PODCAST · CBD · ODC. 023
● CBD THC Uprawa

Konopie okiem plantatora - Dariusz Młynarczyk

Dariusz Młynarczyk to osoba łącząca w sobie role plantatora, przetwórcy i dyplomowanego terapeuty konopnego. Jego pasja i zaangażowanie znajdują odbicie w działalności prowadzonej w Kryształowicach pod Ślężą, gdzie jest właścicielem własnego gospodarstwa rolno-zielarskiego oraz jednej z pierwszych w Polsce plantacji…

1:01:07 26 maja 2023 Dariusz Młynarczyk
● Odtwarzacze
SPREAKER EP 023
00:001:01:07
● 00 — Streszczenie

O czym jest ten odcinek.

W odcinku 023 gościem Tomasza Ołubczyńskiego jest Dariusz Młynarczyk — plantator z okolic Sobótki pod Wrocławiem, który po latach pracy w marketingu, handlu i zarządzaniu firmami porzucił miasto, kupił ziemię i poświęcił się uprawie konopi siewnych. Rozmowa jest praktycznym, czasem gorzkim spojrzeniem na polską plantację konopi z perspektywy człowieka, który ma za sobą siedem lat na ziemi i pięć sezonów uprawy.

Dariusz opowiada, jak wyglądał jego start z odmianą Finola, pierwsze zbiory wykonywane ręcznie z pomocą osiemdziesięciu wolontariuszy, oczyszczanie gleby gorczycą białą po latach intensywnej chemii i budowanie zaplecza przetwórczego. Tłumaczy, dlaczego prowadzi uprawę totalnie ekologicznie — z kalendarzem biodynamicznym, fazami księżyca i bez nawozów syntetycznych — oraz dlaczego stara się odradzać uprawę konopi tym, którzy podchodzą do niej wyłącznie biznesowo. Druga część rozmowy dotyczy realiów rynku: limitu 0,3% THC w Polsce wobec 1% w pozostałej Europie, narkofobii urzędników, dominacji tanich olejków z izolatu na Allegro, polityki Sanepidu i GIF-u, a także osobistego doświadczenia psychozy po medycznym suszu indoorowym 20% THC. Pojawia się też wątek terapeutyczny — Dariusz ukończył kurs terapeuty konopnego, by móc rozmawiać z lekarzami pacjentów onkologicznych ich językiem.

● 01 — Czego się dowiesz

5 rzeczy z tej rozmowy.

  1. 01Dariusz Młynarczyk to osoba łącząca w sobie role plantatora, przetwórcy i dyplomowanego terapeuty konopnego.
  2. 02Jego pasja i zaangażowanie znajdują odbicie w działalności prowadzonej w Kryształowicach pod Ślężą, gdzie jest właścicielem własnego gospodarstwa rolno-zielarskiego oraz jednej z pierwszych w Polsce plantacji konopi na cele spożywcze i terapeutyczne.
  3. 03Dariusz nie tylko doskonale zna procesy uprawy konopi, ale również wykorzystuje szamańską wiedzę o naturze, energiach i zdrowiu w swojej pracy.
  4. 04Jego gospodarstwo kieruje się zasadami kalendarza biodynamicznego, a zbiory są dokonywane w pełnię księżyca, aby zachować maksymalną jakość i energię roślin.
  5. 05Niezależnie od tego, czy chodzi o uprawę czy przetwórstwo, Dariusz zawsze dba o utrzymanie pozytywnych wibracji i jakości produktów.
● 02 — Najważniejsze wątki

Rozdziały odcinka.

00:00:00 Wstęp i przedstawienie gościa
00:01:55 Z miasta na wieś — droga do konopi
00:06:30 Spotkanie z Lesławem Lechem i Finola
00:11:25 Realia plantacji — koszty, sprzęt, brak chętnych do usług
00:14:25 Szamanizm, kalendarz biodynamiczny, totalna ekologia
00:18:30 Pierwszy zbiór ręczny i 80 wolontariuszy
00:24:10 Po co plantatorowi tytuł terapeuty konopnego
00:26:35 Sarny, ogrodzenie i czubki konopi w fazie wzrostu
00:35:00 Co przeszkadza plantatorowi — bariery prawne i urzędnicy
00:43:20 Limit 0,3% THC i wykluczenie polskich plantatorów z Europy
00:46:30 Psychoza po medycznym suszu 20% THC i znaczenie terpenów
00:48:45 Sprzedaż, izolat na Allegro, Sanepid i GIF
00:53:50 Full spectrum vs broad spectrum — łańcuch synergii
00:57:30 Polski rynek wobec legalizacji w Niemczech
00:59:10 Gdzie znaleźć Dariusza i Plantację Konopi
● 03 — Najczęstsze pytania

Pytania, które zadajecie.

Pytania z komentarzy, newslettera i wyszukiwarki. Odpowiedzi pochodzą z rozmowy, po redakcji językowej.

Q1 Czy uprawa konopi w Polsce to opłacalny biznes?

Według Dariusza — nie, przynajmniej nie dla osoby zaczynającej bez zaplecza. Brakuje w Polsce przetwórstwa, więc rolnik z hektarem czy trzema zostaje sam z plonem, który łatwo pleśnieje i którego nikt nie chce kupić. Plantacja wymaga ciągłych inwestycji w sprzęt, suszarnię, ogrodzenia (sarny potrafią ściąć czubki w fazie wzrostu), a sezon zbioru ręcznego z hektara to tygodnie pracy. Zarobić można szybciej na innym rzemiośle — np. krycie dachów.

Q2 Jak przygotować pole po konwencjonalnym rolnictwie pod ekologiczną uprawę konopi?

Dariusz przez dwa pierwsze lata po zakupie pola, na którym uprawiano kukurydzę, rzepak i ziemniaki z kilkunastoma opryskami rocznie i glifosatem, wysiewał gorczycę białą. Jej korzenie penetrują glebę nawet do 15 metrów, wiążą pozostałości pestycydów i zmieniają strukturę ziemi. Po przyoraniu i badaniach gleba okazała się czysta — dopiero wtedy można było wejść z konopią w reżimie ekologicznym.

Q3 Czemu odmiana Finola jest dobra na start?

Rośnie nisko, do około 1,80 m, więc można ją zbierać zwykłym kombajnem typu Bizon, nie zapala się jak rośliny czterometrowe. Daje obfity plon — do dwóch ton z hektara — i nie wymaga oprysków ani intensywnego nawożenia. Dariusz miał całe pole Finoli w pierwszym sezonie i traktuje ją jako referencyjną odmianę dla początkujących plantatorów, mimo że obecnie wycofano dla niej dopłaty (co uznaje za lobbystyczny przekręt).

Q4 Dlaczego polski limit 0,3% THC jest problemem dla plantatorów?

Większość Europy pracuje na limicie 1% (Włochy oficjalnie 0,6%, ale tolerowane są wyższe wartości), co daje dostęp do około 300 zarejestrowanych odmian. Polski limit 0,3% — podniesiony niedawno z 0,2% — pozostawia plantatorom tylko około 60 odmian. Wiele wartościowych genetyk z wysokim CBD lub CBG odpada, bo naturalnie zawierają nieco więcej THC. Przy tym 1% THC w polu i tak nie pozwala się odurzyć — to nie jest realne ryzyko, tylko bariera konkurencyjna.

Q5 Po co plantator robi kurs terapeuty konopnego?

Dariusz opowiada, że bezpośrednim impulsem była sytuacja, w której pacjentka onkologiczna poprosiła swojego lekarza o konsultację telefoniczną z plantatorem — lekarz odmówił rozmowy 'z rolnikiem'. Tytuł terapeuty (kurs naturoterapii z państwowym egzaminem) miał otworzyć tę furtkę: nauczyć mówienia językiem lekarzy i farmaceutów oraz dać legitymację, która ułatwia występowanie na imprezach medycznych. Nie chodziło o doradztwo komercyjne, tylko o realną komunikację z opieką medyczną pacjentów.

Brakuje pytania? Zaproponuj → SCHEMA: FAQPAGE
● 04 — Transkrypcja

Pełna transkrypcja.

Pełna transkrypcja po redakcji językowej

00:00:00 Wstęp i przedstawienie gościa

Tomasz Ołubczyński: I ja robię na przykład totalną ekologię na wszystkich poziomach. Bieramy ręcznie i dbamy o kalendarz biodynamiczny zgodnie z fazami słońca, z fazami księżyca. Witam Cię w kolejnym odcinku podcastu Rozmowy Konopne, w którym poruszam medyczne zastosowanie konopi. Moimi gośćmi są lekarze, pacjenci oraz eksperci zajmujący się tą niezwykłą rośliną. Ja nazywam się Tomasz Ołubczyński i jestem dyplomowanym terapeutą konopnym. Jeżeli publikowane przeze mnie treści są dla Ciebie atrakcyjne, zasubskrybuj, udostępnij lub napisz komentarz. A teraz zaczynamy.

