest to tym bardziej podchwytliwe, ponieważ może być tak, że zapali trochę, zapali więcej, a potem nagle może być problem dosłownie sklecić jedno zdanie, czy zastanowić się, po co jesteśmy w tym pomieszczeniu.
Zaburzenie pamięci krótkotrwałej, które powoduje konopie, tutaj jest ogromnie spotęgowane, do tego właśnie, no, bardzo łatwo wpaść, dostać ataku lęku, czy paniki, wpaść w jakiś nieprzyjemny stan, w związku z tym, że też nie do końca, jeżeli właśnie nieświadomie znajdziemy się w takim stanie, nie do końca wiemy, co się dzieje. Oczywiście zawsze znajdzie się doświadczony tzw. psychonauta, ktoś, kto jest obeznany we wszystkim, no ale to nie jest reprezentatywa. To jest negatywne i dużo widzieliśmy takich sytuacji.
To zwykle przytaczam taką jedną historię, jak krótka, krótka sytuacja na jednym z festiwali, na którym pracowałem ze znajomymi. Do nas na stoisko, tak około, nie wiem, 11 czy 12 w południe przyszła dziewczyna i była, widać, że strasznie wymęczona i pyta się, czy to możliwe, że użyła testu, aby sprawdzić, czy to ma prawdziwe LSD. I test pokazał, że tak, ale czy to możliwe, że to jednak nie było to. I my się pytamy, co się stało.
Taka ona właśnie, że normalnie, no to jak weźmie LSD, no to tam po, powiedzmy, około dziesięciu godzinach, jak dobrze to, powiedzmy, wymierzy czasowo, to już może się położyć i trzeba jakoś próbować zasnąć. Oczywiście to zależy od dawki i tak dalej, no ale taka była sytuacja. Natomiast tutaj nie mogła zasnąć całą noc i nie wiedziała się, dlaczego te efekty cały czas trwają. Im dłużej trwało, tym była i zmęczona, i taka ogarnięta lęk. No iśmy pogadali chwilę i się okazało, że jak właśnie tańczyła sobie pod tzw. mainem, pod sceną, to dostała od przypadkowej osoby Bucharoita.
No i to tylko Buchjoita sobie pomyślała, co to jest, ale wytłumaczyła, że ona nie używa konopi. No i tutaj właśnie zadziałało to, o czym mówiłem. Nie dość, że te efekty się spotęgowały, trwały dużo dłużej, to ona też nie była świadoma tego, co się z nią dzieje i lęk tylko rósł i zaczęła ją ogarniać panika.
I w momencie, jakśmy wytłumaczyli, że zupełnie to jest typowy problem, jeżeli właśnie pomieszasz konopię z mocnym psychodelikiem, to może to się w taką sytuację właśnie przerodzić, no to było widać, że ten jakby podenerwowanie i niepokój zeszły jak powietrze z balonika i natychmiast się uspokoiła i jakoś pomogło jej to dojść do siebie. No bo tak jest zresztą najczęściej, że o ile nie mówimy o jakichś tutaj naprawdę ekstremalnych przypadkach, no to najważniejsze jest, żeby pamiętać, że działanie substancji nie idzie tak, że to minie i że niedługo wrócimy do normy i nie ma powodu się nakręcić.
Tutaj oczywiście jest szereg rzeczy, które można zrobić, zawsze być w towarzystwie jakiejś osoby bliskiej, która nas uspokoi i można wymienić kilka innych rzeczy. Natomiast to jest taki właśnie konkretny przykład, jak może ten brak świadomości być ryzykiem i też jak może pomóc wiedza o tym, czego się spodziewać. To jest tak.
- No i ja ci powiem, że bardzo często jako praktykujący terapeuta konopny spotykam się ze zdziwieniem przy jednym z pytań, które zawsze zadaję, czy dana osoba bierze jakiekolwiek leki, bo ludzie nie mają świadomości, że następuje w większości interakcja między lekami a konopiami, więc w sumie nie dziwię się, że młodsze pokolenie, jeżeli mogę tak powiedzieć, nie ma świadomości, że niektórych substancji nie powinno się mieszać. I te substancje nie są lekami, prawda? Ale no cóż, czyli przede wszystkim mówisz, że świadomość nie jest zbyt szeroka użytkowników. - No nie, nie.
Też jest dużo mitów, które krążą. Nie wiem, czy tutaj będziemy mieć takie same przekonania na ten temat, ale jest bardzo popularny temat.
00:13:26 Mit CBD jako antidotum na THC — co mówią badania
Jerzy Afanasjew: To jest CBD teraz. No i troszeczkę się interesowałem tematem w kontekście, co mówią nam badania naukowe na temat najmożliwych zastosowań i pozytywnych efektów, jak to wpływa na organizm. Tutaj jest dużo oczywiście zagadnień, a z takich popularnych mitów, no to przede wszystkim się spotykam często z takim przekonaniem, że jeżeli jest ci źle po napadaniu THC, to zapal sobie CBD.
No i to jest, no to nie jest prawda, ponieważ jeżeli przede wszystkim działanie THC trwa około 30-40 minut, więc zanim zorientujesz się, że czujesz się źle, zanim zdążysz sobie skręcić coś innego i zapalić, no to jest naturalne, że ten główny efekt będzie już spadał. Jest oczywiście jakieś tam ziarnko prawdy w tym. Jest dobrze udokumentowane, że jeżeli przyjmujemy większą ilość tego CBD THC, no to oddziaływanie na receptory, na biletowe jest troszkę inne i jest, można powiedzieć, że, powiedzmy, upraszczając, pogodniejsze, ale jest to dosyć złożona interakcja.
Też w drugą stronę trochę to działa. Też udokumentowano, że jeżeli stosujemy nie jakby czyste, w syntetycznej formie THC, ale w olejku, w którym są różne składniki kopii, no to też ta wchłanianie do organizmu może być bardziej wydajne. Też trochę z drugą stroną. Może się okazać, że nagle dodanie CBD może w odpowiednich procesach i jeżeli są różne składniki tej kopii obecne, może powodować, że ten efekt będzie mocniejszy, zwłaszcza jeżeli przyjmujemy to doustnie.
No i też, prawda, teraz jest bardzo dużo na rynku suszu CBD i też mam takie poczucie, że nie do końca słusznie jest to, wydaje mi się, głównie dla 100-latków traktowane jako taka marihuana light. Często się spotkałem z tym, że mówią osoby, że ich to uspokaja. Natomiast z badań naukowych wynika, że dawki, które nawet nie uspokajają czy powodują relaks, tylko ewentualnie łagodzą niepokój i napięcia i to też wcale nie w dużym stopniu, to są dawki około 400 miligramów.
I tutaj też nie jest to oddziaływanie takie, że im więcej tego CBD zażyjesz, tym bardziej będzie osoba zrelaksowana, tylko jak to się mówi po polsku, jest to taka reakcja w kształcie dzwonu. To znaczy, że jest pewien konkretny zakres, w którym ona działa wydajnie i to dokładnie w tym celu łagodzenia niepokoju. I niekoniecznie wcale takie jak można kupić np. skręta z CBD, gdzie tam będzie dosłownie kilkanaście czy kilkadziesiąt miligramów, niekoniecznie może to mieć jakieś bezpośrednie, jeśli chodzi o CBD, oddziaływanie.
Chociaż w ogóle ostatnio widziałem ciekawe badania i myślę, że może tutaj jest trochę... Może to nie jest tylko placebo, tak jak mi się wydawało do tej pory. Może tutaj chodzi też troszkę o coś innego. Mianowicie okazuje się, że CBD pod wpływem wysokiej temperatury też się częściowo izomeryzuje w THC. Tutaj delta 8 THC, delta 9 THC. Jest możliwe, że być może podczas spalania, widziałem dokładnie takie badanie podgrzewania, żeby wytwarzać niewielka ilość THC.