Dzisiejszym gościem jest człowiek, który porzucił dotychczasowe miejskie życie oraz prowadzenie dochodowej działalności, aby rozpocząć nową przygodę jako plantator. Porozmawiamy o wyzwaniach, z jakimi się zmierzył, transformacji, a także o nowym spojrzeniu na konopię. Nie tylko zgłębimy temat uprawy. Również dotkniemy aspektów osobistych zmian, odkrywania pasji i dążenia do harmonii z naturą. Naszym dzisiejszym gościem jest Dariusz Młynarczyk. Dzień dobry Darku. Dzień dobry. Określasz się jako szaman, uzdrowiciel, choć z wykształcenia jesteś mechanizatorem rolnictwa, pedagogiem i PR-owcem.

Pracowałeś również jako dziennikarz, promotor i marketingowiec. Powiedz, co Cię skłoniło do zajęcia się uprawą konopi. Co mnie skłoniło? Moja droga zawodowa to trochę jest odzwierciedlenie takiej drogi życiowej, która ma bardzo przeróżne oblicza i krąży sobie po różnych tematach. Moja przeszłość jest taka rzeczywiście, że ja skończyłem technikum mechanizacji rolnictwa, bo trzeba było w tamtych czasach, jestem rocznik 6-9, więc to jest naprawdę, jeszcze za komuny zaczynałem cokolwiek myśleć o życiu, więc wtedy trzeba było jakąś szkołę.

Wybrać technikum mechanizacji rolnictwa w Wolborzu, bo ja mieszkałem w Piotrkowie, było bardzo fajną szkołą, ogarniętą, tam fajni też kolesie, dofinansowana szkoła.

00:01:55 Z miasta na wieś — droga do konopi

Dariusz Młynarczyk: Wtedy się patrzyło trochę na takie rzeczy. No i tak jakby wydawało się, że w rolnictwie będzie jakaś praca, aczkolwiek ja jeszcze, sorry, ale w czasach technikum, ja byłem punkiem, to ja nie myślałem o tym, co ja będę zawodowo robił raczej, raczej nie, no nie, nie myślałem. I to technikum bardzo się w pewnym momencie przydało. No w międzyczasie jednak postawiłem na miasto, na komputery, na reklamę, na marketing, na handel.

Wydawało mi się, że tam są duże pieniądze i w ogóle super życie i w ogóle to jest przyszłość, ale jednak no tak jakby te wszystkie zawodowe ścieżki gdzieś w 2015 już można powiedzieć na takim szczycie, bo i wysokie stanowiska gdzieś w zarządzaniu firmami i duże dochody. No i tak jakby te wszystkie zawodowe ścieżki gdzieś w 2015 już można powiedzieć na takim szczycie, bo i wysokie stanowiska gdzieś w zarządzaniu firmami i duże dochody.

firmami i duże dochody, ale jednak zdrowie zupełnie siadło i lekarze powiedzieli, że albo zmienię sposób życia, czy styl życia może troszeczkę i będę się czuł lepiej, albo siedzenie za biurkiem, obrastanie w tłuszczyk i liczenie hajsu na żeby wydać to później na, nie wiem, na wakacje czy na drogie perfumy, to nie jest dobra droga na dalsze życie. No i wtedy się zrobiła taka trochę rewolucja i zacząłem myśleć inaczej i o zdrowiu, i o środowisku, i o takich różnych rzeczach.

No i tak naturalnie gdzieś tam poszło w kierunku zakupu ziemi po jakimś tam roku czy dwóch, ale w ogóle to jakby temat konopi pojawił się jako uprawy, pojawił się później jeszcze. Najpierw kupiłem pole i chciałem po prostu coś uprawiać, żeby być blisko ziemi, żeby zanurzać dłonie w ziemi, żeby po prostu zmieniła mi się chemia organizmu, żebym zaczął inaczej żyć, żeby więcej słońca, po prostu więcej ruchu. No i żeby przeżyć generalnie, żeby to zdrowie się naprawiło.

No i to zdrowie rzeczywiście się naprawiało od samego przebywania po prostu, bo ja zrobiłem bardzo trudną rzecz czasem się wydaje, ale jestem też przykładem, że da się. Bo zostawiłem miasto, zupełnie zostawiłem miasto, sprzedałem wszystko, co tam było i firmę i zostawiłem pracę, bo jeszcze miałem pracę na stanowisku w innej firmie, nie mojej.

I miałem portale internetowe i też je sprzedałem i mieszkania na wynajem też je sprzedałem, więc tak jakby w pewnym momencie to jest istotne, bo tak mi się wydaje przynajmniej wczoraj na przykład też byli u mnie ludzie, porozmawiać, czy warto zakładać plantację i uprawiać, czy to się opłaca. Więc ten wątek, żeby mieć grube zabezpieczenie finansowe startując do konopi, do jakiejkolwiek uprawy mi się wydaje, to jest istotne. No ale sam pomysł, dlaczego konopię, to jest tak jakby dwie ścieżki mnie do tego doprowadziły.

Jedna to zdrowotna, bo miałem jak 33 lata, miałem taki wypadek, spadłem z wysokości, mi piszczało w głowie. No można powiedzieć, że się gdzieś otarłem o jakieś lekkie szaleństwo, bo jak komuś piszczy w głowie, to po prostu chodzi się po lekarzach i szuka się jakiejś pomocy, a jak ci tam szósty lekarz mówi z tytułem profesora, że nie wiedzą, co i nie mogą znaleźć i że tam być może był jakiś obrzęk i coś tam piszczy po tym obrzęku, bo się zatkało, no to to jest kwestia głowy, to nie otworzymy tej głowy, żeby zajrzeć tam do środka.

No i ja zauważyłem, że, no bo trochę podróżowałem, zauważyłem, że po każdej podróży w Holandii, w Amsterdamie po dwie dniach u znajomych, co wiadomo, że obowiązkowy punkt programu idziemy do Kofika i próbujemy to, próbujemy tam to, więc tam takie fajne haszycze próbowaliśmy i zawsze mi się po tej Holandii robiło lepiej z tą głową, nie piszcząc, piszczało, no i później później, później dopiero się kapnąłem, że to nie chodzi o to, że mam różnicę zamieszkania, że mieszkam w górach na przykład,

00:06:30 Spotkanie z Lesławem Lechem i Finola

Dariusz Młynarczyk: a tam Holandia jest poniżej poziomu morza, tylko chodziło o to, że tam jaram jointy, więc w jakiś sposób lecznicze działanie konopi już tam w tych 20 lat temu moje życie po prostu naprawiało. Stąd, no i jakaś jak już miałem pole i się zastanawiałem co siać, to no to wyobraź sobie, że moja gmina, po prostu gmina Sobótka, bo ja tu mieszkam pod Wrocławiem, pod Ślężą zorganizowała konferencję z dwoma rolnikami, którzy zaczęli uprawiać konopie.

Jeden to jest, no i jak dla mnie to jest człowiek legenda, Lesław Lesław Lech, tu z Rogowa Sobockiego, to jest jeden z pierwszych rolników, który uprawiał konopie. Z bólem serca muszę powiedzieć, że na ten moment już nie, bo to jakby po pięciu czy sześciu latach uprawy stwierdził, że naprawdę to nie jest wcale łatwe. No może jeszcze technicznie by sobie dawał radę, ale nie jest łatwe, żeby sprzedać te plony, bo w Polsce nie ma przetwórstwa i to jakby nie ma co z tym robić i został tam jeden rok, drugi rok z ziarnem, z kłopotami, jak to zbierać w ogóle.

No ile oni tam przeżyli, to naprawdę to był poligon doświadczalny. Fajnie, że publikowali, dużo informacji, dzielili się z innymi, więc kto ruszał z uprawą następny, to już nie popełniał błędu flecha. I to jakby on też chętny był dzielić się, żeby można było przyjechać, zobaczyć i oni zorganizowali z naszą gminą takie spotkanie z rolnikami, tu było ponad sześćdziesięciu rolników, nawet spod Poznania gdzieś przyjechali i tak dalej.

I ja na tym spotkaniu siedziałem trochę taki zielony, no mówię, kurde, no mam tą szkołę rolniczą, ale no, szczerze mówiąc, przez tyle lat w mieście, to co ja wiem o uprawie. No i zagadałem tam do nich i no Lesław, tak jakby on szczęśliwy człowiek, dużo właśnie na polu z ziemią, więc tak jakby uśmiechnięty, mówi, to jest najprostsza rzecz w świecie. Wysiewasz konopię, nic się nie przejmujesz, nic nie uprawiasz, nic nie musisz nawozić, nic, masz czystą glebę.

To było dla mnie bardzo istotne, bo tak jakby jestem taki bliski, natury, jem mięsa, tak jakby dbam o siebie i tak jakby od tego 2015 rzeczywiście totalnie ekologicznie i zwracać uwagę na to zwłaszcza, co się je i czym się człowiek otacza. Więc to było istotne, że konopi nie trzeba lać jakimiś chemiami, żeby rosła. Wręcz przeciwnie, jej uprawianie, to Lesław po prostu chodził i każdemu opowiadał. No, podniesieć się jakoś gleby, jak w prowadzić sobie na poplon, to będziesz miał lepszy plon następny, to jakby warto to, warto tamto. No naprawdę zaangażowany rolnik.

No i ja wtedy sobie pomyślałem, no jak tutaj człowiek mówi i wie, co mówi, bo to rodzinna tradycja rolnicza też, że wysieję i nie muszę nic zrobić, po czterech miesiącach sobie po prostu wjeżdżam kombajnem, bo my wtedy jeszcze rozmawialiśmy, Lesław pokazywał finolę.

Finola rośnie nisko, można bizonem wjechać i ściąć i ja to jakby od tamtych czasów nadal jestem pasjonatem finoli i wszystkim polecam, nawet jak nie było dopłat teraz, to jest moim zdaniem, to jest przekręt, po prostu jakiś lobbystyczny przekręt, że dla odmiany, która bardzo łatwo się daje uprawić i łatwo zebrać z pola i daje obfity plon, bo to jakby tutaj po znajomości wiem, że nawet do dwóch ton z hektara można było zebrać, to żadna inna, odmiana, takich dobrych walorów naraz, wszystkich razem nie ma, bo są niektóre odmiany, które rosną, no niestety po cztery metry, więc kombajny się palą, jak to zbierają, a finolka tam do tego metra osiemdziesiąt sobie urośnie, więc to jest naprawdę leciutko i ja pierwszy rok miałem rzeczywiście całe pole finoli, przed cudowne wrażenie, najpiękniejsze zdjęcia i w ogóle największa, to jakby pojarka mojego życia wtedy, jak mogłem wyjść sobie w pole, stanąć jak w morzu, dosłownie, bo wiatr falował te konopie po prostu, a mi trochę łzy w oczach, że jak to jest możliwe w ogóle, że jeszcze niedawno nas ganiali tutaj, że nielegalne, że gdzieś tam za granicą mogłem tylko tego dżęcika, że tak jakby z tęsknotą tam do kolegów Czechów jeździłem sobie tam zajarać na spokojnie, patrzyłem, że oni mają te krzaki już tam w ogródkach, a tu nagle wychodzę na swoje pole, na swoje własne pole i mam posiane wtedy tam było ponad hektar, że no top w topa, bo jak kto wie, jak wygląda finola, no to są piękne

00:11:25 Realia plantacji — koszty, sprzęt, brak chętnych do usług

Dariusz Młynarczyk: bazie, takie naprawdę grube. No i to trochę jest taka historia, że może tak do tych konopi... Dobra, ale to pewne przemiany w Twoim życiu musiały nastąpić, tak? Żeby dojść do tego momentu. To zdecydowanie, to jakby to jest cały proces przemian i tak jakby ona wskoczyła w to miejsce, które się gdzieś przygotowało w mojej przestrzeni. Absolutnie nie był to biznes, jak sam widzisz, to jakby no, nie wiem, to jest jak ktoś mi się pyta, czy to jest biznes, to ja mówię krótko.

Człowieku, jak ogarniesz sobie trochę narzędzi, nie wiem, za 3-5 tysięcy złotych, to jest taka inwestycja i nauczysz się robić dachy, to masz cały sezon na robotę i naprawdę szybko zarabiasz, bo zrobienie tam dachu 3-4 dni i to jest gruby pieniądz i się odkłada. Biznesowo, jak ktoś tego, to ja namawiam, żeby znaleźć sobie coś, co nie trzeba inwestować. Ja tu robię, mam siódmy rok ziemię, a od pięciu lat robię to jakby uprawę konopi, no to non-stop inwestycje, non-stop i non-stop na okrągło trzeba pracować i non-stop dużo jest tego naprawdę.

Tak mogę takie refleksji mam dużo i bardzo chętnie tak jakby rozmawiam z ludźmi i wcześniej dużo ludzi zapraszał, żeby pokazać, jak się uprawia, żeby rosły te uprawy w Polsce.

Stąd też dużo hektarów się pojawiło, tam miałem taki rok, jak zacząłem liczyć, to mówię wow, to naprawdę byłem dumny z siebie, że tyle hektarów, a teraz mam trochę serce rozdarte, bo też widziałem ile hektarów później nie zebrali, albo jak zebrali, to im spleśniało, albo jak nie spleśniało, to i tak nie mogli sprzedać, więc trochę mi jest szkoda i jak ktoś teraz chce ze mną porozmawiać, to ja najpierw trochę robię opór, bo jak ktoś myśli o biznesie, to naprawdę znajdź sobie inny biznes, gdzie zarobisz pieniądze.

Jak kochasz konopię, to no to ci parę rzeczy podpowiem, przede wszystkim, że trzeba znaleźć swoją ścieżkę i że nie ma tak, że ktoś przyjedzie, powie a jak ty robisz, ja powiem, a ja robię tak, ja robię tak, bo ja mam takie nastawienie i mam takie serce i ja robię na przykład totalną ekologię, tak, więc na wszystkich poziomach, na wszystkich poziomach, dbam o to i zbieramy ręcznie i dbamy o kalendarz biodynamiczny, zgodnie z fazami słońca, z fazami księżyca, z tym, jak się czują ludzie w ogóle i co się w ogóle dzieje, no to to jest naprawdę skomplikowana technologia, a jak ktoś w ogóle, nie wiem, są ludzie, którzy w ogóle nie wierzą w to i wczoraj właśnie, no w trakcie tych rozmów dwóch fajnych chłopaków, ale jak ustrzeli, że ten kalendarz, no tam, że fazy księżyca, to coś słyszeli o księżycowym drewnie, ale tak w ogóle to widziałem, że trochę się patrzyli na mnie, w końcu zacząłem

00:14:25 Szamanizm, kalendarz biodynamiczny, totalna ekologia

Dariusz Młynarczyk: się śmiać, mówię, no dlatego właśnie mówią na mnie, że jestem szamanem, bo ja na to wszystko patrzę i potrafię z bębnem wyjść w pole, no to wtedy był gruby śmiech, że śpiewam piosenki konopią, ale to stąd mam jakość, tak, stąd mam jakość i stąd tak jakby to, no żyjemy w czasach, gdzie dużo już wiemy o energii.

Ale ogólnie rzecz biorąc, rozumiem, z tonu Twojej wypowiedzi, nie jesteś hurra optymistą i chyba masz podobne podejście jak Maciek Kowalski, który raczej stopuje chętnych do uprawy i raczej pokazuje i tłumaczy, że nie jest to łatwy chleb i nie jest to proste rolnictwo, można prowadzić uprawy o wiele bardziej dochodowe i o wiele mniej pracochodowe, o wiele mniej skłonne, więc...

Oczywiście w tamtym roku ludzie tutaj, ja ciągle z rolnikami rozmawiam, takimi normalnymi, bo ja się przyprowadziłem z miasta na wieś, więc najpierw patrzyli na mnie jak na jakiegoś po prostu spadochroniarza, musiałem budować zaufanie, tak jakby, żeby ten, żeby ktoś mi tutaj mógł zrobić w pierwszym i drugim roku, nie było chętnych, żeby mi pole uprawić. Mhm.

Naprawdę, dopiero jak z gościem się dogadałem, że zapłacę podwójną stawkę, żeby przyjechał, to przyjechał i mi zrobił, ale tak jakby do tej pory, ja już na ten moment mam swój ciągnik i swój sprzęt, w tym roku już kupiłem, bo już mam dość tego, no bo tak jakby usługę, to mi robią i to wszędzie jest i wszystkich uprzedzam, że jak się decydujecie nie mieć swoich maszyn, bo a tam wam rolnik zrobi, to ten rolnik przyjedzie do was na samym końcu. Najpierw zrobi swoje pola, później swojego tam syna, ewentualnie rodziny, tak? I dopiero wtedy wyjedzie robić coś za pieniądze usługowo.

Bo musi mieć ogarnięte. W tamtym roku była powódź tutaj, dużo deszczu, większość rolników kończyła swoją, nie wiem, tam kukurydzę czy coś, to jeszcze w grudniu robili. Ktoś tam jeszcze robił w styczniu, więc wszystko się tak porozsuwało i ja rozumiem, mi tutaj robił wcześniej taki starszy rolnik, on mi powiedział normalnie, że Dariusz, ja w tym roku jestem tak zmęczony, że ja do ciebie nie pojadę. Ja nie mam siły po prostu. Ja chcę zrobić swoje i się położyć spać, nie?