No ale to znowu jest troszeczkę co innego jak my tego skręta czy jakiś ekstrakt CBD palimy i poddajemy tej obróbce technicznej, a co innego jak kupujemy za duże pieniądze olejek z płynem CBD i spodziewamy się, nie wiem, jakichś dużych efektów. Jeśli chodzi o duże efekty olejków, no to na pewno na osoby cierpiące, prawda, na podaczkę odporną na leki. Tutaj w przypadku CBD to jest niezaprzeczalne, a jeśli chodzi o inne zastosowania, no to nauka tutaj jeszcze nic. Wiesz, w czym może być problem?
Problem może polegać na tym, że wszystkie badania, które zostały przeprowadzone i medyczne i laboratoryjne opierają się na syntetykach. Prostej przyczyny, ponieważ naukowcy potrzebują mieć pewność, że ten konkretny składnik wywołuje konkretny efekt. I cała zabawa polega na tym, że jeżeli stosujemy sam syntetyczny CBD, to tego CBD będziemy potrzebować o wiele, wiele więcej niż CBD, które będziemy pozyskiwać na przykład z suszu, którym jest całe pozostałe spektrum związków.
I to spektrum tak naprawdę wpływa w synergii, wpływa odpowiednio na organizm, więc w tym stosując, powiedzmy, naturalne preparaty, czyli susz, a nie izolat albo syntetyk, będziemy mieć na pewno lepszy efekt przy mniejszej dawce referencyjnej, na przykład CBD. Więc stąd może wynikać ten problem, bo faktycznie wszyscy naukowcy potrzebują mieć stricte pewność, że to, co podają, wywołuje konkretny efekt, więc...
To jest taka kwestia, chociaż widziałem też badania dotyczące ekstraktów, które mają pewne spektrum i tutaj różne są, teraz są dosyć szeroko zakrojone badania na ten temat, ale przede wszystkim jest też drugi mankament. To, co mówisz, to jest oczywiście zesłużona uwaga, ale jest też drugi mankament, to znaczy jak zrobić złożone badanie kliniczne z podwójnie ślepą próbą, jak mamy substancję psychoaktywną, jak zrobić placebo do substancji psychoaktywnej. To jest duży problem metodologiczny i to nie ułatwia tutaj badań.
No w ogóle nie da się praktycznie rzecz biorąc zrobić badań w sytuacji, gdy mamy np. 500 związków w jednej roślinie, bo nie będziemy wiedzieć, która tak naprawdę w jaki sposób działa albo podbija efekty innej, więc to jest na tym chyba etapie, na którym my jesteśmy technologicznym, jest nie do zrobienia po prostu. Dlatego opieramy się, naukowcy opierają się o syntetyki i izolaty. No więc tak, no więc takie są między innymi tutaj zagadnienia. Też jeśli chodzi właśnie o efekty niepożądane, przypomniałbym się, np.
widziałem takie ciekawe badania o tym, że mogą występować po zapaleniu konopi, może wystąpić spadek ciśnienia, jaki można dostać z zawrotów głowy, ale to nie jest tak, że to będzie każdy konsument tego doświadczał, że już osoby, bodajże widziałem z Izraela na pacjentach jakieś badanie, że już osoby, które mają problemy z niskim koło, one mogą mieć, mogą bardziej reagować w ten sposób po zapaleniu. To tam oczywiście też może mieć jakieś w tym przypadku pozytywne, jakieś medyczne zastosowanie. Akurat może nie ten sam spadek, ale tam tutaj mamy całe spektrum efektów.
No i też byłem, pamiętam kiedyś świadkiem jeszcze jako nastolatek, że kolega właśnie zapalił skręta na jakimś koncercie no i zasłał, tak, no i się okazało parę lat później, że ma cukrzycę i jakby tutaj, gdyby był bardziej świadomy swojego zdrowia, jakby swoich problemów, gdyby też się odżywał bardziej w regularny sposób i gdybyśmy byli świadomi właśnie jakie jest to oddziaływanie konopi, a wtedy, no ja też byłem w liceum i moja wiedza była niewielka, być może bylibyśmy na to bardziej czujni.
No i właśnie jeszcze w kontekście tej świadomości, prawda, trzeba mu powiedzieć o jakby długotrwałym używaniu. Ja też jakby tutaj generalnie jestem pozytywnej opinii na temat konopi i są to w miarę bezpieczne, w miarę bezpieczna substancja.
Natomiast, no nie da się ukryć, że statystycznie rzecz biorąc, jest to najpopularniejsza, jakby główne źródło, może jakby to ująć, no większość osób, która trafia na terapię uzależnień, zmaga się przynajmniej między innymi z konopiami, więc ja tutaj nie będę, jakby żadnych, nie będę bajdurzył, tak, że jak zapalisz, to się uzależnisz, ale myślę, że jest taki przynajmniej warty uwagi i pewien schemat, że konopie mogą, podobało mi się, jak ktoś, ktoś to ujął, że mogą trochę przyzwyczaić człowieka do nudzenia się, tak.
I osobiście ja jestem osobą, jak używałem konopi, to zawsze po to, że z znajomymi robiliśmy coś fajnego, nie wiem, szliśmy na rower, chodziliśmy, więc nie będę mówił, że zapalisz trawę, będziesz siedział tylko przed telewizorem i będziesz się nudzić, ale, ale no widziałem i takie osoby, tak, i statystycznie wychodzi, że jest ich dosyć sporo, więc mając, no i tutaj chciałem zahaczyć o coś, co teraz z koleżanką, psycholożką robimy w szkołach, prowadzą zajęcia profilaktyczne, edukacyjne.
Tutaj może nie będę za długo na ten temat mówił, ale staramy się młodzieży, żeby tłumaczyć, że jeżeli substancje to są narzędzia, tak, i poza tym, że każdy ma jakieś efekty pożądane, niepożądane, to używa się ich, aby zaspokoić pewne potrzeby, które każdy człowiek ma, uniwersalne, różne potrzeby psychologiczne. Tak, tak, tak. I tutaj można by się zastanawiać tam, jakie one są.
Każdy podział będzie oczywiście, każda klasyfikacja troszkę umowna, ale przede wszystkim chodzi o to, że jeżeli, może najprostszy przykład, jeżeli mówimy, że eksperymentujemy z konopiami, no to jeżeli robimy to codziennie, no to to już raczej nie jest eksperyment. Może chodzi o coś innego, tak.
Więc po prostu, jeżeli zaskakujemy pewne potrzeby, dobrze mieć świadomość, że są różne metody robienia tego i to nie jest problem, nie chodzi o to, że konopie są złe, że z nimi jest coś nie tak, no ale jeżeli robimy to codziennie w tym samym celu, to może powinniśmy troszeczkę mieć bardziej zainicjowane nawyki, tak bym to ujał. Więc mając świadomość tego, co używamy danej substancji, można uniknąć problemu, który po jakimś długotrwałym czasie może się przerodzić faktycznie w uzależnienie. Dokładnie. To jest świadomość, która może naprawdę dużo pomóc. To staramy się robić w szkołach.
00:23:46 Kto kupuje marihuanę na ulicy — przekrój konsumentów
Jerzy Afanasjew: A powiedz, kto najczęściej korzysta z marihuany kupowanej na ulicy? Czy masz taką wiedzę? Albo, nie wiem, jakieś dane? Grupa wiekowa? Tak, więc tutaj odpowiedź może być dwojaka. Więc tak, po pierwsze, jeżeli chodzi o jakiś przekrój grup społecznych, no to to będą wszyscy: młodzi, starzy, bogaci, biedni, łysi, z czubryną, biali, czarni, no to będą wszyscy. Ale widziałem takie badania ze Stanów Zjednoczonych, a tam rzeczywiście mamy bardziej legalne na rynek i jest łatwiej badać samych konsumentów, że 90% konopi w sklepach kupują osoby, które używają codziennie.