To był jeden tutaj znajomy, który miał mi zrobić tam, że gdzieś z ojcem pokłócił i nie mógł też na usługi jeździć, więc zostałem tak jakby nieobrobionym polem jesienią, więc całą zimę się gryzłem. Na szczęście gdzieś tam po prostu nagły zastrzyk finansowy zupełnie z innego źródła, nie z konopi, tak jakby umożliwił mi zakup ciągnika, tak? Więc teraz wreszcie jestem niezależny i sobie to wszystko ogarnę, ale tak jakby no problemów w tym no to ja byłem hura optymistą pierwszy rok, tak? Bo uwierzyłem Lechowi, że rzeczywiście da się wysiać, a później zebrać.

No to sam zbiór to już było po prostu bo on se zbierał tym kombajnem, dla niego to było proste, bo jemu chodziło o ziarno, o ziarno i olej. Ja chciałem kwiatka, tak? Żeby mieć susz, żeby mieć ładny susz, żeby w ogóle tak jakby, no na początku no nie wiedziałem co mi z tego wyjdzie, ale myślałem o tym żeby, żeby kwiatki raczej postawić na kwiatki, na kwiatostań, czyli nie na ziarno. Dlatego zbieraliśmy ręcznie, no to sobie wyobraź teraz hektar, hektar zebrany ręcznie, no i ja myślałem, że to jest wiesz do ogarnięcia, nie?

No jest, wszystko jest do ogarnięcia, pytanie jakimi środkami, jaką energię? Jest do ogarnięcia. 4 dni jak sobie tak ciąłem, wtedy z moją ukochaną mi tam trochę pomagała, wychodziliśmy z sekatorami w pole, ciach, ciach, robiliśmy ciach, ciach i w pewnym momencie ja to na skrzyneczki i później na skrzyneczki przenosiłem, tutaj miałem takie tunele porobione jako suszarnie,

00:18:30 Pierwszy zbiór ręczny i 80 wolontariuszy

Dariusz Młynarczyk: wieszałem to patyczkami i robiłem takie wiechy, to sobie schło, myślałem, że sobie to w jakieś tam 2 tygodnie ogarnę. Niestety po pierwszych 4 dniach jak policzyłem mniej więcej ile ściąłem i ile mi zostało, to wyszło, że skończę, skończę być może w połowie grudnia, jak nie będzie deszczu. Wtedy się przeraziłem po prostu i wtedy rzeczywiście tak jakby napaliłem ogień i chodziłem z bębnem, żeby mi tutaj wszechświat pomógł i wyobraź sobie, no cudownie się stało oczywiście, to jest ten mój szamanizm właśnie taki, który mi pomaga we wszystkim praktycznie w życiu.

A następnego dnia zadzwonił dziennikarz z money.pl, tego portalu finansowego. Do tej pory pamiętam, po prostu byłem w szoku, aż mi trudno było się odezwać do niego. Panie Dariuszu, bo my obserwujemy, tam pan dał ogłoszenie takie, że na zbiory pan przyjmie chętnych wolontariuszy w ogóle. My chcieliśmy przeprowadzić konkretny wywiad, jak to jest z finansami w Konopiach, w ogóle czy możemy przyjechać.

Tutaj przyjechali dziennikarze, zrobili piękne zdjęcia, super wywiad, poszło to w money.pl, później Gazeta Wrocławia, Wrocławska zobaczyła, że tam naprawdę fajne te zdjęcia w Konopiach, w ogóle ja na biało, ubrany w kapeluszu białym, więc też to było imponujące. Oni zadzwonili konkretnie, że oni chcą przyjechać zrobić fotoreportaż. Tak jakby dwa dni później, czy tam trzy dni później miałem redakcję z Gazety Wrocławskiej.

No i to mi dało taką możliwość, że jak się rozdzwoniły telefony, bo ludzie mnie wyszukiwali przez Facebook, przez co mogli, bo wtedy jeszcze nie było naszej strony, czy mogą przyjechać rzeczywiście pomóc przy Konopiach, zrobić sobie selfie i oni nie chcą pieniędzy. Ja w ciągu dwóch tygodni miałem osiemdziesięciu wolontariuszy z okolic Wrocławia, nawet dalej przyjeżdżali kamperami po prostu. I ludzie pracowali od czterech godzin do czterech dni za to, że sobie wzięli susz, za to, że tam sobie posiedzieliśmy wieczorem przy ognisku i za to, że było przemiło.

I za to, że mogli dotykać ukochanej swojej rośliny. I to zarówno tacy, którzy tam gdzieś uprawiali sobie w szafach, w gruboksach i tacy, którzy gdzieś tam w outdoorze, w lasach na nielegalu sadzili. Więc rozmowy były konkretne. Trafiło się tak jakby w ciągu dwóch pierwszych lat miałem też takie szczęście, że był tu chłopak, który pracował w amerykańskich, na amerykańskich plantacjach. Ktoś tam w Hiszpanii w ogóle, więc miałem takich growerów, którzy mieli lata doświadczeń. I to jakby...

I to jest też, że od początku jak sobie myślałem zupełnie nie wiedząc czym to pachnie, to co roku, co roku robię kolejne upgrade'y rzeczywistości i uczę się czegoś, dowiaduję się czegoś niechcąco i też podpatruję... Moje ulubione podpatrywania to jest na przykład Hiszpania, Włochy. Patrzę co oni tam robią w outdoorze, bo ja idę tylko jeden kierunek. Nie chcę pod lampami nic robić, bo to jest dla mnie trochę sztuczne. To jest bardzo proste porównanie. Jest sztuczne, jest sztuczne.

Moja psychika przyjęła takie porównanie jak jest jajko, chów klatkowy, chów jakiś tam na wolnym wybiegu i w ogóle kura, która jest gdzieś na gospodarstwie. Ja to kupuję od rolników jajka, no to wiem na przykład czym karmią. Karmią swoim zbożem, swoim jedzeniem, tam resztki z obiadu, coś w ogóle i tak dalej. Mają sto kurek i im to styka. Więc u mnie konopie rosą prawie dziko. Bo mają chwasty wokół siebie. Mają chwasty, mają tak jakby taką opiekę trochę, że sobie po prostu rosną i co roku, co roku zmieniam troszkę profil. I mam ciągle to zacięcie, że chcę uprawiać na kwiatki.

No a sytuacja jest taka dziwna, ja nie wiem w końcu czy się zmieniło w tej ustawie, czy się nie zmieniło, bo my tam protestowaliśmy, występowaliśmy w Sejmie. Trochę się zmieniło na lepsze, ale tak jakby ciągle nie wszystko i ja nie wiem czy oni w końcu w tej ustawie zmienili, że bo tam było konkretnie napisane, że konopie w Polsce można uprawiać na ziarno i na co? I to wszystko chyba, na ziarno i robić olej z tego, tak? No teraz można uprawiać na potrzeby własne również. A na potrzeby własne, czyli można kwiatka, tak? Generalnie.

Tak, oczywiście i możesz, co z tym zrobisz to już twoja sprawa, tylko wiadomo procedury są dokładnie takie same jak przy uprawie... No ale panie z Zanepidu nie wszystkie to wiedzą, tak jakby i wiem, że ciągle się potrafią zapytać, a na co pan uprawia, nie? Na złość. Na złość wam. No, a ja mówię na szczęście. Na szczęście, proszę pani, no ale no ale na co? Na zdrowie, ale to będzie spożywcze? No nie wiem, no jak pani chce zjeść, to niech pani je, no sarny jedzą, nie? I takie no tam, sobie lubię z nimi porozmawiać, ale...

Myślę, że aparat przymusu nie jest w stanie wszystkiego zrozumieć, ale to może i dobrze. Jesteś terapeutą konopnym, czy

00:24:10 Po co plantatorowi tytuł terapeuty konopnego

Dariusz Młynarczyk: kurs terapeuty konopnego był zrobiony przez ciebie, żeby podnieść swoje kwalifikacje jako producenta? Czy również chcesz przejść w tą przestrzeń usługową i doradzać ludziom, jak mają korzystać z tej rośliny?

W ogóle, jak tak formułujesz pytanie, to mi się tutaj już trochę jeży, bo bo ja rozumiem, że można tak patrzeć na życie i to jakby ta moja historia, osobista historia jest taka, że ja przeszedłem tę jakby ścieżkę nie wiem, biznesową, marketingową, promocji, handlu, wszystkiego, łącznie z tym, że się tego uczyłem i to było bardzo ukierunkowane i na cele, i na wyniki, na osiągnięcia, bo to były też duże firmy, czasem duża odpowiedzialność i w pewnym momencie, jak zacząłem zmieniać swoje życie, to również te rzeczy uległy zmianie, bo one wpływają na stres, tak?

On tak jakby, jak się zakłada te cele, to chce się je zrealizować i się do czegoś dąży, więc ja mam na tyle komfortową sytuację, że tak, mam to zaplecze finansowe, które mi pozwala robić eksperymenty i iść troszeczkę nie wiadomo w jakim kierunku, aczkolwiek tak jakby, tak jak przed chwilą się śmialiśmy, że jest to cały czas na szczęście, na zdrowie i wszystko dobrze, więc nie do końca tak jakby mam cel w tym, co robię, ale tak jakby wiem z drugiej strony to, co robię, realizuje moje potrzeby aktualne, moje i tak jakby tego wszystkiego, co tutaj tworzę, bo plantacja ma trzy i pół hektara i ja sam nawet tłumaczę czasem innym rolnikom, czy innym ludziom, którzy chcą zakładać jakieś uprawy, że co innego jest mieć uprawę, konopi, tak?

Bo masz rzeczywiście wtedy pole, robisz sobie wysiew, zbierasz sobie to, co tam urośnie i coś robisz z tym plonem. Sprzedajesz go, czy szukasz już, nie wiem, kontrahenta, ale tak jakby ja dlatego od samego początku mówię "plantacja", bo widzę to jako całość, która jest coraz bardziej zorganizowana, tak? Że te siedem lat temu to byłem słabo zorganizowany, a nawet to, co ja mogę powiedzieć o różnicach,

00:26:35 Sarny, ogrodzenie i czubki konopi w fazie wzrostu

Dariusz Młynarczyk: no w tamtym roku musiałem ogrodzić. Całe trzy i pół hektara ogrodziłem siatką leśną, dlatego, że no, że sarny akurat no dużo ich teraz jest w moich regionach. To jest też ekologiczny region, określona nawet strefa ekologiczna rzeki Czarna Woda, rzeki, której wypływa tam ze Ślęży, Raduni, więc to jakby trochę taka święta woda starych słowiańskich ludów, więc tu jest strefa ekologiczna. No i tych saren jest naprawdę dużo. Wyobraź sobie, że jak liczyłem, przez jedną noc potrafiły mi z każdego rzędu, który miał 50 krzaków, zjeść około połowę.

Znaczy nie całych roślin, tylko jak wychodziły, to jadły same czubki, nie? To też była taka informacja właśnie dla terapeutów, dla ludzi, którzy szukają zdrowia w konopiach, że czubek w fazie wzrostu, czyli jak roślinka ma tam gdzieś około pół metra na przykład, bo to mniej więcej takie były rośliny, to sadna wyprowadzała małe specjalnie po to, żeby one zjadały te czubki. One robiły cyk, zjadały czubek, zjadały następny czubek, zjadały następny, więc tak 70 w każdym rzędzie mi zjadły i to prawdopodobnie służyło tym młodym sarnom do rozwoju, tak? Że dla zdrowia.

Mam też przygody, że jak był tu zraniony jeleń, to też wyszedł w konopie i wytarzał się, czyli on tam miał podrapane coś albo pokaleczone skórę, bo widać było krew, ale przyszedł w te olejki eteryczne w konopie, wytarzał się żeby mu zdrowie wróciło. No na ten moment już musiałem ogrodzić, więc więc tak jakby z tym terapeutą konopnym to też jest tak.

Szczerze mówiąc najbardziej, to powiem jednym zdaniem, najbardziej co mnie przekonało do tego to, że lekarze nie chcieli ze mną gadać, bo mam takich klientów, którzy nabywają tam konopie czy przetwory jakieś z konopi i czasem chcą, żeby skonsultować z lekarzem, ich lekarzem, bo to są często przypadki jakieś onkologiczne. No i jak jeden pan doktor powiedział, że on nie zadzwoni do rolnika, bo ta pani rzeczywiście ona nie potrafiła powtórzyć nawet w jedną stronę, co ja zalecałem i co ten lekarz zalecał, a powinniśmy się skonsultować.

I ta pani poprosiła tego lekarza, czy może pan doktor zadzwonić do tego pana i tak jakby porozmawiać z nim. I pan doktor rzekomo jej odpowiedział, że co ja? Że pan jest w rolnikach?

Więc jak ona mi przekazała, że już nic z komunikacji z lekarzem, to ja sobie pomyślałem, dobra zrobię coś, co tak jakby otworzy tą furtkę, że ten lekarz czy ten farmaceuta czy ktokolwiek w ogóle będzie miał większą łatwość, a ja też się nauczę mówić ich językiem, bo ja z ludźmi potrafię rozmawiać o takich prostych życiowych sprawach i zdrowie zaliczam do takich prostych spraw, bo ja jestem uczciwy, otwarty i mówię, co ja na przykład przeżyłem i co rozumiem, mogę otwarcie mówić.

No najbardziej hardcorowe rzeczy, to w ogóle tak jakby jak rozmawiam z byłymi alkoholikami czy ćpunami i mogę z nimi otwarcie porozmawiać, co teraz zrobić, bo oni se nazywamy to zryli sobie beret, tak, tym co tam robili wcześniej i jak teraz doprowadzić do normalnego funkcjonowania w życiu, żeby mógł utrzymać rodzinę, żeby mógł pracować i żeby mógł się ogarnąć. Po tym wszystkim, co gdzieś tam w życiu przeszedł.

Pacjent onkologiczny też jest podobny, bo mu się zmieniło życie, więc też trzeba z nim porozmawiać, więc tak, bo od strony ludzkiej mam bardzo łatwo z nimi rozmawiać, ale tak jakby potrzebowałem też wiedzy, jak im wytłumaczyć. To jest taka potrzeba raczej. I to się bardzo przydaje, bo my się troszkę z nami rozmawialiśmy, sam wiesz, że w tym momencie połączyłem tak jakby trzy takie trochę funkcje.

Bo i plantator, czyli tak jakby od samego początku zajmuje się uprawą tych roślin i przetwórca, bo później no nie da się w Polsce sprzedać, nie jest łatwo przynajmniej sprzedać suszu czy czegokolwiek jakimś firmom, które przetwarzają, bo ciągle jest za mało przetwórstwa, tak, nie ma tego przetwórstwa. Więc o to przetwórstwo muszę sam dbać i mało tego obsługiwać klientów, czyli czasem przygotowywać terapię i stąd tak jakby ten tytuł czy egzamin w statusie państwowym terapeuta konopny to jest tak jakby pod tytuł natura terapii, tak.

No i to mi daje jakieś tam możliwości rzeczywiście chyba troszkę większe i ja jestem bardzo zadowolony z tego. Ale raczej to jest zwiększanie swoich kompetencji i wiedzy o samych konopiach, bo temat jest bardzo rozległy. Mi się wydaje, że ja trafiłem w żyłe złota, bo, ale nie chodzi o finansową, tylko tak jakby wiesz każdy, tak mi się wydaje, że my ludzie lubimy mieć jakiś temat przewodni w życiu.

Coś co nas ciągnie, coś co jest naszą pasją, coś co prowokuje nasz rozwój i ja odkąd zacząłem uprawiać konopie, bo wcześniej jak jarałem tylko jointy, to jakby nie było tego, no to co tam można porozmawiać o nazwach, że to jest taka odmiana, a ta jest taka, a tamtym skunem to się tak skułem, a tamten afgan to coś tam.

To są takie rozmowy dosyć płytkie, hobbystyczne takie, ale to już sama uprawa i to co z tego wychodzi i to co mogę z tego zrobić i efekt tego tego całego procesu, czyli zadowolony klient, ktoś komu się poprawiła jakość życia, zdrowie, albo w ogóle uniknął śmierci, czy jakiejś no nie wiem, trwałej niesprawności, no to to już buduje no bardzo duży potencjał, taki właśnie energetyczny i dużo satysfakcji i wtedy łatwiej mi jest wyjść i na przykład, nie wiem, robić całą, cały dzień i całą i północy, nie wiem, do jednastej czy dwunastej, bo akurat czuję, że tego dnia trzeba to zrobić, nie?

Przejdźmy może do tych takich mniej radosnych mniej wesołych, szczęśliwych rzeczy związanych z konopiami, bo uprawiasz je od siedmiu lat, tak? Nie, od pięciu lat, od siedmiu lat masz pole, tak? Dwa pierwsze lata to ja nie uprawiałem nic, tylko wysiewałem tutaj, się dogadałem z bardzo takim rozsądnym agronomem, jak wyciągnąć chemię po poprzednich uprawach, bo tak jakby kupiłem pole, na których normalnie tam kukurydza, rzepa, ziemniaki były uprawiane.