Także większość zdecydowanie kupują ci, którzy palą regularnie. A jakby małą grupę samych klientów stanowią ci, którzy używają okazjonalnie. W Polsce to tych okazjonalnych myślę, że będzie szeroki przekrój. Pewnie tutaj bardziej młodzi się będą wyróżniać, no ale nie tylko tak, bo naprawdę i osobiście i nie osobiście wiem, że są to ludzie od małego do dużego. Chociażby świętej pamięci prof. Vertulani, który jeszcze do końca życia miał szczęście być na przynajmniej na dwóch jego wystąpieniach i bardzo się wypowiadał entuzjastycznie.
Pamiętam jak mówił, że nawet on to preferuje jako profilaktykę na reumatyzm bodajże i też ma to jakieś oparcie w badaniach, jeżeli oczywiście te efekty nie przeszkadzają, a z kolei w miejscach, gdzie jest bardziej znormalizowane liny, na jakie można pójść do sklepu, to najszybciej rosnącą grupą konsumentów są emeryci. Bardzo ciekawa informacja.
00:25:40 Co naprawdę można kupić na ulicy — wypełniacze i pleśń
Jerzy Afanasjew: Ok, co można kupić na ulicy? W kontekście oczywiście konopi. No tak, ale czy mamy powiedzieć o tym, że można kupić coś tam hash, zioło, nie, nie, może nie, nie, nie, nie pożądane, niepożądane dodatkowe substancje, które mogą być zawarte w suszu? No dobrze, więc tutaj znowu można dwie rzeczy, takie dwie zasadnicze grupy składników wymienić. Z jednej strony będziemy mieli substancje zwiększające masę, takie wypełniacze. Na ogół to jest woda, ten susz ma większą zawartość, niż powinien mieć.
Z tego, co pamiętam, może ty mi powiesz lepiej, jaki powinien być procent wilgotności dobrze przygotowanego suszu, to jest chyba 35%. Wiesz co, nawet nie chodzi o wilgotność, tylko bardziej mi chodzi o to, czym jest zaprawiany ten susz. Tak, tak, tak, ja do tego zmierzam, ale to jest ze sobą powiązane, wiesz, no bo to, że jest wilgotny, to się przeradza w to, że może tam być peśń. Jakby to na czarnym rynku nie jest badane.
No to może człowiek traktować lekceważąco, no ale to ma znaczenie, zwłaszcza jeżeli teraz mamy popularny temat marihuany medycznej, która notabene to jest dokładnie taka sama jak rekreacyjna na ogół, tak, tylko że ta medyczna jest w kontrolowany sposób produkowana i tam jest sprawdzane, żeby nie miała pleśni. No i jeżeli osoby, które mają osłabiony system odpornościowy, np.
pacjenci nowotworowi czy w innym trudnym stanie sięgają po czarnorynkowy produkt, który miałby już te pleśń, no to to może być problematyczne, tak, więc tutaj jakby to takie niby niegroźne dla większości osób, ale nawet zwłaszcza w niewielkich ilościach sporadycznie, ale no właśnie jeżeli chcemy tego używać medycznie, no to to wszystko jakoś się składa w całość, tak, no poza tym to, że właśnie ma większy poziom wilgotności, no to też często wynika z tego, że jest na jakimś roztworem spryskiwane i jeżeli to by chodziło tylko o to, że zostało trochę dłużej wycięte w słoiku, to pół biedy, tak, ale no najprostszy przykład, bo tutaj akurat nie widziałem na ten temat za bardzo badań, ale no na pewno widziałem nawet na własne oczy, że może być w suszu pozostałość po spryskiwaniu melasą, tak, czy może nie spryskiwaniu, ale może zbyt intensywnym podlewaniu.
Na pewno widziałem, nawet mam zdjęcia w suszu melasy cukrowej, także mogą tam być cukry i te cukry, jeżeli je podgrzewamy i potem wdychamy do płuc, mogą się karmelizować na powierzchni płuc, co jest, to łatwo sobie wyobrazić, tak, no niepożądane, tak, bo powierzchnia płuc to jest bardzo mocno ukrywiona, także raczej nie chcemy tam różnych ciał obcych, no ale to, o co pytałeś, tak, czyli przede wszystkim jakieś
00:28:34 Syntetyczne i półsyntetyczne kannabinoidy (pinaka, THC-P)
Jerzy Afanasjew: takie bardziej nikczemne domieszki, to będą tak zwane syntetyczne kannabinoidy. To pamiętamy jeszcze z czasów, jak bardziej były popularne, bo nadal są, ale trochę mniej w tej chwili, tak zwane dopalacze, czyli nowe substancje psychoaktywne, które są bardzo, bardzo popularne. Swoją drogą nasze testy, nasze testy, protesty są do ponad 700 różnych substancji. Tyle zostało w Europie zidentyfikowanych w ciągu ostatnich, nie wiem, około 20 lat, więc naprawdę substancji psychoaktywnych jest znacznie więcej niż my i nawet wszyscy nasi znajomi jesteśmy w stanie wymienić z pamięci.
Zawsze się trzeba liczyć z tym, że substancja, nawet jeśli wygląda normalnie, może zawierać jakąś nową, nieprzebadaną, nieznaną substancję, no i tutaj z konopiami do tej pory było tak, że jak wygląda jak kwiatek, no to pewnie raczej będzie ok, no ale właśnie w związku z tym, że jest duża ilość suszu CBD na rynku i tak jak mi tłumaczono, część tego suszu przekracza legalne limity THC i producent ma wtedy problem. Co z tym zrobić? Nie może tego legalnie sprzedać. No i to trafia na tarny rynek, gdzie bywa nasączany, np. mam tutaj wypisane substancje, wykryto substancje np.
z końcówką pinaka czy butinaka, fubinaka. One mają takie dosyć długie, trudne do wymówienia nazwy, dlatego że jest bardzo dużo tych syntetycznych kannabinoidów. Jeżeli ktoś słyszy ten termin pierwszy raz i nie pamięta jakichś doniesień medialnych, jeśli chodzi o takie anegdotyczne sytuacje, no to w Wielkiej Brytanii na problem syntetycznych kannabinoidów mówiono "epidemia zombie", bo one są tak mocne, że człowiek potrafi zasnąć na stojąco.
W Polsce była parę, czy już może około 10 lat temu sytuacja, gdzie media w pierwszej chwili, oczywiście potem to skorygowano, twierdziły, że dziewczynka zapaliła marihuanę i zmarła. Okazało się, że kolega jej dał coś, co jednak nie było marihuaną, tylko miało nią być. A może bał się powiedzieć potem na policji, co to tak naprawdę wiedział, że jest. W każdym razie tutaj niechcący doszło do zgonu, ponieważ każdy człowiek reaguje trochę inaczej. Też te syntetyczne kannabinoidy nie są w równomierny sposób mieszane, więc może być tak, że na to się mówi taki efekt czekoladowego ciasteczka.