Zgodnie z ta konwencja opryski, zgodnie z programem oprysków, to jest przynajmniej, no takiej kukurydzy chyba tam kilkanaście oprysków w roku, plus jak były tutaj chwasty, to normalnie randapowali, czy tam tym glifosatem pryskali, no więc tak jakby przyjąłem no taki normalny kawałek ziemi, jak wszędzie można kupić, więc przez dwa lata wysiewałem gorczycę białą, która nawet do piętnastu metrów penetruje ziemię, wyciąga chemię, wiąże ją w sobie, zmienia jej struktury, można z powrotem to przyorać, wynik był taki, że rzeczywiście pole jest totalnie czyste, zrobiliśmy badania, o to jakby, jeśli chodzi o to, to też jest ciekawa sprawa, to ja jakby, jak mam możliwość to powiem wszystkim rolnikom, czy plantatomom po prostu, że badania są bardzo ważne.

Utrzymuję totalną ekologię i robię sobie badania gleby, badania roślin i co mogę, badania później tych moich wyrobów, czy olejki, czy cokolwiek, to ja mam tyle certyfikatów w ogóle i tyle pieniędzy na to poszło, ale mam totalny spokój, tak, że jak przychodzi do mnie klient i coś tam się pyta, to ja nie, nie chcę się tłumaczyć, no proszę bardzo, tu jest segregator, kilkadziesiąt różnych badań, proszę zobaczyć, tu jest gleba, tu jest roślina, więc w tym kierunku, to jakby warto

00:35:00 Co przeszkadza plantatorowi — bariery prawne i urzędnicy

Dariusz Młynarczyk: na pewno sobie zadbać. Co tobie przeszkadza jako plantat, jako plantatorowi w prowadzeniu właśnie działalności związanej z uprawą konopi? Co jest najtrudniejsze w tym, co robisz? Z jednej strony opowiadasz o tym, że badania, że trzeba przygotować tą ziemię pod uprawę, jeżeli chcemy to zrobić w ekologii, a nie w konwencji, że no w rejonach, gdzie są na przykład dzikie zwierzęta, niemałym wydatkiem jest ogrodzenie 3,5 hektara. Małą inwestycją jest park maszynowy. Jeżeli masz zasiane te odmiany, które nie są zbyt wysokie, no to jeszcze tym kombajnem możesz tam wjechać, prawda?

Ale przy roślinach, które mają 4 metry, no to zwykłym kombajnem nie jesteś w stanie tego zrobić, prawda? Bo musisz mieć już specjalistyczny sprzęt, który nie jest dostępny jak zwykły kombajn na sklepie. No tu w ogóle, bo tak jakby jak mówimy, ja powiedziałem trochę o tym aspekcie, że się jakby uporządkować w jaki sposób można uprawiać konopie na polu, bo mówię ja co o Indora, to w ogóle się nie chcę wypowiadać na ten temat.

Być może powstanie taki, rozmawiam teraz, bo odezwały się do mnie dwie uczelnie, to nie jest mój pierwszy projekt, o tym zazwyczaj jest cicho, ja nie mówię, nie chwalę się, ale mam współpracę z doktorami i z uczelniami, a teraz już w ogóle wyższa kadra profesorska też widzi z dwóch uczelni taki pomysł, żeby przeprowadzić takie badanie porównawcze, żeby wystawić te same odmiany, te same rośliny, tą samą genetykę uprawianą pod lampami, czyli w totalnym Indorze, to jest bardzo bym chciał kiedyś zobaczyć takie porównanie, tak?

Później drugi level to jest jest to rzeczywiście też Indor, bo w szklarni, ale w szklarni pojawia się słońce, tak?

Podlewanie jest w jakiś sposób zorganizowane, czyli trzeba dawać odżywki i tak dalej, czyli tutaj plantator ma możliwość sterowania procesem, co ta roślina dostaje do jedzenia, czym się odżywia i tutaj wiem, że część plantacji leci na chemii normalnie, bo ten, takiej chemii, która, no nie wiem, są nawozy i odżywki totalnie naturalne i bio i są takie po prostu robione w laboratoriach, to ja na to w laboratoriach mówię chemie, bo generalnie to jakby ktoś może powiedzieć, że no Dariusz, ale wszystko jest chemią.

No tak, wszystko jest chemią, ale niektóre rzeczy są sterydowe, sztuczne, tworzone w laboratorium, a inne są pozyskiwane z natury. No to tak jakby można uprawiać naturalnymi odżywkami, ale to jest no drogie, to jest po prostu droższe i wiem, że część plantatorów uważa, że no nie, liczy się zysk, to są ci, którzy zakładają plantacje dla biznesu. Ja w ogóle nie chcę rozmawiać z takimi ludźmi. Jak ktoś do mnie dzwoni, mówi: Panie Dariuszu, bo tutaj ja dzwonię w sprawach biznesowych, to mówię: bardzo przepraszam, ale spóźnił się Pan kilka lat, ja nie rozmawiam o biznesach.

Niektórzy są totalnie zaskoczeni, bo mówią: ale przecież Pan sprzedaje, no to robi Pan biznes. Nie, ja nie robię biznesu. Ja nie robię biznesu, ja sprzedaję, tak jakby, owszem, mam nadwyżki, mam to, co chcę się podzielić, to sprzedaję, to jest dla mnie interes rzeczywiście, ale interes dla mnie jest też, że jak przychodzi ktoś chory, to jak on wyzdrowieje, to to jest dla mnie też interes, bo wszyscy, którzy żyją wokół mnie, jak są zdrowi, to ja mam w tym interes, żeby oni żyli zdrowi.

Koncerny farmaceutyczne nie mają w tym interesu, to jest takie na przykład spojrzenie, koncerny farmaceutyczne robią biznes, więc ten pacjent no jest traktowany jak po prostu ma kupować dożywotnio, tak?

U mnie, ja już zacząłem ludziom mówić, żeby zwrócili na to uwagę, że konopiami mamy doprowadzić do równowagi organizmu i zazwyczaj albo jesteśmy w stanie opanować chorobę i ją zatrzymać, ona nie będzie się rozwijać, albo cofnąć, albo poprawić stan zdrowia, czy jakość życia w taki sposób, doprowadzić do takiej równowagi, że nie będzie potrzeba brać, nie wiem, tego olejku, czy czegokolwiek do końca życia, to jest kwestia tylko dojścia do pewnego momentu. I to jest dla mnie takie ważne. Ale co ci przeszkadza? Przepraszam, że tak cię męczę z tym, co ci przeszkadza, ale...

Dobrze, no to jakby ja sobie pomyślałem, że to są dwa obszary, że jest obszar prawny, czy też prawno-administracyjny, bo właściwie to prawo, no po tych, po pracach wielu środowisk tak naprawdę, ja się cieszę, że mogłem się gdzieś tam zaangażować, przez moment tam i w Sejmie występowałem i tam i dużo osób się angażowało i fajnie, bo się zmieniło, jak przeczytaliśmy, to wydawało się, że że się dużo zmienia, a później się okazuje, że urzędnicy i tak interpretują to w sposób niekorzystny dla rynku.

Korzystny, no nie wiem, dla swojej osobistej narkofobii myślę często, bo jak rozmawiam z tymi urzędniczkami gdzieś tam, to tak widzę, że no przykładowo, jak chciałem dać na spróbowanie pani urzędnicy jednej herbatkę z konopi, to nie chciała tego dotknąć. Po prostu to była tak totalnie jawna narkofobia, że ona obsługując mnie, czyli implantatora konopi, załatwiając sprawy związane z konopiami, uważała te konopie za zło.

Ten człowiek nie powinien zajmować się tymi sprawami, krótko mówiąc, to są błędy systemu, bo ona psuła cały proces, przecież naprawdę ileś tysięcy osób ludzi pracuje nad tym, żeby te konopie stały się dostępniejsze i nie mówimy o narkotykach, ani o rekreacyjnym zastosowaniu, tylko dla zdrowia i dla jedzenia i dla przemysłu, bo rzeczywiście tych zastosowań są tysiące, a nagle jakiś urzędnik, którego nie wiem, być może syn jarał trawkę, albo być może ona miała jakiś kontakt z czymkolwiek, albo w ogóle przez pryzmat telewizji na tego liścia konopi, który jest taki sam jak liść marihuany, bo przecież to jest jedna roślina, tylko to jakby inne stężenia różnych kannabinoidów.

No i przez ten pryzmat osobisty nagle się coś psuje, więc wiem, że są województwa, które mają bardzo trudne. My tutaj w Dolnośląskim mamy troszkę chyba łatwiej, bo to byli rolnicy, którzy już lata, lata temu zaczynali. Także to byli ludzie, którzy już latały. I to było, że to byli ludzie, którzy chcieli, żeby w tej chwili była konopia. Ja mam godło na przykład, lokalny produkt, więc on też mi otwiera jakieś drzwi. Takie godło się dostaje, no nie tak, że damy, bo damy, tylko naprawdę trzeba było zbudować tą opinię, żeby mógł też podpisać się pod tym, że nasza gmina promuje takie produkty.

Ale to jakby to jest jedno, co przeszkadza, ten administracyjno-urzędniczo-prawny jakiś aspekt. No takie przykładowo 1% THC w konopiach

00:43:20 Limit 0,3% THC i wykluczenie polskich plantatorów z Europy

Dariusz Młynarczyk: moim zdaniem powinno być, tak? Pół Europy pracuje na 1%. Włosi mają oficjalnie 0,6%, ale jak ma ktoś 1%, to nikt mu nic nie robi. Tesi mają chyba 1%, Hiszpanie mają, to jakby to się rozlało. My mamy jakieś 0,3%, więc z 300 odmian, które w Europie plantator włoski, hiszpański, niemiecki może sobie wysiać, no my w Polsce możemy 60, tak?

Więc my jesteśmy od razu skazani po prostu na jakąś gorszą, gorszy start konkurencyjny, bo niektóre odmiany tutaj mimo wszystko, że dobrze by się udawały, żebyśmy mieli fajne plony, dużo CBD, na przykład, czy dużo CBG, no to niestety, ale to się wiąże z tym, że właśnie ten procent THC zazwyczaj jest ciutkę wyższy i udało nam się wszystkim, całemu środowisku podwyższyć z 0,2 na 0,3. Politycy nam powiedzieli, no ale to jest wzrost 50%, tak? Więc cieszcie się.

Owszem, cieszymy się za resztą Europy, która ma przynajmniej 2 lub 3 razy większe te limity tolerancji, a też z praktyki wiem, że 1% to tak jakby tam nie ma możliwości, żeby się tym odużyć. Nie ma możliwości, żeby ktoś, nie wiem, wyjarał wiadro całe, po prostu suszył, czy zjadł to w ogóle, no nie, to jest abstrakcja jakaś. Te 7-8% stara trawka hipisowska miała te 7% mniej więcej i wtedy był taki lekki high tak jak w tych czasach hipisowskich. No teraz w aptece... Teraz odmiany apteczne mają po 22%, które to są odmiany indoorowe, prawda?

No, to są indoorowe, to jest totalnie dla mnie ciekawa rzecz, że ktoś mówi, że to jest standard farmaceutyczny, jest to uprawiane bez słońca, nie dotykało ziemi w agroponikach, czyli tak jakby w samych płynach pod lampami i to rzeczywiście jest tam powtarzalność, ja mam swoje eksperymenty z tymi medycznymi suszami, nie chcę mówić nazw na razie, ale tak jakby myślę, że wreszcie się zbiorę, przygotuję i tak jakby prawnie też będę chciał się dobrze zabezpieczyć, żeby móc mówić o tych nazwach, ale jedna z odmian mnie wprowadziła w taki stan, można powiedzieć, psychozy.

Ja miałem swoje, tak jakby osobiste, nie wiem, można powiedzieć takie depresyjno, depresyjny troszkę stan związany z traumą, ze śmiercią, która się wydarzyła tam w mojej rodzinie, no i wyobraźcie sobie, że sobie paliłem tą medyczną, przepisaną na receptę, która ma 20% THC, żeby się troszkę znieczulić i rzeczywiście ona tak znieczulała, że ja sobie wyobrażałem, że jakbym miał piłę, to bym sobie uciął nogę, tak, i to by rzeczywiście było takie znieczulenie, że czułem się jak zawieszony, trochę, no i stąd się wzięła

00:46:30 Psychoza po medycznym suszu 20% THC i znaczenie terpenów

Dariusz Młynarczyk: po kilku dniach taka trochę psychoza, że zacząłem się wszystkiego bać w ogóle i tak jakby źle reagowałem, na szybko odstawiłem, 3 tygodnie oczyszczałem ciało w ogóle, płuca mi się oczyszczała, nerki, wszystko mi się oczyszczało po tym suszu medycznym i innym, i tak jakby przyszedłem na inny susz medyczny, sprawdziłem sobie następne i się okazuje, że tak jakby te odmiany, teraz mamy chyba tam z 8 czy 9 w aptece, są tak różne rzeczywiście specyfiki i nie warto patrzeć tylko na skład THC, ale warto patrzeć na profile terpenowe i tak jakby my terapeuci już wiemy o tym, że w tym kierunku pójdzie uprawa konopi, że będziemy oznaczać oprócz kannabinoidów również terpeny, bo terpeny są mlecznicze, tak, profil terpenowy jest bardzo ważny, no, a moja jakby osobista pasja jeszcze przyglądać się kolorom i tam też odnajdywać walory terapeutyczne, no, no to jeszcze może do tego wrócimy.

Miałem powiedzieć o tym, co tak, jeszcze praca jest, to jest temat, że... Ale ja Ci przerwę jeszcze, ja Ci jeszcze przerwę i nie wiem czy wiesz, ale są dostępne terpeny na rynku polskim uzyskiwane z roślin innych niż konopie.

Bardzo często pojawiają się klienci na te terpeny i to są klienci, którzy sprzedają susz CBD, dodając po prostu do tego suszu, który prawdopodobnie był uprawiany w konwencji, czyli przy pomocy wszystkich tych środków ochrony roślin, pestycydów i tak dalej, i tak dalej, herbicydów i tak dalej, żeby podnieść jakość tego suszu korzystają właśnie z wyizolowanych terpenów, tak żeby podnieść wartość. A mogą być syntetyczne i syntetyczne, to jakby teraz cały świat się podzielił na syntetyczne i naturalne. No widzisz, no ale to też jest taki...

Dlatego z tego miasta uciekłem, bo ono jest dla mnie syntetyczne, toksyczne, to jakby wiesz i żyje bliżej natury, no. No, no widzisz. Dobra, taka moja dygresja, wróćmy... Chcę Ci jeszcze dokończyć tak jednym zdaniem

00:48:45 Sprzedaż, izolat na Allegro, Sanepid i GIF

Dariusz Młynarczyk: tak jakby to, co przeszkadza.

To ja mam wrażenie, że ja sobie dobrze radzę na tym rynku, nie wychodząc w ogóle tak jakby gdzieś tam na jakieś, nie szukając sprzedaży, wiesz, w sklepach i tak dalej, mam tam kilku takich odbiorców większych, albo dla kilku robię takie produkty bez etykiet, czyli takie półprzetwórstwa, oni sobie dopiero robią, mam trochę takich kontraktowych klientów, ale ja sobie dobrze radzę ze sprzedażą, z rozmowami właśnie o interesach, bo ja przeszedłem przez mocną szkołę, tak, i mogę sięgnąć do tych umiejętności i tak jakby mogę też wyczuć, kto ściemnia, kto chce wykorzystać, kto tak jakby nie będzie etycznie prowadził dalej ze mną tego interesu, albo w ogóle tak jakby no czasem ludzie mają głupie jakieś takie pomysły i podejście, to ja sobie dobrze radzę ze sprzedażą, tak, czyli tak jakby zrobiłem swoje przetwórstwo, znalazłem sobie tutaj jakiś swój rynek lokalnie przez to, że właśnie mogę rozmawiać o terapii, to przy okazji mogę coś komuś polecić i z tym sobie dobrze radzę.

Sytuacja rolnika czy plantatora, który chciałby uprawić konopie i tak jakby sprzedać, tak, uzyskać plon i sprzedać, to na ten moment to jest tak bardzo wątpliwe, że ja zacząłem ludziom mówić, jak ktoś się zwraca, czy mu pomogę założyć plantację lub czy tam podpowiem jakieś uwagi, na start, bo chciałby wysiać sobie tam hektar czy trzy hektary, czy dwadzieścia, czy sto, nawet się odzywają tacy ludzie, to ja mówię, to pierwsze, zastanów się człowieku, co ty z tym w stanie jesteś zrobić później.

Masz odbiorcę, komu to sprzedaż, czy sam możesz postawić na przetwórstwo, pytam tak samo, czy ma możliwość wysuszenia, czy ma suszarnię, to najpierw pytam, co ty dalej z tym zrobisz. Jak przejdziemy ten epaz, etap i ktoś jest rzeczywiście przygotowany, albo cieszy się, że zwracam na to uwagę, bo właśnie zacznie od tego, być może sobie przesunie, że nie w tym sezonie zacznie, tylko w przyszłym, to wtedy to jakby można rzeczywiście iść dalej, bo pierwsze lata, to zarówno ja tak zrobiłem, później widziałem u innych, większość miłośników konopi dąży do tego, jak ma możliwość, żeby wysiać.

Czy teraz przy domu mają taką możliwość, wcześniej trzeba było być rolnikiem. No i co, wysieję sobie taki hektar, ja tak widziałem, tam znajomi powysiewali, albo ludzie, których tu uczyłem, no dwa hektary sobie wysiał chłopak, no i później dzwoni jesienią, ty, a jak ty to suszysz w ogóle, bo mi już zgniło tam ileś, nie.