To znaczy, że raz trafimy na miejsce, gdzie jest dużo tej substancji, gdzie tak jak w ciasteczku będzie akurat czekolada, a obok może nie będzie w ogóle, więc też robię na ten temat badania, że dosłownie w jednym końcu torebeczki może być śladowa ilość, a w drugim końcu torebeczki może być nawet śmiertelne stężenie. Nawet jeżeli wydaje się to w miarę równo wymieszane, to naprawdę jest jest dosyć zgubne. I nie jest to tylko problem jakiś blokowisk podejrzanych. Nie chcę obrażać, blokowisk to jest normalne miejsce mieszkania, ale nie jest to jakaś kwestia mało prestiżowego źródła. I tutaj np.
u nas na stronie można zobaczyć, była taka publikacja w zeszłym roku uleżeć, czy dwa lata temu, gdzie nawet w coffee shopach w Holandii w ostatnich latach wykryto właśnie syntetyczne kannabinoidy, bo tam, jako że może nie wszyscy wiedzą, to nie jest tak, że marihuana jest legalna, tylko jest, powiedzmy, państwo przymyka oko na sprzedaż. No i jak to się żartobliwie mówi, po prostu w sklepie się pojawiają kilogramy suszu i te kilogramy zwykle nawet w ciągu jednego dnia, zwłaszcza w miejscowościach przygranicznych, potrafią zniknąć.
Także to nie jest tak, że trafia do laboratorium, że to jest kontrolowane. Często właśnie ktoś coś przyniesie, sprzeda, potem to jest dystrybuowane dalej i ten towar po prostu się rozchodzi szybko i jest nad nim mała kontrola. Więc jeżeli w coffee shopie w Holandii mogą ci sprzedać syntetyczne, niebezpieczne substancje, no to wcale nie jest to jakaś abstrakcja, że w Polsce od nawet dobrego kolegi, kurczę, czy od kontaktu od polecanego przez znajomych można przypadkiem dostać, niekoniecznie ze złej woli, może nieświadomie właśnie to być dystrybuowane, niebezpieczną substancję.
I tutaj jeszcze jedno takie zdanie, jak działają te syntetyczne kannabinoidy, bo wspomniałem o takich anegdotycznych tutaj przykładach, ale krótko mówiąc, mamy dwa receptory kannabinoidowe i marihuana oddziałuje na nie tylko częściowo. A te syntetyczne potrafią być np. to się fachowo mówi, pełnym agonistą receptoru kanabinoidowego, więc tak jak zwykle używam takiego porównania, że jeżeli THC delikatnie otwiera drzwi, no to te syntetyczne kannabinoidy nimi trzaskają, obrotowo, czy wyważają.
To naprawdę jest potężny efekt i też są aktywne w znacznie mniejszych dawkach, potrafią być kilkanaście, kilkadziesiąt, nawet ponad 100 razy silniejsze. No i to są tylko te syntetyczne. Teraz jeszcze mamy temat półsyntetycznych. Ja tutaj, no nie wiem, może nie chcę jakoś tego reklamować, no ale też się pojawiają na rynku, może trochę bardziej chwilowo za oceanem, ale pojawiają się różne substancje produkowane z CBD, które niekoniecznie są kontrolowane albo nie w tym samym stopniu kontrolowane. Jest pewna kontrowersja prawna na ten temat, co THC. No i z tego, co pamiętam, jest np.
taka substancja THC-P, która jest, jeśli mnie pamięć nie myli, tysiąc razy silniejsza od THC. I to nie jest zupełnie syntetyczna substancja, ale jej oddziaływanie jest potężne. I czytałem sobie, co konsumenci na ten temat piszą. No i oczywiście w pierwszej chwili są zachwyceni, że to jest bardzo wydajne, sobie to jakoś tam rozrzedzą. No ale później jest problem, ponieważ nagle już zwykłe konopie na nich nie działają.
I myślę, że to nie jest jedyny problem, ponieważ jeżeli człowiek z mniejszym czy większym ryzykiem reguluje sobie nastrój i swój stan psychiczny, emocjonalny, używając substancji, nawet takich, powiedzmy, stosunkowo niegroźnych, jak THC, no to jeżeli używa czegoś tysiąc razy mocniejszego, no to może mieć troszeczkę problem ze swoim zdrowiem psychicznym. I tutaj już mogło się pojawić, tak jak z innymi ludźmi stricte, jak to się potocznie określa, narkotykami. Może być zjazd. I to nie tylko, że jesteśmy grymaśni przez dwie godziny, tylko myślę, że to może mieć bardzo mocny wpływ.
To są dosyć świeże sprawy, ale tak jak powiedziałem na wstępie, samych substancji, do których mamy testy do sprawdzania, jest ponad 700 udokumentowanych. Także zawsze trzeba się liczyć z tym, że substancja, nawet jeśli wygląda dobrze, może zawierać coś nieznanego, nieprzebadanego, co będzie miał takie niepożądane działanie. Dlatego może tu taka porada od razu. Oczywiście świetnie jest testować substancje.
My do tego proponujemy narzędzia w naszym sklepie ProTestKit, ale przede wszystkim, jeżeli już decydujemy się używać substancji psoaktywnej, to należy zawsze zacząć od najlepiej w ogóle śladowej ilości, zrobić tzw. test alergiczny, a później stosować tylko najmniejszą ilość niezbędną do osiągnięcia pożądanych efektów. Więc to nie jest tak, że po prostu kupimy sobie tzw. piątkę i palimy do końca, żeby po prostu wszystko wypalić. Tylko zastanówmy się, co chcemy osiągnąć i zaszczędzimy w ten sposób i zdrowie, i czas, i pieniądze. No na pewno masz rację.
A z reguły to, co jest dostępne na ulicy, to się wiąże z dużym ryzykiem, bo nigdy nie wiemy, na co trafimy, prawda? Bo jednego dnia dealer będzie miał coś mniej ryzykownego, ale po dwóch dniach może mieć już coś, co jest wymieszane w dużej ilości syntetyków i można po prostu zrobić krzywdę. I w tym kontekście akurat chciałem się dowiedzieć od Ciebie, co tak naprawdę może być w tych konopiach kupowanych u dealera. Dobra, ale skoro już wyprzedziłeś odrobinkę moje kolejne pytanie, to zadam je oficjalnie.
00:37:11 Narzędzia Protestkit — testy kolorymetryczne THC/CBD
Jerzy Afanasjew: Czy są dostępne narzędzia do badania marihuany kupowanej u dealera? Tak jest. Mamy do tego testy i tutaj... Dobra, mamy, czyli kto? Tak, w naszym sklepie protestki.eu mamy testy i jednorazowe, i wielorazowe, i takie też bardziej zaawansowane. Powiem od razu, co można sprawdzić i czego nie można. Bo jest to troszeczkę podchwytliwe, więc tutaj korzystając z tego, że rozmawiamy i mówimy bardziej szczegółowo na te tematy, to myślę, że warto zarysować temat szczegółowo.
Więc tak, to jakby nie jest nowość, że na rynku można, zwłaszcza takiej jednej firmy z naszej konkurencji, kupić taki test, to się mówi kolorymetryczny, na syntetyczne kannabinoidy. Problem do tej pory polegał na tym, że większość tych odczynników jest oparta na stężonym kwasie. Kwas, jaki by nie był, tutaj mam na myśli kwas siarkowy np. czy kwas solny, nie potocznie, tak jak się mówi o zezestii.
W każdym razie, jeżeli weźmiemy jakikolwiek susz roślinny, nieważne czy to będzie kocimiętka, czy to będą konopie, czy to będzie herbata i dodamy do niego kwasu, to jakaś reakcja nastąpi, ponieważ po prostu ten materiał roślinny jest zwęglany, tak uprościmy. W związku z czym częstym problemem było to, że ktoś ma dobre intencje, kupuje taki test. My żeśmy wtedy takich jeszcze nie mieli. Nie mieli w sprzedaży, zanim właśnie nie pojawiło się tutaj troszkę coś lepszego, o czym zaraz powiem.