Więc jak ktoś nie ma tego wszystkiego zorganizowanego i myśli sobie po prostu, że a, wysieję, nie, bo tam Leroy powiedział, że konopne imperium, że w ogóle tak jakby te crowfundingi, które poszły, tam tu zebrali cztery miliony, tam zebrali cztery miliony, no o, okej, wszystko jest okej, jak ktoś ma wizję, jak ktoś ma cel, jak ktoś ma zespół do tego, dyrektorów, handlowców, rolników, agronoma, ma sprzęt do tego, więc no taki Leroy to, nie wiem ile on ma milionów wcześniej zarobionych na płytach, na tym, na tamtym, był posłem, więc on rzeczywiście być może jest przygotowany do tego, żeby zrobić coś większego, ale jak ktoś nie jest i sobie myśli, że kupi sobie jakieś tam drogie auto za dwa sezony w ogóle, no to sorry, na pewno to nie pójdzie w tym kierunku, nie, więc nie ma przetwórstwa, nie ma komuś sprzedać i ja już nie sieję 3,5 hektara, nie, ja też zmniejszyłem tylko tyle, ile jestem w stanie przerobić, plus te kontrakty, które mam jestem w stanie zwiększyć z roku na rok o 100% albo nawet więcej, ale to trzeba było mieć no jakiś potencjał do sprzedaży tego i moim zdaniem to jakby nie istnieje, dobrze zorganizowany rynek i to wszystko raczkuje, ciągle są, nie wiem, firmy czeskie na polskim rynku, austriackie, które się chwalą tym, że jak jest, czy szwajcarskie o szwajcarski znaczek, tak mi ludzie czasem tłumaczą, a kupiłam te szwajcarskie olejki, no bo wie pan szwajcarski to pewnie lepszy tak, na bank no pewnie, no na bank a to jakby pierwsze co dla szwajcarów na pewno najlepszy, dla szwajcarów na pewno dla tego kto sprowadza na pewno ale to jakby to nie, to jest bardzo często, ja nie mówię o szwajcarskich produktach ale produkty sprowadzane z zagranicy to bardzo często są

00:53:50 Full spectrum vs broad spectrum — łańcuch synergii

Dariusz Młynarczyk: produkty mody na CBD i nie jest to wartościowy produkt terapeutycznie, nie ja mam już dużo przetestowane jest cała masa na Allegro zwłaszcza cała masa produktów, które już nawet ja wiem, że te firmy poprzegrywały w sądach i muszą informować klientów, że nie jest to produkt full spectrum i wyobraź sobie, że mają w aukcjach napisane nie jest to produkt full spectrum jest to produkt uzyskany z izolatu niektórzy mają tak wprost napisane i patrzę no i dziewięć tysięcy sprzedanych olejków w ciągu tygodnia no tak takich produktów, które no i później ludzie trafiają do mnie i mówią nie, proszę pana, ja to nie wierzę w to bo to nie działa a co pan brał?

takie coś z Allegro no to dziękujemy jak ma działać, jak to tam za 30 zł to ktoś zarobił po prostu grubo na tym, bo izolat jest tani no to w laboratorium się da go wyprodukować to ja nie pamiętam, ale tam chyba z 2 tysiące kosztuje butelka litrowa to ile można z tego zrobić olejków no to jest jednak i tu jest biznes, tu są pieniądze no i to działania Sanepidu i Gifu na przykład, to mnie przeraża to, że oni potrafią że akceptują takie rzeczy czyli produkt, który nie jest dla zdrowia tak naprawdę jest na rynku w majestacie prawa bo tam nie ma THC na przykład żadnego śladu THC jest po prostu wyznacznikiem wszystkiego jak nie ma THC to znaczy, że jest dobrze to jest dobrze a w moich olejkach full spektrum niestety no to jest full albo rozmawiamy, że to jest full czy co, czy ściemnianie czy pół full spektrum albo ten tak zwany broad spektrum czyli oczyszczone, oczyszczone z czego?

z THC oczyszczone ale no dobrze wiemy, że dla terapii jest potrzebny cały łańcuch jak się oczyszcza z THC to się zrywa łańcuch synergii to THC było w Konopi było 03 więc moim zdaniem powinno zostawać to też jest aspekt prawny taki od, ale to nie jest od strony plantatora, tylko od strony terapeuty teraz mówię rzeczywiście na tym w tym aspekcie powinien się kiedyś zrobić porządek, w Polsce też że jeśli rolnik ma prawo uprawiać tą konopię i to 03 ma prawo mieć więc w produkcie czy spożywczym czy jakimś leczniczym czy suplemencie diety powinno móc przetwórca powinien móc zostawić pełen profil tych substancji czynnych kanabidoidów, terpenów jaki był w roślinie żeby nic nie usuwać bo te odmiany mają taką charakterystykę tak właśnie jest opracowane to ziarno ono ma swoją genetykę i taki efekt powinno dać więc dlaczego mamy na ostatnim etapie wyrosła nam cudowna roślina ona będzie działać na pewno dla zdrowia ale to jakby zgodnie z ustawą trzeba ale ustawa jej zabrania w ogóle istnienia zabrania jej istnienia roślina nielegalna produkt nielegalny to w ogóle tak bo ktoś sobie stwierdził że taki procent THC moim zdaniem działania urzędów są nielegalne zabraniające ludziom leczyć się tym co chcą dobra a powiedz mi jak ty to widzisz

00:57:30 Polski rynek wobec legalizacji w Niemczech

Dariusz Młynarczyk: polski rynek w sytuacji gdy za chwilę Niemcy zalegalizują marihuanę rekreacyjną jak widzisz polski rynek przy sąsiedzie który będzie miał legalną marihuanę rekreacyjną no to jest trochę skomplikowane bo to jakby przypomnijmy sobie że to jakby Unia Europejska była wprowadzana i Polacy też głosowali pod sztandarem swobodny przepływ towarów usług ludzi i idei tak miało być coś takiego zobaczyliśmy przez ostatnie lata absolutnie nie ma mowy o swobodnym przepływie osób bo pojawiły się z powrotem granice i jeszcze drugi paszport przez moment towarów też nie bo jakby był swobodny przepływ towarów to ja bym sobie pojechał teraz do Amsterdamu kupił sobie kilka rodzajów suszu takich terapeutycznych i bym mógł sobie przywieźć je do Polski rozumiesz pralkę możesz kupić auto możesz kupić a dlaczego ja nie mogę kupić lekarstwa czyli nie ma swobodnego przepływu towarów jest wszystko swobodne ale tylko dla koncernów jednostronny przepływ to jest jednostronny to są koncerny to jest ta mafia polityczno koncernowa my nie mamy tam zasięgu nawet nie wiemy co tam się dzieje Darku jak i gdzie można cię znaleźć spotkać ciebie, twoje produkty chwilę reklamy ja się cieszę że rozwija się

00:59:10 Gdzie znaleźć Dariusza i Plantację Konopi

Dariusz Młynarczyk: taka tutaj sytuacja że mogę występować na różnych festiwalach na różnych imprezach targowych tematycznych teraz już coraz więcej związanych ze zdrowiem bo też ta legitymacja terapeutyk konopnego pozwala też organizatorom takich imprez gdzie gdzie na scenę wpuszczają profesorów lekarzy i tak dalej jestem głównie w lesie bo zaplecze plantacji jest w lesie to wszystko się dzieje właśnie w kryształowicach to też wibracyjnie kryształowice bardzo mi pasują do tego wszystkiego co robię bo wszystko jest takie przejrzyste jak ktoś chce zobaczyć to czasem się zgadzam pokazać u nas nie ma tajemnic szukać mnie na festiwalach można i na jakiś tam różnych imprezach takich medycznych medyczno-targowych no i no i jakby mój region kryształowice, gmina Sobótka, Wrocław strona internetowa www.plantacjamyślnikkonopi.pl facebook też mamy plantacja konopi jest tam grupa taka dożynki konopne też i to jakby się trochę udzielą dobra no to już komplet informacji teraz mamy no to cóż dziękuję Ci bardzo za rozmowę i mam nadzieję do usłyszenia i dojechaliśmy do końca odcinka dziękuję za Twój czas oczywiście wszystkie linki znajdziesz w opisie jeżeli publikowane przeze mnie treści są dla Ciebie atrakcyjne zasubskrybuj udostępnij lub pozostaw komentarz dzięki pozdrawiam ciepło Tomasz Ołubczyński terapeuta konopny z podcastu Rozmowy Konopne niech kannabinoidy będą z nami

15 ROZDZIAŁÓW
Zastrzeżenie

Materiał ma charakter wyłącznie edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej, farmaceutycznej ani prawnej i nie zastępuje konsultacji z odpowiednim specjalistą. Doświadczenia opisane w rozmowie są indywidualne i nie powinny być traktowane jako rekomendacja.