No ale nadal można właśnie kupić takie testy, które one mają, one je pokazują, że możemy niby tutaj różne syntetyczne kannabinoidy wykryć, jeżeli będzie jeden na niebiesko, drugi na zielono, drugi na żółto. No i to nie jest zbyt rzetelna metoda sprawdzania suszu. W przypadku, my mamy troszkę inne podejście. Parę lat temu, w związku z tym, że pojawiła się duża ilość suszu CBD, to policja, najpierw w Szwajcarii, a teraz też w innych krajach, zaczęła używać testu, który przede wszystkim daje dwa wyniki. Jeden to jest taki różowy, powiedzmy purpurowy.
To on oznacza, że substancja zawiera głównie CBD, a drugi to jest taki granatowy, ewentualnie czasami fioletowo-granatowy, który oznacza, że substancja zawiera głównie THC. I podobnie jest zresztą w badaniu LSD. Jeżeli sprawdzimy, że substancja, że powiedzmy kartonik zawiera LSD, to statystycznie, co widać w badaniach laboratoryjnych, nie zdarza się, aby on zawierał coś innego, ponieważ to się po prostu nie opłaca ewidentnie, żeby nakładać drogą substancję, która już by miała działanie i do tego jeszcze tańszą, którą próbuje się oszukać. Podobnie tutaj jest.
Jeżeli jest bardzo dużo na ten temat analiz laboratoryjnych, głównie ze Szwajcarii, ale też innych krajów, z których na bieżąco to spływa też u nas na stronie, można wejść w zakładkę "alerty" i zobaczyć właśnie na świeżo, jakie są publikowane badania. I zawsze widać, że te, które zawierają syntetyczne kannabinoidy, susz, to wygląda na zdjęciu jakby był normalny susz konopny, ale głównym składnikiem, jeśli chodzi o masę jest CBD. No i tutaj problem polega na tym właśnie, że tak jak wspomniałem wcześniej, syntetyczne kannabinoidy są aktywne w bardzo niskich dawkach.
Dlatego metoda, aby je wykluczyć, polega na tym, że sprawdzamy, czy próbka zawiera głównie THC, ponieważ no właśnie statystycznie, jeżeli susz już miałby dużą ilość zawartość THC, to nie ma sprzedawca żadnego, żadnego motywu, aby jeszcze dodatkowo go nasączyć syntetykami, ponieważ i tak zawsze będzie na to chętny i tak będzie dał radę to sprzedać. Więc jeżeli test nam pokaże, że próbka zawiera głównie CBD, a wiemy, że ma, czy tak jest reklamowany, ma mieć mocne działanie odurzające, no to będzie jednoznacznie praktycznie wskazywać, że jest tam jakiś syntetyczny, syntetyczna domieszka.
No i tak jakby tutaj słowem takim szerszym wprowadzenia. Ale krótko to podsumowując, więc mamy testy jednorazowe. Niestety w tej chwili nie mam, ale może po prostu odeślę to na stronie internetowej, można zobaczyć w dobrej bardzo jakości na filmie z przybliżeniem, jak to, jak to działa, jak to wygląda. Mamy po prostu plastikową tubkę, do której, w której są dwie szklane ampułki. Ampułki przełamujemy, otwieramy, do środka wrzucamy tubki, małą ilość suszu, dosłownie szczyptę, to tak naprawdę zadziałałoby nawet, myślę, że mniej niż 5 miligramów.
Zwykle problemem jest, że za dużo klienci dodają, także tutaj się nie trzeba martwić, że nic się nie marzgnuje, tak. Dodajemy drobną ilość suszu czy innego, tak naprawdę to może być wszystko, może być ciasteczko, może być kawałek haszu, może być kropla olejku, drobną ilość produktu konopnego. Wylewamy do tej tubki z próbką zawartość obu ampułek, no i obserwujemy zmianę koloru. Ona następuje w ciągu kilkudziesięciu sekund.
Jeżeli pokaże nam, że jest granatowy, no to znaczy, że zawiera głównie THC i jest ogromne, ogromne prawdopodobieństwo, że tutaj nie ma żadnej niebezpiecznej, psychoaktywnej domieszki. Jeżeli pokaże nam kolor różowy, purpurowy, no to wtedy trzeba się mać na baczności, ponieważ próbka zawiera tylko śladowe ilości THC. Więc jest to taka metoda bardziej dedukcji, tak. Ten test stricte nie pokazuje jednoznacznie obecności syntetycznego kannabinoidu, ale właśnie tak to działa, jakby te testy, które my oferujemy, to są bardzo proste, tanie narzędzia.
W tej samej cenie co test jednorazowy można kupić też butelkę wielorazową, która starcza na kilkaset użyć, tak, bodajże przynajmniej 200 testów, z tego co pamiętam. Tak mi się wydaje. Chyba tam piszemy w opisie, że to jest 100, ale tak naprawdę jeżeli użyjemy odpowiednio, odpowiednio niewielkie próbki, tak, że ona nie wsiąknie cała, nie wsiąknie, tylko będzie pływał sobie dookoła tej drobnej ilości substancji, to starcza naprawdę bardzo długo. Także to nie są drogie rzeczy, są bardzo proste narzędzia.
No i to jest właśnie nasza rola tutaj, że żaden test nie będzie idealny, tak, to nie jest tak, że my chcemy komuś wkręcać, że jeżeli kupisz od nas prosto czynnik, to że on będzie tak samo dobry jak analiza w laboratorium. Nie, broń Boże, tylko że analiza w laboratorium kosztuje kilkaset złotych i nie dla każdego jest dostępna ze względów i prywatności i finansowych, a te narzędzia są opracowane we współpracy i z tymi laboratoriami w Szwajcarii, o których mówiłem, i na podstawie odczynników, które rekomenduje ONZ z służbą po prostu celnym czy policji do wstępnej analizy substancji.
I mając jakby tej wiedzę na temat tego, że są to sprawdzone receptury, to nie jest coś, co ja z kolegą wymyśliliśmy w garażu, tak, tylko używam dokładnie tych samych odczynników co policja, ale dodajemy instrukcję skonstruowaną właśnie z osobami używającymi w celach rekreacyjnych czy medycznych na myśli. Można właśnie wydedukować, że, no właśnie tak jak wspomniałem, jeżeli mamy wykryto, że jest głównie THC, to prawdopodobnie nie ma tam niebezpiecznej domieszki. Jeżeli jest głównie CBD, a ma to mieć mocne działanie, to może tam być niebezpieczna domieszka.
Mamy też taki test bardziej zaawansowany, on tam kosztuje już około 200 złotych, który może nam pokazać cały tak zwany chemotyp, tak, czyli wszystkie kannabinoidy, cały profil, taki odcisk palca tego produktu. I tam zobaczymy duża kropka, to będzie więcej więcej. Do tego jest odpowiednia miarka. Można sobie oszacować, ile mamy, czy 20, czy 10, czy 15 procent THC na przykład. No i zobaczyć, czy obok THC jest druga kropka, to by było CBD, czy jej nie ma.
Jeżeli zależy nam na tym, aby używać bardziej zbalansowanego profilu kannabinoidów, jeżeli mamy czy swoje rośliny, czy pozyskane skądś, czy nawet mieszankę, tak, jeżeli kupimy susz CBD i zmieszamy go z innym suszem, który zawiera głównie THC i chcemy zobaczyć, jaki jest profil tej mieszanki, tak, to też możemy to sprawdzić i zobaczyć, czy jest odpowiednia proporcja, która nas interesuje, czy nie. Te inne kannabinoidy też będą obecne. No, ale właśnie te syntetyczne, z tego, co sprawdzaliśmy, one potrafią być nawet 10 razy mocniejsze, także bardzo, bardzo ciężko
00:46:00 Zaawansowany test kannabinoidów i chemotyp produktu
Jerzy Afanasjew: jest zidentyfikować się w takie stricte pozytywne identyfikacje, ale możemy jakby rzetelnie wydedukować, czy jest duża szansa, że ich tam nie będzie. Czyli tak dla pewności, czyli na podstawie testów, które macie u siebie na stronie, można sprawdzić poziom THC lub poziom CBD, tak? Tak jest. Oraz też na przykład CBC, CBG i też tych drugorzędnych kannabinoidów.
I też mamy oprócz tego zaawansowanego zestawu do pomiaru procentowego stężenia, też mamy takie szkieletesty, jednorazowe, wielorazowe, cena około 30 złotych, które pozwalają sprawdzić, czy ta próbka zawiera jakąś domieszkę, czy składa się głównie z THC i wtedy duża szansa, że prawdopodobnie nie zawiera żadnej domieszki. Okej, bo pytam w kontekście tego, że wielu pacjentów ma problem z doborem stężenia THC do CBD i nie zawsze jest to, te próby, które robią, nie zawsze są, nie zawsze można dobrze określić, jakie jest stężenie, prawda? Jakie są proporcje CBD do THC?
Bo jeżeli kupimy sobie na przykład marihuanę medyczną w aptece, to mamy pewność, jakie stężenie THC jest, prawda? Ale nie dla wszystkich to stężenie jest akurat komfortowe i bardzo wielu pacjentów do tego suszu musi dodawać na przykład inny CBD. Jeżeli nie mamy pewności, jakie jest stężenie tego poziomu CBD w tym suszu, no to takim testem jesteśmy w stanie to zrobić, wykonać takie badania. Tak jest, jak najbardziej. To będzie test, który się nazywa "Protest na kannabinoidę", to jest nazwa produktu.
On jest troszkę droższy, z tym, że za te około 200 złotych możemy wykonać do 20 testów, podczas gdy około 200 złotych to by była promocyjna cena w laboratorium na jeden test. Tak, tak, tak. Jest to kilkadziesiąt razy tańsze i jest to, wymaga to tak około 30-35 minut pracy, trochę trzeba się skupić, zobaczyć filmik, zobaczyć instrukcję.
Natomiast myślę, że warto i my też słyniemy z dobrej obsługi klienta, także jeżeli jest jakakolwiek trudność, jakikolwiek problem, to jesteśmy bardziej niż chętni, aby wszystko pomóc, doradzić i pomóc też zinterpretować wyniki, tłumaczyć jakieś ewentualnie wątpliwości. Też zawsze jesteśmy chętni na kontakt, no nawet ostatnio na przykład pisał do mnie klient z Hiszpanii akurat z Prawda o Służb, który miał mieć powyżej 20 proc.
THC i kurczę skubany faktycznie okazało się, że wyszło ponad skalę, bo tutaj mamy tą podstawową skalę miarki do 20 proc., to oczywiście jeżeli będzie troszkę większe, no to wiemy, że to stężenie jest większe. Można to odpowiednio przygotować tak, aby też wykorzystać do ekstraktu, które mają kilkadziesiąt czy tam powyżej 80 proc., troszeczkę będzie wtedy większy margines błędu, ale wszystko można przygotować. Tutaj klient miał problem, ponieważ bardzo, jakoś bardzo się ta próbka kruszyła.
Taki może nietypowy kłopot i miał kłopot jak nałożyć próbkę, ale żeśmy wspólnie doszli do nowej metody, tak że może na przykład tutaj w tym wypadku nie pionowo, ale też dobrze narzędzie kapilarne zanurzyć w próbce, także jakkolwiek, gdyby nie była jakaś jakaś kłopot czy trudność, no to nie dość, że chętnie pomożemy, to jesteśmy naprawdę żywo zainteresowani, ponieważ każdy kontakt z klientem jest dla nas okazją, żeby oczywiście pomóc, ale też, żeby usprawnić te materiały, żeby wszystko było lepsze.
Na przykład też ostatnio odkryliśmy, bo taki podobny test można kupić jeszcze w jednej firmie w Europie, która z naszej konkurencji, która sprzedaje, on jest dużo droższy. To jest główny powód, dla którego żeśmy zrobili swój. Zaznaczę dokładnie tak samo, tylko że tamten test konkurencji opiera się w każdym zestawie, dają do tego jeszcze taki chemiczny barwnik. Problem z tym barwnikiem jest taki, że on ma opisane w swojej karcie charakterystyki, że może powodować raka, więc to tak nie jest do końca coś, co byśmy chcieli dawać każdemu, kto to kupuje.
W związku z czym u nas jest troszeczkę inna metoda. Też ten barwnik jest dostępny dla chętnych, jeżeli jest się świadomym i odpowiednio zastosuje, to nie wymaga szczególnie dużego protokołu bezpieczeństwa, ale po prostu dobrze, żeby była jakakolwiek świadomość i informacja. W każdym razie u nas jest do tego taka latarka ze światłem UVC, która pozwala zobaczyć wyniki, a do czego zmierzam, niedawno jeszcze odkryłem, że ze względu na właściwości THC można w ogóle nie używać ani tej latarki, ani specjalnego barwnika, może mieć jakieś ewentualnie ryzyko dla człowieka.
Tylko jeżeli wystawimy już test wykonany, ale z jeszcze niewidocznymi wynikami, to taka trochę dłuższa procedura, ale jeżeli tę naszą płytkę testową z wywołaną, przygotowaną próbką wystawimy na słońce, czy np. nawet pod mocną żarówkę, to THC się pokaże w ciągu 20 minut. Zdaje mi się, że się utlenia, więc można zupełnie bez żadnego, żadnego ryzyka zobaczyć, jeśli chodzi konkretnie o THC, jakie jest jego stężenie. Więc to jest już takie troszeczkę bardziej złożone niż, oczywiście każdy by chciał, żeby to najchętniej było, wrzucasz i od razu, nie wiem, zielony mało, czerwony dużo.
Niestety tak jest troszeczkę łatwiej z proszkami, gdzie nie mamy złożonej substancji, a tutaj mamy produkt roślinny, który ma wiele składników i zwłaszcza substancja aktywna jest jego niewielką częścią masy, więc jest to troszkę bardziej złożone, ale na takie domowe laboratorium to są naprawdę nieduże pieniądze, bardzo znikome ryzyko, no i my się cieszymy, jeżeli możemy pomóc, wyjaśnić, doradzić i wprowadzić kolejną osobę w świat świadomego podejścia do substancji, które konsumujemy.
Możliwości testowania akurat suszu kupionego na wolnym rynku jest o tyle ważne, że wielu klientów i pacjentów, których nie stać po prostu na kupowanie w aptece marihuany medycznej, musi po prostu taką marihuanę kupować u dealerów i niestety przy zakupie większej ilości, w przypadkach poważnych schorzeń onkologicznych np., gdzie tego suszu jest stosunkowo dużo, za potrzebowanie, istnieje ogromne ryzyko wydania sporych środków finansowych i przy tym wszystkim zerowa gwarancja praktycznie rzecz biorąc tego, co kupujemy, więc to jest dobre rozwiązanie dla tych, którzy muszą kupić na ulicy u dealera, bo ich nie stać po prostu na marihuanę medyczną, która póki co nie jest refundowana i najprawdopodobniej nigdy nie będzie w naszym kraju, no chyba, że się zmieni ustawa.
00:53:40 Geneza Protestkit i misja redukcji szkód
Jerzy Afanasjew: Jak w ogóle powstał pomysł na Protest Kit? Skąd ten pomysł, jaki jest i jakie są pomysły w ogóle na przyszłość? Tak, no nasz obecny sklep Protest Kit EU narodził się parę lat wcześniej jeszcze, kiedy byliśmy, znaczy pomysł na niego tak narodził się parę lat wcześniej, kiedy jeszcze pracowałem z moim wspólnikiem w Społecznej Inicjatywie Narkopolityki, czyli takiej organizacji pozarządowej, gdzie żeśmy właśnie zajmowali się edukacją i też zajmowali się testowaniem.
Generalnie to jest troszeczkę tak, jak nawet jest w oficjalnych raportach Unii Europejskiej obecnie na temat testowania substancji określane, to znaczy testowanie ma różne zalety i w takiej skali, powiedzmy, państwa szeroko zakrojonej jest to bardzo tania metoda. Jeżeli jest to jakoś tak jak w Holandii, tak, państwowa laboratoria, to w Holandii jest to bardzo tania metoda, aby wcześniej wykryć niebezpieczne substancje na rynku i też móc w rzetelny sposób zlokalizować może w jakim u nas obszarze.
Też mieliśmy w Polsce pilotażowy projekt takich badań laboratoryjnych i byłem na spotkaniu w Komendzie Głównej Policji i pamiętam, jak rozmawialiśmy o tym, że jakby oczywiście policji można wiele zarzucić, zresztą też pierwszy jestem, żeby się czekać statystyk, bo niestety od kilku lat np. mówi się, że coraz mniej osób, że coraz więcej spraw za posiadanie jest umarzane. Ale jak ostatnio sprawdzałem, to ogólnie liczba zatrzymań rośnie dokładnie w takim samym tempie, jak liczba tych umorzonych, także statystyki się muszą zgadzać i sobie wyrabiają normę w sposób, jaki wyrabiają.
No ale na takim wyższym poziomie, gdzie można porozmawiać, jaka jest koncepcja ogólnie walki z narkotykami, to powiedzmy też nie jest to skuteczne podejście kontrolowania tego problemu. No ale jakby intencja, żeby pozbyć się niebezpiecznych substancji z rynku nie jest większa. I policja też narzeka na to, że jak oni coś znajdą, to niekoniecznie to jest substancja, która w ogóle trafi na rynek i chcieliby walczyć z tym, co jest faktycznie problemem, a nie z tym, co akurat znaleźli gdzieś przypadkowo na magazynie i właśnie jest to przypadkowe.
Ale pomijając taką większą skalę testowania, to właśnie w raportach unijnych mówi się już ostatnio o tym, co właśnie widzieliśmy tak na oczy tutaj pracując na imprezach, edukując w Polsce, że testowanie substancji to jest bardzo dobre narzędzie, aby nawiązać kontakt z osobami, które nigdy w innym wypadku nie byłyby zainteresowane no właśnie kontaktem z edukatorem. Nie podeszłyby do stoiska takiego pomocowego, edukacyjnego, jakoś nie można by ewentualnie nawet spróbować im pomóc, więc powiedzieliśmy, że jest na to dużo potrzeba.
Oczywiście w pierwszej chwili każdy myśli, że no jak to przecież mam tą tabletkę, czy ten kwiatek, czy tam ten proszek od mojego super kolegi. No ale to jest taka kula śniegowa i świadomość rośnie i jest duży problem. I tak jak mówiłem, że i w coffee shopach można kupić zanieczyszczoną syntetykami marihuanę. I jeśli chodzi o proszki, no to np. amfetamina w Polsce ma odpowiednio około 10 proc. czystości. Czym jest pozostałe 90 proc. to lepiej się nie zastanawiać, bo jeżeli to będzie kofeina i kreatyna, to dobrze. Ale ta tablica Mendelejewa jest znacznie szersza.
Więc jakby potrzeba jest i my się tym zainteresowaliśmy. Okazało się, że produkują to tylko jakieś firmy zachodnie, gdzie kosztuje to bardzo dużo pieniędzy. No i żeśmy zaczęli to robić. Najpierw jako organizacja podarządowa wspomniana, a później teraz jako protest kit EU. Działamy na szerszą skalę przez internet dla każdego ktoś zainteresowany w Polsce, na świecie, ale też wspieramy różne organizacje podarządowe, nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach. I tutaj mamy partnerów właściwie wszędzie. I w Ameryce Południowej, i w Skandynawii. Teraz będziemy na Islandię wysyłać nasze produkty.
Także wszędzie gdzie są, a wiemy, że są wszędzie, pewnie i na Antarktydzie by się znaleźli użytkownicy substancji psa aktywnych. Jakichś kontrolowanych. Tam zwłaszcza chyba. Mało słońca, smutno przez pół roku. Dokładnie. Także potrzeba jest i staramy się właśnie dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców i to jest dopiero początek tej przygody. Przecież w Polsce, jak ono opie próbowało, szacuje się, że przynajmniej około 2 miliony osób. Także myślę, że od każdego z nas zależy czy to pomożemy tą świadomość szerzyć.
Informacje o ryzykach, o tym żeby właśnie zrobić zawsze test alergiczny, żeby sprawdzić tą substancję, jeżeli można to testami, żeby nie używać więcej niż tej najmniejszej ilości niezbędnej do osiągnięcia efektów, nie przesadzać. I pamiętać o takich podstawowych zasadach redukcji szkód, tak to się mówi. Także taka jest idea właśnie redukcji szkód i staramy się to realizować najlepiej jak się da. Ja jestem przekonany, że to co robicie jest bardzo spójne z całym takim świadomym podejściem do konopi.
I szczerze wierzę, że miejsce jako organizacja edukacyjna i jako struktura zajmuje się i bezpieczeństwem samych użytkowników marihuany jest niezmiernie ważna na rynku tak, żebyśmy nie powielali błędów, które pojawiały się np. przy dopalaczach, prawda. Żeby uniknąć tych smutnych konsekwencji, które dotknęły wiele osób. Także jestem przekonany o tym, że to co robicie to jest świetny pomysł i ważny element tutaj w naszym, w naszym środowisku związanym z edukowaniem społeczeństwa w ramach użytkowania czy marihuany medycznej, czy też samych konopi.
Powiedz mi jeszcze tak, jeżeli jesteś zainteresowany
01:00:12 Legalizacja marihuany jako narzędzie kontroli ryzyka
Jerzy Afanasjew: odpowiedzią na te pytania, czy jesteś za legalizacją marihuany rekreacyjnej? To jest prosta sprawa i to nie dlatego, że jestem fanem takiej czy innej substancji, tylko najlepszą metodą kontrolowania i faktycznie przeciwdziałania negatywnym skutkom substancji psoaktywnych. Przede wszystkim tych, które są bardzo popularne i na które zakazy nie działają typu właśnie marihuana, konopie, no jest ich legalizacja. Dopiero wtedy pozbędziemy się mafii, pozbędziemy się problemów z zanieczyszczeniami, o których mówiliśmy i wesprzemy budżet państwa.
Faktycznie będziemy płacić nie na taką czy inną zorganizowaną grupę przestępczą czy w najlepszym razie sąsiada czy kolegę, tylko pomożemy budować szkoły, przedszkola, szpitale. Nie ma powodu, żeby tego nie robić. Znaczy no powód jest, dlaczego jest nielegalna. To dzieli rządź, jest to polityka. Łatwo straszyć z ambony czy innej mównicy i pozować na twardziela, mówić o zakazach, a trochę ciężej wytłumaczyć, że jeżeli na coś zezwolimy, to może będzie tego mniej. No ale też można o tym pomyśleć trochę z innej strony. Jakby to jest definicja szaleństwa, tak?
Próbować cały czas tego samego liczyć na inne efekty. Ile lat trwa wojna z narkotykami? Jakie osiągnęła skutki? Tylko coraz więcej osób używa konopi. Ewidentnie trzeba spróbować czegoś innego i badania to potwierdzają, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie teraz jest prowadzona legalizacja. W Kanadzie wygląda to, że to działa, tak? Pomaga się ograniczyć dostęp tych grup narażonych nastolatków i też właśnie podcina macki mafii i wspiera się jakoś budżet państwa. Tutaj legalizacja to jest to jest same dobre strony i wcale nie dlatego, żeby tej marihuany było więcej.
Właśnie wręcz przeciwnie, jak będziemy wiedzieć, też osobiście np. byłem parę miesięcy w Hiszpanii, gdzie podoba mi się taki motyw, gdzie tam są kluby konopne. To też nie jest idealne rozwiązanie, ale te kluby konopne, w przeciwieństwie do sklepów, takich amerykańskich, nie mają szyldów, nie jest napisane "uwaga, zioło tutaj". To jest drzwi bez żadnego oznaczenia. Musisz wiedzieć, gdzie zapukać. Musisz tam być członkiem, żeby coś kupić. Ale jeżeli chcesz kupić konopie, nie ma żadnego problemu.
Przyjdziesz, załatwisz sobie tę kartę członkowską, podajesz 50 złotych czy coś i zresztą dostaniesz te 50 złotych po witalnym dżointzie gratis, tak? Zarejestrujesz się. Ale może to być... Można przychodzić ze swoim małym dzieckiem obok i żadne wyziewy nie będą tutaj atakować. Osobiście mi się podoba zapach konopi, tak? Tutaj nie uważam, że powinien być wszędzie, wszędzie, zwłaszcza na mieście, wyczuwalny. Tak samo jak nie podoba mi się palenie papierosów na przystankach autobusowych czy reklama alkoholu. Nawet takie zakamuflowane, jak teraz mamy.
Myślę, że legalizacja bez takiej mocnej komercjalizacji to jest ciekawe rozwiązanie. Także różne są modele i na pewno warto to rozważyć, już nie mówiąc o uprawach domowych, prawda? To jest najważniejsze dla pacjentów i konsumentów. Dokładnie, żeby wiedzieli, czego użytkują, prawda? Tak naprawdę i mieli pewność, że to, co im wyrosło u nich w ogródku albo na balkonie, albo na oknie, albo gdziekolwiek tam sobie posadzą, że to ich nie pozabija, prawda? Tak jest. I żeby nie przepłacali, bo o ile kosztuje krzaczek, a o ile kosztuje ich gotowy produkt, to jest abstrakcja.
To jest w ogóle temat na zupełnie inny odcinek, bo byśmy się tutaj nie zmieścili
01:04:16 Czy gość jest użytkownikiem — życie bez używek
Jerzy Afanasjew: absolutnie. Czyli kolejne pytanie: czy jesteś użytkownikiem? Jest pytaniem retorycznym, prawda? No, może cię zaskoczę, bo nie chcę tutaj za bardzo osobiście się wypowiadać, ale powiem tak: po pierwsze, to, o czym rozmawiali, ja się tutaj nie odwoływałem do moich osobistych preferencji, moich osobistych doświadczeń czy gustów, jakby staram się opierać wiedzę i zarówno w tym, jakie testy produkujemy, i w tym, co wiem, co mówię na temat tych substancji z badań naukowych, tak?
I to takich, które są publikacji naukowych i z badań laboratoryjnych, jakby składu substancji, także jeśli mówię, właśnie wypowiadam się w taki, powiedzmy, bardziej ekspercki sposób, to nie odwołuję się do moich doświadczeń.
Nie będę unikwał twojego pytania, ponieważ akurat tak się składa, że obecnie nie używam żadnych substancji psychoaktywnych i jestem bardzo szczęśliwy, bardzo szczęśliwym wyznawcą zdrowego trybu życia, to znaczy sport, dieta roślinna, żadnych używek i w życiu nie byłem szczęśliwszy, silniejszy, nie czułem się lepiej, także nie będę tutaj nikogo ewangelizować, ale jak przyjdzie w życiu taki moment, że myślisz sobie, że w sumie nie chce mi się skręcać kolejnego jointa, to to jest całkiem fajny moment i polecam to uczucie.
Fantastycznie, to jest też bardzo, bardzo ważny aspekt, bo nie wszyscy mają świadomość, ale konopie w takim ujęciu rekreacyjnym to jest substytut czegoś. Czegoś nam brakuje, mamy jakiś deficyt. I próbujemy sobie ten deficyt wypełnić tą marihuaną, co nie zawsze jest dobrym pomysłem, prawda? Może działać dobrze na krótką metę, ale w dłuższym okresie czasu, w takiej większej perspektywie, to nie jest dobre rozwiązanie. Nie da się ukryć. I tutaj nie będziemy, ani ja, ani ty, nie demonizujemy konopi. Myślę, że mają różne funkcje i też mi osobiście, na przykład, pomogły mi pokochać sport.
Kiedyś dla mnie sport był w ogóle nieprzyjemny. Najpierw lubiłem sobie zapalić, żeby pójść na rower, a teraz chodzę na rower i nie lubię już sobie zapalić i sprawia mi to mega frajdę. Także nie mówię, że dla każdego to będzie tak samo. Nie mówię, że to jest koniecznie coś złego, ale każdy ma swoją jakąś inną przygodę z substancjami. Najlepiej, żeby było dokładnie tak, jak mówisz, żeby mieć świadomość, jeżeli może zaczynamy tego nadużywać i starać się przynajmniej nie rozkręcać, a korzystać. Po prostu życie jest piękne. Korzystać z życia i doceniać się takim, jakim jest.
Ale to taka moja prywata. Bardzo cenna informacja od człowieka z branży, że pracując z substancjami psychoaktywnymi, nie jesteśmy skazani na użytkowanie ich. Nawet chyba wręcz przeciwnie, wiesz, im dłużej pracuję w branży, tym bardziej one są dla mnie nieatrakcyjne, bo tutaj dużo, dużo po prostu sytuacji. Też w tym kontekście pomocowym zaobserwowałem, które trochę otwierają oczy. Ale to nie jest tak, że ktoś coś przeczyta, zobaczy, obejrzy filmik taki czy inny i coś zmieni, to jednak po prostu trzeba jakoś dojrzeć. I też jakby to dojrzeć, to jest takie może niefortunne sformułowanie.
Jakby nie mam problemu, np. jak mówiłem, profesor Vetulani, fantastyczny naukowiec, genialny człowiek i ewidentnie jakoś tam tych konopi używał, ponieważ był wielkim entuzjastą. Więc to nie jest tak, że koniecznie im jesteś starszy, tym będziesz bardziej trzeźwy, to nie o to chodzi. Ale no, tak jak wspomniałeś, jeżeli czegoś nam brakuje emocjonalnie, być może, to dobrze mieć tego świadomość i niekoniecznie do końca życia próbować zakleić to tymi substancjami takimi czy innymi. Czy konopiami, czy alkoholem, czy nikotyną, czy jakimiś innymi substancjami bardziej, bardziej uzależniającymi.
No dobra, słuchaj, dzięki stokrotne za rozmowę. Więcej pytań nie mam. Jeszcze raz dziękuję bardzo za twój czas i za bardzo cenne informacje. Dzięki za rozmowę. Cześć, miłego wieczoru. I dojechaliśmy do końca odcinka. Dziękuję za twój czas.
01:09:00 Kod rabatowy dla słuchaczy i zakończenie
Jerzy Afanasjew: Specjalnie dla słuchaczy tego podcastu na stronie protestkit.fm. uruchomiony został kod rabatowy. Na hasło Rozmowy Konopne otrzymasz 10% rabatu na zakup narkotestów. Oczywiście wszystkie linki znajdziesz w opisie. Zachęcam Cię do subskrybowania tego kanału i pozostawienia opinii. Zamiast za to dowiesz się od razu o nowym odcinku. Również opinie, komentarze są mile widziane. Pozdrawiam ciepło. Tomasz Ołubczyński, terapeuta konopny z podcastu Rozmowy Konopne. Rabinoidy będą z nami.